The first 200 lines.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Za oknem kolejny piękny dzień, 28 stopni i chce się żyć.
Kiermasz ciasteczek kółka japońskiego „Sayonara dla Glutenu”
ma szerzyć świadomość
na temat wybielania ról Azjatów...
w Hollywood.
Ugryźmy sobie wszyscy mochi
i głośno powiedzmy kołu japońskiemu arigato w imieniu naszych przyjaciół
z celiakią.
Sprzedaż biletów na studniówkę rusza w ten weekend.
Tegoroczny motyw przewodni to: „Dryń, dryń. Kto dzwoni? Bling, bling”.
Każdy dzień to okazja, by stać się wielkim. Jak mówi Jay-Z:
„Nie płyń z prądem, bądź sam sobie sterem”.
Dziękujemy, dyrektorze Burr, za te inspirujące słowa.
Na czym to skończyliśmy? Jaden Thompson McGee.
- Obecny. - Jaden Unger.
- Ano. - Jaden Hoyles.
O co kaman?
Josh Wheeler?
Wheeler?
Wheeler?
Cześć, to ja. Josh, nie Jaden.
W tej szkole jest z 20 Jadenów.
Rodzice chcą być oryginalni, a wychodzi im armia klonów.
Nie żebym był wyjątkowy. Typowy trójkowy uczeń.
Trójkowy, który często plecie trzy po trzy,
a z rzadka wrzuci swoje trzy grosze.
Denialiści klimatyczni stoją po pas w wodzie po huraganie.
Korporacje zarabiają krocie na nerdach, przez co outsiderzy
robią się insiderami, a prawdziwi dziwacy
wyrzucani są poza margines.
A co z małymi dyktatorami o wielkim ego?
Jednym tweetem mogą odpalić atomówkę, co też pewnego dnia...
zrobili.
Twoje dawne problemy...
Tata nie chce płacić za lepszy plan taryfowy?
Mama nie kupi ci tej modnej bluzki?
Teraz to wszystko błahostki.
Teraz jestem piątkowy i mam swoje pięć minut.
Czyli przybijam piątkę z apokalipsą.
Więc zapnijcie pasy,
bo chcę wam pokazać, jak zarąbisty jest...
koniec świata.
Jakie jest życie podczas apokalipsy? Jednym słowem?
Ekstra! Bądź sam sobie sterem.
Chatę mam po armeńskim gangsterze. Nie żyje.
Zastosowałem więc starodawne prawo: znalezione niekradzione.
ZA DARMO
To jedna z ostatnich zasad. Nie ma dorosłych.
Nie ma nikogo powyżej 18 roku życia. No prawie...
TWINKIE + SŁOMKA = FUJ
Bomby musiały być biologiczne. Większość dorosłych zamieniła się w breję.
Reszta stała się tym, co nazywamy „ghulami”.
Nie odpisała mi na SMS-a.
Ponoć nowa restauracja Davida Changa jest w dechę.
Wykasuję konto na Facebooku. Tworzy podziały.
Tylko wydaje się, że prowadzą rozmowę.
Powtarzają ostatnią pomyślaną głupotę.
To nie znaczy, że są nieszkodliwi.
Urwą wam głowę i wyżłopią krew.
Spójrzcie na tego kolesia.
Jakby był na promocyjnej wyżerce w Sphinxie.
Ale teraz życie przeważnie przypomina Grand Theft Auto.
Tyle że jest lepsze.
NETFLIX – SERIAL ORYGINALNY
JESTEM TUTAJ
Ja cię...
Katana Yamashiro,
prowincja Honshū.
Telewizja uczy, że każdy dobry miecz ma imię.
Excalibur, Migbłystalny, Długi Pazur, Żądło, Igła.
Nazwę mój...
Sam.
Spadły bomby i zwierzęta zaczęły mutować.
To był kiedyś mops.
Pokręcone, prawda?
Nie!
Naprawdę lubiłem to miejsce.
Kupując dom, trzeba się zastanowić,
czy da się go otoczyć polem minowym albo fosą. Nie?
Trzeba szukać dalej.
Nie wybiera się też takich z niewybuchem na podwórku.
Odpada od ręki.
GDZIE JESTEŚ?
Baron Triumph.
Niech mi ktoś pomoże!
Proszę, pomóżcie mi!
Proszę!
Ten gnój nad gnojami łapie dzieci i robi z nich humus.
Apokalipsa nie wyeliminowała dupków.
Tylko ich wzmocniła.
Musimy być ponad tym.
Każdy dzień to szansa na wielkość. Bądź sam sobie sterem.
Ghule, zdeprawowani ludożercy na motocyklach
i mutanty to nie koniec zagrożeń. Pół roku temu spadły bomby,
a ocalone dzieciaki z grubsza utrzymały krąg znajomych.
