Rosaline

Rosaline

Download Polish Subtitle

Release info

Rosaline 2022 WEB-DL DSNP
A Commentary by ChristopherCavco

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
Published on: 2023-01-11
Downloads: 16
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Werona, Włochy

Romeo?

Twe lico jest niczym przejrzysta woda.

Dwie najjaśniejsze, najpiękniejsze gwiazdy z całego nieba.

Romeo.

Co żem ja wiedział o pięknie, nim ciebie ujrzałem.

- Romeo? - Tak, najdroższa?

Czemu tak dziwnie mówisz?

Myślałem, że brzmię romantycznie.

- Nie podoba ci się to? - Nie. To nawet miłe.

Księżyc świadkiem mej przysięgi się stanie, że…

- Nic ci nie jest? - Nie.

Nic mi nie jest.

- Stęskniłem się. - Ja też.

Jesteś najpiękniejsza w całej Weronie.

- Mów dalej. - Jesteśmy idealną parą.

Nie przerywaj.

Całe wieki będą o nas mówić.

- Co? - Będą mówić:

„Przeznaczenie ich serca w miłości połączyło…”

- Tak. - „…na zawsze Romeo i…”

Rosaline?

- Cholera. - Co teraz?

- To ojciec. - Co robić?

- Kryj się. - Dobra.

Rosaline!

Ojcze?

Słyszałem głosy.

Byłam… w toalecie.

Mówiłaś sama do siebie?

To mi pomaga.

Ja mam na odwrót…

Na czym skończyliśmy?

Mówiłem… Na zawsze nasze imiona połączyło.

Jak mogą być na zawsze połączone, skoro...

Skoro?

Skoro to tajemnica?

Nie zawsze to będzie tajemnicą.

Tyś synem domu Montekich, a ja Kapuletich.

Nasze rodziny nienawidzą się od pokoleń.

Poradzimy sobie, Rosaline, obiecuję.

Kiedyś będziemy na zawsze razem.

Na zawsze.

- Dobranoc, Romeo. - Dobranoc, Rosaline.

Po tysiąc razy dobranoc.

Nieźle!

Romeo i Rosaline.

Fajnie brzmi.

- Wstawaj, skarbie! - Romeo.

Znów późno poszłaś spać?

Cholera.

Chcesz mnie wykończyć?

Myślałam, że nie przeszkadza ci, że się wymykam.

Wymykanie? Nie. Przyłapanie? Tak.

Zacieraj swoje ślady, kobieto.

Wybacz.

Ale…

Gdybym mogła spotykać się, z kim chcę, i czytać, co chcę,

nie musiałabym zacierać śladów.

Prawda, Pielęgniarko? To niesprawiedliwe.

Siedem lat w szkole pielęgniarskiej,

a wylądowałam tutaj.

Tak, życie jest niesprawiedliwe.

A to jest akcja pod przykrywką.

O Boże.

Pielęgniarko.

Czas cię ubrać. W południe masz lunch.

Więc czemu mnie tak wcześnie obudziłaś?

Bo ojciec chce, żebyś znów przywdziała tę ogromną suknię.

Wstawaj, leniwa buło. No już.

Nie możesz tu wiecznie mieszkać.

Twoje siostry wyszły za mąż. Czas na ciebie.

Jestem za młoda.

- Za młoda? - Tak.

Spójrz na siebie. Jesteś prawie za stara.

Twoja matka miała trójkę dzieci w twoim wieku.

Myślisz, że to jej wystarczyło?

Nie. Dlatego urodziła jeszcze ciebie.

Twój ojciec mi o panience opowiedział.

Mówił, że chce panienka pracować. Czy to prawda?

Tak, chcę zostać kartografką.

Kartografką?

To urocze.

Moja trzecia żona była ambitna.

Nie podobało mi się to.

Matko jedyna.

Ale nie była tak ładna jak panienka.

Mój panie…

Skoro mój ojciec tyle o mnie mówił, panie Danieli…

na pewno wspomniał o Josephine.

Zawsze jest przy mnie.

Tak.

Kiedy ją poznam?

Jak to?

Przecież siedzi z nami.

Josephine, nie! Wyjmij to z buzi!

