Bill Burr: Walk Your Way Out

Bill Burr: Walk Your Way Out

Download Polish Subtitle

Release info

Bill Burr Walk Your Way Out 2017 WEB X264-DEFLATE
Bill Burr Walk Your Way Out 2017 WEBRip x264-RARBG
Bill Burr Walk Your Way Out 2017 2160p NF WEBRip DD5 1 x264-TrollUHD
Bill Burr Walk Your Way Out 2017 720p NF WEBRip H264 AAC-PRiNCE
A Commentary by psyking
These subs are synced for complete rips (that includes full netflix intro).

Tags

web
x264
webrip
720p
720
BRip
HD
Published on: 2017-04-26
Downloads: 32
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

NETFLIX — PROGRAM KOMEDIOWY

Wielkie dzięki.

Bardzo dziękuję. Jak się macie?

Jak leci?

Dziękuję, bardzo dziękuję.

Miło tu gościć.

Naprawdę dziękuję.

Miło mi. Przekonajmy się, czy jestem zabawny.

Może nie jestem.

Miło wpaść do Nashville.

Nawet załatwiłem sobie kowbojską koszulę.

Czaicie?

Chciałem dopasować się

do was ranczerów,

mieszkających w stodołach.

O to biega?

„Pracuję nad apką, kumasz?”

„Uruchomię stronkę”.

Kurde, żyjemy w posranych czasach.

Dziwnie kręcić program tuż przed wyborami prezydenckimi,

szczególnie takimi.

Jaki będzie tego finał?

Jak to się stało, że stanęło na tych dwojgu? Chryste!

To jak pierwszy tydzień nowego sezonu Idola !

Czaicie? „Serio? Z tym mam sobie poradzić?”

„Bierz jego płaszcz! Bierz!”

A co, do licha, ona kombinuje?

Nie do wiary. Rasistowski przygłup kontra sam diabeł.

Taki jest wybór.

„Podchodzę i cap!

Łapię, nie pytam!”

Dobra.

O to w tym chodzi?

Jebany świr. „Zbuduję mur! Zobaczycie!”

Ile osób w to wierzy? Naprawdę? Zbudujesz mur?

Od Kalifornii po Teksas?

Zrobisz to?

Jechaliście tamtędy?

Ja tak.

Wyjechałem dziesiątką z Los Angeles.

Jedzie się dwa dni z prędkością 130 km/h.

Nic, tylko mur.

Będzie jak John Goodman

w filmie Arizona Junior.

Jedziecie sobie.

Ile razy

trzeba skoczyć do budowlanego,

by to postawić?

On naprawdę sądzi, że da się to zrobić?

A Wieża Wolności?

Budowa trwała niemal 15 lat,

a na niej nam zależało.

Połowa z nas nie chce tego gówna.

Gdy już w końcu postawią ten mur,

kraj będzie tak posrany, że to my będziemy przez niego skakać.

„Stary, oni mają prawdziwy cukier!”

„Mają prawdziwy cukier w Coli!”

„Po drugiej stronie

Orange Crush smakuje jak w 1978 roku”.

Pamiętacie te dwa lata, kiedy rzeczywiście był pyszny?

Więc mamy jego i jeszcze Hillary.

Hillary to lepszy cwaniak.

Pieprzony cwaniak.

Ludzie myślą: ubiera się tak, jakby była agentem biura nieruchomości.

Nie ma się czego obawiać.

A to lepszy, kurwa, cwaniak.

Wywoła wojny,

wszczepi niemowlakom chipy,

zniesie gotówkę.

Nie zrobi tego, ale będzie zdążać w tym kierunku.

Sprywatyzuje wodę. Prawo człowieka do wody? Oj tam.

Ona zamierza...

przejść przez cały ten gnój,

przez to szaleństwo, które się odpierdala,

gdy sięga się po taką władzę.

Całe zło, które ma się w sobie trzeba schować do pudełeczka,

i tak siedzieć i się uśmiechać,

cały czas wiedząc, co jest grane.

Tak mówi do szarego przeciętniaka,

który zakłada spodnie po jednej nogawce.

Kurwa, co się dzieje...

Wierzyć się nie chce.

Dwie najgorsze opcje w historii.

Gdyby Trump nie był takim jebanym rasistą...

Gdyby nie był rasistą... Obłapianie jeszcze zniosę.

To mnie nie dotyczy.

Jestem egoistą, jak każdy wyborca,

jasne?

Gdyby nie był takim jebanym rasistą,

mniej by mnie przerażał,

bo to jasne, że to przygłup.

Jest tak głupi, że przekręty mu nie wyjdą.

Coś mi to przypomina.

Znacie Prawo i porządek ?

Zwykle w ciągu pierwszego kwadransa kogoś aresztują.

