The first 200 lines.
Na pewnym etapie życia tracimy kontrolę nad tym, co się nam przydarza,
a zaczyna kierować nami los.
To największe kłamstwo świata.
Paulo Coelho, "Alchemik"
NOWOŻEŃCY
Jakim cudem kobieta po 70. roku życia wychodzi za mąż?
Wszystko zaczęło się, kiedy świat się zatrzymał.
Widzę tylko siebie.
A nie to chcę widzieć.
Diane, jesteś wyciszona.
Czy moja twarz musi być taka duża?
Jesteś wyciszona.
Diane, jesteś wyciszona.
Alexa, dołącz do spotkania.
W porządku.
- Dzień dobry paniom. - Hej.
Cześć.
Viv, ten cały czas byłaś u Arthura?
9 dni.
To światowy rekord.
Shar, pijesz w czasie pracy?
W zasadzie, sądy są zamknięte.
Więc jestem tu tylko ja i sędzia Walker.
Moja restauracja też jest zamknięta. Może nawet na 2 tygodnie.
Już wiem.
Czemu jestem ziemniakiem?
NORMALNI LUDZIE SALLY ROONEY
Pomówimy o "Normalnych ludziach"?
To coś, z czym nie mamy doświadczenia.
Co zrobić, żebym nie była ziemniakiem?
Jedno jest pewne,
trwało to dłużej, niż ktokolwiek sobie wyobrażał.
"Nieposkromiona".
Wstrząsająca historia intymnych okolic Viv,
jeśli salon kosmetyczny wkrótce się nie otworzy.
Lata temu usunęłam wszystko laserem.
Przepraszam, jest 19:00.
- Ojej... - Dziękuję, pracownicy służby zdrowia.
- Tak. - Dziękuję.
Nikt nie korzysta z kwarantanny tak, jak ty, Viv.
Utrzymywałyśmy kontakt
i wspierałyśmy się w przypadku trudności.
Zobaczcie, kto wrócił ze szpitala.
Bruce, świetnie wyglądasz.
Drobny atak serca. Mam się dobrze.
Tylko się oszczędzamy.
Nie jemy już cheeseburgerów.
Tak. Ale patrzcie,
mam takie specjalne ciastka.
Są w kształcie aorty.
Nie.
- Oraz przy zawodowych rocznicach. - Sto lat, sto lat
Niech żyje, żyje nam
Tadam!
Już mnie proszono o udzielenie 3 ślubów.
Gdy osiągasz taki staż, tylko do tego się nadajesz.
To urocze.
To upokarzające.
Nie studiowałam prawa,
żeby mówić dzieciom współpracowników, że mogą się pocałować.
I jak innym, ten czas z dala od siebie, pozwolił nam spróbować nowych rzeczy.
Trochę mroczne, ale...
Sama pikluję ogórki.
Wzięłam papugę ze schroniska.
Nazywa się Sylwester.
Jesteś grzeczny?
Sylwester znalazł nowy dom.
I zmusił nas, byśmy zajęły się tym, co odkładałyśmy.
Zatrzymam tylko to.
Ale dobrze, że nie pozbywasz się tej puszki na kawę.
To Harry.
Harry?
Tak. Prochy Harry'ego. Widzicie?
I życzył sobie zmienić się w latte?
- Nie możesz go tam zostawić. - Chwilę.
Będzie mu lepiej na kominku w sypialni Mitchella?
Pewnie twój mąż nie tak wyobrażał sobie miejsce wiecznego spoczynku.
Wracasz do pudełka. Proszę.
Nie. Rozrzuć je gdzieś.
To co mam zrobić?
Mam go wyrzucić gdzieś na polach?
Jest uczulony na konie.
Przez moment wydawało się, że to nigdy się nie skończy.
Podobało mi się,
ale gdybym chciała przeczytać historię kobiety uwięzionej w domu,
powoli popadającej w obłęd,
poczytałabym własny pamiętnik.
Ale wszystko dobiega kiedyś końca.
Nie mamy czego żałować, nie?
To była najlepsza restauracja w Brentwood.
Najlepsza w Los Angeles.
- Właśnie. - To prawda.
To miłe.
Ale kiedyś i tak przeszłabym na emeryturę.
Dołącz do mnie po drugiej stronie.
Jest nudno, ale jest nudno.
Tak.
To było niezłe przeżycie,
ale nasz czas z dala od siebie wreszcie dobiegał końca.
A kolejna wspólna podróż właśnie się zaczynała.
BOOK CLUB NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Puk, puk.
