The first 200 lines.
Halo?
Halo?
Halo?
Dzień dobry, jestem umówiona z siostrą Benedyktą.
Teraz jest na mszy w kaplicy. Ale nabożeństwo się zaraz kończy.
Niech pani zaparkuje o tam, koło tamtych. Dobrze?
Dziękuję.
- Niech będzie pochwalony. - Dzień dobry.
Szuka pani kogoś konkretnego? Może pomóc?
Nie, dziękuję. Dam sobie radę.
Belissimo!
Chodźmy.
Miała pani przyjechać tydzień temu.
- Nie mogłam. - Dziś nikt się tu pani nie spodziewa.
- Coś ważnego mi wypadło. - Nikt do niczego pani nie przymusza.
Oczywiście. Dziękuję za pomoc i przepraszam.
Ma pani szczęście, bo eminencja miał wracać do Warszawy.
Dzwoniłam rano na Miodową. Powiedziano, że jest tutaj.
Ale bardzo zajęty.
Stokrotka rosła polna A nad nią szumiał gaj
Zielony gaj
W tym gaju tak ponuro Że aż przeraża mnie
Ptaszęta za wysoko A mnie samotnej źle
- Co się stało? - Ojej, uderzyłam się. Ciemno tu.
Oszczędzamy światło.
Proszę.
Proszę poczekać.
Siostro...
- Ja chciałam o coś zapytać. - Przepraszam, mam zajęcie.
Pani tu czeka na kogoś?
Słucham? Tak.
Mogę pomóc?
Nie, dziękuję.
Pierwszy raz u nas?
Tak... W zasadzie, tak.
Dobre perfumy.
Ksiądz zna się na perfumach?
Nie trzeba się znać, by zapach się podobał albo nie.
Nazywają się Oddech Stalina.
Żartowałam.
Chanel No 5.
- Może ksiądz zapali? - Nie, dziękuję. Ja nie palę.
Bo to grzech?
Grzech. Niewielki, ale grzech.
To miejsce jest poświęcone, tu się nie pali...
Odpokutuję to i wtedy grzechu nie będzie, prawda?
Proszę pani, nie można grzeszyć, pokutować,
znowu grzeszyć i pokutować.
Dlaczego?
To znaczy, że pokuta była nieszczera.
A kogo to obchodzi?
- Tego, wobec kogo pokutujemy. - Czyli?
Amerykańskie?
- Może jednak ksiądz zapali... - Bardzo dziękuję.
Ja powiedziałem, że nie palę.
Przepraszam, ksiądz ma uczulenie albo jakąś astmę?
No to ja przepraszam.
Ksiądz tu specjalnie na mnie czekał, tak?
Przepraszam, nie przedstawiłem się.
Jestem ksiądz Cieciorka.
Prowadzę tu katechezę dla dorosłych.
Wykładam historię doktryn...
- Przepraszam, pani... - Julia Prajs.
- Słucham? - Prajs, Julia Prajs.
Prajs...
Brzmi troszkę jak pseudonim.
Przyszłam na spotkanie z księdzem prymasem.
Tak...
Cóż, proszę pani...
Ksiądz prymas nie jest pewien, czy powinien się z panią spotkać.
Czyli ksiądz wiedział o mojej wizycie, udaje tylko niewiedzę,
niezbyt zręcznie.
Ksiądz prymas wyraził już zgodę na to spotkanie.
Jego Eminencja zastanawia się właśnie, co panią mogło skłonić do tej wizyty.
Księdzu nie będę się spowiadać.
- Ma pani dowód? - Dowód na co?
- Dowód osobisty. - Po co?
Musimy wiedzieć, kim pani jest naprawdę.
- Proszę. - Siostro!
Proszę wziąć od pani dowód. Niech siostra to przeczyta.
Przyszłam na spotkanie z prymasem, a nie...
Ksiądz prymas podejmie decyzję dopiero po naszej rekomendacji.
Państwowy Instytut Wydawniczy w Warszawie, Ulica Foksal 17.
Legitymacja służbowa.
Julia Prajs, urodzona 25 listopada 1902 roku w Stryju w ZSRR...
Jest zatrudniona w PIW w Warszawie
na stanowisku starszego redaktora od 16 maja 1957 roku.
- Przepraszam, ale to nie jest dowód. - Ale potwierdza moją tożsamość.
Chce też ksiądz znać mój stan cywilny? Wzrost, kolor oczu?
- Ilość dzieci na utrzymaniu? - Proszę pani...
Tylko dowód osobisty podaje właściwe dane.
Prymas wie, kim jestem. Spotykałam się z nim wiele razy.
Z jakiego powodu chce się pani spotkać z Jego Eminencją?
Mogę powiedzieć to tylko jemu osobiście.
Jego Eminencja nie jest pewien, czy pani jest tą samą osobą, którą kiedyś poznał.
