The first 186 lines.
NA SPRZEDAŻ
- Precz! - Chcę pogadać.
Nie ma o czym! Wyjdź!
To drobna wpadka. Wyjdę na prostą!
Chyba kpisz! Zrujnowałeś nam życie! Zniszczyłeś nas!
- Odrobinę przesadzasz. - Wynocha, zanim zabiję!
Kochanie!
- Zabieraj graty i wyjazd! - Dobrze już! Jezu!
- Jeśli wyjdę... - Wyjdź!
- Tak? - Tu 536.
536? Skończyłeś 12 kawałków na minusie.
- Cholerni Saints, prawda? - Święta.
Trzeba się przestać mazać i zacząć grać!
Co ma być?
- Trzy mecze. - Wal.
KC minus 6,5,
Browns-Ravens, pierwsza kwarta poniżej 10,
a Jags plus 3,5.
Haczyk to dolar 30.
- Serio? - Linia poszła 20 minut temu.
Kurwa.
Dobra. Wpisz mi tauzena.
Przegrasz i koniec. Czekają cię odwiedziny.
Jasne. Nie leży ci zakład?
Kogo obchodzi, co mi leży? W NFL nic się nie sprawdza.
- Mnie leży. - Zapisałem. Powodzenia.
NIE MYŚLĘ
Cześć, skarbie.
- Mamy problem. - Wal.
"Wal"? Nie jestem jedną z twoich pokrak.
- Ile potrzebujesz? - 1500.
- Dałem ci 3000. - A Invisalign?
Po co ci korekta? Lubię twój ząbek.
- Plus szkoła Anthony'ego. - Jego ojciec też coś dorzuci?
- Siedzi w wariatkowie. - Czekaj.
- Tak? - 703.
- Wal. - Jak leci?
Śpiewająco. Wal.
Packers-Rams ponad 52, Titans plus 6, dycha na oba.
- Tyle mam. - Jest. Powodzenia, 703.
Daruj. Zajrzę później.
Otwórz mi rachunek, to nie będę cię męczyć.
Jakie dwa warunki postawiłem przed ślubem?
- Żadnych banków i musicali. - Kocham cię. Cześć.
Jak nam poszło?
Nie liczyłem. Zwykle daje równo.
Musimy tego słuchać?
Lubię. Zostaw.
- Ki chuj?! - Co?
Ta forsa capi!
- To chyba nie gówno? - Gówno.
- Podcierał nią dupę? - Zbierał psie kupy.
- To nie psie, tylko ludzkie. - Skąd niby wiesz?
Psy jedzą cebulę? Rusz głową.
- To skurwiel! - Nic mnie tak nie wkurwia jak ludzie.
BUKMACHER
ZAWSZE WĄCHAJ FORSĘ
Jasne, 238. Winnipeg, 100 dolców, linia krążka.
- I poniżej wielkiego salami. - Roztropnie. Powodzenia.
Masz?
Tak, ale musimy tego słuchać?
Przestań narzekać i notuj.
Dobra, Stewie Malenkovich, osiem koła.
- Sporo jak na kelnera. - Szefa sali, ale fakt.
- Obstawić? - Nie, pogadam z nim.
Czekaj.
W życiu!
Tak jest.
- Cześć. - Zamknięte.
Gdzie może być Stewie Malenkovich?
- Już tu nie pracuje. - Cholera. Gdzie go znajdę?
Przykro mi.
Stewie? To ty?
Boże! To ty!
- Co jest grane? - Proszę. Nie tutaj.
Masz tu jakieś Halloween?
- Próbujesz mnie urazić? - Zrozumieć!
Skoro już musisz wiedzieć, po latach cierpień żyję w prawdzie.
W prawdzie?
Czy w tej prawdzie zamierzasz spłacić długi za WNBA?
Nikt nie stawia na babki. Dostrzegłam szansę.
- Gdzie moja forsa? - Ja... Nie mam.
Jezu!
- Pojebało?! - Złamiesz mi nos,
a ja wydałam fortunę, żeby wyglądać ślicznie i nie dam ci tego spaprać!
- Nie chciałem cię bić! - Kłamiesz!
Jak poszło?
- Ostry dyżur. Prowadzisz. - Co się stało?
Nie chcę o tym gadać.
Wkurza mnie ten szajs.
OSTRY DYŻUR
Raz, dwa i nastawię.
- Nie, dzięki. - Serio?
W lidze takie paluchy to normalka.
Wolę profesjonalną opiekę.
Sami nastawialiśmy.
