Long Weekend

Long Weekend

Download Polish Subtitle

Release info

Long Weekend 2021 1080p WEB-DL DD5 1 H 264-EVO
A Commentary by sub.Trader
If you are Maltese resident contact me sub.trader(at)yahoo.com

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
1080
Published on: 2021-05-11
Downloads: 13
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Panie Waters, mówi Jeremy z biura doktor Andrews.

Chcę potwierdzić spotkanie z doktor

jutro o drugiej.

Proszę dzwonić, gdyby miał pan jakieś pytania.

Bart, mówi doktor Andrews.

Nie przyszedłeś wczoraj na wizytę,

więc dzwonię z pytaniem, jak się czujesz.

To ważne, by utrzymać kontakt z pacjentami przez kilka miesięcy

po zakończeniu leczenia.

Umówmy się na kolejne spotkanie.

Nie chcę, by ci się nawarstwiły zaległości.

Cześć, B, tu Whit.

Wczoraj zadzwoniła do mnie psychiatra.

Chyba wciąż jestem na twojej liście kontaktów w razie nagłych wypadków.

Chyba powinieneś mnie wypisać.

W każdym razie chciała szybko umówić się z tobą na wizytę.

Teraz to nie moja sprawa,

ale chcę się upewnić, że dbasz o siebie.

Bart, proszę, zadzwoń do niej.

Okej? Myślę o tobie.

Bart, tu znowu doktor Andrews.

To naprawdę ważne, byśmy kontynuowali...

Wolałabym, byś tego nie robił.

Ale to nie ma sensu. Aha.

- Czterysta dziewięć. - Przepraszam, przysnąłem.

Okej. To stary budynek.

Trzeba uważać na kanalizację.

- Mogę? - Częstuj się.

Zdrowy rozsądek mówi,

żeby nie spłukiwać niczego większego od złotej rybki.

Nie. W porządku.

Przyślę hydraulika. Tak. Do widzenia.

Ten babsztyl chciał spuścić myszoskoczka w kiblu.

- Kto tak robi? - Wolno nam mieć myszoskoczki?

- Teraz już nie. Kurwa. - Masz dobry dzień, co nie?

Dobrze, że masz gorzałę. Dzięki.

- Aha. - Za 20 minut pokazujemy lokal.

- Nie przeszkadza ci to? - Nie, już się wynoszę.

- Nie zostawiaj mnie, Bart. - Chciałbym zostać,

ale nie ma innej opcji, o ile nie obniżą mi czynszu o...

jakieś sto procent.

- Co ja bez ciebie pocznę? - Dasz sobie radę.

Jasne, jasne.

Czyli wyprowadzisz się do początku miesiąca?

Tak, proszę pani.

Będę tęsknić.

Cholerne 206. Nienawidzę tej roboty.

Co jest, Eddie?

Nie zrobię tego.

Nie mam kontroli nad tym, kiedy uprawiają seks w 306.

Nie mogę im powiedzieć, żeby pieprzyli się na kanapie,

bo mają za głośny materac.

Cholera jasna.

Wchodź, stary. Pomógłbym, ale mam pełne ręce.

A poza tym nie chcę.

- To już wszystko? - Nie, ale niewiele zostało.

Jasne. Mamy mnóstwo miejsca. Teddy, nie rób tak.

Nie jestem Teddy. Jestem Golas.

Nie rób tak, Golasie.

Rany. Rachel!

- Rach! - Jezu! Idę do łazienki.

Eve chce do ciebie, a Golas znowu rozwala krzesło.

- Chcę tylko sekundy spokoju. - Boże, jestem tylko tatą.

Rozpakujmy cię. Chodź.

Golas!

Na pewno nie proszę cię o zbyt wiele?

Nie, stary. Musisz się stamtąd wynieść.

Poza tym będzie fajnie cię gościć. Jak za dawnych czasów, nie?

Rachel? Rachel!

Zostań, jak długo chcesz. Serio.

- Dzieci cię kochają. - Mam ją.

Teddy zostawił coś ohydnego na podłodze

obok toalety. Gdybyś mógł...

Cześć, Bart. Witaj. Miło nam cię gościć.

Nie korzystaj z łazienki.

- Posprzątasz tam? - Tak.

Okej. Na razie.

Powinienem dostać tę pracę.

- Nie będę wam długo siedział na głowie. - Zamknij się, okej?

Możesz tu zostać na zawsze. Mówię serio, okej?

No tak.

Przeczytałem próbki,

żaden ze mnie krytyk literacki, ale wydają mi się świetne.

- Dziękuję. - Serio, stary.

Naprawdę podoba mi się ten o facecie, który miał załamanie nerwowe po tym,

jak rzuciła go narzeczona.

To... wydaje się takie prawdziwe.

Powinno.

A myślałem, że Marley i ja było smutne, ale...

Widziałeś kiedyś Marley i ja?

- Nie. - Obejrzyj.

Kocham filmy z psami. Ale spoiler: pies umiera.

Chyba jesteś trochę za dobry na tę pracę.

