The first 200 lines.
MOSKWA, 1985
- Tak? - Wsypa. Jedź do ambasady.
W rolach głównych
O co chodzi?
Proszę z nami.
- Idzie pani z nami. - Nie, chwileczkę.
Dzień dobry.
Szukamy Roberta.
Nie! Trzymaj go!
Idziemy.
- Tłumaczę. - Wstawaj!
Tłumaczę!
- Dokumenty proszę. - Jestem Amerykanką.
Jakiś problem?
Idziesz ze mną.
Dzwoń do ambasadora Hartmana.
Przekaż mu: kod 13.
- Jestem dyplomatą. Dzwoń! - Proszę poczekać.
Chciałbym, żebyś przekazała swoim ludziom wiadomość.
Zrobisz to?
Dziękuję.
CIA, USA
O, kurwa!
ANNA
5 LAT PÓŹNIEJ
MOSKWA, LISTOPAD 1990
Mam tylko trzy.
Zostało mi jedno miejsce: bazar.
Podpowiedział mi to facet w barze.
Lokalny playboy.
Nie wiem, ale mam po drodze na lotnisko.
Oczywiście.
Patrz, gdzie leziesz!
Przepraszam. Co pokazać?
Nie mówię po rosyjsku. Angielski?
Angielski, chiński, francuski, japoński. Do wyboru.
Która się podoba?
Szczerze? Ty.
Jestem łowcą talentów dla agencji modelek w Paryżu.
Znajduję przyszłe gwiazdy.
Chcesz być modelką w Paryżu?
- Mam zajęcie w Moskwie. - Sprzedawanie lalek?
Nie! Studiuję biologię na uniwersytecie.
Wiele naszych dziewczyn kontynuuje naukę.
- Nic nie wiem o modelingu. - Szybko się nauczysz.
Wszystkim się zajmiemy.
Szkolenie, zakwaterowanie, wiza, dokumenty.
- Jak masz na imię? - Anna.
Anno, mogłabyś zdjąć chustkę, żebym zobaczył twoje włosy?
Wspaniale.
Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
Anna!
Witaj w Paryżu, twoim nowym domu!
- Jak się masz? - Dobrze.
Oto nasza agencja.
- Jak lot? - Dobrze.
To świetnie. Chodź, poznasz wszystkich.
Dorothee, nasza bookerka. Najlepsza w branży.
Cześć!
Jesteśmy dwie we Francji. Już wystawiłam twoje zdjęcie.
Wszyscy zwariowali na twoim punkcie. Dziewczyny już ci zazdroszczą.
Proszę.
Mamy wiele Ann, więc dodałam M.
Anna M to po francusku miłość.
Zjawiła się nasza nowa gwiazda!
- John McKee, szef. - Cudownie, że jesteś.
Dorothee będzie się tobą opiekować. Która ma większe szczęście?
Ja!
Chcesz obejrzeć mieszkanie?
Jasne.
Witaj w nowym domu.
Nie zgub kluczy, kosztują fortunę.
Najważniejsze pomieszczenie: kuchnia.
- I słynna Inga. - Wkurzona Inga.
To ona trzyma tu jako taki porządek.
Jadalnia i salon. Petra i Sonia.
- Dzięki, Inga. - Goń się, Inga.
Są takie zabawne. A te zaraz jadą do Tokio.
A twój pokój jest chyba tu.
Pudło!
To inna Anna. Dużo ich mamy.
Czego?! Oddzwonię później.
Szafa, szafa, szafa.
A tu Renata.
Twój pokój i
łazienka.
A to Maude.
Cześć.
Anna.
Jak będziesz w potrzebie,
wiesz gdzie mnie znaleźć.
Dziękuję.
Pokażę ci pokój.
Pewnie spodziewałaś się czegoś lepszego, ale jak zaczniesz zarabiać,
wynajmiesz coś własnego.
Prawdziwa zabawa będzie na planie. Adres na jutro. Pierwsza sesja.
- A szkolenie? - Nie ma to jak praktyka.
To Mario Conti, będziesz w dobrych rękach.
Wyłączyć tę pieprzoną muzykę! To nie nocny klub!
