The first 200 lines.
Przekonałam się o dwuznaczności tego świata wobec jego mieszkańców,
kiedy sama tu przyjechałam
Świat nie chce tutaj nikogo.
Każda roślina jest niejadalna, każde koryto strumienia wyschnięte.
Choć dopiero Wrzesień, każdy wierzchołek góry, jest pokryty śniegiem.
Zima nie chce czekać.
Nie chce czekać, aby nas wygnać, lub zabić.
Jeśli ziemia posiada emocje, ta pokazuje nienawiść.
Nienawidzi nas i każdego, kogo czuje.
Nie strzelaj !
Wystraszysz konie!
Jak jest źle ?
- Co się stało? - Ukąszenie węża.
- Masz opaskę? - Tak.
Myślisz o wojsku?
Raczej nie. To tylko kobiety i dzieci.
To ich nie zatrzymywało..
Z tą się zabawiali.
Ktoś to zrobił dla sportu.
I dla zdobycia koni.
Dużo śladów niepodkutych koni.
Tu są ślady podków.
Sześciu jeźdźców.
To Indianie Lakota.
Nie kierują się tam gdzie jadą.
Wojownicy przyjadą ich szukać.
Jeśli już tego nie zrobili.
James, przestań!
Starzeję się. Już jestem na to za stary!
Też o tym nie myślałem.
Przykro mi, kapitanie.
O czym myślałeś ?
Nasze ślady są wszędzie.
O tym.
Każdy przejeżdżający pomyśli, że to nasza robota.
Zatrzymaj się!
Co się stało ?
Złodzieje koni.
Nie patrz na to.
Josefa ukąsił wąż.
Jego żona spadła z konia. Jest w złym stanie.
Prowadź.
***** 1 8 8 3 ***** S01E09
W porządku.
Spróbuj się nie ruszać.
Już po buku.
Dobrze się trzymasz.
Co z żoną ?
Może pić, ale nie nie zatrzymuje wody.
Potrzebuje lekarza.
On też.
A co z koniokradami ?
Ludzie potrzebują lekarza. Jest jeden w Fort Casper.
To w przeciwnym kierunku.
Jeśli mamy rozwiązać problem,' jaki mamy.
Wiem.
James?
Jak jest źle ?
Gorzej być nie może.
Jak mogę pomóc ?
Postaraj się uspokoić ludzi.
Coś wymyślimy.
Może wszyscy skierujemy się do fortu.
Przekażemy sprawę wojsku.
Ten problem pociągnie za nami przez następne 6 miesięcy.
Przekraczamy ziemię Lakota, Szoszonów,
ziemie Nez Perce, Czarnych Stóp
i każde z plemię będzie wiedzieć, co tu się stało,
zanim do nich dotrzemy.
Musimy tu zostać, dopóki nie złapiemy morderców,
pozabijać ich i zdjąć ich skalpy.
Tych musimy zabrać do ich mężów i matek.
Jeśli wyślemy parę wozów do fortu,
Indianie nie pomyślą, że kilkoro ludzi jest odpowiedzialnych za tutaj.
Nie możemy pozbyć się ochrony.
Wade and Colton muszą tu zostać
i zostaje nas trzech do ścigania złodziei.
Złodzieje poruszają się w nocy.
Wiem to.
Te sukinsyny tam są i teraz śpią w zaroślach.
Złapmy ich a potem zabierzmy wozy do fortu.
Wade, Colton...
Jak duży był wąż ?
Cholera.
Te wielkie, koszą tyle razy ile zechcą.
Co z kobietą ?
Jej głowa spuchła jak balon.
Powinna jechać do fortu.
Złodzieje zabili indiańską rodzinę.
Musimy ich pojmać,
albo cały świat będzie nas winił.
Dlaczego nas ?
Bo nasze ślady do nich prowadzą.
Wszystkie ślady do nich prowadzą. Jesteśmy na oregońskim szlaku.
Widziałeś inne ślady ?
To tylko my, albo oni.
To co mamy robić, jeśli zjawi się tu banda Indian ?
Zaprowadzimy ich do zwłok,
wyjaśnimy najlepiej jak potrafimy, że wytropimy zabójców,
przyniesiemy ich skalpy i zwrócimy im własność.
