Recep İvedik 5

Recep İvedik 5 (Recep İvedik 5)

Download Polish Subtitle

Release info

-ITA-
A Commentary by -ITA-
Netflix Version

Tags

other
Published on: 2021-01-11
Downloads: 18
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Moi drodzy, zebraliśmy się dzisiaj,

- żeby pożegnać pana İsmeta Hanoğlu. - Spoczywaj w spokoju.

- Wiecie, że świat... - Przesuń się.

...stale poddaje nas próbom.

- Zrób miejsce. - Żyjemy na nim tylko przez chwilę.

- Wszyscy jesteśmy... - Puszczaj!

- ...turystami na tej planecie. - Odejdź!

Puść mnie!

Gdy Allah uzna za stosowne...

Jesteś dorosły! Przestań się przepychać!

Ten chciwiec pcha się do przodu.

Myśli, że będzie przez to lepszy?

- Tak? - Niech Allah...

- Cofnij się! - Odejdź!

- Sam się cofnij! - ...uczyni nas

- ludźmi dobrych czynów! - Imamie!

Młodzieńcze, cofnij się!

I tak jesteś wysoki. Przejdź do tyłu.

Ustąp niższym!

Dla odmiany mógłby ktoś inny.

Choć raz chciałbym stać z przodu!

Niechaj Allah wybaczy mu grzechy.

Rozmówimy się po pogrzebie.

- On mi grozi! - Dość tego!

- Wyrzucę was obu! - Pomódlmy się za zmarłego.

No, módlcie się!

Nie słyszycie?

Tylko ja się modlę.

Chałwy?

Poczęstujmy się.

Co to za chałwa?

Pokaż.

Nie jedz tego.

Podejdź no tutaj.

- Czego dodałaś? - Masła.

- Na pewno? - Z ręką na sercu.

Zaraz się przekonamy.

Masła to tu nie ma.

Nie tknę tego.

Zabieraj.

Wstydziłabyś się, babuniu.

Powinniśmy skosztować chałwy İsmeta.

Po to przyszliśmy, ale tego się nie da przełknąć.

Człowiek w życiu umiera tylko raz.

Jeden raz oddaje ducha.

Zróbże mu dobrą chałwę! Co innego masz do roboty?

- Choć ten jeden raz! - Masz rację.

Mama robiła wybitną chałwę.

Pewnie że tak.

Pyszną kuchnią wykarmiła taką porakę.

Patrz, jakie masz rozlazłe cycki.

Masz większy biust niż te kobiety. Wstyd!

Pewnie rośnie ci pod nimi mech.

Licz się ze słowami. Jesteśmy na stypie.

Złożymy kondolencje i się zwijamy.

Ruchy.

Moje kondolencje.

Musimy już iść, siostro.

Nie chcemy się zasiedzieć i same tu kobiety.

Niech Allah nad wami czuwa. Dziękuję wam, przyjaciele.

Mąż był wspaniałym człowiekiem i bardzo cię kochał.

Ciągle mówił o tobie i miłości do ciebie.

Szalał za tobą.

Mawiał, że za twoją twarz odda wszystkie skarby świata.

Dziwiłem się, bo ja bym nie dał nawet piątaka.

- A on ciągle swoje. - Co ty wygadujesz?

Odszedł, mój silny mąż.

Powiem ci coś.

Ostatnio o siebie nie dbał i zaczął więcej pić.

Chodził na baby i do klubów.

Miał nieślubne dzieci i zamawiał loże VIP w klubach.

- To prawda. - Przymknij się!

- To kłamstwa. - Byliśmy kumplami, więc wiem.

Jakim cudem? İsmet jeździł w długie trasy.

Gdzie się spotkaliście? Ciągle był w trasie.

Zamydlił jej oczy.

Harcował sobie z panienkami.

Nie każ mi opowiadać, co razem wyprawialiśmy.

Normalnie baraszkował jak królik.

W ostatnich dniach życia zainteresował się sado-maso.

Zakładał smycz i kazał się biczować, mówiąc, że jest maso.

Nawet on go parę razy biczował.

- Powiedz jej! - Recepie, co ty pleciesz?

Sam nie wie, co gada, bo tak bardzo kochał İsmeta.

