The first 200 lines.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
My, naród.
My, naród.
Czekajcie.
My, naród…
My, naród!
Przykro mi, Tom. „My, naród” wygrało.
Napiszesz „my, bogaci biali” na kartce świątecznej.
Na Dartmouth gramy prawdziwymi kijami.
Wszyscy mają w dupie, co robicie na Dartmouth.
Szczerbata sztywna gwardia może się walić…
MY, NARÓD
…bo zrobiliśmy to, chłopcy!
- Zadeklarowaliśmy niepodległość! - Hura!
Lincoln i jego przydupas Waszyngton będą wściekli, że to przegapili.
Zróbmy sobie zdjęcie.
Powiedzcie „ser”.
Benedict Arnold?
Czerwone kurty! W nogi!
Co się…
- Nie! - To sobie zadeklarujcie!
HERBATROTYL
A teraz muszę spieszyć na przedstawienie z moim druhem Abrahamem Lincolnem.
Lat temu osiemdziesiąt i siedem
ślubowałem, że nigdy nie skłamię.
Ślubowałem oddanie rodzinie, przyjaciołom i ich republice,
dlatego też jestem zobowiązany świętym obowiązkiem obwieścić…
GADŻETY
…że pojebało was z cenami!
Pretensje do króla.
CENA 5 $ PODATEK 30 $
- Coś o podatkach! - Właśnie!
Człowieku, ja tu tylko pracuję.
Ale… Coś o reprezentacji!
- Tak! - Powiedz im, Abe!
- Abe! - To nie koniec, gościu!
Nie musisz się aż tak pieklić.
Abe! Spójrz na mnie!
- Założył się, że tu nie wlezę. - Wcale nie.
Trzeba było!
Jerzy, ależ z ciebie wariat.
Cóż mogę rzec?
Potrzeba równowagi dla waszej nudnej polityki.
Pewnie dlatego tworzymy tak dobry zespół.
Który będzie trwał aż do naszej śmierci ze starości
po czterdziestce.
Ale mógłbyś zainteresować się czymś poza imprezami.
Abe! Interesuje mnie o wiele więcej.
Na przykład to, jak wyglądamy!
NAJLEPSI KUMPLE
Jerzy, dałeś 35 dolców za koszulkę?
Nie, dałem 70 dolców za dwie koszulki.
Jak bliźniacy!
Chciałbym mieć milion przyjaciół takich jak ty.
- Włożyć ją? - Tak, włóż ją.
Ale mięciutka.
- Mieszany skład? - Trzy tkaniny.
A myślałem, że cztery, bo jest taka delikatna.
- Wiem. - Cholera.
Idzie Ben.
- Cześć, Ben. - Benedict.
Wybacz, zostały im tylko dwie.
CZERWONO-BIAŁO-NIEBIESCY
Cieszę się, że jesteście.
Bałem się, że mogliście przejrzeć
moją niespodziankę.
No coś ty, to przednie miejsca! Nie spodziewaliśmy się tego.
Co ty kombinujesz?
Nienawidzisz niespodzianek i fantazji.
Powtarzałem ci, Abrahamie,
że ta twoja rewolucja cię wykończy.
A ja tobie, że jestem gotów podjąć to ryzyko.
I że wszyscy powinniśmy być na nie gotowi.
Owszem.
Problem w tym, że cały czas zakładałeś,
że to „wszyscy” tyczy się też mnie,
ale ja należę już do innych „wszystkich”.
Nie rozumiem.
Przeszedłem na drugą stronę, debile.
Ben, to wspaniale!
Cieszę się, że nie ukrywasz tego, kim jesteś.
Nie! Będę bogaty, jebać biedę!
Chętnie poznam tego Biedę, wydaje się sympatyczny.
- Może podwójna randka? - Nie rozumiesz.
Od teraz sypiam z czerwonymi.
Nie wnikam w to, co robicie w alkowie.
Właśnie o to walczymy.
Przestań być taki tolerancyjny!
Sprzymierzyłem się z Brytyjczykami.
Jerzy, słyszysz to?
Widzisz to?
Grają na czymś, co nie ma prawa być instrumentami!
- Ale jazda! - Jerzy, kurwa!
Sprzymierzyłeś się ze sztywną gwardią?
Coś o podatkach. Nie pamiętasz?
