The first 200 lines.
Co czyni człowieka wyjątkowym?
Każdy chce być normalny.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
Ale nikt nie chce być zwyczajny.
Czym jest normalność?
W social mediach widzimy ładne zdjęcia.
Normalne przyjęcia, normalne rodziny, normalne urocze dziewczynki.
Ale pod skorupą zawsze kryje się coś więcej.
Lindy zwykle wydaje się normalna,
ale głęboko w DNA skrywa dar.
Niektórzy nazywają to schorzeniem lub, co gorsza, zaburzeniem,
które czeka uśpione.
Nie można jej nazwać normalną.
Kiedy ludzie robią coś złego,
Lindy nie może się opanować.
Może gdyby miała normalną, kochającą rodzinę,
byłaby wyjątkowa.
Ale mamusia i tatuś też mieli swoje demony.
Może to przez tabletki mamusi, po których była taka śpiąca,
a może przez złość taty, kiedy pił.
Nigdy się nie dowiemy.
Ważne, że Lindy nigdy nie dostała miłości, której potrzebowała.
Zamiast tego jej złość narastała,
a zaburzenie się pogłębiało.
Wtedy rodzice poznali diagnozę.
„Zaburzenie eksplozywne przerywane”.
PRZEKAZANIE PRAW DO OPIEKI NAD LINDY LEWIS
SZPITAL IM. KRÓLA EDMUNDA CHISWICK, LONDYN
Nie mogła żyć bezpiecznie
i nikt wokół niej nie był bezpieczny.
Żeby móc żyć,
musiała żyć samotnie,
odizolowana, póki nie zostanie odkryty lek.
Przez olbrzymią ilość kortyzolu, jaki krążył w jej organizmie,
Lindy była szybsza i silniejsza.
Przez to stała się niezwykle atrakcyjna dla pewnych osób.
Ale była też skrajnie nieprzewidywalna.
I o wiele bardziej przepełniona gniewem niż normalni ludzie.
Reagowała natychmiast.
Kiedy ją sprowokowano, wybuchała.
Nie potrafiąc tego kontrolować, była bezużyteczna.
Stała się ludzkim królikiem doświadczalnym.
Wyniki były niejednorodne.
Uznano, że może w wojsku będzie mogła
ukierunkować swoje niezwykłe umiejętności.
Albo i nie.
Dość!
Zostaw go!
Byli tacy uprzejmi i pomocni.
Aż dziw, że jej nie pomogli.
Oczywiście każda „terapia” tylko pogarszała sprawę.
Można pomyśleć, że nauczyli się jej nie wkurzać.
Ale przypominało to coraz bardziej
zamykanie i wyrzucanie klucza.
Lindy miała zostać sama na zawsze.
Wtedy nastąpił przełom. Szansa na normalność.
Terapia była brutalna, barbarzyńska, oburzająca
i zaskakująco skuteczna.
ZWARCIE
Niewiarygodne, pięć minut już czekam.
Tak ciężko znaleźć moje kluczyki?
Przepraszam, proszę mi dać minutkę.
Robisz tu za tępą idiotkę czy co?
Przepraszam. Tu jest z milion kluczy.
Jesteś za głupia nawet na minimalną pensję.
-To pański kluczyk? -Tak.
Przepraszam.
To mój wóz.
-O czymś zapomniałeś. -O czym?
O manierach.
-To pański kluczyk? -Tak.
Ty...
Napiwku nie będzie.
Justin? Cześć. Lindy.
Cześć.
Nie zostanę.
Miałam ochotę na randkę, ale nie jestem w nastroju.
Nie chciałam cię wystawić,
-bo nie jestem aż taką suką. -Jasne.
Nie jest to moja najgorsza randka.
Głupio mi. Wybacz.
Opryszczka. Opryszczka, chlamydia i kurzajki.
-No? -Dziewczyna wymieniała
wszystkie choroby weneryczne, jakie przeszła.
Bez zapowiedzi.
Jak to kurzajki, co?
Ty nie miałaś nieudanych randek?
Ja? Rzadko randkuję.
Zawsze wychodzisz przed randką?
Zwykle się nie zjawiam.
Dlaczego?
Gardzę ludźmi.
Jakimi?
Nie wiem. Takimi, którzy mówią z pełnymi ustami,
żują za głośno, nucą.
Facetami w dżinsach i klapkach.