O, mój Boże.
- To wciąż wydaje się nielegalne. - Nie.
- Nie pozwalam zakazywać uścisków. - Właśnie.
Co tu się dzieje?
Czy to już ten wiek, kiedy owijamy meble w folię?
Nie, tak się dzieje, kiedy masz za dużo czasu do dyspozycji.
Próbowałam też wymienić płytki w łazience.
- Nie poszło dobrze. - Nie?
Strasznie.
Halo.
Sędzia.
Proszę, jestem na emeryturze, darujmy sobie formalności.
Wystarczy "Wysoki Sądzie".
Nie sądziłam, że tak mnie ucieszy uściskanie cię.
Często mi to mówią.
Cześć!
O, nie.
O, mój Boże.
Tak się cieszę, że cię widzę.
- O, mój Boże. Cześć. - Hej.
- Cześć, skarbie. - Cześć.
- I moja kumpela. - Hej, Zgrabna.
Tak się cieszę.
Co słychać, Zgrabna?
Jestem podekscytowana.
Jedno pytanie. O co chodzi z rękawiczkami?
Planujesz napaść na jubilera?
Czy zostać mimem amatorem?
A nawet profesjonalnym mimem, jak się uprzesz.
To byłaby ekscytująca zmiana.
Właściwie, to nastąpiła ekscytująca zmiana.
O, rany.
Co się... Co?
O, mój Boże.
- Jesteś zaręczona? - Jest piękny.
- Dasz wiarę? - Nie. To niemożliwe.
- Właśnie. - Mam tyle pytań.
Kiedy to się stało?
- Więc... - Czekaj.
Chodź, usiądź
- i powiedz nam wszystko. - Każdy szczegół.
W porządku.
Boże. Viv, to niesamowite.
Właściwie, to... Wydarzyło się wczoraj wieczorem.
Nie wierzę, że to było wczoraj.
Wracaliśmy do domu,
kiedy on rzucił coś o oświadczynach,
a ja powiedziałam: "jeśli nie teraz, to kiedy?"
Bo za kolejnych 50 lat
może nie wydawać mi się tak atrakcyjny, jak teraz.
I właśnie wtedy staliśmy przed sklepem jubilerskim.
Zanim się obejrzałam, weszliśmy, mówiąc: "Czy powinniśmy to zrobić?
Czy powinniśmy się pobrać?"
I robimy to.
- Robimy to. - Mój Boże.
Proszę.
Za Viv i Arthura.
Dziękuję.
- Zdrowie. - Pięknie.
Dziękuję, kochane.
Jesteście już umówieni?
Pewnie pójdę z Arthurem.
- Co? - Jako moim partnerem.
- Mamy się śmiać z jej kiepskich żartów... - Nie.
- ...bo jest panną młodą? - Tak. Takie są zasady.
- Tak. - Sharon ma rację.
Spójrzmy na ciebie. Nowe?
Dla mnie tak.
Ale mężczyzna, do którego należy, pewnie kupił ją lata temu.
Dobrze, że twoja wagina nie przeszła na emeryturę.
Kim jest ten szczęściarz?
Nie mam pojęcia. Znalazłam ją na tylnym siedzeniu mojego auta.
Znalezione nie kradzione.
Naprawdę nie rozumiem, jak to robisz.
Teraz wiesz, dlaczego musi wymieniać biodro.
Ludzie ze sztucznymi kolanami nie powinni się odzywać.
- O Boże, dziewczyny. - Co? Co?
Muszę wam pokazać, co znalazłam sprzątając.
Sprzątając? To jak tu wcześniej było?
Spójrzcie. Myślę, że to znak.
Znak? Co...
Z tej podróży, która się nie odbyła.
Pamiętacie? Miałyśmy jechać do Włoch.
Włochy. O, Boże.
Nasze wymarzone wakacje, zanim nie zaszłam w ciążę i wszystkiego nie zepsułam.
Linie Pan Am?
Dacie wiarę, że to pozwalało wsiąść do samolotu?
Nawet nie mogę na nie patrzeć.
"Zaskoczyć Gianniego.
Znów spróbować jego magicznych klopsików.
Nie żyć w strachu."
Boże. To nie...
"Spróbować jego magicznych klopsików"?
"Nie żyć w strachu"? Jak duże one są?
Gianni. Kto to jest Gianni?
Był włoskim przystojniakiem ze szkoły kucharskiej
jakiś milion lat temu.
Teraz jest pewnie gruby i łysy.
No comments yet. Be the first to leave one.