Season 1

Release info

Isabel Preysler My Christmas S01E01 XviD-AFG
A Commentary by sash35

Tags

XviD
web
x264
480p
480
720p
720
Published on: 2023-12-06
Downloads: 10
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

- Cześć. - Cześć.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Dziękuję.

ŚWIĘTA W STYLU ISABEL PREYSLER

Co myślisz, gdy czytasz gazety

i widzisz wzmianki o sobie lub swojej rodzinie?

To mnie zawsze żywo interesuje.

Wszystkie wzmianki o mojej rodzinie…

Mogę zapewnić cię, że wiele z nich… jest zwyczajnie nieprawdziwych

lub błędnych.

Ale tak, widzę je bardzo często.

A nasz kiosk…

przysyła mi wszystko, co związane z nami.

Robi to sprzedawca.

Automatycznie.

Isabel, powiedz, co jesz na śniadanie?

Zaczynam dzień od gorącej wody z limonką,

później biorę witaminy.

Później piję sok z grejpfruta, jem kiwi,

następnie jem samego grejpfruta,

a potem piję siemię lniane.

Wygląda jak ziarno dla ptaków, prawda?

I to tyle. Gdy już skończę, bardzo często piję napar z hibiskusa.

Zawsze wygląda to tak samo?

Nie lubię, gdy się mi przeszkadza…

zanim skończę spożywać śniadanie.

Nie chcę takiego początku.

Nie chcę rozpoczynać dnia

od telefonów, ludzi mówiących mi o czymś, zanim skończę jeść śniadanie.

Nie rozmawiasz z córkami przy śniadaniu?

Moje córki często przychodzą,

kiedy jem śniadanie. Brakuje im szacunku.

Teraz przychodzą również wnuki.

Dziś rano przyszedł mój wnuk, Mateo.

Najczęściej przychodzi jednak ten najstarszy, Miguel.

I powiedział: „Lala, ja otwieram drzwi,

nie Mikey”. Nie jego brat, tylko on.

To on otworzył drzwi. „Tak, widziałam”.

„Nie, Lala”.

„To ja”. Taki był z siebie dumny.

Szaleję na punkcie moich wnuków.

Przyznaję…

Wnuki są wyjątkowe, prawda?

Czy widziałaś, że pojawiły się wieści o tym filmie dokumentalnym?

Tak, słyszałam o tym.

Przyjaciele mówili mi, że o tym czytali.

Brałaś kiedyś udział w projekcie…?

Nigdy.

Denerwowałaś się w ostatnich dniach?

Czułam podenerwowanie przez kilka dni.

Myślałam sobie: „W co ja się pakuję?”.

Przed kamerami nie mam…

Nie mam tej swobody, którą mają moje dzieci.

Ani ich…

spontaniczności w wyrażaniu siebie…

To ciekawe, bo miałaś na sobie obiektyw przez całe życie.

Tak, głównie obiektyw aparatu.

Całe życie robiono mi zdjęcia.

Są ludzie, którzy potrafią…

z łatwością określić to, jak się czują,

co czują w danej chwili… Mnie nie przychodzi to łatwo.

Starasz się uchodzić za silną?

Tak.

I myślę, że jestem silna.

Chwilami myślę: „Nie mam tyle siły, nie wiem jak…”.

Tak jak wówczas, gdy zachorował Miguel.

To była poważna sytuacja.

Życie zmienia się w mgnieniu oka.

Pamiętam,

gdy zasypiałam i budziłam się rano, myślałam:

„Nie wierzę, że to mi się przytrafia”.

Co można wtedy zrobić? Trzeba być silną. Nie da się inaczej.

Gdy będziesz mieć czas, musimy sprawdzić szklanki

w naszej zastawie. Niektóre miały pęknięcia.

- Dlatego… - Musimy je wymienić.

Powiem Elíasowi, by je przyniósł. Sprawdzimy je, a te, które…

- Tak. - Wymienimy.

- Trzeba to zrobić. - Tak.

Nie chcę pękniętych szklanek, ale potrzebujemy pełnej zastawy.

Porozmawiam z Elíasem. Sprawdzimy i zamówimy

- to, co potrzebne. - Idealnie.

Poza tym La Despensa de Palacio. Składamy zamówienie?

Tak, oczywiście.

Tak, lepiej mieć prezenty przed Wigilią.

- Dobrze. - Czy zamawiamy 44, jak zwykle?

Tak. Zamówiłabym 48, może nawet więcej.

Zadzwonię do nich.

I jeszcze… To jest ważne. Musimy zacząć porządki w piwnicy

przed świętami, pudełka… Teraz wygląda to tragicznie.

Świetnie. Bardzo dobrze.

Poradzimy sobie, zrobimy to…

- Dobrze. - …niedługo. I już.

Będę na dole. Możesz mnie zawołać,

jeśli będę potrzebna.

- Gdy coś ci się przypomni. - OK.

