Holidate

Holidate

Download Polish Subtitle

Release info

Holidate 2020 WEBRip x264-ION10
A Commentary by Pinguoin

Tags

webrip
web
x264
BRip
Published on: 2020-10-28
Downloads: 40
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

NETFLIX PRZEDSTAWIA

Pieprzone święta.

Wesołych Świąt.

Jak ty się ubrałaś na świąteczną kolację?

Nie masz sukienki?

Świetnie, mamo. Dzięki.

Dom wygląda pięknie.

Ciocia Susan przyprowadziła Mikołaja,

a twój siostrzeniec sfajdał się w żłóbku.

Tylko troszkę.

I przeniósł najpierw Jezusa.

- Cześć. - Cześć.

Wesołych Świąt.

Piernika?

- Och. - Hej.

Nie zadzwoniłaś do Rodneya.

Nie mogę się spotykać z zawodowym klaunem.

Nie spałabym.

Sloane, minęło pół roku. Musisz się pozbierać.

Jak ma kogoś poznać,

skoro wciąż siedzi w domu w piżamie?

To się nazywa praca zdalna.

Mój szef nie dba o to, w co się ubieram.

Ale prosi, żeby moja matka nie wydzwaniała do mnie w godzinach pracy.

Wciąż palisz?

Nie, mamo, nie palę.

Jechałam zadymionym Uberem.

Wiem, że święta bywają stresujące,

ale nikt nie ożeni się z palaczką,

która kłamie.

Nikt nie potrzebuje wrednej teściowej.

Remis.

Moja siostra zjawia się sama, więc są święta.

- Daj spokój. Jest przybita. - Przestań.

Nie jestem przybita.

Na pewno? A wyglądasz.

Nie jestem przybita.

Już! Żłóbek odkażony.

Sloane.

Nie zaprosiłaś Rodneya?

Super, prawda?

Poznałam go w galerii.

Zdziwiłabyś się, ilu mężczyzn można poznać w centrum handlowym.

Nie wydaje mi się.

Spokojnie.

Nie zamierzam brać z nim ślubu.

To partner od święta.

„Partner od święta”?

Randka tylko na święta.

Bez zobowiązań.

Mam spytać, czy ma kolegę?

LOGAN SQUARE

CHICAGO

EVANSTON

Nie denerwuj się. Polubią cię.

Czy twoi rodzice wiedzą, że to nasza trzecia randka?

To żaden problem.

Nawet się ciebie nie spodziewają.

- Cześć! Wesołych Świąt! - Wesołych Świąt!

A ty musisz być Jackson.

Jesteś jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach.

Na zdjęciach?

Tu pierwszy raz na kolanach Mikołaja.

Zsikała mu się na nogę.

Jej pierwszy występ baletowy,

a tu, gdy dostała pierwszej miesiączki.

Urocze.

A to za zdobycie tytułu

Małej Miss Evanston.

Powiem tylko,

że ojciec Carly i ja nie mamy nic przeciwko temu,

że będziecie tu razem spać.

A, nie. Nie trzeba.

Nie zostanę na noc.

Nie gadaj bzdur.

Należysz do rodziny.

O, kurwa, serio?

- Sloane! - Tak?

Nie wygłupiaj się. Rozłożymy stół.

Nie, dziękuję. Wolę stolik dla singli.

Dzieci, czas na prezenty.

Chodźcie. Idziemy.

Ciociu,

czemu nie zadzwoniłaś do Rodneya?

A czemu ty nie zadzwoniłaś?

Bo mam już chłopaka.

Ma na imię Levi

i codziennie częstuje mnie sokiem.

To świetnie, Daisy.

Ciesz się, póki możesz,

bo pewnego dnia może się okazać,

że Levi częstuje sokiem

dziewczynę ze Starbucksa.

To nie będzie dobry dzień.

To boli.

Ale hartuje.

A potem obudzisz się

przed trzydziestką,

siedząc przy dziecięcym stoliku i uśmierzając ból wódką.

