The first 200 lines.
Poprzednio ...
- Co masz na sobie? - Słucham?
Zmień koszulę i przyjedź. Wysyłam ci adres.
Dla kogo się stroisz?
Dla Wisha. Znalazł potencjalnego klienta.
Witaj w skromnych progach Carterów.
To Holden. Boimy się, że znów bierze.
Holden się odnalazł.
Miał wszystko ujawnić.
Był gotów sprzeciwić się własnemu ojcu.
Holden nie miał umrzeć.
Chcieliśmy go zdyskredytować.
- I tak myślę, że to przeze mnie. - Nie przez ciebie.
Będę musiał powiadomić policję. To sprawa dla wydziału zabójstw.
Zabójstwo?
Chyba nie rozumiesz, Bigelow.
Zamordowano cię.
To ty, R.J.?
Tak.
Jesteś sam?
Tak, bardzo sam.
Żadnej randki?
Nie byłem w jej typie.
Ty jesteś w typie każdej.
Ale mogłeś włożyć ładniejszą koszulę.
Albo więzienny pasiak.
Myślałam, że moja kartoteka ją zniechęci,
ale prosiła Mauricia, by nas poznał, bo umawia się tylko z przestępcami.
- Straszne. - No.
To czemu nie jesteś w jej typie?
Za słaba kategoria przestępstw. Woli recydywistów.
Może jeśli chodzi o swatów,
poszukajmy kogoś lepszego niż twoi kumple z więzienia.
Słucham? My?
Algorytmy aplikacji randkowych są obłędne. Pomogę ci jutro znaleźć tę najlepszą.
Algorytmy? Wolałbym wrócić do więzienia.
Czemu tak nagle chcesz mnie zeswatać?
Chcę ci pomóc podejmować lepsze decyzje.
Lepsze niż jakie?
Wdziałam cię w F.M. Station na drinku z Emi Ochoą. Chyba się dogadujecie.
To nie tak.
Byliśmy małżeństwem. Wiem, jak wyglądasz, gdy masz ochotę na seks.
Emi i ja nie sypiamy ze sobą.
Żałuje tego, co zrobiła, i chce mi to wynagrodzić.
A jak wynagrodzić krzywoprzysięstwo i wysłanie niewinnej osoby do paki?
Załatwiła mi sprawę. Rozwiązałem ją i poszliśmy to uczcić. To wszystko.
Nic mi nie jest. Wszystko gra.
A teraz cię przeproszę, bo mam rano spotkanie z klientem.
Z nim też się nie prześpię.
Zaczynamy. To Louise w drodze na jogę.
Tu gra w madżonga w klubie.
A tu robi zakupy. Bob...
Mogę dalej brać od ciebie forsę,
ale obserwuję twoją żonę od tygodnia i nic nie wskazuje na zdradę.
Proszę spojrzeć na Louise. A teraz na mnie.
Jest co najmniej dziewiątką. Ja góra piątką. O ile nie mam łuszczycy.
Jak mogłem pomyśleć, że będzie ze mną szczęśliwa?
Czy ten cały romans nie urodził ci się w głowie?
Na pewno?
A te kolczyki? Ja ich jej nie kupiłem.
Sprawdziłem wyciągi z karty kredytowej. Sama też ich nie kupiła.
A gdy ją o spytałem, powiedziała, że to prezent od matki,
ale wiem, że kłamie.
Kocham ją, panie Decker. Bardzo. I muszę wiedzieć, co się dzieje.
Bo jeśli dowiem się, w czym rzecz, może to naprawię.
Może sprawię, że znów mnie pokocha.
WYPOŻYCZALNIA SAMOCHODÓW
- Bob? - Myślałem o tym. Może i racja.
Może wymyśliłem ten romans.
Wiesz coś o magazynie przy ulicy 19.?
Nie, a co? Louise była w magazynie?
Jest pan tam teraz?
Nie, przed domem w Palmetto. Właśnie weszła do środka.
Ma fontannę z różowymi flamingami?
Tak.
Ja pierd... To dom Howardów. Poszła spotkać się z Prestonem.
Kim jest Preston?
Poznaliśmy jego i jego żonę w klubie. Grał z Louise w turnieju pickleballa.
Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.
Głęboki oddech i powtarzaj za mną. Wszystko...
Wszystko...
...będzie...
Panie Decker, co to było?
Słyszy mnie pan? Panie Decker, jest pan tam?
Według strażaków to wypadek.
Sugerują wyciek gazu i iskrę.
Zdarza się w domach, które nie przeszły na prąd.
A ciała?
Jedno. Doszczętnie spalone, nie znamy tożsamości.
To na pewno żona mojego klienta. Widziałem, jak wchodzi do środka.
Jestem detektywem od zabójstw,
- nie od tragicznych wypadków. - Rozumiem.
Chyba że myślisz, że straż się pomyliła.
Klient był przekonany, że żona ma romans. Może z facetem z tego domu.
Weszła tam, a pół minuty później dom poszedł z dymem?
- Co? - Dobra.
- Co? - Co myślisz?
Podłożył bombę i zaczekał, aż potwierdzisz, że weszła?
To możliwe.
Wydawał mi się miły, ale kto wie?
Nie!
Proszę się odsunąć.
To mój dom. Muszę znaleźć żonę. Ma na imię Natalie.
Detektyw Mel Abreu. Preston Howard?
