The first 200 lines.
W świąteczny weekend z kasy oszczędnościowej
skradziono 650 tysięcy dolarów.
Policja nie znalazła żadnych śladów, które wskazałyby,
jak złodziej dostał się do banku.
Kolejny napad na bank i znowu brak podejrzanych.
Trzecie włamanie, tym razem w Pennsylvanii,
odbyło się wedle znanego już scenariusza.
Błyskawiczny włamywacz znowu uderza.
To już ósmy napad w ciągu 6 lat. Policja nadal nie znalazła podejrzanych.
UCZCIWY ZŁODZIEJ
MAGAZYN SAMOOBSŁUGOWY
NASZA PSYCHOLOGIA
- Już myślałam, że nikt tu nie pracuje. - Ja nie...
Muszę gdzieś upchnąć graty, ale nie umiem się z nimi rozstać.
Tyle się tego uzbierało, że jeden schowek nie wystarczy.
- Coś na te wielkie i śmierdzące? - Zatrzyma pani śmierdzące?
Tak. Każdy ma do nich słabość.
Wygląda smakowicie.
Proszę bardzo.
Dziękuję.
Pani tu pracuje?
Tak. Dla mnie to taka...
czytelnia, za którą mi jeszcze płacą.
Studiuje pani?
A nie wyglądam?
Komunikacja w biznesie, podyplomowo. Jeszcze 3 semestry.
Gratuluję.
Domyślam się, że chodzi o schowek.
Optymalnie nieśmierdzący.
Sprawdzę, co mamy.
- Proponuję zamianę miejsc. - Tak, przepraszam.
Muszę wpisać imię.
Tom.
Mamy małe, średnie i duże.
Niedawno się przeprowadziłem. Wystarczy średni.
Tutaj pani imię.
Annie.
W takim razie średni i nieśmierdzący.
ROK PÓŹNIEJ
Wejdź.
- Jak ty tu wszedłeś? - Z tyłu. Było otwarte.
Jest znak "na sprzedaż", ale nie można wchodzić bez pozwolenia. Włamałeś się?
No...
może.
Lubię czasami porozrabiać, ale co my tu robimy?
Jak myślisz?
No więc... tu jest naprawdę...
miło.
Przypomina mi się dzieciństwo w Cape Cod.
Tak myślałem.
Trzeba by to odmalować.
Najlepiej na żółto.
Mówisz?
Vitten to świetna okolica.
Pełno knajpek, parków i fachowych glin, więc lepiej się zmywajmy.
Słyszałem o nich.
Może nam odpuszczą, jeśli podbijemy cenę.
Sekundę, co proszę?
Jeśli chcesz się ze mną wprowadzić.
Robisz sobie ze mnie żarty?
Nawet nie śmiałbym.
Znamy się już rok.
Cały rok.
To prawda.
I był kapitalny.
Nie wiem...
Po prostu z nikim nie byłam od rozwodu.
Nie chcę tego znowu przeżywać.
I nie będziesz, przyrzekam.
Boże, piękny ten dom.
Czyli się...
zgadzasz?
Stać nas na to?
Musiałbym jeszcze dopiąć parę spraw, ale...
raczej tak.
Dobrze.
Annie, muszę ci jeszcze coś powiedzieć.
Nie dzisiaj. Dość niespodzianek na jedną noc.
Ta może zaczekać.
Masz.
Wolałbyś prawdziwe żarcie dla psa.
Czyli co?
To pies Theresy?
Już nie.
Jak to?
Od rozwodu. Wszystko podpisane.
Ona dostała dom, a ja Tazzie.
Chciałeś ją?
Nie.
Ale jej cholerny prawnik chciał mnie oskubać z domu, dwóch aut
i resztki akcji. Zacząłem się stawiać.
Sędzia podzielił wszystko po równo, za wyjątkiem domu i psa.
Ona wolała dom.
FBI, z kim mam połączyć?
Tu Błyskawiczny włamywacz.
Chcę się oddać w ręce sprawiedliwości.
Proszę czekać.
FBI, agent specjalny Sam Baker, w czym mogę pomóc?
Jestem Błyskawicznym włamywaczem, chcę się poddać.
Sekundę.
Kolejny Błyskawiczny cwaniak.
To już trend. Pewnie wymiata w sieci. Cokolwiek to znaczy.
Dobrze.
Zacznijmy do godności.
Proszę mi mówić Tom.
