The first 200 lines.
- Klapa jest czerwona. - Co?
Auto jest czarne, a klapa od bagażnika czerwona.
I?
Miał być niezauważalny.
- Niezauważalny? - Nierzucający się w oczy.
Na pewno nie dwukolorowy.
Za taki mi zapłacili.
- Wszystko sprawne? - Tak.
- Hamulce? - Hamulce, zawieszenie, układ kierowniczy.
Zgodnie z listą. W sumie sześć kafli.
- Sześć tysięcy? - Tak.
- Bak pełny? - Muszę spadać.
NETFLIX PRZEDSTAWIA
NETFLIX — FILM ORYGINALNY
CLAY
Tu Clay. Zostaw wiadomość. Oddzwonię.
Nie chcę zostawiać wiadomości.
Jadę wykonać robotę.
Zejdzie z pół godziny, potem mam imprezę.
Nie dostałem wytycznych co do parkowania.
Oddzwoń.
KATIE
Co tam? Jestem w pracy.
Tato, idę do Phoenixa. Wrócę koło drugiej.
O której?
- Co to za miejsce? - Taki klub.
- Coś więcej? - Grają muzykę na żywo.
Brzmi ciekawie. Kto prowadzi?
Nie pytam o pozwolenie, tylko cię informuję.
Masz trzynaście lat. Musisz pytać o zgodę,
ale możesz też zostać w domu. Twój wybór.
Audrey prowadzi. Albo Ryan.
- Nie. - Tato!
Nie ma tematu. Ryan mi podpadł.
Nie zostanę w domu w piątek wieczorem.
Koniec dyskusji. Jestem w pracy.
- I tak pójdę... - Dostaniesz szlaban do końca życia.
Wychodzę!
- Nie... - Wychodzę!
Kate?
Czerwony bagażnik?
Nie wnikam. Jesteś prawdziwym kierowcą.
Pierwszy raz jadę na robotę wózkiem z manualną skrzynią.
Zawsze to automaty.
Moja dupa stwierdziła ostatnio, że jestem za stary na bzykanie,
więc dorwałem jej maszynkę,
opitoliłem łeb na skina
i od tamtej pory rucham jak zły.
Masz imię?
Nie gadam.
Co?
Gadam tylko o robocie.
- O robocie? - No.
- „Wsiadaj”, „uważaj na psy”. - Psy? Gdzie?
Zgrywam się.
Co to?
Zabieraj łapy.
- Co tam masz? - Nie dotykaj.
- No co? - Siedź na dupie.
- Dobra. - To mój lunch.
- Lunch? - Tak.
Nie wiem, ile nam zejdzie, wolę mieć coś na ząb.
Myślisz, że trochę to potrwa?
Oby nie.
- Siedź spokojnie. - Okej.
Masz broń?
- Co? - Jakiegoś gnata? Spluwę?
Pan kierowca to twardy gość. Nie miele ozorem.
Jedzie z nami Clint Eastwood.
Czarni bracia też go kochają?
- Jak się nazywasz? - Nic ci do tego.
- Nic? - Nic.
- Nie powiesz? - Nie.
Muszę cię jakoś nazywać.
Trzech bezimiennych typów jedzie autem. Cholernie dziwna akcja.
Dziwne jest to, że w kółko mnie wypytujesz.
Prowadzę. Jestem kierowcą.
Koniec tematu.
- Po prostu kierowcą? - Zgadza się.
- I prowadzisz? - Tak jest.
Będę ci mówił „Kierowca”.
- Świetnie. - Wiem.
Mnie nazywaj „Skurwiel”.
- A ty? - Ben Okri,
ale mówcie mi: „Chcę mój pieprzony hajs”.
Długawo, ale nie ma problemu.
Facet z przodu ma czarny pas, jeśli chodzi o dziwactwa.
Ja jestem Skurwiel.
Udało się.
Nadal jest dziwnie, ale przynajmniej się znamy.
Podjedź, kurwa, bliżej.
- Stąd lepiej widzę. - Za daleko do pieprzonego wejścia.
Czekam tutaj.
NUMER SPOZA SIECI
- Słucham. - Wiesz, kto mówi?
Chyba tak.
Następnym razem ma być bliżej!
Mów.
Nagrałeś robotę. Zatrudniłeś Claya, a on mnie.
Pracujesz dla mnie.
- Jak auto? - Dobrze. Gdzie Clay?
- Wóz w porządku? - Ma czerwoną klapę.
