The first 200 lines.
A KIEDY UMRĘ
ZAKOPCIE MNIE GŁĘBOKO
W NOGACH POSTAWCIE DWA GŁOŚNIKI
NA GŁOWĘ
WŁÓŻCIE MI SŁUCHAWKI
I DAJCIE CZADU
A KIEDY UMRĘ
Duch Ameryki budzi się na nowo.
Odżywają tradycyjne wartości,
na których fundamencie zbudowano dobrobyt i wielkość Ameryki.
Zdecydowana większość Amerykanów odrzuca pornografię, aborcję...
GÓRY CIENIA
ROK 1983
Puk, puk.
Nieźle mnie nastraszyłeś.
- Puk, puk. - Kto tam?
- Erik Estrada. - Jaki Erik Estrada?
Erik Estrada z serialu CHiPs.
Co rysujesz?
Coś na kształt świątyni w dżungli.
Robi wrażenie.
Jak ci minął dzień?
Całkiem fajnie.
Czytałam książkę o galaktyce.
Tę cegłę?
Tak, jest niesamowita.
Jaka jest twoja ulubiona planeta?
Jowisz. Na pewno.
Jowisz? Dlaczego?
Z powodu jego atmosfery.
To burza szalejąca od tysiąca lat.
A oko huraganu jest tak wielkie,
że mogłoby pochłonąć Ziemię.
Dlatego wybieram Jowisza.
Szaleństwo.
A twoja?
Może Saturn.
Jest ekstra.
To jedna z pierwszych planet,
którą odkryli ludzie,
więc krąży o niej wiele pradawnych mitów.
Zmieniłem zdanie.
- Tak? - Lubię Galactusa.
- Galactus nie jest planetą. - Ale je zjada.
Nie śpisz?
Nie, skarbie.
Miałeś koszmary.
Co ci się śniło?
Nie pamiętam.
Czasem zastanawiam się, czy nie powinniśmy się stąd wyprowadzić.
- Dokąd? - Nie wiem.
Lubię to miejsce.
Jest tu spokój.
Czuję, że tu jest nasz dom.
Opowiadałam ci kiedyś o szpakach z dzieciństwa?
Chyba nie.
Tam, gdzie dorastałam, było ich mnóstwo.
Fruwały wokół drzew i świergotały. Były takie urocze.
Ale mój tata...
ich nie znosił.
Wyjadały nam z drzewa czereśnie.
Pewnego dnia...
bawiliśmy się z dzieciakami z sąsiedztwa
na pustej parceli.
No i...
przyszedł tata, trzymając w ręku poszewkę...
i łom.
W poszewce coś trzepotało
i się wiło.
Zawołał nas do siebie.
Chciał nam coś pokazać.
Wyrzucił zawartość poszewki na ziemię.
To była...
gromada szpaczych piskląt.
Powiedział, że pokaże nam, jak je zabijać.
Uniósł wysoko łom...
a potem...
uderzył nim mocno szpaczka.
Tak mocno, że wbił go w ziemię.
Utworzył się jakby mały grób.
Potem podał łom jednemu dzieciakowi.
Każdy po kolei zabijał szpaka.
I co zrobiłaś?
Ja...
patrzyłam, a kiedy nadeszła moja kolej, uciekłam.
Moja mała...
Chodź do mnie.
W POSZUKIWANIU OKA WĘŻA LENORA TOR
„Stojąc pod szkarłatnym, pierwotnym niebem,
otoczony ostrymi skałami
pradawnej wulkanicznej góry,
nikczemny czarnoksiężnik sięgnął w ciemne objęcia szczeliny,
aż jego dłoń dotknęła gładkiej, szklanej powierzchni.
Zimnej jak lód.
Zamknął pięść wokół oka węża.
Powoli wyjął je i trzymał przed sobą
w gasnącym świetle krwawych czerwonych słońc.
Oko świeciło od wewnątrz.