Dzięki, że pan to mówi, ale...

Szczerze mówiąc, takie historie niezbyt pomagają w sprzedaży.

W naszych katalogach nie będzie dużo miejsca na kreatywność,

- ale na pewno będziesz miał rozrywkę. - Pisanie to pisanie.

- Zabiorę się za wszystko. - W porządku. Praca jest prosta.

Dajemy produkt i informacje,

a ty piszesz coś, co zaciekawi klientów.

Coś jak to cacko. Nowy cewnik. Możesz potrzymać.

Mniejszy i elastyczniejszy. Ledwo go czujesz.

Na pewno go trochę poczujesz, bo to olbrzymia rura,

która wchodzi ci do penisa.

Mniejsze i elastyczniejsze rurki w penisie

- brzmią przyjaźniej. - No nie?

Od razu brzmi lepiej.

Odezwiemy się.

I jak zawsze mówię nowym kumplom,

jak zorganizujesz wieczór z grami, ja zawsze chętnie.

WYSTARCZY BYĆ

Poproszę jeden.

Bart, tu znowu dr Andrews. Wciąż nie mam od ciebie wieści.

Naprawdę zachęcam, byś zapisał się wkrótce na wizytę.

To naprawdę nic wielkiego.

Chcemy tylko ocenić, jak się czujesz

i czy nowa dawka leków ci służy.

Zadzwoń do mojego biura, będziemy czekać.

W życiu nie widziałam niczego piękniejszego.

Hej, kolego.

- Kolego. - Hej, kolego.

Film się skończył.

Film się skończył.

O cholera.

Dzięki.

Hej! Hej, kolego.

- Twoja kurtka. - Rany. Dzięki.

Zostawiłeś ją na siedzeniu.

- Trochę się napiłem w kinie. - Wiem, widziałam.

Nieźle się popisałem, co?

Nic nie szkodzi. To chyba niezły sposób na spędzenie dnia.

Tak. Bywało gorzej. Dzięki. Naprawdę.

Hej.

Wiesz, gdzie tu mogę kupić coś w tym stylu?

- W sensie drinka? - Tak.

W okolicy są dwa bary.

Jeden to trochę nora.

Drugi jest nieco lepszy.

Robią tam swoje koktajle i w ogóle.

Okej, super. Chodźmy.

- Przepraszam, mam iść z tobą? - Tak.

Nie znam tej okolicy, tak się tylko po niej włóczę.

I szczerze mówiąc, trochę mi się nudzi.

Wyglądasz na kogoś stosunkowo niegroźnego.

Nie jesteś mordercą, prawda?

Nie. Jak do tej pory.

Super.

O ile nie zamierzasz tego zmieniać,

myślę, że powinniśmy się razem napić.

- Serio? - Serio.

Chodź.

Okej. Niech to szlag. Chodźmy się napić.

No to prowadź.

Dobra.

- Cześć, jestem Vienna. - Cześć, jestem Bart.

Miło cię poznać.

- Serio? - Tak. To naprawdę dobry film.

To twój ulubiony film, widziałeś go ponad tysiąc razy

i nie umiesz powiedzieć czemu.

Tylko tyle, że to naprawdę dobry film.

Chyba...

Chyba łatwo się wzruszam.

Okej.

Parę lat temu przypadkiem obejrzałem Wystarczy być w telewizji

i nie wiem czemu, ale...

Gdy go wtedy oglądałem na kanapie, coś się we mnie przełączyło.

W życiu czeka nas smutek, stres, tragedie i rozpacz

i nie da się tego uniknąć, prawda?

Ale ten film mi przypomina, że to są wszystko stany umysłu.

Możemy je uczynić tak ważnymi lub nieważnymi, jak chcemy.

Nie mówię, że mnie uzdrowił,

ale w tamtej chwili sprawił, że poczułem się nieco lepiej.

To zawsze coś.

Dziś też zadziałał?

- Niezbyt. - Czemu nie?

Nie wiem. Po prostu.

Wszystko w porządku?

- Tak. Dzięki. - Tak.

To co cię tu sprowadza?

Skąd jesteś, czym się zajmujesz,

co tutaj robisz?

Chodźmy stąd, dobra?

Serio?

- Aha. - Zabierz mnie do tej nory.

Naprawdę?

- Aha. Tu jest za elegancko. - Dobra.

- Ja zapłacę. - Mogę zapłacić.

- Chwila... - Jezu Chryste.

Wybierasz się do klubu go-go czy obrabowałaś bank?

Nie. Mam problemy z kartą,

więc na podróż wzięłam gotówkę.

- Wystarczy 60? - Sześćdziesiąt? To zbyt dużo.

Wystarczy połowa. I będzie napiwek. Proszę.

Okej. Super.

Myślałam, że w LA będzie drożej.

Zabierz mnie do nory.

- Dobra. - Chwila.

Czy w tym podejrzanym barze sprawdzają dowody?

Bo zapomniałam swojego z domu.

Wyglądasz na sporo więcej niż 21 lat, nie powinno być problemów.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left