Moi rodzice cię uwielbiają!

Co z tobą? Powiedziałaś rodzicom,

- że jesteśmy parą? - Daj spokój.

Wiem, że mnie lubisz.

Nie przyszedłbyś tu w takie święto,

gdybyś mnie nie lubił.

Klaśnięcie?

Moi rodzice są w Australii.

Nie miałem innych...

planów.

Hej!

- Piżama. - Tak!

Pomyślałam, że jest słodka i fajna na babski wieczór.

Hej!

- Spodnie. - Khaki!

Golfiści uwielbiają spodnie khaki.

Wzięłam trzy pary, bo nie znałam rozmiaru. Możesz je wymienić.

Spodnie...

i projekt.

Dziękuję!

Przepraszam. Nie sądziłem,

że będą prezenty.

Niby czemu?

Bo mówiłaś, że nie będzie prezentów.

Czyli znasz mnie na tyle, by spuścić mi się do ust,

ale nie na tyle, by dać mi prezent?

Mogę dać ci pieniądze. Zobaczę...

ile mam. Cztery dychy?

Cztery dychy!

Masz mnie za prostytutkę?

Nie! Boże, nie!

Ależ skąd. Co...?

Daj osiemdziesiąt.

Nie dam ci tyle.

Uprawialiśmy seks. I to dwa razy.

Nie wierzę, że nie masz dla mnie prezentu.

Nie wierzę,

że atakujesz mnie tak przed swoimi rodzicami.

Wiesz, co? Wierzę.

Bo laski w święta dostają kota.

Cudowny wieczór. Piękna kolacja. Wesołych Świąt.

Na razie.

Mogę prosić o uwagę?

Chcę coś powiedzieć.

Kto chce deser?

Elizabeth Kimberly Chen…

Kurwa, nie wierzę.

Wiem, że to tylko trzy miesiące

i sześć cudownych dni,

ale czuję, jakbym znał cię całe życie.

Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym z ludzi

i wyjdziesz za mnie?

O, rany!

Tak!

Wyjdę za ciebie!

- Zostało jedno. - Gratulacje.

- Najlepsze święta! - Tak!

Kurczę, to... niesamowite.

Mój brat się żeni.

Rany!

Ta piżama jest wspaniała.

- Co tam się dzieje? - To jakiś absurd.

Stoję w kolejce od ponad pół godziny.

- Proszę. - Przykro mi. Bez paragonu

przysługuje tylko rabat na zakupy.

Nie chcę rabatu.

Nie zamierzam wracać do tego sklepu.

Mamy fajne rzeczy. Widział pan nasze obcisłe dżinsy?

Przepraszam.

Krokodylu Dundee,

niektórzy z nas mają pracę.

Zła wymowa.

Skąd ta myśl, że ja nie mam pracy?

Jest środa, a ty oddajesz dresy

w centrum handlowym.

To spodnie khakis.

Takie spodnie nosi się do pracy.

Zła wymowa. Ale i tak mam to gdzieś.

Dzień dobry. Chciałabym coś zwrócić.

Hej!

- A paragon? - Nie dołączyli.

Założyli za to, że do końca życia

będę sama i utuczę się do rozmiaru drwala.

Strzał w dziesiątkę.

Wiesz, co? Moje święta były do bani,

więc idź sobie strzelać gdzie indziej.

Sprawdzę, co da się zrobić.

Dam ci za te spodnie 40 dolców i kupon na promocję precli.

Są warte 80 dolców.

Nie ma mowy.

Jeśli cię to pocieszy,

to ja spędziłem święta, siedząc w paskudnym swetrze

i pijąc soki z ludźmi, którzy chyba należeli do sekty.

Twój sweter na pewno nie pobije

siedzenia przy stoliku dla dzieci,

oświadczyn młodszego brata

i przyłapania św. Mikołaja na lizaniu landrynki ciotki.

Niezła... heca.

Wryła mi się w mózg jak chybiony tatuaż.

Też mam taki.

Czy to... Matt Laurer?

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left