The first 200 lines.
Jest mój.
Pierwszy go zauważyłem.
Tak naprawdę jeleń jest mój, a wy weszliście na zakazany teren.
Daj spokój, Rayburn. To tylko jeden byk.
- Jesteśmy w pieprzonym zoo. - Właśnie.
To rezerwat, głąbie. Odłóżcie sztucery.
Rayburn Swanson, stuknięty ekolog.
- Kto by pomyślał? - Ludzie się zmieniają.
Nieprawda.
Później odbierzecie broń.
Nie chcę was tu widzieć.
Odpalimy na kabel?
Cześć, Thor.
Jak tam? Zmęczony?
Pojawił się ktoś?
Miałeś pozmywać.
Nieczynny zakład papierniczy w rezerwacie Sawbill
stał się obszarem wojny z narkotykami.
Miejscowi nazywają go fabryką.
Zeszłej nocy przegłosowano wniosek
dotyczący rozbiórki zakładu w przyszłym miesiącu.
Karl Blackhawk z policji pracuje nad
- Gdzie go tym razem znalazłeś? - W fabryce.
Ściąga na siebie kłopoty.
Ja tu próbuję posprzątać, ale to walka z wiatrakami.
- Ma na sobie krew. - Co się stało?
Według niego nic. Potknął się.
Jakieś awantury zeszłej nocy?
Nie mniej niż zwykle.
Z jego udziałem?
Raczej nie,
ale nie dam sobie ręki uciąć.
Dzięki, Karl. Odwiozę go.
Wyczerpałaś limit przysług.
Twój brat wpakuje się w końcu w kłopoty, z których go nie wyciągniesz.
Wysiadaj.
Co tam wczoraj robiłeś?
Nie twój interes.
Bierzesz leki?
Codziennie.
Możesz przestać?
Czyja to krew?
Głównie moja.
Sam Moonblood spuścił mi manto.
Za co?
Za kobietę.
- Jedź inną drogą. - Jaką kobietę, Brooks?
Wiesz, czym zajmuje się Moonblood?
Nie podlega mojej jurysdykcji.
Razem z tym gnojem Olsonem
żyją z dilerki, hazardu,
prostytucji.
Płacisz za seks?
Nie.
Ona nie była dziwką.
Możesz zawrócić? Nie chcę tędy jechać.
- Muszę coś załatwić. - Nie chcę tędy jechać. Zawróć!
Cholera, ja...
Przepraszam.
Nie pomyślałam.
GŁOSUJ NA ALICE GUSTAFSON RODOWITĄ MIESZKANKĘ REGIONU
Nadal myślisz, że się nadajesz?
Pamiętam o twoim święcie.
Wpadnę później do motelu.
Możesz mnie nie zastać.
I tak przyjadę.
Zgłoś się.
Mów.
Podejrzenie morderstwa nad Buck Lake.
Jadę.
ZAGINIONA 14, PŁEĆ: KOBIETA
Cholera.
Cześć, dzieciaki.
Dziękuję za spotkanie. To gratka dla uczniów.
Nie ma za co.
Jest pan pijany?
Spokojnie. Dzieci nie zauważą.
Witam w Rezerwacie Przyrody imienia Gwen Swanson.
Ktoś wie, czym jest rezerwat?
Nikt?
Nie wolno tu zakładać sideł ani polować.
To ostoja dla zwierząt.
Obszar ten ma powierzchnię prawie 80 kilometrów kwadratowych.
To mój rezerwat.
Tata mówi, że zabijał pan mnóstwo zwierząt
i zakładał okropne sidła.
Jak wszyscy miejscowi.
Ale przestałem to robić.
Dlaczego?
Moja córka to potępiała.
Więc, zamiast polować na zwierzęta dla ich futer,
odławiam je w humanitarny sposób
i przenoszę tutaj,
żeby żyły z dala od człowieka.
Co jakiś czas
zastawiam sidła na dzieci
Te wyszczekane.
