Monarch: Legacy of Monsters

Monarch: Legacy of Monsters

Download Polish Subtitle

Season 1

Release info

Monarch Legacy of Monsters S01E04 WEB x264-TORRENTGALAXY
A Commentary by sash35

Tags

web
x264
720p
720
1080
Published on: 2023-12-01
Downloads: 63
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

W porządku.

W porządku.

Co do cholery?

Dzień dobry. Tu Barnes.

Mam tu bardzo dziwny odczyt i...

Barnes.

Posterunek 47. Tak.

Muszę porozmawiać z wicedyrektorką Verdugo...

Tak. Zaczekam.

Du-Ho.

Padnij!

Kentaro!

Kentaro, uciekaj!

- No już. Szybko. - Uciekajcie!

Biegiem. Już!

Cholera.

NA PODSTAWIE POSTACI „GODZILLI”

MONARCH DZIEDZICTWO POTWORÓW

- Niezły strzał, Tex. - Chociaż próbowałem.

- Mogłeś zginąć, idioto. - Cicho.

Co teraz?

Nie możemy z nim walczyć.

Nie radziłbym.

Chyba na razie jest czysto.

- O kurwa! Ja pierdolę! - Nie, nie.

Mam przemoczone nogi.

Musimy szybko się zawijać.

Chodź, May. Wstawaj.

W porządku?

Umrę z wyziębienia. Cieszysz się, że przylecieliśmy?

TOKIO ROK WCZEŚNIEJ

To odważne prace.

Dlaczego to?

Dlaczego teraz?

Światła!

Zawahałeś się.

To trudne pytanie.

Miałeś miesiące, by przygotować odpowiedź.

Sztuka...

...pochodzi z miejsca, o którym niełatwo jest rozmawiać.

Dla mnie jest intuicyjna.

Szanuję ten proces.

Ale jeśli kupcy mają wydać pieniądze, niemałe pieniądze,

będą chcieli wiedzieć, co kupują. I kogo kupują.

Ludzie...

...nie kupują dzieła...

Kupują artystę.

Wiem, Kimi.

Przepraszam.

Masz dwie godziny do otwarcia.

Wymyśl odpowiedź, która sprawi, że ci uwierzę.

Oboje mamy wiele do stracenia.

Cześć, mamo.

„Dokonana przez Kentaro Randę stanowcza eksploracja podobieństw i wnętrz

zachęca odbiorcę do porzucenia przekonań na temat własnej tożsamości”.

Kto by przypuszczał, że mój syn jest takim prowokatorem?

Nie jestem.

Wszyscy będą zachwyceni.

Nie byłoby prowokacji, gdyby wszyscy wyszli zachwyceni.

Hej...

...jestem z ciebie dumna.

Twój ojciec też.

Nawet nie widział wystawy.

Zobaczy ją dzisiaj.

Przyjedzie prosto z lotniska.

Idę się przewietrzyć...

...zanim wszyscy będą chcieli poznać nowego, prowokacyjnego artystę.

Kentaro...

...ciężko na to pracowałeś.

Zasługujesz na to.

Tam są przekąski.

Zrobiłeś mi zdjęcie?

Nie.

Bzdura.

Widziałam.

Robiłem zdjęcie plakatu mojej wystawy,

a ty wlazłaś mi w kadr jak turystka.

„Podobieństwa i wnętrza”. Brzmi pretensjonalnie.

Strasznie.

Wiesz, co byłoby super?

Jasne.

- Usunięte. - Dziękuję.

Czemu nie lubisz być na zdjęciach?

Ja...

To bardzo ładne zdjęcie.

Podrywasz mnie?

Jestem po prostu szczery.

To naprawdę twoja wystawa?

Tak.

Jest tam wino?

Tanie. Niedobre. Pretensjonalne.

Pretensjonalne wino.

No tak.

Lubisz whisky?

Lubię drogą whisky.

Masz szczęście. W Japonii jest dużo drogiej whisky.

Ekstra.

- Znam fajne miejsce. - Teraz?

Nie masz wystawy?

