Hacksaw

Hacksaw

Download Polish Subtitle

Release info

Hacksaw 1971 WEB-DL DSNP
A Commentary by ChristopherCavco
Polski

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
Published on: 2022-07-09
Downloads: 7
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Daleko w kanadyjskich Górach Skalistych Gdzie wiatr i jodły

I cedry i jałowce gwiżdżą swoją pieśń

W tym miejscu, które niewielu widziało Mieszka koń tak nieprzyjemny

Ludzie, którzy go poznali i kochają Nazywają go Brzeszczot

Brzeszczot, Brzeszczot Jest tak okropny, że może żuć gwoździe

Na obiad zjada ogony niedźwiedzi Nikomu nie daje się dosiąść

Dlatego zwą go Brzeszczot Brzeszczot, tak trzymaj, synu

Jeśli się zatrzymasz, koniec wolności

Są na twoim tropie Więc lepiej ruszaj w drogę

Brzeszczocie, oni nie dadzą za wygraną Aż nie poczujesz ostróg i wędzidła

Będą na twoim tropie Aż w końcu cię dościgną

Całe Boże stworzenie to jego rodzina

Jest łagodny i miły, wypełniony miłością Ale działa wszystkim na nerwy

Nie ma kowboja, którego nie da się zrzucić Ani konia, którego nie da się dosiąść

Jeśli ktoś tak mówi Nigdy nie słyszał o Brzeszczocie

Brzeszczot, Brzeszczot Jest tak okropny, że może żuć gwoździe

Na obiad zjada ogony niedźwiedzi Nikomu nie daje się dosiąść

Dlatego właśnie nazywają go Brzeszczot

Przybyli kowboje z miasta Wdrapali się na zbocza

Z długimi linami i nadzieją Że złapią tego banitę

Próbowali wiele razy Ale bezskutecznie

Długo za nim ganiali, ale nic nie wskórali

Udało im się jedynie uchwycić Widok Brzeszczota z daleka

Brzeszczot, tak trzymaj, synu Jeśli się zatrzymasz, koniec wolności

Są na twoim tropie Więc lepiej ruszaj w drogę

Brzeszczocie, oni nie dadzą za wygraną Aż nie poczujesz ostróg i wędzidła

Będą na twoim tropie Aż w końcu cię dościgną

Będą na twoim tropie Aż w końcu cię dościgną

I faktycznie zostali na jego tropie.

Bez tego cała ta historia by się nie wydarzyła.

Oto moje ranczo na obrzeżach Calgary w Kanadzie.

Jestem woźnicą zaprzęgu.

Wyścigi zaprzęgów od zawsze były moim życiem.

Moje dłonie i ręce robią się już do tego za stare,

ale moje serce i duch pozostaną z wyścigami zaprzęgów,

jakem żyw.

Jedyne, co się zmieni,

to że Tim Andrews będzie trzymać lejce.

Tim, jest mi już trochę ciężko.

Może ty weźmiesz lejce?

-Pewnie. -Trzymaj.

Dobra, jedź.

To nasza drużyna do wyścigu. Miałem powóz

i trzy dobre konie, ale potrzebowałem lidera.

I tu wkracza Brzeszczot.

To prawdziwy lider.

Od niego będzie zależeć sukces albo porażka całej drużyny.

Brzeszczot dalej cieszyłby się wolnością,

gdyby nie pewien młody kowboj nazwiskiem Tim Andrews.

Ale nawet ze swoją znajomością koni

potrzebował pomocy pewnej dziewczyny,

która akurat przyleciała na wakacje łowić ryby ze swoim ojcem.

Ile jeszcze, zanim dolecimy do twojej bazy?

Powinniśmy być na miejscu za pół godziny, panie Curtis.

To wspaniale.

Widzisz te plamki tam na dole?

Poczekaj, podlecę bliżej. Przygotuj aparat.

Mam je. Co za ujęcie!

To najpiękniejszy koń, jakiego w życiu widziałam.

Mówisz o starym Brzeszczocie? Później wam o nim opowiem.

Baza Tima jest położona nad odległym jeziorem w głębi kraju.

Przylatują tu ekipy wędkarzy i zapasy,

a potem, z pomocą indiańskiego partnera Tima z plemienia Sarcee, Joego Kaskady,

goście są zabierani

do ryb i strumieni ukrytych w dziczy.

Tim Andrews był mocno zakorzeniony w tej ziemi.

Znał ją zarówno z ziemi, jak i z powietrza.

-Cześć, Tim. Tutaj jesteś. -Dzień dobry!

Kaskado, to pan Curtis i jego córka, Sue.

Zanim się za bardzo rozluźnisz, powiedziałeś, że w obozie

opowiesz nam o tym pięknym dzikim ogierze, którego dziś widzieliśmy.

Tak powiedziałem.

Nazywamy go stary Brzeszczot.

To dziki koń, który wygląda na konia czystej krwi, ale ma spryt mustanga.

Czy nie byłoby wspaniale go złapać?

Spokojnie, córeczko.

Mieliśmy łowić ryby, a nie polować na konie.

Lepiej skup się na wiązaniu much, a nie na rzucaniu lassem.

W tej części świata śniadanie to posiłek, który musi wystarczyć ci na cały dzień.

A Leona, obozowa kucharka,

potrafi ocenić, ile mil masz do przejścia danego dnia

i przygotować odpowiednie potrawy.

-Gotowi? -Gotowi.

Chodźmy złowić pstrągi.

Ta kraina jest jak podwórko Tima.

Ale pewien brązowy ogier zwany Brzeszczotem uważa, że to też jego teren.

Więc z daleka obserwuje wszystkich intruzów.

Zatrzymajmy się i sprawdźmy pakunki na brązowym koniu.