Niepopularna opinia. Zabawa jest przereklamowana.
Deklaracja została dziś podpisana.
Nie powstrzymasz już rewolucji.
Czyżby?
- Twoi współrewolucjoniści nie żyją. - Co?
A twoja kochana Deklaracja niepodległości…
- Coś pięknego! - Zostaje zerwana!
Nie!
Jesteś Benedict „Cosby” Arnold!
- Jesteś ponad to! - Masz rację.
Jestem.
Abe, co… O Boże. Twoja szyja…
Twoja szyja krwawi! To część przedstawienia?
Nie lubię interakcji w teatrze.
To mnie stresuje.
Wiem, jesteśmy numerem jeden.
Ale co to ma wspólnego z…
- Arnold, za tobą. - Abe, nie. Jestem Jerzy.
Jerzy!
Jerzy, spójrz za siebie.
Ben! Co ty odpierdalasz?
Żorżyku, kiedyś będziesz musiał uchwalić dokument
ustanawiający karę za to, co właśnie zrobiłem.
Ale na razie adieu.
Sic semper, chujki!
Przedziwne przedstawienie.
Abe, dobrze się czujesz?
- Nie, mam rozorane gardło. - Wleciało mi do ust.
Ja umieram, Jerzy.
Nie umrzesz! Zamknij się!
Zamknę się.
- Na zawsze. - Przestań!
- Wyjdziesz z tego. - Na drugi świat.
Na ten świat! Tu jest twoje miejsce!
Musisz wyzwolić kolonie.
Nie! To twoja działka, nie moja!
Od teraz twoja. Wierzę w ciebie.
Uwolnij kolonie.
Załóż nowy kraj.
Nazwij go…
Jak, kochany? Jak mam go nazwać?
Ja pierdolę, ty sukinsynu!
Nazwę go tak, jak sobie zażyczysz, Abie!
Nazwij go Ameryką.
To twój najlepszy pomysł?
Może zrobimy burzę mózgów.
Nie ma czasu.
Zaraz zrobię pośmiertną kupę.
Ameryka, jasne? Zapamiętaj.
Ameryka.
Abe… Nie.
Moment. Abe!
Zachować gotowość.
Żądny zemsty Waszyngton będzie tu za trzy, dwa…
Ty kutasie! Pora… Ja jebię.
Dobrze powiedziane.
Pojmać go. Zamierzam zniszczyć go ciętym komentarzem.
Uszanowanko.
Wiem, że zdrada boli, Żorżyku,
i często budzi w człowieku pokłady motywacji, o jakiej mu się nie śniło.
Ale spójrz prawdzie w oczy. Abe i reszta rewolucjonistów nie żyje,
bo sam ich zabiłem, więc twoje żałosne wybryki
na nic się nie zdadzą.
Nie zostaniesz przywódcą, jakim był Abe.
Bo nie masz jego mózgu, serca,
a przede wszystkim jego duszy.
Bez niego rewolucja jest martwa.
Tamta wiśnia sama się nie ścięła!
Dawajcie!
Jesteś minibossem czy nie? Zrób coś!
Jezu!
Transportuj mnie!
Rozpoczynam transport.
Nie wierzę, że pozwoliliśmy ci być trzecim muszkieterem!
Zmieniam hasło do Netflixa!
Transporterze, most!
Pieprzone mosty.
Chryste.
ZACHOWAJ SPOKÓJ I SIĘ WAL
Co teraz?
Żorżyku, prawie zapomniałem.
Mam coś od twojego króla.
To dla ciebie.
„To dla ciebie”. Dobry jestem!
Nie.
To dla…
Ameryki!
Zamknij ryj!
Jasne.
No dobra.
NA PODSTAWIE PRAWDZIWYCH WYDARZEŃ
Zamknij oczy
CMENTARZ ARLINGTON
Daj mi rękę, kochanie
Czujesz, jak bije moje serce?
Rozumiesz?
Czy czujesz to samo?
Czy może to tylko sen?
TRZYMAJ SIĘ, KOCHANIE!
A może to płonie wieczny ogień?
Uszył go sam,
gdy pierwszego maja Trishelle zapadła na dengę.
Nakrył ją nim, gdy dochodziła do zdrowia.
A teraz ona nakryła jego,
ale on nie wyzdrowieje.
No comments yet. Be the first to leave one.