The first 200 lines.
SAN FRANCISCO OBECNIE
Idź, starcze.
Ogłuchłeś?
Pytam, czy ogłuchłeś.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?
Panie Young.
- Ilu jeszcze? - Dwóch.
Ty gnoju!
Kim jesteś?
Kucharzem.
WCZORAJ
Lu, dla ciebie.
Jeśli go nie chcesz, dam go komuś innemu.
Jutro o dziesiątej.
Tak, ten biały.
Światła Oracle i opony Asanti.
Widzimy się o dziewiątej.
Co tu jeszcze robisz?
Pomagam dziś Tommy’emu.
Chodziło mi o food trucka. Miałeś jeździć po festiwalach muzycznych.
- Fajny pomysł. - Pracuję nad tym.
- Ogarnę to, bez obaw. - Jeśli potrzebujesz forsy,
mogę ci pomóc.
Wyglądam, jakbym potrzebował forsy?
Mam być szczery?
- Lepiej nie. - Wyglądasz po prostu żałośnie.
- Na pewno jesteś Chińczykiem? - W połowie.
Której?
Tej ukrytej.
Stolik numer trzy.
Zanieś na trójkę.
Słuchaj, mówię poważnie.
Jeśli potrzebujesz forsy,
ja mam jej sporo.
A ty masz marzenie.
Nie, dzięki.
Daj mi znać, gdy będziesz gotowy.
Załatwię ci food trucka i go odpicuję.
Wszyscy będą ci zazdrościć.
Kiedy tylko skumają, co się do nich mówi.
- Nie jesteś zabawny. - Laski mówią co innego.
- Wiesz, gdzie mnie znaleźć. - Pilnuj się.
Ty też!
Gdzie Kai?
Kai!
Mówiłem, żeby nie dawać orzechów.
Nic nie mówiłeś.
- Mówiłem, prawda? - Co?
- Zero orzechów! - I nie było!
Chodź tu.
Przeproś.
Co zrobiłem?
Już tego nie zrobię! Nie!
- Przeproś ją, nie mnie! - Nie dałem orzechów!
Jimmy, uciekaj!
No już.
Jimmy!
Tylko spokojnie.
Odłóż to.
To nieporozumienie.
No już.
No dalej. Przecież nic się nie stało.
Już dobrze...
- Wypad! - Wasze zdrowie!
Co z tobą? Oszalałeś?
To ludzie z Triady.
Rozwalą ci łeb.
Wynoś się stąd.
Zajmę się tym. Idź.
Nie śpi pan?
Jak leci?
Kai.
- Poranna zmiana? - Nocka.
Dziękuję.
Co to?
Ziółka.
- Po co? - Na zastój.
Dla mnie?
Chciałeś kupić food trucka i ruszyć w trasę.
A tkwisz tutaj.
Dwa razy dziennie, aż wyjedziesz.
Dziękuję.
- Jenny! - Dzień dobry, pani Bao.
- Panie Lin! - Cześć, Jenny!
- Pozdrów mamę! - Pewnie!
Tommy!
- Nic ci nie jest? - Auć! Daj mi spać.
- Co ci się... - Przestań!
- Szlag! - Co się stało?
Była impreza.
Ale co...
Kto ci to zrobił? Ktoś na imprezie? Była bijatyka?
Nie, Kai...
Kai tu był?
Pomagał mi w kuchni i wdał się w kłótnię z Chenem...
Nic mu nie jest. Wyprowadziłem go.
Zrób coś, żeby Kai...
Kai o siebie zadba!
A oni nie zadrą z moim kumplem. To moi bracia.
To kryminaliści! Nie chcę ich tutaj!
To też moja restauracja.
Nie potrzebuję pozwolenia młodszej siostry, żeby...
No wiesz.
To moja rodzina.
Tak jak ja.
Nie martw się, posprzątam.
Kojarzycie Małego Pete’a?
