The first 200 lines.
Jutro ją pochowamy.
Tę Osobę-Fajkę.
Naszą posłanniczkę do Wah-kon-tah.
Czas pogrzebać tę Fajkę z godnością…
I pochować jej nauki.
Dzieci, które stoją na zewnątrz i słuchają…
nauczą się nowego języka.
Nauczą się go od białych.
Nauczą się nowych obyczajów…
i nie będą już znały naszych obyczajów.
OSAGOWIE
WYBRAŃCY Z PRZYPADKU
NAJWYŻSZY NA ŚWIECIE DOCHÓD NA GŁOWĘ
HRABSTWO Z NAJWIĘKSZĄ LICZBĄ LIMUZYN PIERCE ARROW W USA
I SZOFERÓW, KTÓRZY JE PROWADZĄ
Robotnicy Phillips Oil.
- Załoga rurociągu Kraceon Oil. Tu. - Burbank Oil Field.
- Marland Oil! - Poszukiwacze ropy Philips Oil.
Możesz się wzbogacić.
Wzbogać się. Możesz się wzbogacić. Tutaj.
Robotnicy Phillips Oil!
Ernest!
Tak.
- Ernest Burkhart? Henry. - Tak.
Henry Roan.
- Zabieram cię do wuja Hale'a. - Dobrze.
Ruszajmy. Tędy.
Przestań!
Czyja to ziemia, Henry?
Moja.
Moja ziemia.
A niech mnie. Nasz bohater wojenny dotarł na miejsce.
Witaj w domu, Erneście. Witaj w domu.
Dobrze cię znów widzieć.
Cieszę się, że przyjechałeś.
Bracie.
- Dzięki, że pisałeś. - Dobrze cię widzieć, bracie.
Erneście, to twoja ciotka Myrtle i kuzynka, mała Willie.
- Witaj. - Dobrze cię widzieć.
Ależ wyrosła, co? Czyż to nie wspaniałe?
To farma bydła. Nie ma tu ropy.
Nie ma ropy? Nie ma ropy, to i nie ma strachu.
Czas się skończy. To bogactwo się wyczerpie,
będzie gorzej niż za siedmiu lat nieurodzaju, który nękał dawnych faraonów.
To chorowici ludzie.
Mili ludzie o wielkich sercach, ale ludzie chorowici.
A ty? Widziałeś rozlew krwi?
Trochę.
Cóż, byłem… Byłem kucharzem w piechocie.
Spotkałeś Kelsiego Morrisona? Też tam był.
- Spotkałem. - Tak.
Otis Griggs i pozostali… jeśli pamiętasz.
Żołnierze muszą jeść. Karmiłeś żołnierzy, którzy wygrali wojnę.
Więcej ich poumierało na hiszpankę…
Co się stało z twoim żołądkiem?
Moje… Moje jelito pękło.
Prawie straciłeś życie.
Dali mi pas i zakazali noszenia ciężarów.
Dobrze zrobiłeś, decydując się na powrót, bo…
Wiem.
Pieniądze płyną tu wartkim nurtem.
Cóż… uwielbiam pieniądze, sir.
Nie mów do mnie „sir”.
Nazywaj mnie „wujem” albo „Królem”, tak jak dawniej. Pamiętasz to?
- Nazywać cię „Królem”? - Tak.
Królu.
Nie podłapałeś tam żadnej choroby, prawda?
- Nie. - Jesteś pewien?
Jestem pewien, sir.
Chroniłeś go tam?
Owszem. Tak.
- Na ile potrafiłeś. - Na ile potrafiłem.
No tak.
Lubisz kobiety?
Wiesz, że lubię kobiety. To moja słabość.
Jakie tam mają rasy?
Same białe. Tylko takie widziałem.
A czerwone lubisz?
Czerwone?
W tym sensie?
Lubię czerwień. Lubię biel. Lubię niebieski. Lubię wszystko.
To dla mnie bez znaczenia.
Lubię te cięższe. Lubię cięższe, ładne, mięciutkie,
takie, które ładnie pachną.
Musimy mieć na ciebie oko. Lubisz zaszaleć.
A skoro o tym mowa…
Hej, Byron.
Tak.
Ależ to dobre. Naprawdę dobre.
Nie pij alkoholu przy ludziach, jasne?
Bo zaczniesz sprawiać kłopoty.
- Prawda, Byronie? - Zgadza się, Królu.
Dobrze. Nie będę.
Większość miejscowych to oszuści.
Niektórzy robią, co trzeba, ale większość nie, więc nie bądź głupi.
- Nie będę, sir. - Nie pakuj się w byle tarapaty.
Jeśli masz sprawiać kłopoty, to na szeroką skalę. Zbierz za to dużo.
Tak, sir.
Bo widzisz, oficjalnie jestem zastępcą szeryfa Fairfax.
