The first 139 lines.
MIKROŚWIAT
Nowy Jork.
Słynna miejska dżungla.
Nie wydaje się najlepszym miejscem do życia
z perspektywy owada.
AWKWAFINA
Ale w tej niebotycznej metropolii
niektórzy szczęśliwcy korzystają z uroków wielkiego miasta.
Dla odważnego skakuna
to idealne miejsce do życia.
Luksusowa roślina doniczkowa w apartamentowcu.
Ma wszystko, czego trzeba maleńkiemu pająkowi.
To najbardziej liściaste lokum w całej dzielnicy.
Do tego codziennie rano służba podaje śniadanie.
Tak jakby.
Skakuna nie interesują jajka…
tylko uskrzydlone dodatki.
Przelatuje tu tyle much, że to prawdziwa uczta.
W WIELKIM MIEŚCIE
Nawet taki pajęczy farciarz
miewa trudne początki dnia.
Niektóre dni są wręcz niebezpieczne.
Ten szpak mógłby go pożreć żywcem.
Ale wystarczy wrócić do domu i wszystko gra.
O nie! Większy samiec.
A w tej donicy jest miejsce tylko na jednego lokatora.
Skakuny zawzięcie bronią swojego terytorium.
Bądźmy szczerzy, jeśli chodzi o walki małych pajączków,
nikt nie rozumie szczegółów.
Ale możemy się założyć, że wygra większy.
Wyeksmitowany, bezdomny, bezbronny.
Dajcie spokój!
Skakunowi pozostaje jedynie…
skoczyć!
Jako zawodnik wagi lekkiej
skakun ma miękkie lądowanie.
Ale od teraz
temu pająkowi już nie będzie łatwo.
Ma szukać jedzenia i schronienia na ulicach Nowego Jorku?
Nie ma lekko.
W WIELKIM MIEŚCIE
Ulica jest ruchliwa, brudna
i pełna…
stóp.
Tylko najbardziej cwane owady czują się tu jak w domu.
Karaluch to jedno z najszybszych sześcionożnych stworzeń.
Przy takim rozmiarze jest jak człowiek pędzący 300 kilometrów na godzinę.
Ciężko pracuje na życie pod naszymi stopami.
A gdy nadchodzi poranna godzina szczytu,
on ma już plan ucieczki.
Nara, frajerzy!
Jego kryjówkę znają tylko wtajemniczeni.
Przeciskając się przez szczeliny wielkości paru milimetrów,
przechodzi do tajnego podziemia.
To idealne schronienie na przeczekanie
wielkomiejskiego tłoku.
Metro to nic.
Owady mają tu własny świat.
To rozległa sieć rur i tuneli,
którą poruszają się po mieście najrozmaitsze stworzenia.
A także ich lęgowisko.
Jeśli chodzi o owady w mieście,
karaluchów jest mnóstwo.
W Nowym Jorku na każdego człowieka przypada ich aż 120.
A przez całe życie jednej samicy z jej jaj może się wylęgnąć 150 larw.
Nikt nie ma z tym problemu?
Ale jeśli karaluchy was obrzydzają,
podziemia mają też przyjemniejszych mieszkańców.
Nowy Jork to doskonałe miejsce dla murawek,
bardzo pracowitych mrówek.
W ich koloniach pracuje nawet królowa,
składając do 40 jaj dziennie.
Dzielne robotnice zajmują się więc młodymi
i stale dostarczają pożywienie.
Ale nakarmienie 5000 głów graniczy z cudem.
Ta maleńka zwiadowczyni wielkości paru milimetrów
staje przed ogromnym wyzwaniem:
znaleźć pożywienie
w dziczy, wśród olbrzymów.
Dla zagubionego pająka
ryzyko zmiażdżenia stanowi ogromny problem.
Tutaj nie ma gdzie się schować.
Trzeba znaleźć jakiś cienisty zakątek.
Ale ta kryjówka wcale nie jest taka bezpieczna.
Pająk musi szukać dalej.
Można by pomyśleć, że miejskie ulice są jeszcze straszniejsze
dla maleńkiej mrówki.
Ale ona się nie boi.
Prawie nic nie widzi.
Polega głównie na czułkach.
Wykrywa nimi zapachy z odległości pięciu metrów.
A nic nie pachnie tak jak fast food.
Zupełnie jak my murawki nie potrafią mu się oprzeć.
Tylko że dla niej
dojście do tego hot doga to trzykilometrowa przeprawa
z ogromnymi przeszkodami po drodze.
Ale ta zwiadowczyni potrafi wykorzystać maleńki rozmiar
na swoją korzyść.
Bingo!
Ale jedna mrówka tu sobie nie poradzi.
Pora wezwać ekipę.
W drodze powrotnej do kolonii zostawia za sobą ślad zapachowy.
Dzięki temu dziewczyny trafią prosto do celu
Każda uniesie piędziesięciokrotność własnej masy.
Jednak nawet gdy połączą siły,
trochę im to zajmie.
W ciągu dnia słońce rozgrzewa ulice.
Po południu w mieście może być nawet o 10 stopni cieplej
niż poza nim.
Ale niestrudzone, ciepłolubne mrówki nie przestają ani na chwilę.
Dobrze zgranej drużyny nie przerośnie żadne wyzwanie.
Ale dla zagubionego, wygłodniałego samotnika
życie na ulicy nie jest łatwe.
Przynajmniej poszukiwania nowego lokum idą już lepiej.
To dopiero roślina doniczkowa.
Okolica może nie jest luksusowa.
Ale można na to przymknąć oko.
Prawdziwym problemem jest sąsiadka.
Uzbrojona, zabójcza i porywcza
ta modliszka grasuje po mieście, żerując na słabszych i mniejszych.
Pora szybko się ulotnić
i znaleźć przytulniejszy zakątek.
Narka!
Czy ten wózek przejeżdża przez Queens?
Podróż stopem jest dobrze znana owadom.
Każdego dnia zupełnie nieświadomie dajemy im podwózkę.
Ale pajęczy pasażer nie ma żadnej kontroli nad celem podróży.
To oczywiście nie problem dla kogoś, kto umie…
latać.
Mucha jest oblatana w przemieszczaniu się po mieście.
Dzięki wrażliwym czułkom namierza jedzenie z odległości 30 przecznic.
Choć rzadko musi szukać tak daleko.
Czasem nawet może liczyć na dostawę.
Ale kto zadowoli się przetworzonym jedzeniem,
kiedy można buchnąć coś świeżego?
Mała, szybka i nieuchwytna…
mucha umie kraść niepostrzeżenie.
Ludzie przetwarzają 60 obrazów na sekundę,
a mucha aż 250.
No comments yet. Be the first to leave one.