The first 200 lines.
NETFLIX – ORYGINALNY PROGRAM KOMEDIOWY
Po pierwsze, wielkie dzięki, że się zgodziłeś.
Wiem, że jesteś zajęty. Trochę wstydziłem się prosić.
Czego dokładnie ode mnie oczekujesz?
- Spójrz prosto w kamerę. - Dobrze.
Porządnie nakręć publiczność, ładnie mnie zapowiedz.
Żeby nie mogli się mnie doczekać.
Może: „Panie i panowie,
to będzie niezapomniany wieczór.
Przy tym komiku Jerry Seinfeld i Chris Rock mogą się schować.
W porównaniu z nim George Carlin i Richard Pryor byli gówniani.
Powitajcie najwspanialszego komika na świecie Jima Nortona”.
To chyba lekka przesada.
- Tak? - Tak.
Ciężko w to wszystko uwierzyć.
Chciałem dodać ci trochę prestiżu.
Może coś, co nie będzie się wiązało z taką presją.
Nie chcesz presji, jasne. Przepraszam.
Nie pomyślałem, że twój występ na Netflixie,
który obejrzą miliony ludzi, ma się nie wiązać z presją.
Nie chcesz presji.
- Powinno być szczerze. - Szczerze?
- Szczerość jest ważna. - Dobrze, coś szczerego.
Może: „Powitajcie teraz zboczonego, obleśnego,
zdeprawowanego, łysego żółwika z AIDS,
mistrza świata w połykaniu spermy, pana Jima Nortona”.
- Zbyt szczerze. - Tak? Przepraszam.
Cześć, kolego. Mam do ciebie prośbę.
Nagrywam program komediowy i szukam kogoś, kto mnie zapowie.
Byłoby świetnie, gdybyś ty to zrobił.
Powiedz o mnie coś miłego i zaproś mnie na scenę.
Cieszę się, że się zgodziłeś,
ale mówisz to tak, jakbyś w to nie wierzył.
Nie wierzysz w to, co powiedziałem?
Panie i panowie, niedługo, za jakiś czas,
na scenę wejdzie Jim Norton.
- Widzisz? Nie nadaje się. - Co masz na myśli?
Jakbyś w to nie wierzył. Musisz mówić od serca.
Uczysz mnie wypowiadania kwestii?
Mówisz to po to, by ludzie cieszyli się na mój występ.
Jestem aktorem, nie jebanym cudotwórcą.
Nie podoba ci się moja przemowa?
Nie o to chodzi, po prostu...
Nie denerwuj się tak.
Powtórz to, nerwowy kutafonie.
Powtórz.
- Twoim celem... - Celem?
powinno być...
Teraz powiedz to od serca, ślimaku z brzydką mordą.
Twoim celem powinno być...
Ty zboczony kłębku nerwów!
Dalej, Jimmy! Dasz radę!
Panie i panowie, zróbcie mi, kurwa, przyjemność
i powitajcie Jima Nortona!
Dziękuję.
Wielkie dzięki, że tu jesteście. Naprawdę to doceniam.
Widzieliście to?
Robert De Niro zlał mnie po gołej dupie.
Kiedy to nagrywaliśmy, byłem chory i myślałem w kółko:
„Tylko nie nasraj mu na dłoń”.
Moja kariera komika ma się nieźle. Robię w stand-upie od 20 lat.
Oczywiście nie jestem znany w mainstreamie. Kevin Hart jest.
Kiedy ludzie mnie widzą,
to czasem czują, że skądś mnie znają,
ale nie są pewni skąd.
To nigdy nie są ładne kobiety.
Milczą, bo nie są pewne.
„Widziałam jego występ, czy to zbok, który mnie śledził?”
Zawsze tak jest.
„Widziałam go w Louiem czy w krzakach?”
Nie wiem, na ile znacie komików,
ale najbardziej nie znosimy, kiedy jakiś koleś mówi:
„Stary, skąd ja cię kojarzę?”.
Ostatnie, co chcę powiedzieć, to: „Jestem komikiem.
Nie dokuczaj mi, bo opowiem o tobie w moim występie.
Chodź, usiądźmy gdzieś”.
To obrzydliwe. Więc gdy ktoś pyta, skąd mnie kojarzy,
zwykle mówię: „Chyba zrobiłem ci kiedyś laskę.
Lubisz tak po sam korzeń, co?
Dwa palce w dupie, kciuk na jajach. Tak, znam cię.
Nie denerwuj się. Myślałem, że to ty.
Mogłem cię pomylić z twoim tatą. Wyglądacie podobnie.
Bez nerwów. Sam powiedz: wyglądam znajomo?”.
Cieszę się, że nagrywamy w Nowym Jorku.
Dobrze być w domu. Czuję się wypoczęty, a zawsze jestem zmęczony.
Wczoraj spałem osiem godzin,
śniło mi się, że Kim Kardashian siedzi mi na twarzy
i się o mnie ociera.
Ale kiedy się obudziłem, okazało się, że to tylko katar.
Lubię wielkie dupy bardziej, niż wypada białemu facetowi.
Czarni faceci mają je niby lubić,
ale ja też uwielbiam grube dupska.
Tyle że umawiam się z drobnymi kobietami.
To straszne, kiedy widzę wielką dupę na randce z chudą laską,
ona mówi: „To obleśne”, a ja muszę zdradzić swoje ideały.
„Tak, okropne.
Te krągłe biodra są na pewno straszne w dotyku.
Nie chciałbym za nie złapać i się wsunąć.
Jej cipka przypomina pewnie aparat gębowy z Obcych .
Obrzydliwe!
Obijające się o ciebie miękkie ciało, dramat.
Lubię te twoje biodra jak u kościotrupa.