A jak z bankiem?

Wszystko już załatwione.

Wspaniale.

- Dobrze. - Świetnie, dziękuję.

- Zanim wyjadą. - Dobrze, dzięki.

Zanim wyjedziesz… Zanim wyjadę, dam ci znać.

- Cokolwiek będzie trzeba. - Dam znać.

- Dziękuję! - Dzięki!

Robię wszystko razem z Alicią.

Od wzywania hydraulika do załatwiania spraw w banku. Wszystko.

Dostaję listy od ludzi, którzy widzą mnie w gazetach i telewizji…

W Boże Narodzenie przychodzi do nas wiele listów, na które odpowiadamy.

W tym domu znajdują się tysiące rzeczy.

Począwszy od zasłony, która może się przydać, czy kotłowni…

Tysiące rzeczy w domu wciąż wymagają naprawy.

Dzień dobry.

Dzień dobry, Elías.

Wymieniam spaloną żarówkę.

Wspaniale.

Wiele osób pomaga mi w domu.

Nie wiem, jak poradziłabym sobie bez nich.

Dzięki nim moje życie jest przyjemne.

Pomagają mi we wszystkim.

Ramona dla nas gotuje.

Wie wszystko o wszystkich.

Jeśli ktoś choruje, ot tak wyczaruje magiczny rosół,

by uspokoić żołądek i uleczyć chorego.

Jest sercem tego domu.

Bardzo ważną osobą w tym domu jest też szofer.

Rafael wspaniale wypełnia swoje obowiązki.

Darzę go całkowitym zaufaniem.

Elías dołączył do nas później.

Świetnie do nas pasuje

i wszyscy w tym domu go uwielbiają.

Oni są częścią naszej rodziny.

Wnoszą do domu miłą atmosferę.

Goście zawsze mówią mi: „Uwielbiam tu przychodzić”.

W naszym domu panuje dobry klimat.

Jak się masz, Isabel?

- Witaj, Blas. - Buziak.

Jaki plan na dziś?

- Chodźmy. - Zobaczmy.

Zaczniemy od tego ćwiczenia.

Rano ćwiczę z Blasem.

Pamiętaj, by lekko ugiąć kolana, patrzeć w przód, ciało do tyłu,

szybko poruszamy rękami.

Nie przepadam za tym.

Ostatnie powtórzenia.

Nie ćwiczyłabym, gdyby trener nie przyszedł.

Dwa, jeden. Wystarczy.

- Jak się czujesz? - Dobrze.

Gdy mam wolne, zawsze mówi mi:

„Ćwicz na orbitreku,

rób to czy tamto”. Odpowiadam mu: „Oczywiście”,

ale tego nie robię. Ćwiczę tylko, gdy mi każą.

„Proszę pani, przyszedł trener”. I wtedy schodzę na dół.

Gdyby nie przyszedł, nie ćwiczyłabym.

Jestem leniwa, jeśli chodzi o ćwiczenia.

Bardzo dobrze.

Wdech…

Niechętnie przyjechałam do Hiszpanii,

miałam wtedy chłopaka, Filipińczyka,

który nie podobał się moim rodzicom.

Do naszego domu niemal co tydzień na obiad przychodził ksiądz,

z którym mama kazała mi porozmawiać.

Powiedział: „Posłuchaj, Isabel,

rodzice postanowili wysłać cię do Madrytu.

Pojedź tam, a jeśli za dwa lata

wciąż będziesz zakochana w tym chłopcu

i będziesz chciała za niego wyjść, dam wam ślub.

Ale najpierw na dwa lata pojedziesz do Hiszpanii”.

I pojechałam.

- Rafael? - Tak?

- Nie ma dziś fotografów? - Nie, dziś nie.

Sprawdziłem, nie ma nikogo.

To dobrze. Nie musimy jechać na złamanie karku.

Dokąd jedziemy?

Jest samochód.

- Ojej… - Fotografowie tu są, Rafael.

Tak.

Spójrz, fotografowie.

Pospieszmy się.

Dobrze.

Szukają sensacji.

Tak. Mają mikrofon.

Jadą za nami?

Nie, nie jadą.

W domu robi się nieprzyjemnie, bo śledzą każdego.

Wszyscy ich przyciągają.

- Tak. - Dziennikarze.

Ale nie wiedzą o tym aucie. Nie mają nawet pojęcia…

Czy szyby są przyciemnione?

- Tak, są. - Bardzo dobrze.

Dokąd jedziemy?

Do Massi.

- Idealnie. - Tak.

Czy pojedziemy przez La Castellanę?

Tak.

- Kiedyś tam mieszkałam. - Naprawdę?

Z wujem i ciotką.

Przy La Castellanie?

Kiedy przyjechałam do Madrytu.

Nie wiedziałem.

Niedaleko stąd.

More Polish subtitles for Isabel Preysler: My Christmas

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left