- Nie skorzystam. - Twoja sprawa.
Pewnie trzeba prześwietlić.
- Przykopała mi w żebra. - Ona?
- Tak. Stewie to teraz babka. - Pieprzysz!
Tak się identyfikuje?
- Skąd mam wiedzieć? - To ważne.
- Musisz uważać na zaimki. - Gdy wali mnie w gębę?
- Tylko wskazuję. - Wskaż to!
Dobra, daruj.
I dobrze.
- Kurwa mać! - Jest dobrze.
- To ohydne! - Bo co? Forsa to forsa!
- Wyciągnięta z dupy? - Ludzie boją się banków.
- Wolą bezpieczne miejsca. - Nawet nie próbuj.
- Nie chcesz, oddaj. - Tego nie mówię.
Nie pytasz też,
kto mi przyłożył i złamał palec.
- Mam nie pytać o biznes. - Ale współczuć.
- Skrzywiłam się na twój widok. - Nieważne.
- Tak wygląda moje życie? - Serio?
Pogadamy o twoim życiu przed Dannym Colavito?
- Nie zaczynaj. - Samotna matka serwująca drinki
- w pieprzonym Binion's Horseshoe? - Miałam godność.
Serio? Bo na drugiej randce poryczałaś się,
- żebym cię zabrał. - Ryczałam, bo zostałeś mi ty.
Racja!
Znajdź drugiego idiotę, który kupiłby ci dom
i szemrany butik z tandetą na Ventura Boulevard!
- To ekskluzywny sklep! - Raczej pralnia pieniędzy.
Serio? To czemu Selena Gomez kupuje u mnie świeczki?
W takim razie wszystko cofam.
Kim jesteś, Anthony? Jakimś piratem?
Lavi z "D.Gray-man".
Lavi.
"D.Gray-man" to serial?
Manga, z której zrobili anime.
- Kocham cię! - Nic nie skapowałem.
- Lecimy. - Trzymaj się, mały.
Cześć, Ray.
Na razie, Lavi. Masz tu 20. Zabaw się.
- Dzięki, Danny. - Wyglądasz super.
Cześć.
- Wpuścisz nas, Lorraine? - A tajne hasło?
Nie teraz!
Dobra.
Cześć.
A tobie co?
Został uwrażliwiony na gender.
To dziś. A online?
Ruch. Czwartek to KC.
Przesuń linię o pół i odpisz dług Malenkovicha.
- To duża kwota. - Odpisz.
- Ray go potarmosił? - Głównie odstraszam.
Dni łamania nóg się skończyły. Nie chcę kłopotów z glinami.
- Cipa. - Nie szukam kariery w Narodach Aryjskich.
- Jeden telefon. - Nie tak robię interesy.
Olejesz sześć kawałków?
Osiem. Interes się kurczy.
Wszyscy agenci odpisują czasem straty i idą dalej.
- To kurczenie się. - Powiem ci, co się kurczy.
- Nie musisz mówić. - Pieprzę was. Odpisuj!
- Dobra! Mam też dobre wieści. - Mów.
- Jest Charlie Sheen. - Serio?
- Gdzie ten pojeb? - W odwyku Wolność od Więzów.
- Jak go znalazłaś? - Paparazzi sfotografowali go w drzwiach.
- Jazda. - Z przystankiem.
- Na bzykanko? - Nie ma za co!
To ja. Kilogram gotowy do obrotu.
Nie wysyłam. Płać z góry albo sam hoduj grzybki.
Griffith Park, za godzinę. Gotówka.
Nie może być Venmo! Nie jestem fryzjerką!
- Docenia, że dobry z ciebie wnuk? - Nie.
A to po co?
- Jesteśmy na dzielni czy nie? - Słucham?
To dzielnica. Dzielimy się miejscem.
Boję się, Ray.
- Postarzałeś się, NFL! - Ty zaraz nie zdążysz.
20 dolców. Zerknijcie na brykę.
To dobre dzieciaki.
Przyszłość narodu.
Co ty na to, babciu? 50 cali, piękny obraz.
- Trefny? - Nie.
Mam gdzieś telewizor. Chcę mój dom.
- Możemy później? - Kiedyś tu mieszkałam.
Uliczka w Brentwood.
- Dobre miejsce. - Sąsiadowałam z Juddem Apatowem.
A teraz co?
Sąsiaduję z wieżą wiertniczą.
- Staram się. - Chcę wrócić do Brentwood.
Ja też, ale nie gram w futbol i mnie nie stać.
No comments yet. Be the first to leave one.