The first 200 lines.
P0 DRAMATYCZNYCH PRZYGODACH, ANGELIKA W KOŃCU
ODNAJDUJE SWOJEGO MĘŻA, JOFFREY'A DE PEYRAC, KTORY JAKO
RESCATOR SIEJE POSTRACH NA MORZU ŚRÓDZIEMNYM.
WYDAWAŁO SIĘ, ŻE ODNAJDĄ TAK DŁUGO OCZEKIWANE SZCZESCIE.
JEDNAK PODSTĘPNY KORSARZ, ESCRAINVILLE, PODPALA STATEK
DE PEYRACA I PORYWA ANGELIKĘ
Kończcie, wreszcie. uprzątnąć pokład.
Kotwica w górę. Płyniemy.
- Ale... - Rób, co każę.
Weź 20 ludzi
do naprawy olinowanie grotmasztu.
Niech cieśle zajmą się burtami.
Żaglomistrze do zszywania żagli.
Grotżagiel, kliweri bezan, szybko!
Podnieść fokżagiel.
Przed nocą osiągniemy osiem węzłów.
Ale dokąd?
Do Algieru. Na pewno tam ją wiezie.
ANGELIKA I SUŁTAN
NA PODSTAWIE POWIEŚCI ANNE I SERGE'A GOLON
Okręt z prawej burty.
To brygantyna. Ma skośne żagle.
- To on! - Nareszcie.
Szebeka z lewej burty.
Nie przypuszczałem, że tak szybko.
Płyniemy na wiatr!
Doganiamy ich?
NIe.
Stawiać grotżagiel.
Sztagi nie są gotowe. Możemy złamać maszt.
Oddalają się!
Wciągnąć bramsel!
- Kurs na Sycylię. - Wtedy wpadniemy na nich.
- To duże ryzyko. - Wiem!
- Gotowi? - Tak jest, panie.
Postawić grotżagiel.
Szebeka na trawersie pod pełnymi żaglami.
Napiąć grotżagiel. Zawiadomić kapitana.
Tym razem nie unikniemy walki.
Przegramy.
Nie mamy wyboru.
Wszyscy na stanowiska. Otworzyć strzelnice.
Skręt prawo na burt. Na stanowiska.
Przetniemy mu drogę.
Dwa cale w lewo.
Doskonale.
Lewa burta!
Ognia!
Ster!
Nurkowie do wody.
Ster w prawo. Jeszcze.
- Oszalał. - Zaraz go zatopimy.
Kanonierzy na stanowiska.
Zająć pozycje.
Przygotować bosaki.
Przygotować się do abordażu.
Poddaj się.
Zanim wszyscy twoi Iudzie zginą.
Poddajcie się.
Widziałem jak wczoraj wsiadała na twój statek. Gdzie ona jest?
Jazon.
Przeszukać statek.
Każdy kąt.
Chodźcie ze mną.
Pięciu ludzi do ładowni.
Przeszukać wszystko.
Jeśli ją zabiłeś, zginiesz.
I tak mnie zabijesz.
Jazon.
Gdzie ona jest?
Nie ma jej na pokładzie.
Jest w drodze do Algieru.
Kupił ją Mezzo Morte.
W nocy zabrał ją na swój statek.
Ten dureń nie powiedział ci, że Mezzo Morte
sprzeda ją królowi Myknes, który zrobi
z niej nałożnicę i zniewoli ją, jak ja to zrobiłem.
No,
Zabij mnie.
To byłoby zbyt proste.
Umrzesz śmiercią powolną. I marną, jak twoje życie.
Jazon!
Weź żywych na pokład.
Przywiążcie go do grotmasztu.
Zostaniesz tu sam. Z trupami.
Żegnaj.
Nie.
Rescator!
Nie rób tego.
Rescatorl.
Zabij mnie!
Litości! Zabij mnie!
Cumy.
Zabij mnie!
Kurs na Algier.
To szaleństwo.
Nie pozwolą nam wejść do portu.
Kurs na Algier.
Nikt stąd nigdy nie skoczył.
Natura nie znosi próżni.
Mędrcy islamscy wiedzieli to na długo przed chrześcijanami.
Gdzie jestem?
U mnie, w białym Algierze.
Chyba nie jesteś moim nowym panem?
Nie stać mnie. Jestem skromnym kupcem.