Tak. Nie mogę skontaktować się z żoną. Powiedzcie, że jej tam nie było.
Jest jedna ofiara śmiertelna.
Ale podejrzewamy, że nie jest to pańska żona.
Ktoś inny niż Natalie?
Panie Howard, zna pan Louise Vernon?
Tak. Należymy do tego samego klubu.
Była w moim domu? Ona to zrobiła?
Mogła przyjść tu spotkać się z panem?
Ze mną? Czemu? Po co? Czemu nikt nie szuka mojej żony?
Znajdziemy ją, panie Howard.
Ale najpierw straż pożarna zada kilka pytań o dom.
Nie wierzę, że Louise nie żyje.
Jak mówiłem, jeszcze nie zidentyfikowano ciała.
Ale widział pan, jak wchodzi do środka. Mógł to być ktoś inny?
Był pan kiedyś w domu Howardów?
Kilka lat temu urządzili przyjęcie świąteczne. Dlaczego?
Rano pan Decker powiedział panu, że Louise wchodzi do środka. A potem...
Myśli pani, że ja go wysadziłem?
Oszalała pani?
Zatrudnił pan detektywa, bo myślał, że żona pana zdradza.
Mówiłem, że ją kocham. Mówiłem, że chcę to naprawić.
Wiem. Wiem.
Proszę. Idźcie już.
Co myślisz?
Intuicja mówi mi, że to nie on.
A mimo to?
- Zazdrosny mąż, martwa żona. Wiem. - Dwa i dwa to prawie zawsze cztery.
A jednak w ocenie straży pożarnej wybuch to wypadek.
Mimo to Louise coś rano kombinowała. Samochód, peruka, magazyn.
Powtórzę: dwa plus dwa to prawie zawsze cztery.
Miała romans.
Zmieniła wóz i wygląd, by nikt jej tu nie rozpoznał.
A jej śmierć? Wola Boga, nie Boba.
Dobra.
Coś jest w tym magazynie. Był duży. Za duży na perukę i ubrania.
- Sprawdzę go. - Jeśli znajdziesz dowód,
że to nie wypadek, daj mi znać.
Ja zajmę się przestępstwami, które na stówę są morderstwami.
Mam cię. Brawo.
A myślałam, że gorzej już dziś nie będzie.
Louise?
Wybrałeś sobie zły wieczór na kradzież.
Mam uwierzyć, że jesteś prywatnym detektywem?
Możemy sprawdzić moją stronę,
ale lepiej będzie, jak pojedziemy do szpitala.
Twój mąż, Bob, zatrudnił mnie, bo myślał, że możesz mieć romans.
Kocham Boba. Nigdy bym go nie zdradziła.
Wierzę ci, Louise. I nie tylko przez ten pistolet.
Nie poszłaś dziś do Prestona Howarda na numerek.
Sądzę, że chciałaś go okraść.
Śledzenie niewiernych małżonków to mój najmniej ulubiony rodzaj zleceń.
Tak jak odzyskiwanie skradzionego majątku.
Ubezpieczalnie płacą takim jak ja za szukanie rzeczy
po lombardach i na czarnym rynku.
To rozpoznałem z biuletynu, który przysłała mi jedna z ubezpieczalni.
Wszystko tu zostało skradzione?
Mylisz się.
Kupiłam wszystko na giełdach staroci za gotówkę.
Jeśli coś było kradzione, ja nic o tym nie wiem.
Louise...
Bob myśli, że nie żyjesz.
Widziałem, jak wchodziłaś do domu Howardów. Mam zdjęcia.
Nie chciałam... Chciałam wrócić do Boba.
Przyjechałam tu, żeby się przebrać.
Skoro jesteś tutaj, kto był w domu podczas wybuchu?
Poczułam gaz, gdy tylko weszłam do środka, ale nie wiem, czemu szłam dalej.
Wtedy ją zobaczyłam.
Kogo zobaczyłaś?
Tyle krwi... I gaz.
Tak się bałam, że wyszłam tyłem i usłyszałam huk.
A potem poleciałam.
Już dobrze.
Mój ulubiony żakiet Diora.
- Już dobrze. - Cały zniszczony.
Mam cię. Trzymam cię.
Sofia zasnęła.
To miło.
To prawda.
Może nawet bardzo miło.
- Znowu ona? Poważnie? - Co?
Skarbie, chcę, żebyś zdobyła moją bazę, a ty szukasz brudów na Emi Ochoę?
Nie szukam brudów. Próbuję to tylko zrozumieć.
Ty i twój były lubicie seksowne Latynoski.
Co tu rozumieć?
Nie wiem, może czuję się głupio.
Przez dwa lata czułam się winna że nie zauważyłam,
w jakim stanie był R.J. zanim pobił Lucasa Ochoę,
a teraz widzę, że przyjaźni się, a może nawet sypia
z kobietą, przez którą trafił do więzienia.
Mówił, że ona chce mu to wynagrodzić. Załatwiła mu sprawę. Co z tego?
To pieprzona Ochoa.
Jej stary to współczesny Boss Tweed.
Chyba że R.J. ma zostać kozłem ofiarnym.
Po pierwsze, nie nawiązuj do faceta, którego na pewno nie znam.
Po drugie, jesteś pewna, że to nie zazdrość?
Co? Nie.
No comments yet. Be the first to leave one.