Chcą, by widz myslał: „Mamy go!”.

Patrzycie na zegarek i myślicie: „On tego nie odjebał”.

„Zostało jeszcze 45 minut”.

„To nie on.

Kto to odwalił?”

I wtedy wchodzi jebana Hillary.

Chodzi na spotkania Grupy Bilderberg,

gdzie przebierają się za koguty i się pierdolą.

Co nie?

Składają w ofierze pracownika jakiegoś dyskontu.

Biją się o jego identyfikator.

Co nie?

Kogo tu wybrać? Nie mam pojęcia.

Wypieram całą tę sprawę.

Nie ogarniam tego gówna.

Chciałbym wcisnąć pauzę.

Nie chcę tych wyborów, więc je wypieram.

I oglądam najgłupsze gówna, jakie się da.

Poranne programy,

bzdurne talk showy dla mamusiek na rozbujanie dnia.

Poruszają w nich sprawy niewymagające myślenia.

„Kochacie go, to wasz przyjaciel.

Ale zastanawialiście się, co robi wasz pies, gdy nie ma was w domu?”

„Następny klip może was zaskoczyć!”

Ja na to: „Dalej, wypełniajcie mój mózg tym gównem!

Wolę to niż rzeczywistość”.

„Problem heroinowy na skalę kraju? Jebać!”

„Mamy Narodowy Dzień Taco!

Jest z nami Tony z Tony's Taco.

Tony, jak przygotować świetne taco?”

„Wszystko zaczyna się od tortilli”.

Lubię oglądać, jak robią naleśniki i inne gówna.

Babskie gadki o sprawach ciała. To temat dyżurny.

Najgłupsze rozmowy dotyczą Hollywood.

„W Hollywood tworzą nieprawdopodobne obrazy ciała”.

Znacie tę śpiewkę i te puszyste aktorki.

Co nie?

Grubaski!

Czaicie? Teraz to wielki halo.

Mają dość traktowania ich jak grubasów.

Nie czaję tego.

Pokazują się na okładkach pism prezentując swój tłuszcz,

mają na sobie skąpe wdzianka i wszyscy im dopingują.

„Boże, ależ to wymaga odwagi!

Ależ to śmiałe!”

Nie mówię, że do tego nie trzeba mieć jaj,

ale chyba trochę przesadzają,

nazywając to odwagą, co nie?

Jak mam zareagować na widok strażaka ratującego z ognia

niemowlę i staruszkę?

Czy wrzasnę: „O, Boże!

Jesteś jak tłusta aktorka,

która ściąga bluzkę

podczas sesji zdjęciowej,

żeby wypromować swój film"?

Słuchajcie, wiem przecież, że nie należy się śmiać z otyłych.

To dla mnie jasne.

Ale nie wiem, dlaczego?

Nie są stanowią odrębnej rasy ani wyznania.

Otyłość jest uleczalna.

Zjedz jabłko i idź na spacer.

Dlaczego wrzeszczycie na całą resztę?

Czego przypierdalacie się do mnie?

To wy nawpychaliście tam ciastek!

Nie ja!

Ja mam się z tym męczyć?

Obrośliście w tłuszcz, to teraz możecie go wychodzić!

Powolutku wygubicie zbędne kilogramy.

Wciśnijcie tam trochę jebanej sałaty

zamiast ciastek z kremem,

a waga spadnie

i znajdziecie się po mojej stronie.

Przyłączcie się do mnie.

Wstyd! Hańba!

Racja?

Wiem, to nie przystoi.

Nie piętnuje się grubasów,

nie piętnuje się zdzir.

Piętnuje się piętnowanie.

Jakby ludzie nie powinni czuć wstydu.

To normalna ludzka emocja,

ale nie należy jej mieć.

Należy chodzić po świecie jak jakiś dyktator.

Nigdy się nie wstydzicie?

Nigdy nie mieliście przesranej nocy, po której rano

trudno spojrzeć w lustro?

Myjecie zęby, podnosicie głowę i...

„Och, ty rzygowino!

Rety!

Nawet jak na ciebie było ostro.

Gasimy światła, zaciągamy zasłony.

Nie chcę cię nawet oglądać

przynajmniej do 14.00,

ty jebany szmaciarzu!”

Mamy nie mieć wstydu.

Taki jest nowy świat.

Mamy tak chodzić po świecie, ciągnąć lachy,

obżerać się ciastkami,

centralnie na widoku i nikt nie może nic powiedzieć?

Nie może mieć swojego zdania?

Prędzej czy później to się zemści.

Czepianie się jest wredne,

ale ile można się litować?

Na pewnym etapie trzeba odpuścić.

Miałem w Indiach występ, który mnie odmienił.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left