Mogę wiedzieć, do czyjego wejdę łoża?
Masz zaszczyt zostać nałożnicą króla Myknes.
Wiesz, że jestem żoną Rescatora. Zemści się.
Mam nadzieję. I pewnie zrobi głupstwo, które go zgubi.
Uwalniając niewolników może zniszczyć
handel na Morzu Śródziemnym.
- Uwolni mnie. - Nie, pani.
Nie jest ani Arabem, ani Turkiem. Jego statek
nie wpłynie do portu w Algierze.
- Przyjdzie po mnie. - Nie, pani.
Między nim, a jego sojusznikami
jest mur nie do przebycia: to religia.
Jutro przekażę cię Osmanowi Ferradji,
wielkiemu zarządcy haremu króla Myknes.
Jest mistrzem w poskramianiu kobiet.
Precz!
Jestem Osman Ferradji, zarządca
haremu Jego Wysokości, Mouleya Rachida,
króla Myknes.
Więc jesteś tą, którą kocha wielki król Francji?
- Kto ci powiedział? - Nikt. Ale wiem wszystko.
Jesteś Angelika, markiza de Plessis-Belliere,
Ale przede wszystkim jesteś żoną dwóch ludzi,
którzy sąw istocie jedną osobą. Jeffrey'a de Peyrac
- i Rescatora. - Jesteś dobrze poinformowany.
Francja i jej kultura zawsze mnie Zachwycały.
Sprowadzam stamtąd instrumenty,
książki, tkaniny,
kobiety...
Wszystko, co może sprawić przyjemność mojemu panu.
Chciałabym mieć takiego zarządcę.
Cóż za zabawna Firouzé.
Proszę?
To termin arabski, który oznacza Francuzkę,
miłą, uroczą Francuzeczkę.
Kazałem przynieść tkaniny na suknie,
żebyś mogła sama wybrać.
Mam tu także słodycze sprowadzone z Persji.
Wiem, że we Francji miałaś salon z czekoladą.
Chciałbym znać twoje zdanie.
Co powiesz na suknię
z tego Iyońskiego jedwabiu?
- Smaczne? - Wyborne.
Ale ta tkanina to jedwab tylko z nazwy.
Słucham?
W niczym nie przypomina niezwykłego
jedwabiu z manufaktur pana Colbert'a.
To pospolita tkanina.
Jesteś wspaniała. Bez ciebie straciłbym twarz.
Wiesz, że okradać mnie
to okradać wszechmocnego i potężnego Moulaya Rachida?
Litości, panie. Oszczędź mnie.
Chcesz go zabić z powodu kawałka materiału?
Dziękuję.
Dziwna wrażliwość jak na kogoś, kto asystował przy łamaniu kołem...
...u boku ambasadora Persji. - To także wiesz?
Kiedy mój pan cię zobaczy będzie
zadowolony i z ciebie
I ze mnie.
Nie pojadę do Myknes.
Ależ, pani. Nie zmuszaj mnie do użycia siły.
Jesteś naprawdę urocza. Byłoby mi przykro.
Przyślę ci fryzjera,
suknie, książki i muzyków,
wszystko, żebyś mogła jak najlepiej przygotować się do wyjazdu.
Zostawiam też na dole moje straże.
Bo wiedz pani, że nikt mi nigdy nie uciekł.
Łódź z lewej burty!
Odłożyć wiosła.
Spuścić szalupę.
Dziękuję, bez was umarłbym z pragnienia.
- Chrześcijanin? - Tak. Nie jestem żołnierzem,
tylko kupcem. Zapłacę wam za wolność.
Kawaler Maltański?
Lepiej, gdybyś zginął z pragnienia.
Zabrać go.
Nie spodobałeś się im.
Jestem Simon Belbec. Pochodzę z Saint-Malo.
Jutro będziemy w Algierze.
Po zejściu na ląd uciekamy.
Zamkną nas w cytadeli. Zyć nie umierać.
Jeśli mnie posłuchasz, jutro będziesz wolny
i bogaty.
Nienawidzisz Germanów?
To same łotry i dranie.
Spokój:
Dość tego!
4 dni karceru, bez jedzenia i wody.
I co dalej?
Czekamy.
Straż!
Panie,
za 2 minuty strażnicy ich uspokoją.
Weź to i chodź.
On też.
No comments yet. Be the first to leave one.