The first 200 lines.
KAŻDY MĘŻCZYZNA W KOREI POŁUDNIOWEJ
BĘDZIE WIERNIE PEŁNIĆ SŁUŻBĘ WOJSKOWĄ.
ARTYKUŁ 3 USTAWY O SŁUŻBIE WOJSKOWEJ
Nie zbliżać się!
JEDNOSTKA SPECJALNA
Jun-ho.
Już nikt mnie nie nazwie panem Bongdhim.
Ty żyj i weź odpowiedzialność.
ODCINEK 7 DESZCZE
Dzień dobry.
- Co się stało? - Przepraszam.
To śledztwo trwa od miesięcy. Tak trudno o jeden podpis?
Żadnego z was pożytku, głąby.
- Cholera. - Na rozkaz.
Mieliście to załatwić do dziś.
Przepraszam.
Wiesz, że mam dziś wolne?
Przepraszam. Staraliśmy się, ale…
Obiecałem wnukowi, że pobudujemy z klocków.
Złóż to.
Tak jest.
- Na rozkaz! - Na rozkaz.
PROKURATURA WOJSKOWA
ŚLEDCZY OH MIN-U
Dlaczego tak leje?
Oto kolejny ekscytujący dzień.
Podpisz pismo i wracaj do siebie.
Szef wydziału ds. dezerterów, 103 Dywizja.
Sierżant Park Beom-gu.
W październiku 2014 roku szeregowy Shin Woo-suk ze 103 Dywizji
popełnił samobójstwo, podpalając w motelu węgiel drzewny.
W kolejnym miesiącu szeregowy Choi Jun-mok z piechoty
został zatrzymany na drugiej linii metra.
Starszy szeregowy Jeong Hyeon-min został zatrzymany w Pusanie.
Nie sprowadziliście tylko Heo Chi-do z jednostki zwiadowczej.
Do tego momentu to niezłe wyniki.
Ale końcówka jest najgorsza.
Zobaczmy.
„Co do szeregowego Cho Suk-bonga,
na podstawie zeznań żołnierzy i dowódców,
stwierdza się, że był osobą niepoczytalną.
To sprawiło, że zdezerterował i zhańbił armię,
narażając życie żołnierzy przez zbrodnie i próbę samobójczą…”
Suk-bong był niepoczytalny?
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.
Zaczynałem jako żołnierz 103 Dywizji.
Bito mnie codziennie od rana do wieczora.
Robiłem deski bez rąk, z głową na zakrętce od pasty.
Podczas lunchu bito mnie tacą, aż się pogięła.
Jak pan myśli, czemu awansowałem?
Liczyłem, że udręka się skończy.
Ale przełożeni kopali mnie po łydkach i zdzielali po twarzy.
No żesz do cholery!
Było jeszcze więcej nadużyć.
Sierżancie.
Zgadza się. O mało mi nie odwaliło.
Albo tak było i nie zauważyłem.
Ale czy to moja wina?
Parku Beom-gu.
Ty.
Co?
Właśnie składam zeznania.
Uszanowanie!
No leje jak z cebra.
Zepsułem nastrój?
Panie chorąży. Przerwa na kawę.
Ta pogoda mnie wykończy.
Znowu będziemy musieli umacniać okopy.
Jezu!
Co za dupek.
Nawet nie podał rozpuszczalnej?
Powinien się wstydzić.
Ponoć przez dyscyplinarkę miał pan ustąpić.
Ale jakoś się z tego wywinął.
Nie na darmo wypruwałem sobie flaki w akademii.
Mówią, że po niej ma się mocne plecy.
Widać to prawda.
Wcale nie. Wciąż czekam na przydział.
Utknąłem w biurze, a to jak więzienie.
Sierżancie Park.
Nie chcę tego mówić głośno.
To proszę nie mówić.
Noż cholera.
Sprawa z Suk-bongiem.
Musimy ją zatuszować.
Jasne?
Bez podpisu sierżanta sprawa trafi do sądu
i będzie po wydziale, jak i po nas.
Nawet dla Jun-ho i Ho-yeola
to najlepsza opcja.
Tak do siebie gadałem.