Jak pan sobie radzi?

W porządku.

Zadziwiające, jakim ćwiczeniem jest samo siedzenie w siodle.

Nie masz wyglądu przewodnika z północy, którego oczekiwałam.

A czego oczekiwałaś?

Wyobrażałam sobie siwego starca z wąsami

i połatanymi ubraniami, które pachną mokrym ogniskiem.

Ale ty taki nie jesteś.

-Zawiedziona? -Nie.

Ale nie pasujesz do obrazu w mojej wyobraźni.

Jak tutaj trafiłeś?

Po prostu tu dorastałem.

Polowałem, łowiłem, pilnowałem bydła i ujeżdżałem konie na rodeo całe życie.

Na chwilę byłem w Siłach Powietrznych i nauczyłem się latać, spodobało mi się.

Uznałem, że zbiorę to wszystko i spróbuję się z tego utrzymywać.

Gotowi?

Jasne, Tim.

Mam cię, mała! No chodź!

Mam cię! Chodź no tu.

Być może u koni nie występuje miłość od pierwszego wejrzenia,

ale cokolwiek to było, Brzeszczot był bardzo zainteresowany,

gdy wyczuł obecność pięknej, złotej Frygi.

Chyba nasza Susie łowiła dziś trochę za głęboko.

Jutro przerzuciłbym się na suchą muchę.

Ale trzeba przyznać, że naprawdę się stara.

Większość ludzi próbuje przyciągnąć pstrąga do siebie,

ale ona idzie do pstrąga.

Każdy potrafi przechytrzyć głupią rybę.

I dzisiaj był twój dzień, tato.

Ale nigdy nie lekceważ siły kobiety.

Tim, mam świetny pomysł, ale potrzebuję pomocy. Tim?

Proszę.

Tato, nie obrazisz się, jeśli jutro będziesz sam wędkować?

Nie ma sprawy, córeczko. I tak tylko płoszysz ryby.

Poproszę sól i pieprz, Tim.

-Hej, Tim. -Proszę bardzo.

Tim, słuchasz mnie?

Mam świetny pomysł.

-Pewnie. Jaki? -Chodź tutaj. Opowiem ci o nim.

To tutaj.

Dobra, spętam Frygę, a ty schowaj gdzieś

swojego konia.

Jasne, szefowo.

Nie od razu się zgodził, ale Sue udało się przekonać go do swojego planu.

Był to pomysł oparty na kobiecej logice.

Ty zostań tutaj.

I co teraz?

Tim, pomożesz mi zdjąć siodło?

To powinno być idealne miejsce.

Tak wygląda.

Zaczynajmy.

Jak na kogoś twojej klasy, to raczej kiepska pułapka.

Tim, nic się na to nie złapie.

Wiesz, większość naszych kanadyjskich koni nie była na studiach.

Zaufałem twojemu pomysłowi, ty zaufaj mojemu.

Poczekaj tutaj. Schowam twoje siodło z resztą rzeczy.

Pomocy.

Skoro już wiesz, jak działa, co o tym myślisz?

Wygląda na dobrą pułapkę.

-Pomóż mi zejść. -Trzymaj się.

Tutaj.

Nie usłyszy nas, nie zobaczy ani nie wyczuje naszego zapachu.

Mamy stąd wspaniały widok.

Wiesz, czekającemu czas się dłuży, więc rozluźnij się.

Tim.

-Co? -Chyba coś słyszę.

To Brzeszczot.

-To zadziała. -Spokojnie.

Nie wystrasz go.

Zbliżmy się.

Oszalałaś?

O nie. Fryga uciekła.

Tim? Tak mi przykro.

Naprawdę.

To wydawało się takie łatwe.

Przeze mnie straciłeś Frygę.

Nie martw się o tę starą klacz.

Hej, rozchmurz się.

Jak ja teraz wrócę?

O to się nie martw.

Dobry przewodnik jest zobowiązany zapewnić odpowiedni transport.

Tato, chciałabym zostać i pomóc Timowi znaleźć Brzeszczota i Frygę.

Córeczko, świetnie się bawiliśmy i nie obyło się bez wrażeń,

ale muszę wracać do interesów w Nowym Jorku.

Nie mogę dłużej zostać.

Aczkolwiek to nie znaczy, że musisz ze mną wracać.

Jesteś dużą dziewczynką.

Myślę, że potrafisz o siebie zadbać.

Wystarczy jeszcze jeden tydzień?

Tydzień może wydawać się długi, ale nie jeśli rozciągnąć go

na tak wielkim obszarze.

Tim sprawdził z powietrza otwarte tereny,

ale może konie znalazły sobie ustronniejsze miejsce.

Nie mamy szczęścia.

Przez te drzewa nic nie widać.

Tylko na koniu da się sprawdzić ten obszar.

Poszukiwania kontynuowano na ziemi. Trójka rozproszyła się, by znaleźć ślady.

Następnego dnia rozdzielili się, by sprawdzić jeszcze większy obszar.

Kaskada był doświadczonym tropicielem. Jeśli zostały jakieś ślady, znajdzie je.

Szukał łąk z dobrą paszą, ale znalazł tam tylko łosie.

Poszukiwania zajęły większą część tygodnia.

Z góry na dół i w poprzek. I gdy zmęczona trójka

w końcu się spotkała, Tim postanowił już skończyć.

Wracajmy, zanim się ściemni.

Fryga i jej porywacz najwyraźniej zostali pochłonięci przez Góry Skaliste.

Jadę na starym koniu I prowadzę zmęczone bydło

Kieruję się do Montany Żeby narobić trochę szumu

Przejeżdżam przez jary i wąwozy

Ich ogony są całe matowe...

Nie ruszaj się.

Słuchaj uważnie.

Śpiewaj dalej.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left