Wśród plemion są Uczniowie Kardashii,
Klub cztery H, Osiłki, Stempunkowcy.
To zaledwie kilka z nich, każde z własnym terytorium.
Granice są zmienne, więc lepiej trzymać się z boku.
Wygląda obiecująco.
Okna na wschód, miła lokalizacja.
Jezus to świetny system ochrony.
OSIŁKI... SĄ DO KITU
Cholera, jakieś dzieciaki już to sobie zaklepały.
Zasada numer trzy: trzymać się z dala od innych.
Unikam wszystkich od wybuchu.
Część dzieciaków jest gorsza od ghuli.
To zmienia postać rzeczy.
Josh!
- Sam. - Josh!
Josh!
Josh!
Patrzcie no!
Nieproszony gość.
Ziomale, co golfiści robią tym,
którzy nieproszeni psują nam imprezę?
Spokojnie. Usłyszałem krzyk i chciałem zbadać sprawę.
- Co tam robicie? - Nie interesuj się.
Spadaj, komarze, nim cię ukarzę!
Rymowanki? Poważnie, Jerry?
Samo tak wyszło, Terry.
Brzmisz jak zjeb ze słownikiem, Jerry.
- Jesteśmy drużyną, Gary. - Striggerowałeś go, Barry.
Dość! Ja tu grożę. Jestem tu kapitanem, mam to na koszulce.
Ktoś tutaj nie jest u siebie.
Gary, Barry, Jerry, Larry i... Kim ty jesteś?
- Josh. - Tenisowy Josh?
- Nie. - Josh z dużym wozem?
- Nie. - Gej Josh? Ten drugi gej Josh?
Po prostu Josh. Nie znacie mnie.
Zatem jesteś Marnujący Czas i Przez To Martwy Josh!
O w mordę!
Niebawem Martwy Josh nie wymięka.
Większość lamusów wymięka.
Ciekawy z ciebie typ.
Mam zarąbistą historię.
Pełną zemsty, dramatów, walk i miłości.
Prawdziwej miłości.
Snapchat zdechł dawno temu.
Zabaw nas,
a może przeżyjesz.
Moja historia? Przeniosłem się tu przed rozpoczęciem szkoły.
ADMINISTRACJA
SZKOŁA WOLNA OD ORZESZKÓW
- Dyrektorze Burr, wzywał mnie pan? - Josh!
Wejdź, proszę.
Usiądź.
Jak przeprowadzka z Toronto?
No nieźle.
- Jak się przystosowujesz? - No nieźle.
Jak zajęcia?
No nieźle.
Jesteś fanem orzecha włoskiego?
Kalifornia to przodujący producent orzechów.
Mamy nie tylko celebrytów i słońce.
Wiem, że na topie są raczej migdały.
W Starbucksie co chwilę ktoś zamawia latte z mlekiem migdałowym.
A nerkowce?
To międzykulturowe dzieło sztuki.
Ale ja ukochałem sobie orzech włoski.
Najzdrowsze pożywienie świata.
Pełne witaminy E, fitoskładników.
Mówią, że to pokarm dla umysłu. Wspaniale, ale wiesz, dlaczego go lubię?
Nie, dlaczego?
Bo można rozłupać nawet najtwardszy orzech.
- To dla mnie? - Nie, skądże.
Nie.
Są plastikowe.
Wybacz, szkoła to obszar wolny od orzechów.
Justin Salts, Terrence Markazian,
Erika Kim.
Umrą, jeśli choć powąchają orzecha.
Szpital i te sprawy.
To jakaś alegoria?
Prędzej metafora.
Niełatwo jest się przeprowadzić.
Nikogo się nie zna.
Teraz znasz mnie.
Chcesz nas zanudzić na śmierć?
Ziomie, przymulasz tą historią.
- Maks pięć procent na Rotten Tomatoes. - Nie kumam.
Jak taki noob przetrwał sam pół roku?
Umiem łowić ryby, polować, montować panele i destylować własne siki,
co jest w gruncie rzeczy ohydne.
- Jesteś MacGyverem czy co? - Nie.
Kanadyjczykiem.
Jesteś wartością dodaną.
Przydałbyś się nam.
Nie znam się na golfie.
Myślałem raczej o...
- byciu niewolnikiem. - Sprzeciwiam się tej terminologii.
- Służebny Amerykanin? - Lepiej.
Josh ma mega zdolności, nie to co wy, złamasy.
Pójdziesz z nami, Po Prostu Joshu.
Wolisz nieprzyjemny sposób
- czy bolesny? - Jaki jest nieprzyjemny?
Założymy ci elektryczną obrożę i wstrząsami zamienimy...
w służebnego Amerykanina.
A bolesny?
No comments yet. Be the first to leave one.