Nie chcę tu ściągać niepożądanych oczu.
- Będę unikał kłopotów. - Tak.
Nie będę robił głupot.
Spędziłeś tam dużo czasu. Nie masz przez to nie po kolei w głowie?
Oczywiście, że nie. Nie jestem… Nie jestem otępiały. Jestem silny.
Mam dla ciebie pewną posadę.
Niewiele więcej możesz robić ze względu na jelita.
Pewnie za dużo nie czytasz, co?
Czytam?
Pytałem, czy dużo czytasz.
Cóż, umiem czytać.
Musisz pogłębić wiedzę. Byron, daj mu tę książkę o Osagach.
- Tę? - Tak, tamtą.
- Dowiedz się czegoś. - Potrafię czytać, sir.
Osagowie. Mieli najgorszą ziemię…
…ale dobry Bóg wszystkich przechytrzył.
W tej ziemi płynęła ropa. Czarne złoto.
Ale to mądrzy ludzie.
Urządzili to tak, że to oni decydowali, kto ma ropę i prawa do eksploatacji.
Osagowie są bystrzy.
Niewiele mówią, więc może ci się wydawać,
że sam musisz kłapać jęzorem, by wypełnić ciszę,
zwłaszcza gdy się napijesz.
Ale jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia, lepiej siedź cicho.
Nie zacznij paplać.
Nazywają to „gadaniną kosa”.
Gadanina kosa.
To, że nie mówią,
nie oznacza, że nie wiedzą wszystkiego o wszystkim.
Tak, Osagowie są najwspanialszymi i najpiękniejszymi ludźmi na Bożej ziemi.
John Whitehair, lat 23.
Brak śledztwa.
Bill Stepson, lat 29.
Brak śledztwa.
Anna Sanford, lat 41.
Brak śledztwa.
Rose Lewis…
Lat 25.
Brak śledztwa.
No już.
I Sara Butler, lat 21.
Samobójstwo.
Imię i nazwisko?
Mollie Kyle. Niekompetentna.
Numer udziału?
Dwieście osiemdziesiąt pięć.
Poprosiła pani o dodatkowe środki w wysokości 752 dolarów,
by opłacić usunięcie wrzodu.
Tak, proszę pana.
Czy operacja się powiodła?
Tak, proszę pana.
A cukrzyca?
Mam receptę w Fairfax Drugs. Będę wysyłać służącą po leki dwa razy w miesiącu.
Musisz o to dbać.
A teraz, Mollie, przejdźmy do twojej matki.
Ona też jest niekompetentna, więc musimy rozliczyć każdego centa.
Jest tu napisane, że wydała 319 dolarów i pięć centów na mięso
w sklepie spożywczym.
Nie sądzisz, że to cała masa mięsa, jak na to, czego potrzebuje?
Tak, panie Beaty.
Zajmiesz się tym, prawda?
Tak.
Dobra, ludziska. Ustawcie się w kolejce po opłaty za dzierżawę.
Tylko pełnoprawni.
Niepełnoprawni muszą zabrać opiekuna. Podpisze wasze czeki.
Musicie znaleźć swojego opiekuna. Nic nowego, ludziska.
Trzydzieści dolarów za zdjęcie.
Nie chcecie zapisać historii rodziny?
- A pan? - Proszę go nie słuchać.
On nic nie wie. To amator.
Trzeba wam odpowiednich zdjęć dla siebie i rodziny.
Dla pana, sir? Czterdzieści dolarów.
- Ile? - Czterdzieści.
Dobra. Mogę dać 35 dolarów w gotówce.
- Wóz albo przewóz. - Zgoda, 35.
Zróbmy to.
To będzie ładne zdjęcie. Tutaj, proszę.
Moja żona niedomaga. Lekarz mówi, że jest słabego zdrowia.
Chłopak ma astmę.
Choroba nie daje mu spokoju. Musi dostać szansę.
Macie czeki. Jesteście pełnoprawnymi obywatelami. Proszę.
Weźmiemy jeden. W tym kolorze.
Dziękuję!
Coś wam powiem. Jeśli skończy wam się paliwo albo złapiecie gumę,
wracajcie do mnie i kupcie kolejny.
Podwieźć panią? To mój wóz.
Dziękuję.
Trzeba być ostrożnym. Kręci się tu dziś dużo mętów.
Hej, Ernest!
Kelsie Morrison!
Byliśmy razem na froncie, we Francji.
- Co u ciebie? Dobrze cię widzieć! - I wzajemnie.
Moja żona, Catherine Cole.
Miło mi panią poznać. Miło mi.
Pełnokrwista.
Sky People, prawda?
Środkowe Wody.
Dużo na to postawiłem.
Postawiłeś pieniądze na ten wyścig?
Nie. Nie.
No to jedźmy.
No comments yet. Be the first to leave one.