The Third Lover

The Third Lover (L'Œil du Malin)

Download Polish Subtitle

Release info

The Third Lover 1962 1080p BluRay AAC x264-SLiZOBEDLA
A Commentary by Galimard
German foreign parts in orange; English foreign parts in blue.

Tags

other
Published on: 2023-08-16
Downloads: 13
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Mówiłem o sobie Albin Mercier, ale nazywałem się André Mercier.

Podpisywałem swoje artykuły i książki nazwiskiem Albin.

Byłem pisarzem, ale tak marnym, że tylko ja o tym wiedziałem.

Niedawno byłem w Niemczech, w Bawarii, niedaleko Monachium,

wysłany przez skromną paryską gazetę.

Musiałem pisać artykuły o życiu codziennym w Niemczech,

naszym wczorajszym wrogu, naszym jutrzejszym sojuszniku.

Byłem słabo opłacany, ale…

Nie mogłem narzekać, moje zakwaterowanie

było opłacone, choć sam płaciłem za sprzątaczkę.

Zostałem ostrzeżony.

-Jedna zasłona, sześć serwetek. -Trzy filiżanki.

-Jeden stół, jeden obrus... -Cztery krzesła.

-Cztery półmiski na zupę, sześć talerzy... -Jeden rondelek, jedna podstawka...

-Trzy garnki, trzy ściereczki do naczyń. -Jedna drewniana łyżka, jedna miska...

-Sześć kompletów sztućców. -Jedno żelazko, jedna kuchenka.

-Jeden czajnik. -Jedna miska do mycia, jedna lodówka…

Jedna szafka kuchenna…

Jedna deska do chleba.

Niezbyt wystawnie, ale porządnie.

Smutno, podobnie jak śmierć.

Cztery poduszki, jeden materac.

-Jedna kołdra, jedna szafka nocna. -Dwa koce.

Jedna lampka nocna.

-Jedna haftowana serwetka, jedna popielniczka. -Kolejny wizerunek świętego.

Jeden fotel.

-Cztery prześcieradła. -Jedno krzesło.

Dwie podwójne zasłony, dwie koronkowe zasłony.

Jedna szafka z lustrem.

Byłem zarówno zgorzkniały, jak i szczęśliwy. Ale bardziej zgorzkniały niż szczęśliwy.

Pierwsze dwa dni spędziłem, spacerując po wiosce.

To był cudowny mikrokosmos,

kilku robotników, kilku rolników, wielu właścicieli ziemskich.

Ludzie z Monachium na wakacjach.

Piękny dom z otwartym frontem

do podziwiania przez wszystkich.

Czułem się samotny.

Nikt na mnie nie patrzył ani się do mnie nie odzywał.

Czułem się jak na pustyni.

Nienawidziłem tych domów.

Czułem się jak więzień.

Twierdziłem, że mówię po niemiecku, żeby dostać tę pracę,

ale nie była to prawda.

Nie znałem ani słowa.

Byłem beznadziejny.

Przyciągała mnie tylko jedna rzecz.

Piękny mur, który chronił intymność pewnej pary.

Od mojej sprzątaczki dowiedziałam się,

że mur krył słynnego doktora Hartmanna.

Hartmann.

Największy pisarz swojego pokolenia.

Nadzieja na Nowe Niemcy.

Podszedłem bliżej, aby zobaczyć, czy uda mi się podpatrzeć tego rzadkiego ptaka.

Masz mój kapelusz?

Tak, chérie, oto i on!

Tak, chodziliśmy i śpiewaliśmy.

Klaun.

Ale wydawał się miłym facetem.

Zastanawiałem się, jak mógłbym go poznać.

W międzyczasie musiałem zasłużyć na swoją nędzną pensję.

Wszystko mnie nudziło, pisałem wszystko, co mi przyszło do głowy.

Moja sprzątaczka ciągle wyrzucała swoje żale.

Gderała non stop.

Wciąż potrzebowała czegoś nowego do kuchni, a ja nie mogłem zrozumieć ani słowa.

Musiałem robić z siebie głupka w sklepach.

Język migowy nie był moją mocną stroną.

Aż pewnego dnia, kiedy to przypadek uśmiechnął się do mnie.

Mówiła po francusku.

Była Francuzką.

Powinienem o tym wiedzieć. Była żoną Hartmanna.

I czułem się całkiem zadowolony z zaproszenia.

Miała na imię Helena.

Bardzo ładnie.

Już dowiedziałam się o Pana pobycie. Panie…?

Mercier, Albin Mercier. Ale w jaki sposób?

Wszystkie małe wioski są podobne.

Przybycie nieznajomego…

Myślałem, że nikt mnie nie zauważył.

Akurat, obserwowaliśmy pana.

-Wszyscy o panu rozmawiamy. -Ale zaszczyt. Przepraszam.

Proszę potrzymać.

-Proszę bardzo. -Wspaniale!

Wie pani, jestem wielkim fanem pani męża.

To bardzo miło.

Jestem pewna, że chętnie by pana poznał.

-O boże, dlaczego? -Pisuje pan, prawda?

Tak, skąd to Pani wie?

Nie mogę uwierzyć, że czytała pani moje książki.

Nie, nie czytałam.

Ale jestem pewna, że muszą być doskonałe.

Niech pan przyjdzie na kawę po południu.

Jestem zdezorientowany.

