The first 200 lines.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
Rachel?
Samuel.
Nie martw się, mamo.
Twój syn stanie się lepszym amiszem.
Pisz do nas, synu. Słyszysz?
Pisz.
Eli.
Dzień dobry.
Kiedy zakończy się twoja Rumspringa,
zostaniesz ochrzczony,
ożenisz się
i zapuścisz brodę.
Już czas.
Drogi tato, droga mamo.
Powinienem był was posłuchać i podróżować statkiem.
Nie ma gorszego wynalazku od samolotu.
Dzięki Bogu! W końcu tu jestem. Moja Rumspringa może wreszcie się zacząć.
Jadę już do wujka.
Będę dbał o naszą rodzinną Biblię.
Obiecuję.
Wasz syn, Jacob.
Taxi!
Nie odróżniliby Basquiata od kolorowanki.
Znajdź coś i napisz na tym „krowa” czy coś.
No proszę, dżentelmen.
Uważaj, moja torba!
Dziękuję.
Do zobaczenia.
Dzięki za pomoc.
Mówię po niemiecku.
No to miłego pobytu w Berlinie.
Moje rzeczy!
- Miłego lotu. - Nigdzie nie lecę.
Tylko kogoś odbieram.
Stój!
Mój worek!
- Woźnico, za tamtą maszyną! - Że co?
Proszę gonić tamto auto.
Wspaniale!
Ale jazda!
PIERWSZY LOT
Kogo śledzimy?
Mój worek.
- Mój bagaż. - Twoje torby?
Chyba nie zostawiłeś w nich hajsu?
- Masz pieniądze? - Jestem amiszem.
Dla nas pieniądze nie mają żadnej wartości.
Dzień dobry.
Lista?
Masz więcej brokatu?
Matko Boska!
Jaki on śliczny.
Idealny.
Vintage. Retro.
Zróbmy zdjęcie.
Nie! Żadnych zdjęć.
Nie róbcie zdjęć. Jestem amiszem.
- Dobra. - Co jest?
To amisz.
Bóg zabrania zdjęć.
To próżność.
- Co? - Pojęcia nie mam.
Nie łapię.
Bóg.
To nie mój bóg.
- Hej, stary. - Co tam?
O to chodziło.
To wszystko?
Jeszcze to.
Cześć. Kim jesteś?
Co?
Jak się masz?
Dobrze, dzięki.
- 13,60. - Też jestem amiszem.
Słucham?
To moja Rumspringa. Twoja też?
Nie, wpadłem po piwo.
- Na razie. - Pa.
Zgubiłem worek z pieniędzmi i rodzinną Biblią.
Muszę go znaleźć.
Proszę, pomóż mi.
Wujek miał mnie odebrać z aeropola.
Z aeropola? Serio?
Z lotniska. Pewnie wciąż tam jest.
Co ty pleciesz?
ZA 10 MINUT
Chłopaki, zmiana planów. Odezwę się.
Pogięło cię? Łazisz za mną czy co?
- Tak. - Tak?
Nie życzę sobie. Spadaj.
Co z tobą, koleś?
Proszę, pomóż.
Muszę znaleźć menonitów.
- Moje rzeczy… - Hej!
ZA 5 MINUT
Hej!
To ścieżka rowerowa, dupku!
Nie stajemy.
Nie patrzcie tam.
No dobra.
JAK OPATRZYĆ RANĘ?
Cześć!
Dziś pokażę wam, jak opatrzyć ranę domowym sposobem.
Najlepiej ją schłodzić i zakleić plastrem lub bandażem.
Jeśli rana nadal krwawi, idźcie do lekarza.
Masz. Trzeba schłodzić ranę.
To moja pizza, ale jeśli to pomoże…
Przydałby się jeszcze plaster, brachu.
Cześć, Bo.
Cześć, Freja.
Alf? Drzwi były otwarte.
Uwielbiam twoje SMS-y.
Nie pisałam do ciebie.
Mówię ogólnie.
Zawsze mi miło, gdy piszesz.
Ktoś wysłał ci emoji z miodkiem?
Co? Nie.
A ty wpadłaś tak sobie czy…?
Mamy tu amisza.
- Ktoś go potrącił. - Amisz?
Tak.
Oni żyją ekologicznie.
- To takie fascynujące! - Jeszcze jak.
No dobra, to ja do ciebie pisałam.
Muszę iść.
Pa.
Dokąd?
Mam urwanie głowy w pracy. A ty i tak masz co robić.
Co?
Pomóż mu.
No tak… I tak zaraz sobie pójdzie.
- Ale z ciebie nazista. - Co?
Nawet uchodźcą nie możesz się zająć.
On znikąd nie uciekł.
- Tylko… - Ale z ciebie samolub.
Idziesz sobie, bo praca ważniejsza,
ale to ja jestem samolubem?
Cześć!
Jestem Freja.
Uwielbiam waszą ekokulturę.
Jacob Hostetler z rodziny Hostetlerów ze wspólnoty amiszów.
Ale super.
Gdybyśmy wszyscy żyli jak amisze,
świat nie skończyłby się za 50 lat.
Jacob,
co taki dobry człowiek jak ty robi w Berlinie?
To moja Rumspringa.
Robimy wtedy rzeczy, które zwykle są zabronione.
- Ekstra. - Żeby wyzbyć się wątpliwości.
Jak na urlopie naukowym.
Robiłabym mnóstwo rzeczy.
Popracowała rękami, założyła ogród.
Wyrywałabym chwasty,
lepiła garnki…
- Nie, inne rzeczy. - Coś z sierotami.
Nie, sprawdzamy, jak wygląda inne życie.
Możemy spotykać się z ludźmi i pić.
- Imprezować. - Spoko.
Znalazłeś dobrego nauczyciela.
Jacobie,
myślę, że to Alf mógłby nauczyć się więcej od ciebie.
Świetnie.
My, amisze, chętnie pomagamy innym.
Muszę iść.
Pracuję nad czymś ważnym. Chcę czynić dobro.
Ale komu ja to mówię?
Pa.
Pa, Bo.
Wybacz, chciałbym ci pomóc,
ale to nie najlepszy dzień.
No dobra.
Chwileczkę. Muszę…
Mam…
Masz konto PayPal?
- Bo, masz… - Krypto.
Tylko krypto.
Nie szkodzi. Pięknie dziękuję, Alf.
Panie Bo, pięknie dziękuję za plaster.
POWSTRZYMAJMY EFEKT CIEPLARNIANY
Brachu, nie jestem amiszem.
#PRZYSZŁOŚĆJESTKOBIETĄ
Stary!
Bo, zużyłeś wszystkie bibułki?
Na co?
Pięknie dziękuję. Bóg z tobą.
Chłopcze.
Twoje śmieci.
Dawaj forsę.
I telefon.
- Nie mam. - Kłamiesz?
Trzymaj go.
Trzymaj go.
Nie mam telefonu.
- A ten co? - Ratunku!
Pomocy!
Hej, pogięło was?
Nie widzicie, że gość jest upośledzony, kundle?
Spadać stąd.
- Pa, Adolf. - Alf.
No comments yet. Be the first to leave one.