The first 200 lines.
Matkę Ziemię splądrowano, pozbawiając ją jej krwawicy.
Przewinienie to zbudziło Złowrogiego Ducha.
Tropi zagubionych, słabych oraz wyuzdanych.
Módl się, aby nie zapragnął także ciebie.
Słyszałem coś, tatusiu.
-Co takiego? -Hałas.
A... to my pracujemy.
Chcę zejść z wami.
Nie wolno. To nie miejsce dla dzieci.
Zaraz kończymy. Nie wysiadaj z wozu...
ani nie odjeżdżaj.
Słyszysz?
Wsadź to do schowka.
Zaraz wracam.
Kocham cię!
Zaraz jedziemy po twojego brata, Lucasa.
Dobra, spadajmy.
Mamy surowca na jeszcze jedną partię, jakby co.
Co to, kurwa, było?
Słuchaj.
Mieli otwierać dopiero za parę tygodni.
Co to niby jest?
Na bank jakiś zwierzak.
Ja jebię.
-A ty dokąd? -Chodź.
Kurwa.
Co się odpierdala?
Dokąd idziesz?
Spierdalajmy stąd, co?
Spierdalamy.
Tam się coś jara.
Frank!
Spierdalamy stąd, stary. Wypieprzamy.
Pojebane.
Dokąd to?
Wiejemy.
Frank!
Chodu, Frank!
Jezu!
Frank!
Kenny!
Tatusiu?
Tatusiu?
POROŻE
Zaraz wyjdę.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ
To oczywiście o wiele więcej.
Ktoś pomógłby koledze rozwinąć?
Opowieści pozwalają ludom przedstawić ich świat
i kulturę.
Przekazywać zwyczaje i wierzenia kolejnym pokoleniom.
W Ameryce, a zwłaszcza w Oregonie,
tradycję tę zapoczątkowały ludy autochtoniczne.
Rdzenni Amerykanie wpajali młodszym członkom swoich plemion
ich tożsamość kulturową.
Kto poda mi przykład baśni lub mitu?
Może być też bajka.
Brody, ty spróbuj.
Evie, może ty jakąś opowiesz?
Lucas.
Podaj mi przykład...
baśni lub mitu.
Proszę.
Nikt?
Dobrze, Jasmine, słucham.
"Złotowłosa" to bajka.
Bardzo dobrze.
O czym opowiada?
Lucas.
Pod nieobecność misiów,
Złotowłosa wchodzi im do domu i zjada im owsiankę.
Potem wracają i są na nią złe.
Dobrze, zgadza się.
Można z tego wyciągnąć jakiś morał?
Tak. Nie objadaj misiów bez pytania.
Właśnie: nie bierz tego, co nie twoje.
Po przerwie niech każdy będzie gotów
omówić i opisać jakąś bajkę lub mit.
Idziemy.
Proszę. Miło panią widzieć.
Proszę trzy dolary.
Coś jeszcze?
W sumie 4,50.
...zaczęto już łagodzić przepisy dotyczące ochrony środowiska.
Rzecznik Agencji Ochrony Środowiska nakreślił dziś plan
rewitalizacji przemysłu węglowego w drodze tak zwanego kopalnictwa odkrywkowego.
Ponownie otwarta zostanie
między innymi kopalnia Greymouth, leżąca w Cispus Falls w Oregonie.
Określono to "końcem wojny z sektorem energetycznym".
Hej, siostro.
Jak tam w szkole?
Jak zwykle.
Przekonają się do ciebie.
To nie kwestia przekonania.
Po prostu liczyłam... że będzie inaczej.
Mam wystawić fortepian?
No to idę się przespać. Dobranoc.
Dobranoc.
Mały.
Oregon boryka się z uzależnieniem od opioidów.
W koszyku przy telefonie.
Nie przestawiaj moich rzeczy, co?
Wiem, gdzie wszystko ma swoje miejsce.
Wybacz.
Chciałam, żeby było mniej ciasno.
Wyniosę się jak najszybciej.
Przecież cię nie wyganiam, Julie.
Przepraszam. Mam zaraz wyeksmitować...
całą rodzinę z dziećmi.
Dam im 10, 15 minut,
by wrzucili, co zdążą złapać do wozu - jeśli go mają, a potem...
Nie musiałeś kandydować na szeryfa, Paul.
Nie powiedziałbym, żeby masa ludzi zabijała się o ten stołek
po odejściu Warrena Stokesa.
Ledwie poznaję to miejsce.
Sporo się zmieniło przez tych 20 lat.
To nasz własny mały skrawek raju.
Kto następny?
Lucas.
Przeczytasz nam bajkę?
On nie umie czytać.
-Clint. -Umie.
Wiem, że jakąś pisałeś.
Przeczytałbyś co nieco?
Były sobie kiedyś trzy misie.
Mieszkały w ciemnej, wilgotnej grocie
nad małym miasteczkiem.
Duży Miś, Mały Miś i Niedźwiadek.
Duży Miś dbał kiedyś o mniejsze misie.
Ale się rozchorował.
Stracił pracę.
Jego wnętrze sczerniało.
Gdy raz Mały Miś wrócił do domu,
zastał innego Dużego Misia i Niedźwiadka.
Choroba Dużego Misia się pogłębiła.
Stał się... bardziej gniewny i niemiły...
bo nie było czego jeść.
Mięsa.
Bardzo ładnie, Lucasie.
Ale mieli siebie.
Tam jest jego miejsce.
Jezu, to psie gówno?
Stary, wali dupskiem. Szlag.
Kto mógł coś takiego zrobić?
Bawi cię to, skurwielu? Żryj!
Bitka!
-Żryj! -Dosyć, Clint!
Boli?
Dobrze.
Załóż koszulkę.
Zaraz przyjdę.
KARTA UCZNIA - LUCAS WEAVER
Matka: SANDRA - ZMARŁA Ojciec: FRANK
Hej. Właśnie tam wchodzę. Siądziesz ze mną?
Nie o to mi chodziło.
Zaprosiłam cię na lody,
bo chciałam spytać, czy są twoim ulubionym warzywem.
Bo moim tak.
Lody to nie warzywo.
Tak.
To deser.
Może dla reszty, ale dla mnie?
Warzywo, jak nic.
Skoro lody to warzywo, jaki owoc lubisz najbardziej?
Dawaj.
Pączki?
Ja też. Oczywiście z czekoladą.
Cheeseburgery też się nadają.
A twój brat? Też lubi lody?
Skąd pani wie, że go mam?
Nauczyciele wiedzą wszystko.
Gdzie jest?
W domu.
Z mamą?
Skoro wie pani wszystko, to też to, że mama nie żyje.
Przykro mi to słyszeć.
Czyli coś nas łączy. Moja też zmarła.
Serio?
Miałam 12 lat.
Ja tyle mam.
Wiem.
Jak twój brat ma na imię?
Aiden.
Ile ma lat?
Siedem.
Czyli uczy się u nas?
Już nie.
Ciągle jest z tatą.
Tata uczy go w domu?
Czym się zajmuje?
Muszę iść.
Niech mnie pani nie śledzi.
Idź.
Kto tam?
-Co? -Jezu!
Nie słyszałaś mnie?
Nie.
Co to, kurna?
Tego uczyłaś dzieciaków w Kalifornii?
Tutaj raczej nie przejdzie.
No comments yet. Be the first to leave one.