The first 200 lines.
Chcesz posłuchać, jak pracuje?
Muzyka, co?
Pięć biegów, 180 na liczniku, możesz mieć taki sam.
No, zobacz.
Wpisujemy „Olek Grom” i jest twój.
Patrz, patrz, patrz, patrz, jaka dupa.
A na Śląsku możesz mieć chatę, meble.
Załatwimy ci szkołę
i zostaniesz tym, no…
inżynierem górnikiem.
No to jak?
Panie prezesie…
- Będę grał w pierwszym składzie? - No pewnie.
Co, co, co…?
Wyłaź! Co ty się wygłupiasz?
Do samochodu!
Wynocha, dobra?
On jest nieletni, to mój syn, ja decyduję, nie!?
Ty? Twój syn? Ty jesteś ojciec? A kto go wyciągnął z poprawczaka?
Kto mu szkołę załatwił, kto go wyprowadza na człowieka? Ty!?
Degenerat!
On ma grać w pierwszej lidze, a nie w jakichś tam juniorach.
- Przyjdzie czas, to zagra. - Zagra?
- Witam pana prezesa. - Moje uszanowanie prezesowi Kmicie.
Chciałeś mu juniorka poderwać?
Ze mną nikt nie wygra. Zapłacisz mi za to.
Ja mam węgiel, a ty masz dziury na tyłku. Popatrz.
No jak, będzie grał w pierwszej drużynie czy nie?
Weźmiesz go do składu?
Wezmę, wezmę.
No, słowo trenera jest dla mnie święte.
I tak by nic z tego nie było.
Olek nienawidzi Hanysów, Warszawiak.
Grundol!
No chodź, chodź, chodź!
Powiedz chłopakom, że jak wygracie trzema bramkami, dodatkowa forsa.
Dobra!
Pele, do budy!
Zgodził się.
Wygramy dzisiaj, pani Irenko!
Dzisiaj posadzisz juniorka na ławce rezerwowych.
Kmita, muszę z tobą porozmawiać.
Dla picu, rozumiesz? Czekaj, zaraz, chwileczkę, już idę.
I zrób wniosek, że na ostatnią kolejkę ligową
Olek Grom musi być oficjalnie w pierwszej drużynie.
Wtedy Hanysy mogą nam skoczyć, rozumiesz?
- Prezesie, w mojej koncepcji… - No dobra, dobra, teraz zmiataj.
Obdzwoniłam wszystkich znajomych, szpitale, pogotowie ratunkowe,
izbę wytrzeźwień, milicję… Nigdzie go nie ma, kamień w wodę.
Ale żeby nie dal znaku życia, nie zadzwonił?
Tyle lat nie pił.
Wszystko przez te urodziny. Sam mu kupiłeś łiskacza.
Jeszcze chciałem mu jubileusz zrobić.
Wieczorem mecz.
Ten rezerwowy sędzia to jakiś chłystek. Nie znam go.
Może go kupili?
Nie, to jakaś zmowa.
- Błagam cię, ratuj go, szukaj. - Szukaj, szukaj, ale gdzie?
Panowie, tak to wygląda na dwie kolejki przed końcem.
Mutra Lubin…
Oceania Gdynia, Koks Wałbrzych, Odlew Poznań.
I tak powinno zostać.
Zakładamy spółdzielnię.
Spadają Stalówka i Biała Białystok.
Kto wchodzi?
Zwykle mistrz zakłada spółdzielnię.
Właśnie, zgadza się. Mistrz.
Mam 25 punktów.
W przedostatniej kolejce gram z Białą Białystok.
Wystarczy, że zremisuje, i zostaje w lidze.
Na co mi jakaś pieprzona spółdzielnia.
Ja też gram ze Stalówką u siebie, dam sobie radę.
U nas w Trójmieście też był człowiek z Warszawy…
Powiśle montuje spółdzielnię.
Wejście osiem milionów.
A u mnie dziesięć.
Panowie, nie zapominajcie, że Kmita pochodzi z Białegostoku.
Biała zostanie w lidze, a spadnie któryś z was.
No jak, wchodzicie?
Mam płacić dziesięć milionów? Za co?
Utrzymam się w lidze sam.
Nie wchodzę.
Biała to nie jest zła drużyna. Musi wygrać z Mutrą.
Co?
Musi.
Tak, tak, zaraz jadę.
Dajcie mi klubowego lekarza, ale natychmiast!
Co ci powiedzieli?
Nie, nic, siadaj.
- Zaczekaj tu na mnie. Zaraz wracam. - Poczekaj, co ci powiedzieli?
Wyłowili jakiegoś mężczyznę z Wisły.
O Boże!
Dobrze się spisałeś z Olkiem Gromem. Dostaniesz premię.
A za Lagunę ile bym dostał?
A, coś ty za dużo wiesz.
- Gdzie on jest? - Cokolwiek wiem. Ile?
Dychę.
No dobra, dwie dychy.
No, mów.
Jest tutaj, u mnie.
Tutaj?
Zamknął się, cholera.
