Release info

Institute Benjamenta 1995 720p BluRay x264-CiNEFiLE
A Commentary by bisounours

Tags

BluRay
x264
720p
720
Published on: 2014-07-23
Downloads: 18
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 181 lines.

/Kto to ryzykuje - nie ma odwagi/

/Kto tego nie ma - czuje siê dobrze/

/Kto to ma - jest skrajnie biedny/

/Kto odniós³ sukces - zostanie zniszczony/

/Kto to daje - jest twadry jak g³az/

/Kto to kocha - zostaje sam/

Z TIGEREM MENTAL nie pogubisz siê w tym dramacie.

INSTYTUT BENJAMENTA

lub Ten sen, który ludzie zw¹ ¿yciem

/Ktoœ zbli¿a siê z oddali/

/Wszystkie korytarze spowija jeszcze sen/

/i dziej¹ siê rzeczy niepojête/

/Ta baϖ opowie wam sen ostatni./

Instytut Benjamenta - szko³a dla s³u¿by

Chcia³bym siê zapisaæ

Zapisaæ?

Oczywiœcie

Proszê za mn¹

Proszê siê nie ruszaæ

Jedn¹ chwilê!

Panie Benjamenta, przyszed³em siê zapisaæ

To uczniowie, których wbi³em w Europe!

Proszê usi¹œæ!

Nazwisko, data urodzenia, znaki szczególne

I tak dalej, i tak dalej...

Et Cetera, Et Cetera, Et Cetera...

Co to?

von Guten

3, 4, 5 tysiêcy

Jakob

Jeszcze kilka drobiazgów panie von Gunten...

Chcê uczêszczaæ do Instytutu Benjamenta

aby zdobyæ wiedzê niezbêdn¹ s³u¿¹cemu

Niewiele oczekujê od ¿ycia

Mam nadziejê...

Jestem pewny, ¿e zdo³am...

...¿e bêdê móg³ przydaæ siê komuœ w tym ¿yciu...

Komuœ... W tym ¿yciu...

Jakob von Gunten zapewnia...

¿e wykona ka¿de wydane mu polecenie

Jego skromnoϾ nie zna granic

Dobrze, ¿e nosisz krótkie w³osy w lesie jest pe³no kleszczy

Nie licz na ¿adne wzglêdy

Wszyscy nosicie ten sam rozmiar

Mo¿esz odejœæ. Lekcja ¿ycia ju¿ siê rozpoczê³a

Dostanê pokwitowanie?

Pospiesz siê

ZnajdŸcie w podrêcznikach rozdzia³ "Niebiañsie obowi¹zki s³u¿by"

Dziekujê

Jakob von Gunten

To s¹ pañscy koledzy

Kraus

Jeden

/S³u¿ba jest piêknym kwitn¹cym ogrodem/

Regu³ uczymy siê na pamiêæ

jest tu tylko jedna lekcja

powtarzamy j¹ w nieskoñczonoœæ

Nauczymy siê tu niewiele

nigdy do niczego nie dojdziemy

w przysz³oœci bêdziemy nic nie znacz¹cymi podw³adnymi

/Na dŸwiêk rozkazu jego uszy dr¿¹ niczym struny harfy/

/jego usta s¹ zawsze zacisniete/

/za wyj¹tkiem kiedy mówi/

/"Tak proszê Pana, natychmiast proszê Pana, oczywiœcie prosze Pana"/

Nastêpna strona.

Herr Jakob, nastêpnym razem proszê do nas do³¹czyæ

Trzy

/Zadowolenie pana jest niebiañsk¹ nagrod¹/

/a niezadowolenie unicestwiaj¹cym piek³em/

Nie... nie dam rady, nie dam rady tego zjeϾ..

Nie wstanê...dopóki nie obieca mi pani przyzwoitej sypialni

Fraulein Benjamenta, b³agam...

Ju¿ nigdy nie bêdzie musia³a pani na mnie narzekaæ

Naprawdê ? Nie bêdê narzeka³a?

Tyle ha³asu o miejsce do spania!

IdŸ

Podoba siê panu sypialnia?

Jest ma³a, okno nie zas³uguje na to miano, nie ma zas³on...

ale podoba mi siê, nawet jeœli nigdy nie zaglada tu s³oñce

Dziekujê

Moi koledzy poczuj¹ siê ura¿eni

Proszê byæ cicho herr Jakob

Lekcja zaczyna sie o 8. Kraus przyjdzie po Ciebie

Dobranoc

Nigdy nie pozwolê siê uratowaæ,

ani nikogo nie uratujê

Czemu œwiat³a nie widaæ w œwietle, tylko w ciemnoœci?

