The first 200 lines.
Witaj w sklepie! Jesteś Pracowitym Bobrem?
Nie, nie jestem Pracowitym Bobrem.
SZNURY
Często nas odwiedzasz?
Dołącz do programu lojalnościowego i skorzystaj z naszych świetnych ofert.
Pamiętaj:
Potrzebujesz pomocy, poproś Bobra.
Mogę panu z tym pomóc?
Myśli pan, że nie umiem uciąć sznura?
Zwykle my to robimy dla klientów.
Myśli pan, że się skaleczę, poleje się krew i was pozwę?
Nie.
Więc nie potrzebuję pomocy.
Życzę wspaniałego dnia!
Jestem Pracowitym Bobrem.
Idiota.
Znalazł pan wszystko, czego pan szukał?
Tak.
To dobrze.
Co my tu mamy?
Do zapłaty: 3,47.
Policzył pan za 6 stóp sznura.
Tak, po 99 centów za jard.
Nie kupiłem dwóch jardów, tylko pięć stóp.
Płaci się od jarda, nie od stopy.
99 centów za jard, czyli 33 centy za stopę. Razy pięć. To daje 1,65$.
Pan nabił 1,98.
Dobry pan z matmy.
Ale nie mogę wprowadzić tego do komputera w taki sposób.
Co to za komputer, który nie potrafi dodawać?
- Mogę mówić z kierownikiem? - Jest na lunchu.
Lunch. W tych czasach wszyscy myślą tylko o jedzeniu.
- A inny przełożony? - Zastępca kierownika?
Proszę wezwać.
Taylor?
Taylor proszona do kasy.
Co tam?
Cześć, Taylor!
To jest zastępca kierownika? Ile ona ma lat?
- Zerwała się z lekcji wuefu? - Słucham?
Ja mam drobne.
Pozwoli pan, że dopłacę te dodatkowe 33 centy.
Nie chcę pańskich centów. Nie chodzi o 33 centy.
Rzecz w tym, że kupiłem 5 stóp sznura, bo tyle potrzebuję.
I nie powinienem płacić za 6 stóp, skoro tyle nie potrzebuję.
Odmierzyć panu tę jedną stopę sznura?
MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO
I znów to samo.
Czy to takie trudne?
JEŚLI TU NIE MIESZKASZ, NIE WRZUCAJ TU ŚMIECI. NIGDY!
Rower - tam.
Co, do diabła?
To mój rower.
- Ma stać na stojaku. - Zostawiłem go tylko na pół minuty.
Następnym razem będzie do odbioru w rzeczach znalezionych.
Stary zgred.
Rany!
POZWOLENIE NA PARKOWANIE
Nie na lusterku.
Cześć, Otto!
Hej!
DEWELOPER DYE & MERIKA
Niech no ten szczurek znów nasika przed moim domem.
- To pani wina. - Zignoruj go, Prince.
To zgorzkniały starzec. Nie wie, kto to robi.
Na pewno jedno z was.
I niech pani facet przestanie rozciągać swoje krocze na oczach wszystkich.
Na litość boską, on wygląda jak 14-letnia rumuńska gimnastyczka!
No już, zjeżdżaj stąd.
Spadaj!
DZIAŁ INŻYNIERII
Oto i on we własnej osobie!
Co to ma być?
Tort z okazji odejścia na emeryturę. Coś w tym stylu.
„Baw się dobrze”.
Gdzie niby mam się bawić?
Przez resztę swego życia. Chcieliśmy...
- Uczcić to? - Tak.
Nie! Tylko miło cię pożegnać.
„Miło”.
Daj spokój, Otto. Sam się zdecydowałeś odejść.
I dostałeś niezłą odprawę.
Zdjąłeś mnie z operacyjnego. Obciąłeś mi godziny.
A Terry’ego, którego szkoliłem, zrobiłeś moim przełożonym.
On musi spojrzeć na telefon, żeby zobaczyć, który mamy rok.
Więc tak, wziąłem odprawę.
Przykro mi, że tak to odbierasz. Po fuzji wszyscy musieliśmy się dostosować.
Ale przez lata byłeś dla nas cennym pracownikiem.
To prawda. Niezawodnym jak diabli.
Będzie nam brakowało twoich grafików.
Za Otta!
Za Otta!
Otto, chcesz kawałek swojej twarzy?
Kto jest głodny?