Z moim językiem Lakota,
ledwie umiem zapytać o drogę.
Coś wymyślisz.
-Jedziemy ich grzebać ? - Nie dotykaj ciał.
Dobra.
Chciałbym znaleźć lepsze wyjście.
Wróć do mnie cały i zdrów.
Kocham cię.
Daj mi go.
Nie.
Już raz to zrobiliśmy. Wystarczy.
Zostajesz tutaj.
Jeśli będą kłopoty,
chowasz się w kufrze z odzieżą.
- Jakie kłopoty ? - Jakiekolwiek.
Dlaczego stajesz ?
Risa spadła z konia a Josepha ukąsił wąż.
Musimy stąd ruszać. Gdzie jest Shea?
Gdzie Shea?!
Pojechał z Thomasem i ojcem ścigać złodziei!
Nie ma przy was najętej ochrony ?
Dobra. Zaprzęgamy konie.
Musimy zabrać stąd wozy.
Jedziemy do fortu.
Zostajemy tutaj. Tak zdecydowano.
Kto zdecydował ?
Szef emigrantów i mój mąż.
Mówisz o ludziach, których tu nie ma.
Lakota nie włóczą rodzin po tych ziemiach.
Oni już wyszli polować.
I kiedy ich znajdą,
my pierwsi staniemy się zwierzyną.
Do Caspar mamy 6 godzin jazdy. Przejedziemy w cztery.
Kto chce dołączyć, jedzie za mną!
Ruszać !
Zaczekaj! Zaczekaj!
Zostajemy.
Josef i Risa potrzebują lekarza.
Nie czekamy na Indian aż nas pozabijają.
Powinnyśmy zostać.
Jeszcze lepiej jechać po śladach ojca i dołączyć do niego.
Jak mam go dogonić wozem ?
Zostaw wóz.
Twojego brata, też ?
Dwie kobiety z dzieckiem same na prerii
w najbardziej niebezpiecznym miejscu tego kraju.
Siła jest w grupie.
Jedziemy z nimi.
To błąd.
To wszystko jest błędem, Elza.
Właściwy wybór, to szczęście.
Musisz ubrać suknię.
Dlaczego ?
Bo nie chcesz pojawić się w forcie półnaga,
ubrana jak Indianka.
Nie nauczyłaś się niczego o mężczyznach ?
Nie wjadę do fortu. Zostanę na zewnątrz,
Choć raz, chcę się martwić jedną rzeczą mniej.
Gdzie oni jadą ?
Do fortu.
My zostajemy ?
Co radzisz, powinniśmy ?
Zostawić cholerne stado,
wskoczyć na konie i gnać do fortu aż-będzie się kurzyć.
Walczyłem już z Indianami i nie chcę tego powtarzać.
Dobrze.
Matko.
Zaraz wracam.
Szkoda, że nie ma tu lustra.
Mogłabyś siebie zobaczyć.
Nie noszę tego dla siebie.
Ty możesz patrzeć.
Chyba tylko to się liczy.
Na Boga, wiedziałem, że jesteś dziewczyną.
Wiedziałeś to wcześniej.
Moją matkę martwią żołnierze
widzący kobietę kowboja.
Nie jesteś ubrana jak kowboj.
Nie wiem, jak to nazwać,
ale ci powiem...
suknia ci nie pasuje.
Pogadamy o tym po drodze.
Dostrzegli nas.
Tu byśmy im nie umknęli.
To indiańskie Pony.
Wyjedźmy im naprzeciw.
Chcesz dać się zastrzelić ?
Chcę wrócić do swojej rodziny.
Ciągnie mnie do strzelania.
Teraz masz szansę.
Co tu robicie ?
Mogę zapytać to samo.
Jesteście szeryfami ?
Zastępcami ze związku hodowców z Wyoming.
- Wyoming nie jest stanem. Kto was zaprzysiągł ?
Sami. Mielimy dość kradzieży bydła i koni.
Te Pony nie wyglądają na wasze.
I nie widzę tu stada.
Mister, nie znam cię, nie wiem skąd jesteś,
ale lepiej tam wracaj.
No comments yet. Be the first to leave one.