Mo¿e nigdy nie wypuszczê ga³êzi ani korzenie

Pewnego dnia moje cia³o zapachnie i rozkwitnie

Pochylê g³owê, zwiotczej¹ nogi i ramiona, wszystko zwiêdnie, a ja umrê

Nie umrê naprawdê tylko w pewnym sensie

Umar³y

Bêdê tak umiera³ przez nastêpne 60 lat

Zamiast siê starzeæ, odm³odniejê

Kto w to wierzy bêdzie szczeœliwy do koñca ¿ycia

Kiedy na dziedziniec zamkowy spadn¹ p³atki œniegu zostanê tu do zimy

A kiedy spadnie œnieg, bêdzie pada³ delikatnie, obficie, w przeogromnej ciszy, bez koñca i pocz¹tku

wszystko pokryje szaro-bia³y œnieg

nie bêdzie nieba ni powietrza, nie bêdzie ulic

Poznaæ œwiat

Czasami wiêcej ¿ycia kryje siê w szczelinie drzwi, ni¿ w pytaniu

Przesz³oœæ i przysz³oœæ kr¹¿¹ wokó³ nas

Raz wiemy wiêcej, a raz mniej

Do lasu jeleni

/Nieustanny ruch wymusza moralnoϾ

Co tu by³o zanim powsta³ instytut?

/Sproszkowana sperma jelenia, z okresu godowego.

/Proszê wci¹gn¹æ

Czy ¿ycie szkicuje subtelniej ni¿ ja?

To czego nas uczy Fraulein Benjamenta warto wiedzieæ

Chocia¿ uczy nas niewiele i wci¹¿ robi powtórki

Mo¿e w tych drobiazgach kryje siê jakieœ znaczenie

Przyjmujemy to coœ i to ma nad nami w³adzê

A nie my nad tym

/Porz¹dek jest pierwszym prawem niebios/

Proszê pana, zdj¹³em kota z wysokiego drzewa w ogrodzie

Proszê pana uratowa³em kota

Uwaga wicehrabio wie¿a siê chwieje

Uwaga koœcielna wie¿a siê chwieje

Wasza Ksi¹¿êca Moœæ proszê nie jeœæ tego sznycla

Ksiê¿no, to nie jest miejsce na obrzydliwe fantazje

Proszê zdj¹æ rêkê z mojego kolana

Proszê siê zbudziæ, w pokoju dziecinnym wybuch³ po¿ar

Pali siê w pokoju dziecinnym

Odda³em dzieci pod opiekê szefa stra¿y

Proszê siê nie martwiæ, odnios³em tylko nieznaczne poparzenia

Proszê myœleæ o dzieciach, a nie o mnie

Wybaczam, bo pani nie wie co czyni

Wybaczam Ksi¹¿êcej Moœci

Kraus zachowuje siê tak jakby mia³ tu zostaæ 100 lat

Na jego czaszce wyryte jest s³owo "czekaæ"

Dobrze Ci siê tu mieszka?

Oczywiœcie, dziekujê

Uk³ada Ci siê z kolegami?

Wszystkich szanujê

Ale k³ócisz siê z Krausem...

Pos³uchaj Jakob, Bóg daje œwiatu Krausów, a wraz z nimi g³êbok¹ i nierozwi¹zywalna zagadkê

Zagadki tej nikt nie zrozumie, bo nikt nie domyœli siê,

¿e za ma³omównym, niepozornym Krausem kryje siê subtelne znaczenie

Nikt, nigdy nie bêdzie mu wdziêczny, lecz wdziêcznoœæ jest zbêdna

Kraus nigdy nie zginie, bo zawsze bêdzie musia³ walczyæ z wielkimi przeciwnoœciami

Przypuszczam, ¿e tylko ja wiem czym Kraus jest

Lub czym by³

Jak oni tu z nami mieszkaja?

Czy to ich komnaty?

Czy kiedyœ je odnajdê?

Bezimienny, ma³omówny, niepozorny Kraus

Czy tutejsze ¿ycie nie wydaje Ci siê ja³owe?

Mój umys³ umiera

Wybacz moj¹ poufa³oœæ i s³aboœæ

Pewnie siê ze mnie œmiejesz

Ale strze¿ siê!

Widzisz tê œcianê, mogê Ciê tak o ni¹ rzuciæ,

¿e ju¿ nigdy niczego nie zobaczysz

Nie bój siê

Nie móg³ bym ciê skrzywdziæ

Tak mi³o siê z tob¹ rozmawia

Jak byœmy byli spokrewnieni

Twoje s³owa, gesty

Twoje usta

Wszystko

To mi³o, ¿e przy tobie mogê okazaæ s³aboœæ

Tylko pomyœl

Ja, Twój pan

zwierzam Ci siê

¿a³osnemu robaczkowi

którego móg³bym rozdeptaæ gdybym chcia³

Daj rêkê

Dobrze

Muszê przyznaæ, ¿e zyska³eœ mój szacunek

A teraz mam proœbê

Czy móg³byœ...

zostaæ moim powiernikiem

Chcê dzieliæ z Tob¹ moje tajemnice

Proszê Ciê

Masz czas do namys³u

Proszê, idŸ.

Ju¿ czas, kwadrans po 3.00.

To samo, powtarzane w nieskoñczonoœæ

Gdy ujrza³em tê postaæ, uœwiadomi³em sobie, ¿e to Chrystus

Wiêc nie umar³

More Polish subtitles for Institute Benjamenta, or This Dream People Call Human Life

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left