Odwrócisz ją?
Nie żyła, gdy wrzucono ją do wody.
Ponad tydzień temu.
Skąd ta blizna?
Nie wiem, ale opiszę to.
Przyślijcie techników.
Szeryfie!
Ktoś polował na nią dla sportu?
Nie nazwałabym tego sportem, ale to prawda, ktoś na nią polował.
Wytnijcie to.
ZAGINIONA
ZAGINIONA GWEN SWANSON
REZERWAT PRZYRODY IMIENIA GWEN SWANSON
Jesteś w ciąży?
W twoim wieku?
Gdzie twoje maniery?
Gdzie twoja osobowość?
Musimy porozmawiać.
Zapraszam do środka.
Nie ciebie.
Tęskniłam za tobą.
Bardzo.
Nie przyszliście tu opijać potomka.
Chcemy z Karlem zorganizować pogrzeb Gwen.
Pięć lat to sporo czasu.
Chcę to zrobić z tobą.
To też moja córka.
Wiem.
Nie zgadzam się.
Nie utrudniaj tego.
Nie zastąpisz Gwen bachorem Blackhawka.
To nie fair. Też za nią tęsknię.
Wciąż pijesz?
Zjeżdżaj.
To tylko formalność.
Podpisz, żeby sąd wydał akt zgonu.
Wykupiliśmy ładne miejsce.
Pogrzeb za dwa tygodnie.
KOMISARIAT POLICJI W ECHO FALLS
Proszę.
Jakoś to wyjęliśmy.
Ludzie się cieszą, że jesteś szeryfem, ale wszystkim nie dogodzisz.
Dzięki, Hansen.
EWIDENCJA MIENIA
Wiadomość z ostatniej chwili.
Jesteśmy nad jeziorem w Echo Falls.
Znaleziono ciało młodej kobiety.
Nie ujawniono jej tożsamości.
Próbowaliśmy rozmawiać z policją,
ale właśnie przenoszą ciało.
ZNALEZIONO MARTWĄ NASTOLATKĘ
Będziemy informować na bieżąco.
Oddaję głos do studia.
Niepotrzebny ten prezent.
To drobiazg.
Gdzie je znalazłaś?
W pudełku na strychu.
Tata młodo wygląda.
Powinniśmy
Powinniśmy pogadać o zajściu w stodole.
Nie.
Powinnam cię adoptować, gdy rodzice zginęli,
i zabrać do Chicago.
Nie umiałabyś wychować dziecka.
Byłabym lepsza od tych zasrańców.
Alice?
Tak?
Gdybym konkretnie nawalił, co byś zrobiła?
W sensie?
Gdybym spieprzył sprawę, pomogłabyś mi?
Szeryfie!
Zaczekaj.
- Rayburn Swanson. - Kojarzę. Słucham.
Szukałem pani w komisariacie. Muszę zobaczyć tę dziewczynę.
Może być moją córką.
- Jestem zajęta. - Proszę.
Dokończymy, jak wrócę.
To ona?
Nie.
Nie.
Szlag.
Byłem u pani brata.
Ktoś go nieźle poturbował.
Mam nadzieję, że nie sprawił kłopotu.
Ma kilka złych nawyków.
Kilka? Który mnie najbardziej wnerwia?
Pieprzone strzelanie palcami.
Wypił sześć piw, gdy go badałem.
Normalka.
Doktorze? Co pan wie o Rayburnie?
- Ma pani dzieci? - Nie.
Przeżył niewyobrażalne piekło.
Mogę się dosiąść?
Jasne.
Cześć, Pete.
Serwus. Kopę lat.
Pamiętam, jak zaginęła pańska córka.
Takie rzeczy się tu nie zdarzały.
Świat zszedł na psy.
Możliwe.
Weźmy waszą denatkę.
Jestem szeryfem od kilku miesięcy.
Wciąż analizuję bieżące sprawy.
No comments yet. Be the first to leave one.