Odłóż to! Rozmawiałyśmy o tym.

Nie spodobałam mu się.

No tak. Chcesz ślubu z miłości.

A można wziąć ślub bez niej?

Można. Dla pieniędzy, statusu, ziemi, ładnego pokoju.

Nie ma innego powodu.

Masz tylko jedno życie, Parysie.

Chcę, by moje było inne. Chcę romantyzmu, namiętności, przygody.

Twój tajemniczy chłoptaś ci to daje?

Co?

Zastanawiam się, czy spotkania w ukryciu dodają pikanterii.

Sam dobrze wiem,

że łatwo pomylić niebezpieczeństwo i dramatyzm sytuacji

z romantyzmem i namiętnością.

Ale każdy kocha tajemnice.

Macie swój własny świat.

Dobra.

Romeo! Cześć, stary.

Chodź.

Odsuń się, kuzynko!

Jesteś otoczona przez Montekich.

Możesz się czymś zarazić.

Nie robili nic złego.

Jeszcze nie.

Nie szukamy guza, Tybalcie.

„Nie szukamy guza, Tybalcie”.

W takim razie lepiej wróćcie tam, gdzie wasze miejsce.

Może chcecie się później spotkać?

Może.

Jesteście mile widziani.

Moja pięść na twojej twarzy też jest mile widziana.

Nie rozumiem, co masz na myśli.

Że ci przywalę!

Dobrze. Już dobrze.

Wszyscy macie długie miecze.

Może schowacie je do spodni, chłopaki?

No już.

Benvolio, Merkucjo, chodźmy.

Niezła dupa z tego Montekiego.

Mogę ci się zwierzyć?

Dla ciebie.

Sam zrobiłem grawerunek.

Zawsze będę go nosić.

Spoko.

Przepraszam za mojego kuzyna.

Wiesz, jak jest.

Chciałabym, żebyśmy zamieszkali daleko stąd.

Gdzie?

Na szczycie góry.

W chatce.

Z drewna.

Idealnie. Całymi dniami mógłbym pisać wiersze.

Będziesz utalentowanym poetą.

Ty zajmiesz się domem i dziećmi.

Tak.

Czekaj. Co?

Ty będziesz pisał, a ja mam zmieniać pieluchy?

Ale będziemy razem…

nie w ukryciu, a z dala od rodzin i nienawiści.

- Racja. - Tak.

Dobrze.

Kocham cię.

Czy też mnie kochasz?

Po prostu…

Wybacz.

Nie spodziewałam się tego. Nikt nigdy…

Lepiej już pójdę.

Dzisiaj jest pełno straży. To niebezpieczne.

Nie.

Pójdę już, żeby straże mnie nie złapały.

Poczekaj, Romeo. Jutro jest bal Kapuletich.

Wiesz, że nie mogę być w domu Kapuletich…

To bal maskowy.

Możemy razem tańczyć. Nikt nas nie pozna.

Przyjdę.

Świetnie. Nie mogę się doczekać.

Tysiąc razy nie możesz?

Czekałam na te słowa.

A gdy je wypowiedział, zatkało mnie.

Co ze mną nie tak?

Nic, maleństwo.

Niełatwo je wypowiedzieć, jeśli nie są prawdziwe.

Oczywiście, że są.

- Nie uwiera? - Nie.

To nic.

Dziś mu to wynagrodzę.

Będzie taniec, śpiew i pocałunek.

Wszystko wróci do normy.

Mam cudowne wieści.

Myślałem, że w Weronie nie ma więcej dobrych partii na męża,

ale sprowadziła się tu rodzina z północy.

Penzasowie.

Tak się dobrze składa, że mają syna, który wrócił z wojny w jednym kawałku.

Wspaniale! Ty sobie za niego wyjdź.

To pewnie on…

Czekaj.

- Teraz? - Teraz.

Wolę jeść zgniłe jelita kozy!

Jestem dobrej myśli.

Wolę kąpać się w łajnie 10 000 mułów.

- Daj mu szansę. - Nie.

Rosaline.

Ile razy mam ci powtarzać, ojcze?

Nie chcę zaaranżowanego małżeństwa.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left