Upiorne szmaragdowe światło.
Dziwne i odwieczne”.
DZIECI NOWEGO ŚWITANIA
O co chodzi, Jeremiaszu?
Dobrze się czujesz?
Nie.
Nie czuję się dobrze.
Czy zrobiłam coś źle?
Źle?
Ty wszystko robisz źle.
Bardzo cię przepraszam.
Czy mogę zrobić coś, byś poczuł się lepiej?
Ty niczego nie możesz zrobić.
Chodzi o nią.
Bez niej czuję się nagi.
Nagi...
Słuchasz mnie?
Ja...
- Zapytałem, czy mnie słuchasz. - Tak, Jeremiaszu, słucham.
„Tak, Jeremiaszu, słucham”. Doprawdy?
Bo mam czasem wrażenie, że ty niczego nie słyszysz.
I bardzo mnie to martwi.
Jeśli nie będziesz ze mną, nie wstąpisz.
- Jeremiaszu... - Proszę.
Bądź cicho. I przyprowadź tu brata Swana.
Powiedziałem: przyprowadź tu brata Swana.
Jesteś.
Co mogę dla ciebie zrobić, Jeremiaszu?
Przyprowadź mi tę dziewczynę, którą widziałem.
Potrzebuję jej.
Natychmiast.
Jeremiaszu, uważaj tę sprawę za załatwioną.
Masz róg Abraxasa?
- Wiesz, co masz zrobić? - Wiem.
Hej.
Dajmy im też tłuściocha.
Żeby przypieczętować interes.
Przedni pomysł.
Kupa słoniny.
Pały nie dostrzega już nawet w lusterku.
Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć.
Zawsze mogę na ciebie liczyć...
bracie.
Dziękuję, Jeremiaszu.
Zanim wyjdziesz,
przyślij tu siostrę Lucy.
Oczywiście.
Fajna koszulka.
Dzięki.
- Co czytasz? - Powieść.
Podoba ci się?
Uważam, że to najlepsza książka Lenory Tor.
Mieszkasz w pobliżu?
Tuż obok, przy Kryształowym Jeziorze.
Cudowne miejsce.
- Pięć dolców. - W porządku.
Cóż...
Do zobaczenia.
- Jesteś pewien, że dobrze trafiliśmy? - Oczywiście, że jestem.
- Co teraz? - Teraz czekamy.
Jak długo?
Posłuchaj.
Krew za krew.
Więcej krwi.
Wszystko po kolei.
- Szybko! - Jezu Chryste!
- Co to, u diabła, jest? - Nie wiem.
Nie martw się.
Ci przerażający ludzie już odjechali.
Dostali, czego chcieli, i odjechali.
Pewnie jesteś ciekawa, gdzie jest twój mężuś.
Nie zamartwiaj się. Nic mu się nie stało.
I nie stanie,
jeśli będziesz dobrą, posłuszną dziewczynką.
Zrozumiałaś?
On uważa, że jesteś wyjątkowa.
Mam nadzieję, że pojmujesz, co to oznacza.
Znaj swoją powinność, dziewczyno.
Otwórz.
Bardzo dobrze.
Bardzo dobrze.
Nie ruszaj się.
Nie ruszaj się.
Jesteś moją wisienką na torcie.
To tylko piękny sen.
Który właśnie mu się śni.
Chcesz być w tym śnie razem z nami?
Wybacz mi
całe to zamieszanie i bałagan,
ale kiedy zobaczyłem cię wtedy na drodze,
zawołałaś do mnie...
w cichości.
A ja cię usłyszałem.
Spójrz na mnie.
Spójrz na mnie!
Powiedz...
Co widzisz?
Widzę szybko zbliżającą się kostuchę.
Ja ciebie rozpoznałem...
Sądzę, że z czasem...
i ty mnie rozpoznasz.
On pragnie tylko,
No comments yet. Be the first to leave one.