Później się na niej pojawię.

Okej.

Kentaro.

May.

May.

May. Dokąd idziesz? Zwolnij.

Zwolnić?

O ile nie chcesz dodać palców u stóp do tego, co mi wisisz,

lepiej rusz dupę.

On ma rację, May. Oszczędzaj siły.

- Masz mokre nogi, grozi ci hipotermia. - Musimy cię wysuszyć.

Nie. Nawet gdyby dało się rozpalić ogień,

nie możemy się zatrzymywać, kiedy Tytan na nas poluje.

- Myślisz, że wciąż tam jest? - Nie wiem.

Co ty... A co z twoimi stuleciami doświadczenia?

To Tytan, May.

Są jak płatki śniegu.

Nigdy nie trafiłem na dwa identyczne.

Dobra. Może znajdziemy więcej informacji w twoich cennych plikach.

Wal się

- i zabieraj swoje dzieło życia. - Ostrożnie z tym.

Kiedy zajdzie słońce temperatura gwałtownie spadnie.

Nie mamy żywności ani schronienia.

Ani Du-Ho.

Dokąd idziemy?

Na północny zachód. W stronę wybrzeża.

Jest większa szansa, że spotkamy tam ludzi.

Chyba widziałem coś z samolotu.

Co widziałeś?

Jakąś strukturę. To wyglądało jak wielka piłka golfowa.

Zbudował to człowiek. To był budynek albo osada.

Dobra.

Czy któraś z was to widziała?

Nie.

May to widziała.

Co? Nie.

Mówiłeś, że coś zobaczyłeś.

- Ja nic nie widziałam. - Stajesz po ich stronie?

Jesteś na mnie zła?

To nie ma z tobą nic wspólnego. Mogę zamarznąć na śmierć.

Próbuję cię ratować. Po prostu...

Zaufaj mi.

Sota?

Hasło.

To ja, stary. Kentaro.

Kto?

Kentaro.

Hasło.

Dobra. Zapomnij. To miejsce to jakaś nora.

Nora!

Szybko!

Nora?

Nie mówiła poważnie.

Udowodnij, że się mylę.

Lubię cię.

A ciebie łatwo wkręcić.

Dobra. Myliłam się.

To Sota.

Właściciel.

Manager.

Dupek.

Winny.

Czekaj. Masz własną butelkę?

- Jesteś tak pretensjonalny, jak myślałam. - Tak to działa.

- Nalej coś lepszego. - Okej.

Okej.

Więc jesteś cenionym artystą.

Zaprojektowałem tu oświetlenie.

- Co? Nie wierzę. - Tak.

Więc pozwala mi udawać, a nawet wcześniej dla mnie otwiera.

Czym się zajmujesz?

Różnymi komputerowymi bzdurami.

Niczym tak ciekawym jak sztuka. Od jak dawna się tym zajmujesz?

Od dziecka.

Ale służbowo chyba od dzisiaj.

Co? Jak to?

- Dziś jest twoja pierwsza wystawa? - Tak.

Nie powinieneś tam być?

Buduję napięcie.

- To część widowiska. - Część widowiska.

To też?

W jakim sensie?

Ukryty whisky bar i ty, dobrze zapowiadający się artysta.

Przyprowadza tu dziewczyny?

Jako barman nie mogę powiedzieć.

Palant.

Nie mówiłam, że to złe widowisko.

Na ile dobre bywają widowiska.

To nie jest część widowiska.

Oceniam artystę w oparciu o dzieła, nie o marynarkę i fryzurę.

Że co?

Czemu to nie wisi w galerii?

Nie są na sprzedaż.

Zdecydowanie jesteś nie tylko fryzurą.

Kimi wysłała mnie do swojego stylisty. Ludzie kupują artystę.

Jasne.

Bogate chujki, które mają więcej kasy niż dobrego gustu.

Czemu nie powiesz Kimi, co chcesz pokazać na wystawie?

To jej galeria.

- Zaryzykowała ze mną... - Zaryzykowała?

Z dobroci serca?

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left