Prosiłam siostrę o pomoc w zorganizowaniu spotkania z księdzem prymasem.
I prośbę spełniłam.
Przez telefon siostra mówiła, że prymas zgodził się.
Wyraził zgodę na przyjazd pani do Górek, to nie to samo.
Czy panią ktoś nakłaniał do tego, żeby się spotkać z księdzem prymasem?
Kto? Po co?
Czy utrzymuje pani kontakty ze swoimi byłymi zwierzchnikami?
- Większość jest już na emeryturze. - Czy utrzymuje pani z nimi kontakty?
- Bardzo powierzchowne. - Niestety nie jest pani z nami szczera.
Skoro wiecie o mnie wszystko, w takim razie po co to przesłuchanie?
Czy ksiądz jest niewidomy od urodzenia,
czy stracił wzrok w wyniku jakiegoś wypadku?
Przepraszam, czy pani leczyła się psychiatrycznie?
Słucham?
Wielu ludzi uważało panią za psychopatkę.
Osobę zboczoną.
Była pani sadystką.
Ksiądz miał wypadek? Co się stało?
- Proszę odpowiadać na pytania. - Ksiądz nie odpowiada na moje.
Proszę pani, my nie jesteśmy na UB, tylko w kościele.
I to daje księdzu prawo do przesłuchiwania mnie?
Owszem.
Z tym że my tu nie stosujemy tortur.
Bezczelność!
Nie będę rozmawiać z aroganckim klechą!
No trudno. My tu nikogo do niczego nie zmuszamy.
Proszę bardzo. Siostra odprowadzi panią później do bramy.
Przepraszam!
Przepraszam, proszę księdza. Przepraszam, że się uniosłam.
Nie powinnam...
Ale...
Ale to nie takie proste, jak ksiądz myśli...
Nikt nigdy nie zadawał mi takich pytań.
Niektórzy z pani byłych zwierzchników zostali aresztowani.
Dlaczego pani nie aresztowano?
- Za co? - Nazywali panią Krwawa Luna.
Podobno.
Nie czuje się pani winna?
To, co ja czuję, to jedno.
To, o co mnie oskarżają, to drugie.
Ja mam na myśli sumienie.
Sumienie.
Cóż za słowo.
Ale jest takie słowo.
Pani go może nie używa, ale my tutaj tak.
To...
To skomplikowane.
Nie wątpię.
Nie wiem, czy mi się uda...
To co?
Może warto spróbować?
No nie, nie!
To wszystko nie ma sensu!
Trudno...
Chwileczkę...
Chwileczkę, proszę księdza.
Dobrze...
Dobrze.
Jestem Żydówką.
To znaczy urodziłam się Żydówką,
chociaż moja rodzina nie była religijna.
Ja w Boga nigdy nie wierzyłam.
Przynajmniej takiego, jak przedstawia go chrześcijaństwo czy judaizm.
Studiowałam filozofię, znam wszystkie dowody za i przeciw.
Jestem ateistką.
Powiedzmy agnostyczką.
Od wczesnej młodości byłam zagorzałą komunistką,
siedziałam w więzieniu.
Ale...
Ale...
chyba zbyt późno zrozumiałam...
że świat nie jest taki prosty, jak mi się wcześniej wydawało.
Byłam zaślepiona.
To są ci prowodyrzy, towarzyszko pułkowniku.
Imię i nazwisko.
Jezus Chrystus.
Nie pseudonim, prawdziwe imię i nazwisko.
Syn Józefa i Marii.
Data urodzenia.
Betlejem. 42 rok panowania Augusta.
- Wiesz, dlaczego tu jesteś? - Żeby umrzeć.
I słusznie.
Ale zanim zdechniesz, pierdolona faszystowska kanalio,
podasz strukturę waszej organizacji.
Nazwiska wspólników i tych, dla których wykonywałeś rozkazy!
Czy pani jest gotowa ponieść karę?
Jaką?
Taką, jaką przewiduje prawo.
Iść do więzienia?
Ja mam na myśli prawo boskie.
Czyli co? Piekło? Gotowanie w smole?
Pani jest winna najokrutniejszych przestępstw.
Tak, ale...
tylko prawomocny sąd może to ocenić.
Ludzie, których pani aresztowała,
byli maltretowani i zabijani bez żadnego sądu.
Tak, ale to było...
Proszę pani, pani była dyrektorem departamentu,
którego głównym celem była walka z Kościołem,
laicyzacja społeczeństwa i eliminowanie wrogów systemu.
Ale teraz jestem już inną osobą.
Z Bogiem.
I co teraz?
Ksiądz prymas dzisiaj pani już na pewno nie przyjmie.
Zaraz są nieszpory, potem kompletorium.
No comments yet. Be the first to leave one.