The first 200 lines.
AFRYKA ZACHODNIA ROK 1823
Afrykańskie Królestwo Dahomeju jest w krytycznym położeniu.
Nowy król, Gezo, właśnie przejął władzę.
Wrogie Imperium Oyo połączyło siły z plemieniem Mahi,
by najeżdżać wioski Dahomeju i sprzedawać pojmanych ludzi europejskim handlarzom.
Przez ten haniebny proceder oba narody wpadły w błędne koło.
Potężny lud Oyo ma nowe strzelby i konie,
ale król Gezo też dysponuje straszliwą bronią.
Jest nią elitarna grupa kobiet-wojowniczek,
Agojie - Amazonki Dahomeju,
dowodzona przez generał Naniscę.
Już tylko te wojowniczki powstrzymują lud Oyo
przed unicestwieniem królestwa Dahomeju.
WIOSKA PLEMIENIA MAHI
Agojie! Agoj...
Padnij!
Gdzie są jeńcy?
Gdzie są nasi ludzie?
Jesteśmy rolnikami. Nikogo nie pojmaliśmy!
Miganon.
Wkrótce będziecie w domu.
Konie.
To może oznaczać tylko żołnierzy Oyo.
Kto to jest?
Moja matka.
Pójdziemy do twojej wioski. Może ojciec...
Sprzedali go.
I moich braci.
Sprzedali ich wszystkich.
Miganon. Jeńcy są gotowi do drogi.
Daj mi silniejszych wojowników.
KRÓLESTWO DAHOMEJU
Dziękuję.
Nawi!
Tak?
Powiedz matce, żeby przyszła w sprawie sukni.
Jakiej sukni?
Twojej sukni ślubnej.
Będziesz pięknie wyglądać.
Powiedz jej.
Znaleźli ci kolejnego kandydata?
Nie wiem, o czym ona mówi.
Idą.
Chodźmy.
Moja córka! Witaj w domu!
Chodź tutaj!
Córko! Chodź!
Siostro!
Siostro!
Mamo!
Tak się cieszę, że cię widzę.
Ja chcę popatrzeć.
Król nie pozwala nam patrzeć na Agojie.
Nanisca.
To zwycięstwo.
Przyszli tu dla ciebie.
Nie wiedzą, że zło nadciąga.
Ale wiedzą, że ich ochronisz.
Chcę mówić z królem.
Dziś mówi tylko z żonami.
Przekaż mu, że zaczekam.
Agojie piją z czaszek ludzi, których zabiły.
Nie.
Ucinają im głowy i zmiękczają skórę we wrzątku.
Siostro!
- Siostro! - Nawi.
Masz gościa.
To bogaty pan z Cany.
Chodź.
Chodź!
Może jest przystojny.
Posiadam trzy plantacje palm.
Będziesz pracować.
Nie odezwiesz się do męża?
W moim domu nauczysz się posłuszeństwa.
Nawi!
Wybacz mojej córce.
Plotki były prawdziwe.
Ta...
dziewucha jest nic niewarta.
Panie Abade.
Chodź!
Chcę oddać swoją córkę królowi.
Nikt jej nie weźmie za żonę.
Nie wyjdę za starca, który mnie bije!
Więc pójdziesz na wojnę.
Zrozumiesz, co to jest ból.
Wejdź.
W pałacu nie musisz odwracać wzroku.
Chodź.
Zamknij usta.
Wyglądasz jak ryba.
Co w nich jest?
Barwnik indygo.
A co myślałaś?
Głowy.
Nie.
Głowy są tam.
Tych, którzy najechali wioskę.
Pozostali zostaną sprzedani w Ouidah.
Mężczyźni, poza eunuchami, nie mają wstępu do pałacu po zmroku.
Za tą ścianą jest pałac kobiet.
Chodź.
Chodź tu.
Idźcie się wykąpać.
Oyo! Widzicie to?
Wasi towarzysze zamordowani.
Rękami kobiet.
Dahomejczycy stają się zuchwali pod rządami nowego króla.
Moje miłości.