Ciekawe, jak ci dwaj się sprawują.
Mówi szeregowy An Jun-ho.
Tak, już idę.
Co? Nie wierzę.
Musimy być zgodni.
Już jest.
Co tak długo?
Przepraszam.
Proszę bardzo.
Całe mokre.
Sam to drukowałeś czy co?
Mamo, jedźmy. Spóźnię się na zajęcia.
Która godzina?
Dobra robota.
Ruszaj.
ZOSTAŁO 413 DNI DO KOŃCA SŁUŻBY
Idiota!
Ty gnojku. Myślisz, że to wakacje?
Przepraszam.
Słyszałeś, zasrańcu.
Nie ma ciepłej wody.
To nie ty zajmujesz się kotłem?
Niemożliwe. Sprawdziłem…
Ty złamasie. Odszczekujesz się?
A to gnój. Bo rozerwę cię na strzępy.
Twierdzisz, że zepsułem kocioł, żeby ci wpieprzyć?
Co?
Słuchaj.
Chcesz się wymigać od roboty?
Nie. Sprawdzę to.
Zasrany palant.
Łajza jedna. Śmieć pieprzony.
Gi-yeong to kretyn, nie?
Przydałoby mu się porządne lanie.
- Jung-ho, zajmij się nim. - Tak jest.
Kogo ja widzę? O w mordę.
Przepraszam. Muszę rzucić okiem na kocioł.
Znam cię? Czemu nam salutujesz?
- Hej! - Tak?
Co robisz?
Do kogo ty mówisz?
Czemu to leży na podłodze?
Gadałeś z duchem?
- Hej. - Na rozkaz.
Spójrz tam i powiedz „skurwysyn”.
Powiedz to, głąbie! No co jest?
Nikogo tam nie ma.
Skurwysyn.
Brawo!
- Chodźmy. - Tak jest.
To było zabawne!
Niech śmieć dostanie nauczkę.
9. DOWÓDCA ŻANDARMERII CHUN YONG-DUK
10. DOWÓDCA ŻANDARMERII YANG DU-GWAN
Co tu tak ciągle jedzie?
Jun-ho!
Dobrze się spisałeś.
To nic takiego.
Żona poważnie traktuje edukację syna.
Aż mnie to męczy.
Dobrze.
Kto prowadził zespół ścigania dezerterów?
- Kapral Han Ho-yeol. - Tak.
Jak to możliwe, że spędza więcej czasu w szpitalu niż tutaj?
Minęły trzy miesiące.
Udaje?
No nic.
W końcu trzeba kogoś obsadzić.
Nie sądzisz?
Skoro o tym mowa…
Jesteś biegły i doświadczony, więc możesz przejąć stery.
- Se-ung. - Szeregowy Park Se-ung!
Byłoby miło, gdyby dołączył do ciebie, żebyście mogli razem pracować.
- Nie jestem jeszcze kapralem… - Na rozkaz!
Brzmi nieźle?
Co ty na to, Jun-ho?
Szeregowy Park Se-ung!
- Dobrze. - Na rozkaz!
Niezawodny.
Szeregowy Park Se-ung!
Jak pan sobie życzy.
Powodzenia!
BIURO DOWÓDCY ŻANDARMERII WOJSKOWEJ
Jun-ho!
Masz podwładnego? Wydoroślałeś.
Ale…
nie zapominaj o mnie.
Jasne?
Co jest? Znowu się wymykasz?
- A co z kotłem? - Działa bez zarzutu.
Sprawdzę znów po powrocie.
A on co? Nowy jest teraz w DP?
Tak jest.
Ty, nowicjuszu. Wiesz, co znaczy DP?
Szeregowy Park Se-ung! Wiem.
Rany.
Pościg za dezerterami.
Odpowiadamy za ich aresztowanie.
Mylisz się, idioto.
DP to „dostać w papę”.
Uważaj.
Przez niego mogą ci przyłoić.
Na rozkaz.
Na rozkaz!
Przepraszam, ale…
Nie urodził się pan w 1993 roku?
Zgadza się.
Ja też.
Powiedziano mi,
No comments yet. Be the first to leave one.