The first 200 lines.
USŁUGI HOLOWNICZE
Stój!
Gary? Co, do chuja?
Mam nakaz zajęcia ruchomości.
Podatki trzeba płacić, Maddie.
To pomyłka. Negocjuję rozłożenie płatności na raty.
Widocznie mają dosyć negocjacji.
Zabiorą mi auto? Jestem kierowcą Ubera.
Nie mój problem.
Mam płacić podatki z pensji barmanki?
Ja mam problem z tym, że przestałaś się odzywać.
Więc o to chodzi?
Przy okazji wywiązuję się z umowy z hrabstwem,
ale nie ukrywam,
że miło byłoby się dowiedzieć, dlaczego przepadłaś bez śladu.
Trzy miesiące bez kontaktu to sporo.
Trzy miesiące? Wydawało się dłużej. W dobrym sensie.
Gary, proszę.
Miałeś rację.
Przestraszyłam się własnych uczuć.
Spanikowałam.
Naprawdę?
Oczywiście, głuptasie.
Wieczorem robiłam pranie i pomyślałam sobie:
„Tęsknię za tym skurwielem i jego analizą meczów Jets”.
Co zrobiłby inaczej, gdyby był w drużynie.
- Byliby o wiele lepsi. - O wiele.
Kiedy indziej na widok zielonej skarpetki pomyślałam, że musi być Gary'ego.
Miłe uczucie.
Powiedz, że auta nie było pod domem.
No tak. Wiesz co?
Tak zrobię, bo auta nie będzie pod domem.
Co? To mój kuzyn.
Z Włoch.
Przysięgam, że to mój kuzyn.
W drugiej linii. To element ich kultury.
- Byłeś kiedyś we Włoszech? - Chciałem zamknąć rozdział i to zrobiłem.
- Dziękuję. - Daj spokój.
- To był przelotny romans. - Nie dla mnie.
Moja siostra miała rację.
Siostra aresztowana za znęcanie się nad starszymi?
Jasne, Gary.
Coś jest z tobą nie tak.
Myślisz, że jesteś idealny?
Jesteś wkurzająco niezdecydowany.
Przepraszam. Podwieziesz mnie?
Mam dyżur w The Claw.
Boże, wiesz co...
Nie mogę się zdecydować.
Dupek.
Myślisz, że tego chciałam?
PORT WSCHODNI
Cześć, Gary. Co podać?
Chleb bananowy.
Albo zaczekaj.
Wolę babkę cytrynową.
Albo...
Podgrzej mi...
- Poproszę 4,50. - Jasne.
Dawaj.
Hej!
Co ty wyprawiasz?
Próbuję uratować dom!
- Nagrałaś? - Tak.
Nie, nie.
Daj spokój.
Musisz wziąć się w garść.
Jeszcze jedno przewinienie i stracisz prawko.
Bez samochodu na niewiele się zda.
Odziedziczyłam dom po mamie.
Jest spłacony. Mogą to zrobić?
Jeśli nie płacisz podatków, mogą.
Bogacze się panoszą, a my płacimy trzykrotnie wyższe podatki?
Masz czas do pierwszego września.
- Spłacisz zaległość. - Nie bez auta.
Masz pojęcie, ile tracę forsy, nie jeżdżąc na Uberze?
Latem zarabiam na cały rok.
Kumam.
Oni się wprowadzają, a ja mam się wynieść?
Wiesz, jakie to uczucie?
Jasne, że wiesz. Dzięki.
- Do zobaczenia na wodzie. - Jasne.
Daj spokój. Wiesz, jak działamy.
Nowy dom powstał nad wodą.
Stary po prostu zburzyłem. Musisz wpaść.
Gin z tonikiem i limonką.
Codziennie wypływamy łodzią.
Otwieramy w południe.
Zaraz oddzwonię.
Jest południe.
Jest 11.57.
Jasne.
Którą teraz mamy godzinę?
11.56.
- Oddawaj. - Zaczekaj na łodzi.
Wezwę cię zadęciem w róg.
Co z tobą? Zamówiłem drinka.
Przestańcie! Co się tu dzieje?
Ja przyrządzę panu drinka.
Dobry Boże.
Chrzanić to. Proszę ją zwolnić.
Nie mogę. Jest niepełnosprawna.
Co? Nie jestem.
- Nie? - Nie.
- Tylko dlatego cię zatrudniłam. - Pieprzenie.