TYLKO AUTA Z POZWOLENIEM ZAKAZ PARKOWANIA
A to co? Nie, nie.
Hej, chwileczkę!
Tu nie można wjeżdżać bez pozwolenia.
Nie parkuję. Tylko zostawiłam paczkę.
Ale znak nic nie mówi o paczkach, prawda?
Mówi o pozwoleniu, a pani go nie ma.
To droga wewnętrzna.
- Miłego dnia. - Ilekroć pani przyjeżdża,
ktoś z mieszkańców nie może zaparkować przed domem.
Ci z białych furgonetek tego nie robią.
A wy, brązowi, zawsze.
I nie mam na myśli ras.
Halo.
- Cześć. Słyszysz mnie? - Tak.
- Tu Susan. - Jaka Susan?
Mam wspaniałe wieści o twoim ubezpieczeniu.
O nie. Robot, robot, robot!
Z kim mogę porozmawiać w sprawie odłączenia telefonu?
Z obsługą kont.
Przełączy mnie pani czy mam wcisnąć jakiś numer?
Słucham tej muzyki od 7 minut.
Przepraszam, panie Anderson.
Proszę mi wyłączyć prąd.
- Wyprowadza się pan? - Nie, likwiduję to konto.
A-N-D-E-R-S-O-N.
A czemu nie możecie mi zwrócić za te 6 dni?
O-T-T-O.
Takie procedury? A moje są takie, że skoro zapłacę za gaz za 6 dni,
to będę używał tego gazu przez 6 dni.
Wtedy będziemy kwita.
Idioci.
Dobrze.
Dalej. Stop. Jedź.
Dobra, zatrzymaj.
Cofnij. Jesteś w martwym polu. Użyj Mocy.
Dobrze. Nie, wjeżdżasz na chodnik.
Dobra.
Do tyłu, do tyłu.
Odjedź.
Stop!
Cholera!
Co on tu wyprawia, do diabła?
No właśnie! Też go o to pytam.
Nie można tu wjeżdżać.
Czy to ja siedzę za kółkiem? Nie.
Nie można tu wjeżdżać bez pozwolenia.
Mamy pozwolenie na parkowanie. Widzi pan?
Ale co ono robi u pana w kieszeni?
Jestem kierowcą.
Wynajmujemy tu mieszkanie.
Pod 206.
To nie znaczy, że może pan cofać z przyczepą przed drzwiami domu.
Nie cofałem. Parkowałem równolegle.
Równolegle do czego?
Nie poszło mi najlepiej, co?
Spróbuję jeszcze raz.
O, Boże!
Dobrze.
Dobra!
Cofaj dalej.
Odjedź trochę.
Dobra, mamy to.
- Na odwrót. Teraz na odwrót. - Pomału.
Właśnie tak.
- Powoli. - Dobrze.
Nie, nie. Co? Nie!
Stop! Zatrzymaj!
Zatrzymaj! Wysiadaj.
- Wysiadka. - Przepraszam.
Jak przeżyłeś tyle lat, nie umiejąc cofać z przyczepą?
Pies bez przedniej łapy i z kataraktą lepiej by sobie z tym poradził.
Automat oczywiście. Daj kluczyki.
Są w uchwycie na kubek.
Włącza się na guzik.
Wiem.
Co to jest, do licha?
Czujnik parkowania.
Przyczepa jest za blisko boku auta.
Stąd ten sygnał. Ale...
Dobra.
Dzień dobry!
- Dzień dobry! - Jak pan ma na imię?
Otto.
Otto?
Otto. O-T-T-O.
Ja jestem Abbie, O-T-T-O.
A ja - Luna.
Miło was poznać.
Nieźle.
Zrobił to za jednym zamachem.
- Perfecto! - Dziękuję panu.
Ktoś, kto nie umie cofać bez czujnika, nie powinien mieć prawa jazdy.
Czujniki parkowania powinny być zabronione.
A pozwolenie powinno być na wstecznym lusterku. Nie w kieszeni!
- Dobrze. - Rozumiem.
- Do widzenia! Dziękujemy. - Dziękuję. To było miłe z pana strony.
Idiota.
Gotowi?
Dobrze.
No dobrze.
Przynieście swoje rzeczy.
No już, serduszka.
Chiquitita, weź swoje rzeczy.
Mistrz i Małgorzata
Ile miejsca zostało na regale?
No comments yet. Be the first to leave one.