- Co? - Nic takiego.
Gdzie mam dostarczyć kasę?
Co sądzisz o pozostałych?
Wykonują robotę.
- Są w banku? - Tak.
- Gdzie mam jechać? - Co o mnie sądzisz?
Nie znam cię.
Mówiłeś, że wiesz, kim jestem.
Nigdy cię nie spotkałem i nie wiem, jak się nazywasz.
Ja znam ciebie.
Naprawdę?
Ile lat odsiedziałeś za pożar? Trzy.
W więzieniu dali ci wycisk i masz spory dług do spłacenia.
O co tutaj chodzi?
Odbieraj wyłącznie połączenia z tego numeru.
Tamci wrócą i schowają kasę do bagażnika.
- Zostawisz ich. - Jak to?
- Odjedziesz. - Nie zrobię tego.
- Zrobisz. - Nic z tego.
- Zabiją cię. - Kurwa.
- Gdzie Clay? - Kazałem cię zabić.
- Chcę z nim mówić. - Wpakują ci kulkę w łeb.
- Otwieraj. Otwieraj bagażnik. - Gdzie Clay?
Jazda!
Pierdolony!
Ty chuju!
Kurwa!
Tu Clay. Zostaw wiadomość.
Clay?
Mamy problem. Oddzwoń!
Cholera.
Halo?
- Halo? - Tak?
- Gdzie Clay? - Widzieliście Claya?
- Nie wiem, czy... - Sprawdź!
Nie wiem, gdzie jest. Tylko odebrałam telefon.
Niech zadzwoni do kierowcy.
- Kierowcy? - To pilne. Ma do niego zadzwonić.
NUMER SPOZA SIECI
- Gdzie, do chuja, jest Clay? - A ty?
Chcę z nim rozmawiać.
- Gdzie jesteś? - Nie wiem.
W okolicach Lincolna. Gdzie mam jechać?
- To jeszcze nie koniec. - Słucham?
Skoro jesteś w stanie wystawić ludzi, zrobisz coś dla mnie.
Wal się! To ty mi kazałeś!
Wyluzuj. Postąpiłeś tak, by przeżyć.
Pierdol się. Chcę rozmawiać z Clayem.
- Kilka rzeczy. - Gdzie Clay?
Morda w kubeł i rób, co każę.
- Albo oberwiesz. - Gdzie jesteś, twardzielu?
- Chętnie przyjadę. - Wkrótce.
Oby.
Są ważniejsze sprawy. Przelicz kasę.
- Że co? - Zatrzymaj się i licz.
Dopiero jak będę w bezpiecznym miejscu.
Czyli kiedy?
- Skąd dzwonisz? - Co?
- Dlaczego numer się nie wyświetla? - Nie twój interes.
- Skup się. - Pewnie z domciu.
- Parkujesz? - Chwila.
Kurwa.
Trochę ponad dwieście tysięcy.
Halo?
Halo?
- Ile? - Dwieście tysięcy dolarów.
- Przeliczyłeś? - Są różne nominały.
- Nie przeliczyłeś. - Nie.
Jest jakieś dwieście tysięcy.
- Przelicz jeszcze raz. - Pierdol się. Nie ma mowy.
Kurwa.
Jebać to.
Dwieście trzydzieści jebanych tysięcy.
Minus tysiąc dla mnie za dwukrotne liczenie.
Ile?
Kurwa, dwieście trzydzieści... Gdzie znikasz?
- Ile masz kasy? - Dwieście trzydzieści tysięcy dolarów.
- Jesteś pewien? - Tak, do chuja.
Czekaj, aż oddzwonię.
NUMER NIEZNANY
Jasna dupa, co się dzieje?
Kurwa.
NUMER NIEZNANY TY I CLAY JESTEŚCIE MARTWI.
NUMER SPOZA SIECI
Odjechałeś.
- Skąd wiesz? - Jedź na Chandler Station.
NUMER NIEZNANY
Ktoś do ciebie dzwoni?
Nie.
- Tam robię zrzut? - Wiesz, gdzie jechać?
Znam swój teren. Nie jestem głupi. Co mam robić?
Jedź tam i nie odbieraj innych telefonów.
Pierdol się.
Boże.
- Tato. - Co się dzieje?
Zostałam w domu, żebyś nie panikował. Jest do bani.
Włącz sobie film.
Dzwoniłam do mamy. Jutro do niej jadę.
No comments yet. Be the first to leave one.