Ja teraz.
- Co to jest? - Jeż.
Jaki jeż?
Sportowy jeż poranny.
Co ty, palisz w lecie? Gorąco tu jak cholera!
No tak…
- Jeszcze tylko tego brakowało! - Nie, nie!
Panowie, musimy zrobić porządek z polską piłką nożną.
Spółdzielnia to jest tylko pierwszy krok. W Związku rządzi Warszawka.
Niedługo są wybory.
Jeśli wejdziecie w układ,
zapewniam wam ligowy byt w przyszłym sezonie,
365 dni na zmontowanie nowej drużyny.
Rozumiecie?
Reforma.
Ile klubów jest zainteresowanych zmianą władz Związku?
Jeśli dołączycie, prócz warszawskich, wszystkie.
Popełniłbym błąd dla głupich dziesięciu milionów.
Miałem nosa, że nie wyszedłem.
Raz, dwa…
Pele, do budy!
Panowie, patrzcie.
Mutra, Koks, Oceania i Odlew.
W spółdzielni jest Lubin, Wałbrzych, Gdynia i Poznań.
Z ligi spada Białystok i Stalówka. Wygrałem zakład, szykujcie forsę.
To co, panowie, widzimy się na meczu.
Kolejna groźna akcja drużyny radzieckiej i wspaniała parada naszego bramkarza.
Ale uwaga, Bolo „Łącznik” podaje do Laguny.
Potężny strzał Laguny i…
Złamał poprzeczkę!
Laguna złamał poprzeczkę radzieckiej drużyny…
Ale ty miałeś kopyto!
Kmita, wyłącz to.
…problemy serca przodowników pracy, murarzy i kamieniarzy…
Masz dzisiaj mecz.
Wiem, wyłącz mi te szpeje.
Wyciągnęłam cię 20 lat temu, wyciągnę cię i dzisiaj, nie przejmuj się.
Dwadzieścia lat temu to ja miałem 30 lat.
dzisiaj mam 130.
Co to jest 48 lat? Druga młodość.
Małolaty zaczynają się podobać.
„Łapówka”, nie przeszkadzaj.
Napij się, kochanie, to ci dobrze zrobi.
Jeszcze raz powiesz do mnie „Łapówka”, to pożałujesz.
Dlaczego mówisz do niej „Łapówka”?
Kiedyś gwizdałem mecz w jakimś Pierdziszewie.
Miejscowi podsunęli mi ją jako łapówkę.
I ożeniłeś się z łapówką?
No.
A tak w ogóle w domu wszystko gra?
Gra.
Tylko nie pij.
Mam dla ciebie ciekawe propozycje, tylko nie ładuj się znowu w wódę.
Zbierzesz się do kupy?
To jest ważny mecz.
Zbiorę się, zbiorę.
Wiesz co, grubasie?
Ja cię chyba szanuję.
A wiesz za co?
Przez te dwadzieścia lat nigdy nie zmuszałeś mnie do żadnego gówna.
Żadnych kantów, smrodu.
No!
No widzisz, ty stary byku, ty.
Jak ty mogłeś z tym Bolem w kotłowni?
Przecież to skończony alkoholik, degenerat.
Trzymam go w tej kotłowni tylko z łaski.
Słuchaj, Laguna. Powiśle musi zostać mistrzem Polski.
Jak to musi? Przecież to jest sport, nie?
Jaki sport? Za to mogę polecieć ze stołka, nie rozumiesz?
A ty koniecznie musisz być prezesem, tak?
A ty koniecznie musisz zostać obserwatorem FIFA?
- Co? - No!
A PZPN wytypuje cię do komisji FIFA.
Na pewno…
Na pewno twoja żona musi być dyrektorką Ośrodka Przygotowań Olimpijskich
i jeździć po całym świecie?
Na pewno nikt nic nie musi.
Słuchaj, ty skończysz jak ten Bolo, rozumiesz?
Doszło do ciebie?
Ty proś Boga, żebym ja to dzisiaj przeżył, wiesz?
O Powiśle się nie martw, grają u siebie.
- Co tam masz? - Gówno.
- Dziś sędziuje Laguna, pamiętasz go? - A jakże, pamiętam.
Strzelił dwie bramki drużynie radzieckiej.
O, tak. Byłem wtedy młodym działaczem ZMP, co ja się najadłem strachu!
Drużyna radziecka, rozumiesz… Potęga, Związek Radziecki,
a ten młokos strzelił im dwie bramki
i jeszcze im poprzeczkę złamał. Co ja wtedy przeżyłem!
Czołem.
Cześć. Witam.
- To bałeś się wtedy, co? - Jeszcze jak.
Na szczęście starszy towarzysz wytłumaczył mi, że to tylko sport.
No pewnie.
Cześć.
Dzisiejsze spotkanie może nam dać odpowiedź na pytanie,
kto zostanie mistrzem naszego kraju.
Z jednej strony gospodarze, drużyna Powiśla,
w tradycyjnych biało-czarnych strojach.
No comments yet. Be the first to leave one.