-Ludźmi chodzących za wolno. -Jasne.
-Albo życzącymi miłego dnia. -Mogę nie chcieć miłego dnia.
-Albo gadającymi w windach? -Tak.
Pierdzący w windach są gorsi.
Pierdzisz w windach?
-A ty w ogóle? -Nie, jestem z Anglii.
-Są państwo gotowi? -Nie zostaję, więc nie wiem.
Jeśli pani wychodzi, musi pan zwolnić stolik.
-Rozumiem. -Natychmiast.
Dobrze.
To...
Poproszę kurczaka.
Rybę. Bez orzeszków piniowych.
Nie zmieniamy dań.
Jestem alergikiem.
Takie zasady lokalu.
-No to makaron. -Z sosem orzechowym.
-A schabowy? -Panierka pistacjowa.
-Może mi pani coś zasugerować? -Nie tym tonem.
-Mówię normalnie. -Nie.
Nie pozwala mi pani zaimponować znajomej. Zawstydza mnie pani.
Może kurczak?
Oczywiście.
Dziękuję.
-W razie czego proszę wołać. -Dziękuję.
Jeśli chciałaś ją zadźgać, to nie mam nic przeciwko.
-Muszę siku. -Dobrze.
Zaraz wracam.
Facet przyznał się żonie do romansu.
Proteza jakiejś babci utknęła w steku.
Żałuj, że nie widziałeś parki na pierwszej randce.
Postawiłam się gościowi, a on się prawie poryczał.
A laska patrzyła, jak się wije.
Co za obciach.
Uwielbiam jaja z klientów.
Jak prywatny pokaz zjebów.
Facet miał alergię na wszystko w menu.
Żałosne.
No wiem.
Nawet mi...
Oddzwoni.
Kurwa mać.
Ale laska...
Kurwa.
To nie działa.
Dobra. Napraw.
-Wykształciłaś tolerancję. -Nie.
To najnowocześniejsza, innowacyjna terapia.
Na pewno po śmierci dostaniesz Nobla.
-Grozisz mi? -Wymyślisz coś?
-No dobra. -Super.
Proszę.
Emocje muszą w tobie szaleć,
skoro przezwyciężasz system.
Mam nadzwyczajnie wysoki poziom kortyzolu,
więc szaleją cały czas.
Nie możesz ciągle zasłaniać się biochemią.
Czyli randka nie wypaliła?
Zważywszy, że miała na celu sprawdzenie,
czy sobie poradzę w sytuacji towarzyskiej
bez pobicia kogoś, to owszem.
Nie wypaliła.
Mocno go pobiłaś?
Jego nie.
-A kogo? -Kelnerkę.
Nieważne. Nie udało się.
Lindy, mówiłem, że to nie lekarstwo.
Jeśli masz robić postępy,
musisz się pogodzić z przeszłością.
-Znasz moją przeszłość. -Jest różnica
między mówieniem o niej a jej przepracowaniem.
Uduszenie?
Tętnica szyjna.
Klasa. Proszę.
Podkręciłem napięcie,
ale ciało ma swoje granice.
Masz mnie gdzieś. Eksperymentujesz.
Ryzykowałbym życiem, gdybym miał cię gdzieś?
Przyznaj, że facet wpadł ci w oko.
Nie wpadł.
No dobra.
Nieważne.
Wczorajszy wieczór dowodzi, że ekspozycja nie działa.
Co mam zrobić?
Przystawić ci pijawki?
Wywiercić dziurę i uwolnić demony?
Mam ci kazać pić własny mocz?
-Próbowałam. -Ohyda.
Musisz po prostu w końcu przyznać,
że twoje problemy rozwiąże bliska relacja.
Penis mnie nie ocali, Freudzie.
Próbowałam.
Polubiłaś go, stwórz z nim jakąś relację.
Odwal się.
-Mówię o miłości. -Nie chcę chłopaka.
Prędzej czy później wybiję mu zęby.
A może nie. Czemu zostawiasz kogoś,
przy kim coś poczułaś?
Zostawię ciebie, bo mnie wnerwiasz.
Dziękuję.
-Wizyta za tydzień! -Super.
ŻYCIE TO SERIA POŁĄCZEŃ - ZADZWOŃ NIELIMITOWANE MINUTY I DANE
BĄDŹ SWOIM WŁASNYM SZEFEM
Ale dobre.
No comments yet. Be the first to leave one.