Proszę, nie. Byłaby to dla mnie przyjemność.

Proszę powiedzieć wprost, jeśli wolałby pan nie przychodzić.

Jestem pod wrażeniem.

To byłaby prawdziwa przyjemność…

Zaszczyt.

Zaszczyt.

Nie wiem jak pani podziękować.

O drugiej?

-Czy mogę zaproponować podwiezienie? -Nie, dziękuję.

Bardzo lubię chodzić.

Do widzenia. Do zobaczenia później.

Udało mi się.

Bez żadnych problemów, całkiem naturalnie zamierzałem wejść w ich życie.

Spojrzeć i zobaczyć.

Poszedłem tam naturalnie.

Jak stary przyjaciel, który wpada od lat.

Bawiłem się świetnie, gdy musiałem improwizować.

Nigdy nie czytałem żadnej książki Hartmanna.

Dom spodobał mi się, na pierwszy rzut oka.

Czułem się tam jak w domu. Czułem się spokojnie i swobodnie.

Mieli wyśmienity gust.

Andréas Hartmann.

Przeczytałem jedną z twoich książek. Była bardzo ciekawa.

Mieliśmy to samo imię, ale moje drobne oszustwo

sprawiło, że nie mogłem się do tego przyznać.

Z przyjemnością, chérie.

André proponuje kawę na zewnątrz.

Brawo!

Im więcej czasu z nimi spędzałem, tym bardziej czułem się komfortowo.

Traktowali mnie jak starego znajomego.

To prawie sprawiło, że poczułem się nieswojo.

Cieszysz się, że możesz porozmawiać z nim po francusku?

Tak.

André cieszy się, że mogę z tobą rozmawiać po francusku.

Nie jest w tym aż tak dobry.

-Naprawdę? -Naprawdę.

Och, strasznie. Strasznie.

Dziękuję.

Elso, pozwól na chwilę.

Alkohol? Koniak?

Koniak, poproszę.

Proszę, przynieś nam trochę koniaku.

Koniak?

Odrobinę, kochanie.

Ach, koniak…

Koniak. Koniak.

Hm. Francuski.

Byłem oszołomiony tym, jak ten mężczyzna i kobieta

po mistrzowsku radzili sobie z obsługiwaniem rozmowy.

Wspaniałość inteligencji.

Uczynili grę z problemów językowych.

Uzupełniali się, uśmiechali, mieli chęć do życia,

radość ze wspólnego życia w tym domu.

Z tego, że byli tam ze mną i rozmawiali o interesujących sprawach.

Byli dla mnie niezwykle uprzejmi,

co sprawiło mi przyjemność płynącą z poznawania ich.

Miałem przed sobą zdumiewający obraz szczęścia,

tak rzadkiego i tak cennego, że do mej własnej przyjemności

potajemnie wkradały się dyskomfort i napięcie całego mojego jestestwa.

Jestem w punkcie, w którym nie wiem, jakie słowo nastąpi po poprzednim.

Ale najważniejsze jest to, że wspólnie posłużą sprawie europejskiej.

Lubili mnie, to było pewne.

André uważa, że ​​to najlepszy sposób na omówienie takiego tematu.

Tak.

Rozstaliśmy się późnym popołudniem, wciąż jeszcze pełni śmiechu,

obiecując sobie jeszcze wiele odwiedzin.

Ale katastrofa miała spaść na ten aż nazbyt przyjemny dzień.

Sprzątaczka. Ta głupia…

Nie wpadła na pomysł zakręcenia wody.

Musiałem to zrobić sam.

Więc teraz musiała wszystko wycierać.

Hej, hej! Witam, Panie Mercier.

-Czy wszystko w porządku? -Tak, tak.

Do widzenia!

Witam, panie Mercier.

Widywałem ich po trochu każdego dnia.

Raz ją, raz jego.

Wymienialiśmy często uprzejmości.

Musieli mnie bardzo lubić, skoro ciągle mnie zapraszali.

Tym razem na obiad.

Przybyłem z bukietem kwiatów, który był prawie przesadny,

ale jednak nie przesadny.

Są piękne.

Bardzo dobrze wybrałeś.

Muszę przyznać, że nie wybrałem ich sam.

Nie, ale wybrałeś tego, kto je wybrał.

André powie ci, że to to samo.

Słowo daję, co za okropna teoria.

On wie.

Że niby co wiem?

Hartmann postanowił sam przygotować obiad.

Bez wątpienia chciał mi pokazać, że był znakomitym, ale prostym pisarzem.

Ale wydał mi się dość śmieszny.

To samo.

Kolacja była prosta, ale pyszna.

I stało się to chwilę później…

podczas gdy ja siedziałem na jednej z ich pięknych sof

w salonie, popijając jego pyszny koniak,

że po raz pierwszy ogarnęło mnie okropne przeczucie,

które od tej chwili miało kierować moim życiem.

Być może jestem nieudacznikiem, tak mi się wydaje,

ale nie można mnie winić za to, że samego siebie oszukuję,

za wyśnienie niemożliwych marzeń, za okłamywanie siebie.

Od chwili, gdy zdałem sobie z tego sprawę, byłem w stanie analizować to uczucie

z absolutną jasnością.

To nie była zazdrość, bo w moim sercu

nie było uczuć niesprawiedliwości ani goryczy.

To był raczej…

The Third Lover subtitles in other languages

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left