Dupa jak u chorej na białaczkę. To mnie podnieca.
Uwielbiam, kiedy obracasz się i robisz...”
Ostatnio wziąłem udział w bójce, to rzadkość.
Nie jestem dobrze zbudowany, więc rzadko się biję.
Ale mam niewyparzoną gębę. No i wygrałem tę bójkę.
Naprawdę byłem w niej górą.
Ten drugi gość był chyba trochę podpity,
był w sklepie.
Kiedy usłyszałem, co mówi,
nie mogłem się powstrzymać.
Miał na głowie fedorę.
Spytał sprzedawczynię,
co by pasowało do jego kapelusza.
Powiedziałem: „Pętla na szyi”.
To bardzo dobra porada modowa.
Ale on chwycił mnie za koszulkę. Dlatego sądzę, że był pijany.
Chwycił mnie i zapytał: „Co powiedziałeś?”.
A ja na to: „Zaraz dojdę”.
Od razu się poddał.
Niestety było już za późno.
Faceci to straszne homofoby. Bawi mnie to.
Nastolatkowie używają homofobii, żeby zawstydzić innych chłopaków,
zdobyć nad nimi przewagę.
Pamiętacie to? Masz 10 albo 11 lat, jesteś w domu u kolegi,
oglądasz telewizję w salonie,
a ten nagle zaczyna ocierać się kroczem o twój policzek?
Pamiętacie?
Ja nadal robię takie rzeczy. Lubię wkurzać kumpli.
Wszedłem kiedyś do toalety publicznej, znajomy stał przy pisuarze,
a każdy wie, że nie marnuje się takiej okazji.
Trzeba trochę go powkurzać. Nie słyszał, jak wszedłem,
więc podkradłem się i stanąłem ze dwa centymetry za nim.
Przystawiłem usta do jego karku i powiedziałem:
„Hej!”.
Przeraził się i nie był to mój znajomy.
Jeszcze.
Wiecie, jak ciężko wyjaśnić nieznajomemu,
dlaczego właśnie dmuchnęliście mu w szyję?
Świetnie się czuję. Naprawdę dobrze.
Ostatnio dobrze mi się układa.
To zabawne, że z wiekiem człowiek odkrywa, co lubi.
Jestem po czterdziestce i odkrywam rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
Nie znoszę na przykład, kiedy ktoś mi coś opowiada
i w pewnym momencie każe mi zgadnąć dalszy ciąg.
Zazwyczaj historia jest chujowa
i opowiadający uważa, że zgadywanki ją ubarwią.
Każe ci zgadnąć ile, a kiedy rzucisz jakąś liczbę,
on podaje ci tę dobrą,
a ty myślisz: „Cholera, mogłem się domyślić”.
Zacząłem specjalnie głupio odpowiadać,
żeby zupełnie pozbawić opowieść impetu.
Raz to zrobisz i nigdy nie przestaniesz. Wiem, że jestem dupkiem,
bo zabieram znajomym ich małe zwycięstwa.
Jebać ich. Ich gadki są kijowe.
Uwielbiam Jonathana, mojego menedżera, ale on ciągle mi to robi.
Kupił zegarek za 1500 dolarów.
Gdyby powiedział po prostu: „Kupiłem go za 1500 dolarów, a jest wart 2000”,
byłbym pod wrażeniem.
Pomyślałbym: „Ekstra, zaoszczędziłeś 500 dolców”.
Ale próbował wprawić mnie w osłupienie.
Powiedział: „Zapłaciłem 1500 dolarów.
Zgadnij, ile jest wart”.
„Nie wiem, 130 tysięcy?”
Do dziś cieszy mnie wspomnienie,
jak ten durny uśmieszek powoli znika z jego twarzy.
Prawdziwa wartość była przy tym mało imponująca.
Mój strzał to 130 tysięcy dolarów. Nie może powiedzieć: „Dwa tysiące”.
„Ej, to i tak spora oszczędność!”
Zastrzel się, kurwa. Twoja opowieść jest beznadziejna.
Zacząłem tak robić. To dziwne...
Zupełnie przypadkiem odkryłem, jaka to wspaniała zabawa.
Chciałem dobrze. Jeden z moich znajomych jest bardzo gruby.
A gdybym na tym skończył?
„Mam grubego znajomego”. I zacząłbym nowy temat.
Jakbym mówił prosto do niego. Wiesz, o kim mowa.
Mam grubego znajomego. Zaczął chudnąć, to świetnie,
ale zamiast pozwolić innym to zauważyć,
sam nam powiedział, że schudł. Zrobiło się niezręcznie,
bo nie było tego widać.
Powiedział: „Schudłem”, a ja pomyślałem: „Rzekomo”.
Nie było żadnych dowodów.
Wtedy postawił mnie w trudnej sytuacji. Poprosił, żebym zgadł, ile schudł.
Nie chcę wyjść na chuja. „Zero przecinek...”
Chciałem być miły, więc przestrzeliłem: „Dwadzieścia kilo?”.
A on na to: „Nie, trzy”.
Zrozumiałem, że przez mój strzał
zabrałem mu moment triumfu i przeze mnie poczuł się okropnie.
Byłem kurewsko szczęśliwy.
Świetnie się czuję i nie wiem, co z tym zrobić.
Naprawdę nie wiem, jak z tym żyć.
Nie jestem przyzwyczajony.
Ale jak każdy mam okresy depresji.
Czuję się czasem do dupy. Ktoś jeszcze miewa myśli samobójcze?
O tak.
Szybka odpowiedź. Kiedy mówisz o myślach samobójczych,
nie chcesz, żeby ktoś odpowiedział tak szybko.
„Tak!”
Oby to nie była pierwsza randka. Słabo.
No comments yet. Be the first to leave one.