Wiesz co? Nie możemy rozpoczynać w ten sposób lata.
Możesz być zdzirą w każdym innym miesiącu.
Bądź zdzirą w październiku albo marcu.
Ale nie bądź zdzirą w czerwcu.
Dzięki nim opłacamy rachunki.
Przez nich stracę dom.
Przepraszam. Mam gówniany poranek.
Widzę.
Wiesz, co mi pomaga?
Składanie serwetek.
Ten sprzedają za tysiąc.
To cena opon.
Na Craigslist niczego nie znajdziesz.
Zawsze możesz sprzedać nerkę.
Albo włosy, osocza, komórki jajowe.
Ciało to żyła złota. Mało kto o tym wie.
Czuję, jak nasze dziecko staje się głupsze.
Próbuję pomóc.
Dom można wynająć.
Nie zniosę obecności letnich lokatorów.
Spójrz na to.
„Potrzebujesz samochód?
Umów się z naszym 19-letnim synem.
Jest cudownym, inteligentnym, ale nieśmiałym młodzieńcem.
Nie miał dziewczyny, a próbowaliśmy wszystkiego.
Szukamy atrakcyjnej, dobrej, inteligentnej,
dwudziestokilkuletniej kobiety,
która sprawi, że opuści skorupę przed rozpoczęciem studiów.
W zamian dostanie buicka regala z przebiegiem 40 tysięcy kilometrów.
Tylko poważne oferty”.
„Umów się” w cudzysłowie.
- To jakiś żart? - Nie.
Widziałaś kiedyś nadopiekuńczych rodziców?
Dla dzieciaków zrobią wszystko.
Dziwię się, że sami go nie przelecą.
Ma być dwudziestokilkuletnia.
- Załapuję się. - OK.
Boisz się wynająć dom,
ale chcesz wynająć waginę?
Nie przeszkadzaj dorosłym.
Facet nie może wyrazić opinii?
- Właśnie. - Zamknij się.
Na plecach masz tatuaż Strusia Pędziwiatra.
Ktoś taki nie powinien mówić innym, co robić z ciałem.
A strona OnlyFans?
Co to takiego, Jim?
Nie mam czasu. Potrzebuję auta na już.
Jestem zaskoczony, że to rozważasz.
Zwykle za pojedyncze numerki nie dostaję samochodów.
Kobiety uprawiają seks z wielu różnych powodów.
Kiedyś to zrobiłam, żeby nie jechać do pracy.
A ja po to, by nie grać w Osadników z Catanu.
Kiedyś zrobiłam to na pierwszej randce,
- bo myślałam, że mnie zabije. - Jezu.
- Teraz jesteś ze mną. - Mówi o tobie, kretynie.
To jest to!
Idealna fala, brak turystów.
- Nie wiecie, co tracicie. - To pewnie ściema.
Szybciej auta nie zdobędziesz.
Właśnie. Koleś na twój widok ubabrałby spodnie.
- A ty wróciłabyś jego autem. - Boże.
- Jim... - Coś wam powiem.
Ci ludzie nas wykorzystują. Czemu nie wykorzystać ich?
Mama chciałaby, żebym uratowała dom.
Wszystko drożeje.
Myślisz, że chcę pracować jako kelnerka?
Posłuchaj.
W ostateczności możesz korzystać z vana.
Wyślę Sarę, żeby przeleciała dzieciaka.
- Co z tobą? - Jim!
Chciałem rozluźnić atmosferę.
Myślisz, że dzieciak chciałby przelecieć ciężarną?
- Wracaj do morza. - Otworzyłem piwo.
Właź do morza.
- Strasznie zimno... - Zanurz się w oceanie.
Powiosłuję sobie.
PO TERMINIE
Maddie.
Cześć.
Hej.
- Miałaś trudności z trafieniem? - Nie.
Trafiłam.
Witaj w naszym domu.
Jestem Allison, a to mój mąż, Laird.
Jak lasagna?
Lasagna? Nie. Laird.
Laird. Dobrze wymawiam?
Tak. To jedna sylaba.
OK.
- Mów do mnie Laird. - Nie mogę.
Mam wejść czy wy zejdziecie?
- Wejdź. - Śmiało.
- Świetnie. - Zapraszamy.
Chcę, abyś wiedziała,
że szanujemy osoby świadczące usługi seksualne.
No comments yet. Be the first to leave one.