Moje miłości.
Moja miłości.
Moja miłości.
Nanisca, chodź ze mną.
Dlaczego on ją zawsze faworyzuje?
Przychodzi tu brudna, nie okazuje szacunku.
Walczyła dla niego w czasie zamachu stanu. Posadziła go na tronie.
A co ty wtedy robiłaś?
Siedziałaś jak mysz pod miotłą.
Ludzie Oyo weszli na nasze ziemie.
Zerwali układ pokojowy.
Kiedy przyjdą po daninę,
nie zapłacimy im.
To oznacza wojnę.
Jesteśmy na łasce Oyo od czasów mojego ojca. Nie masz dość?
Wszystko dlatego, że boimy się ich siły.
To przez strach.
Królu, to naród dwa razy większy od naszego.
Mają konie i muszkiety.
Trzeba czasu na plany i przygotowanie armii.
Agojie są gotowe.
Ilu ludzi straciłaś w ostatniej bitwie? Z nędznym ludem Mahi?
Mój królu.
Słyszę plotki o nowym generale.
Ten ostatni atak to były tylko pogróżki. Nic więcej.
Zgadzam się.
Dahomej prosperuje w czasie pokoju. Tak jak Oyo.
Prosperujemy dzięki handlowi niewolnikami.
Ale za jaką cenę?
To trucizna, która nas powoli zabija. Europejczycy to wiedzą.
Przybywają na naszą ziemię po ludzki towar.
Przychodzą handlować. Sprzedajemy im to, czego chcą.
Ale dlaczego sprzedajemy im jeńców?
Dla broni?
By pojmać więcej ludzi i mieć więcej broni?
To potworne błędne koło, którego nie można zatrzymać.
Nie powinno tak być.
Duchy przemówiły. Ifá chce światła.
Co proponujesz, Nanisca?
Możemy sprzedawać inne rzeczy.
Złoto. Olej palmowy.
Możemy podwoić zbiory.
Ona chce z nas zrobić naród rolniczy.
Chcę, żeby Dahomej przetrwał.
Bogowie dali nam nowego króla.
Król ma budzić respekt.
Nikt się nie boi rolnika.
Zaczęliśmy już zbierać daninę.
Może zapłaćmy, by zyskać na czasie.
Obiecuję...
że to będzie ostatni raz.
A co do oleju palmowego, Nanisca...
Pokaż.
Pokaż, ile możemy wyprodukować. Zobaczymy.
Potajemnie rozmawiasz z królem.
Chcesz mnie odsunąć.
Jeśli król mnie szanuje, to dlatego, że na to zasłużyłam.
Jestem Amenza.
Jesteście w pałacu Gezo,
dziewiątego króla ludu Dahomejów,
potomków lamparta Agasu,
których ukochała bogini Mawu i jej bliźniaczy brat Lisa.
Zostałyście powołane w szeregi królewskiej gwardii.
Walczymy albo umieramy.
Walczymy za Dahomej.
Za nasze siostry.
Za naszego wielkiego króla.
Będziecie czczone.
Za pracę otrzymacie wynagrodzenie.
Wasze zdanie zostanie wysłuchane.
Żadne plemię ani królestwo w całej Afryce nie daje takich przywilejów.
W zamian za to
spędzamy życie w murach pałacu.
Nie mamy mężów.
Nie rodzimy dzieci.
Kobiety ludu Mahi,
nie spotka was kara za grzechy waszych mężczyzn.
Oferuję wam, tak samo jak naszym kobietom, prawo wyboru.
Każda, która nie chce tu zostać,
może odejść.
Nie dotykaj nie swojej broni.
Zwłaszcza tej.
Jest przeklęta.
Esi nie mogła nią trafić w słonia.
Odwróć się, a przekonasz się, czy jestem celna.
Ja?
Spędzałam wolny czas, brodząc w rzece, aż znalazłam idealną osełkę.
Wypolerowana gładko przez wodospad.
Doskonale ostrzy.
Wystarczy wydłubać im oczy i po walce.
No comments yet. Be the first to leave one.