Ten biały jest za biały! Chcesz mnie oślepić? Zmień to!
Przepraszam.
Witamy w średniowieczu.
Boże, przepraszam za spóźnienie.
Jechałam metrem, nie mogłam złapać taksówki.
Cześć, słonko.
- Boże! Co to? - Nic.
Byłam młoda
i głupia.
Jak my wszyscy.
Ty, Katarzyna Wielka.
Załóż to.
Nie smaruj jej tym syfem.
Proszę bardzo. To jest, kurwa, muzyka!
Wypad z kadru!
Wypad!
Już!
Kończ.
Patrz na mnie.
Uśmiech, luz.
Obracaj się.
Co za nuda.
Stop! Pokaż cycki.
Cycki do przodu!
Więcej emocji!
- Cześć, Anna. - Cześć, Renata.
Co wy odpierdalacie w moim pokoju?
- Masz duże łóżko. - Moje jest za małe!
- Dołączysz? - Nie, dzięki.
Tylko na tę noc.
Z drogi!
Proszę.
Oleg, mój przyjacielu! Udało ci się dotrzeć!
John.
- Gdzie cię ostatnio poniosło? - Tu i tam.
Człowiek-zagadka! Zapraszam.
Mamy niesamowitą nową twarz.
Milena z Brazylii, podkradliśmy z Elite.
Latynoska żyła złota.
A tamta?
Anna M.
Dopiero co przyjechała z Moskwy. Mam cię przedstawić?
- Nie, chyba pójdę odpocząć. - Nie ma mowy.
Nie ma podpierania ścian, wspólniku.
Musisz wiedzieć, kogo zatrudniłeś.
- Przyniosę ci coś. - Dzięki.
Poznaj Olega Filenkowa.
Twojego rodaka, a mojego wspólnika.
Mniejszościowego.
No to sobie pogadajcie o ojczyźnie.
Świetna impreza. Mieszkasz w Paryżu?
Bywam w Londynie, ale mieszkam głównie w Petersburgu.
Wenecja Północy.
Na wiosnę nie ma piękniejszego miasta.
Co roku urządzam przyjęcie z okazji jej nadejścia.
Może przyjedziesz?
Mamy wrzesień.
Jesteś rozchwytywana. Muszę zabukować termin.
Faktycznie jestem zapracowana. Narzucili szybkie tempo.
A gdybym zaprosił cię na kolację?
Za szybkie tempo?
- Nie, nie. - Co jest?
Nic, tylko... Jeszcze za wcześnie.
- Nalejesz mi szampana? - Oczywiście.
Anno, to już dwa miesiące.
Widzimy się prawie codziennie. Uwielbiam być z tobą.
Ale całujesz mnie i wychodzisz.
I znowu całujesz. Bawisz się mną?
Oczywiście, że nie. Tylko...
Przepraszam, że to powiem...
Nie chcę być kolejną dziewczyną, którą zaliczysz i rzucisz.
Zabieram cię na oficjalne bankiety i kolacje.
Towarzyszysz mi wszędzie,
chwalę się tobą przed całym Paryżem.
Co więcej mam zrobić, by cię przekonać?
Dzięki. Nie wiem.
Powiedz mi coś więcej o sobie.
To znaczy?
Czym się zajmujesz, jaką masz pracę?
Może jesteś szpiegiem?
Skarbie, mówiłem ci,
import-eksport. Nuda.
Czasami trochę naginam prawo.
Czyli?
Na różne kraje na świecie nakłada się sankcje.
W kogo uderzają? W przywódców? Nigdy.
Cierpią zwykli ludzie. A ja im pomagam.
- Jak? - Potrzebują żywności.
Lekarstw, ropy, surowców. Ja im je dostarczam.
Żywność i lekarstwa?
Czasami broń.
W kategorii surowce?
W kategorii obrona wolności.
Wielu krajom tak pomagasz?
Syria.
Libia,
Somalia.
- Dość! - Czeczenia.
Nikomu nie powinienem o tym mówić.
Podejmuję to ryzyko, żeby dać ci dowód.
Oto on.
No comments yet. Be the first to leave one.