To pierwszy chiński milioner w USA.
Pierwszy Chińczyk, który odmówił noszenia wymaganych papierów.
Pierwszy smok w Chinatown.
Kto naraził się Małemu Pete’owi...
nie mógł liczyć na pomoc Boga.
Wierzycie w Boga?
Każdy chciał dorwać Małego Pete’a.
Płatni mordercy...
przyjeżdżali z Chin, by go zabić.
Irlandczycy walczyli ogniem.
Policja wydawała rozporządzenia,
które miały go złamać, ale wszystko zawiodło.
Wiesz czemu?
Bo tak jak ja...
Mały Pete był gotów zrobić wszystko, by chronić swoje interesy, ludzi i teren.
Powiedz Alecowi McCulloughowi...
gdzie skończy, jeśli nie zostawi Chinatown w spokoju.
Jasne?
Zaczekaj.
Chyba jednak zrozumie przesłanie.
W kontenerze znaleziono dziś dwa ciała.
To była egzekucja.
Wszystko wskazuje na Triadę.
Ofiary to znani współpracownicy Aleca McCullougha.
Działa głównie w Europie.
Pół roku temu przeniósł się do San Francisco.
McCullough chciał wejść do Chinatown, ale Stryjek Szóstka do tego nie dopuści.
Mój pajęczy zmysł mówi, że grozi nam wojna gangów.
Sami się wybiją. Lepiej dla nas.
W Chinatown nie będzie wojny gangów.
Wiesz czemu?
Bo my będziemy tam przed McCulloughem.
Dlatego.
Prawa ręka McCullougha...
Grisza Babinow.
Zwerbował Lu Xina Lee, człowieka Stryjka Szóstki,
by zebrać ludzi.
Jeśli Szóstka się dowie,
nie będzie różowo.
Inspektor Gavin.
Z obyczajówki w Bayview.
Wejdzie do grupy Lee.
Nie zatrudnią laski do kradzieży aut.
Wybrałem ją, bo zna rosyjski, jak Babinow.
I tak jak on ma doświadczenie w kradzieży aut.
- I jest tu nowa. - Wybacz, kapitanie.
W obyczajówce grozi ci opryszczka.
W Chinatown możesz dostać kulkę.
Ty albo ja.
Nie martw się o mnie, Bendix.
Jedyne, co na mnie masz...
to mniejszy siurek.
Dobra. Do roboty.
Przydzieliłem wam zadania. Miejcie oczy i uszy otwarte.
Czekam na informacje o Triadzie.
Jeszcze jedno.
McCullough to zawistny typ.
Uważajcie.
Ogniste Gongbao i Happy Family.
- Hannah. - Jak leci?
- Smocza Krewetka? - A są inne?
Szefie, mamy krewetki?
Przyniosę.
Przygotuj kalmary.
Hannah...
- Spróbujesz kalmara? - Nie.
W porządku.
Mógłbyś zapukać.
Wiem.
Co tu masz?
Niezłe.
Moo Goo i Cytrynowy Kurczak.
- Ile na tym zarabiasz? - Mniej niż mój szef.
A ile zarabiasz na autach?
Za mało. Dlatego je też kradnę.
To dziwne.
Żyjesz jak król, ale nigdy nie pracujesz.
Ja żyję jak pies, a wciąż tylko pracuję.
Właśnie w tym problem.
Myślisz, że bez pracy do niczego nie dojdziesz.
Musisz odrzucić Konfucjusza.
Słyszałem o wczorajszej sprzeczce z Chenem i Lau.
Gdy wyszedłeś...
Tommy za to oberwał.
Mówił im, że jesteś chroniony, ale...
kto by słuchał Tommy’ego?
Szlag.
Zadzwoń do Stryjka.
Nie. Hannah!
- Dzięki, do jutra. - Cześć.
Nie odpuszczą ci.
Triada cię znajdzie.
No comments yet. Be the first to leave one.