Tom Carter.
Dobrze.
Tomie Carterze, co takiego zmalowałeś?
Mówią o mnie w wiadomościach. Chyba wszyscy to wiedzą.
Jednak mnie oświeć.
Obrobiłem 12 banków w 7 stanach.
Mam ponad 9 milionów w gotówce. I nikt nie wie, kim jestem.
Ile ci to zajęło?
Jakieś 8 lat.
Ale od roku nigdzie się nie włamałem.
Pod jakim adresem cię szukać?
Chcę iść na ugodę.
Jaką?
Oddam cały łup, wszystko, co do centa, w zamian za zmniejszenie wyroku.
Maksymalnie 2 lata w minimalnym rygorze w okolicach Bostonu.
- Z pełnym prawem do odwiedzin. - Sprytnie to sobie obmyśliłeś.
To dla mnie ważne.
Co konkretnie?
Ja...
Poznałem kobietę.
Mądrą, troskliwą, zdecydowaną, zabawną.
Uwielbiam ją.
Chcę z nią spędzić resztę życia i nie wstydzić się,
że ją okłamywałem o mojej...
przeszłości.
To musi być wspaniała kobieta.
Zgadza się.
Jest dla mnie cenniejsza niż wszystkie dolary świata.
Umowa stoi?
To tak nie działa, kolego.
Z chęcią cię wysłucham i wstawię się za tobą,
- jeśli faktycznie jesteś tym włamywaczem. - Jak to "jeśli"?
Do tych włamań przyznało się już piętnastu przed tobą.
Masz mnie za oszusta?
Nie ciebie pierwszego.
Naprawdę jestem Błyskawicznym włamywaczem. Choć mierzi mnie ten wasz przydomek.
Nie ja go wymyśliłem. W porządku.
Gdzie cię szukać?
Hotel Charleston.
Pokój 216.
- Przytulne miejsce. Jutro tam wpadnę. - Będę czekać.
Poznał kobietę.
Biedaczysko.
Kolejny przyznał się do błyskawicznych włamań.
- Spisałem jego dane. Zajmiecie się tym? - Jasne.
Robi się.
Cześć, Annie.
Rozbiłam bank!
Jak to?
Zdałam egzamin!
Genialnie! Wiedziałem, że ich powalisz.
Coś nie tak?
- O co ci chodzi? - Słyszę, że nie jesteś w sosie.
- Jakbym rozmawiał z terapeutą. - Już niedługo.
Ale twoim nie będę.
Wiem.
Co się dzieje w twojej głowie?
Mam coś do zrobienia. Tylko tyle.
Jakąś pracę?
Chyba za późno na naprawę sejfów.
Sąsiadowi z góry pękła rura w łazience i zalał mi mieszkanie.
Musiałem wynająć pokój w hotelu. Na jego koszt.
Gdzie nocujesz?
W Charlestonie. Nawet tu nieźle.
Może wpadnę z tanim winem?
- Trzeba to opić. - Kusisz.
Padam już, skarbie.
Na pewno nic ci nie jest?
Annie?
Tak, kochany?
Jestem z ciebie dumny.
Dziękuję.
- Dzień dobry. Sprzątano? - Dzień dobry. Dzisiaj dziękuję.
Gracias.
Theresa, nic jej nie jest.
Słyszałaś, co powiedział sędzia. Sama wybrałaś. Taka była umowa.
To mój pies i go nie oddam. Do widzenia.
- Agent specjalny Myers. - Prosiłem z Bakerem.
- Wyszedł. - Kiedy wróci?
Nie mówił. Chce pan zostawić wiadomość?
Mówi Tom Carter. Wczoraj z nim rozmawiałem.
A tak, Błyskawiczny włamywacz.
Skończcie z tym przydomkiem.
Spisuję pana skargę. Jaki pseudonim pan woli?
Nie wiem. "Błyskawiczny" brzmi jak coś taniego, nieprofesjonalnego.
- Staram się działać precyzyjnie, czysto. - "Czysty" zajęty, "precyzyjny" może być?
"Precyzyjny bandyta"?
Przezabawne.
Miał coś ważnego...
Czekam od 2 dni!
Mogę dokończyć?
Ma coś pilnego, ale przydzielił panu dwóch świetnych agentów.
- Kiedy będą...? - Na pewno są już blisko.
Miłego dnia, panie Carter.
Bez sensu.
No comments yet. Be the first to leave one.