Nasze kondolencje.

Możemy jakoś pomóc?

Niech Allah ma was w opiece.

Mąż podpisał umowę na wyjazd. Kto będzie za niego prowadził?

Nie wiem, co teraz będzie.

Co to za robota?

Przewóz sportowców.

- Zapłacili z góry? - Tak.

- Wydałaś kasę? - Na pogrzeb.

No...

My pojedziemy w trasę.

Jeśli masz klucze do autobusu, to go poprowadzimy.

Mam i dziękuję wam.

Dokąd wiedzie trasa?

Gdzieś daleko.

Do Skopje, o ile się nie mylę.

Znam Skopje jak własną kieszeń.

To w centrum Anatolii.

Skopje leży niedaleko Göreme, a w okolicy są góry.

- Wszystko wiem. - Nieprawda.

Przecież się znam.

Nie gadaj tyle. Odstawię ich.

Kierunek Skopje, Göreme.

Podaj nam numer, to ich zawieziemy.

Nie do wiary. Prowadzę autobus, w moim wieku.

Nie narzekaj. Oddaj kierownicę, skoro ci nie pasuje.

O, jak pyskuje. Grubasek się odgryza.

Czepia się, jakby był moją dziewczyną.

Nie prowokuj mnie, bo cię walnę.

Obiecałem, to pojadę i nie zawiodę kumpla.

Dzięki.

Gdzie ten autobus? Późno już.

Pewnie utknął w korku i zaraz nadjedzie.

Niedobrze. Patrz, która godzina!

Wszystko ma być na czas.

Jedzie.

Spóźniony. Patrz, która godzina.

Kazałem mu być o 14:33 i oczekuję punktualności.

To oni?

- Czekają na nas. - Skąd wiesz?

Przecież mają na sobie dresy.

Czy to znaczy, że wszystkie dresiaki czekają właśnie na nas?

Podaj numer.

A któż to?

- Halo? - Halo.

Kto mówi?

To ja do pana dzwonię.

No tak, ale kim pan jest?

Chcę rozmawiać z panem Hakanem.

Przy telefonie, do diabła.

Chwila, suń się.

Dzwonię w sprawie przewozu sportowców.

Miałem rozmawiać z panem Hakanem, kierownikiem.

Ma pan garnitur i czerwony krawat?

- Tak, to ja. - I kręcone włosy jak klaun?

- To ja! - To niech się pan rozłączy!

Stoję przed panem. Marnuje mi pan minuty.

A wy to kto?

Dzień dobry, jestem Recep İvedik, a to moja prawa ręka, pomocnik,

główny doradca i towarzysz, Nurullah.

- Przywitaj się. - Doberek.

A co to za słownictwo? Co my, kmioty?

Co to ma być? Gdzie İsmet?

İsmet wybrał się w inną droge, a my go zastępujemy.

- Niby jaką? - Ostatnią.

Udał się do Boga, Allaha.

Straciliśmy go. Zmarł.

Nie mój interes!

Przed śmiercią nic nie mówił!

Mam być o wszystkim informowany. Co to za nonsens Akifie?

Co się tutaj wyprawia? Przyjechało dwóch dziwaków...

Spokojnie!

Proszę ważyć słowa, panie klaunie!

Trochę szacunku.

To nie są żarty.

Proszę mnie nie denerwować, bo już ja się zajmę pańską czupryną.

- Tylko spokojnie. - Niech uważa, co mówi!

Kim pan jesteś, żeby mnie pouczać?

- Po co te nerwy? - Bez rękoczynów!

Jak mam wam zaufać?

Ci sportowcy należą do kadry narodowej!

I co z tego? My też.

Kadrową to ja bzyknąłem w wieku 15 lat, a on 27, no i?

Uprawialiśmy zapasy z kobietami, no i?

Kadra, sradra! Wsiadacie czy nie?

Jak nie, to się zmywam.

Masz pan prawo jazdy? Chcę je zobaczyć.

Na litość boską, Boże dopomóż.

Proszę.

Widać?

Mam prawko na wszystkie kategorie.

A, A1, B1, B2, B3, B4, B7, Omega 3,

M, T, I, a nawet S.

S i T? Co pan bredzi?

S to łodź latająca Sikorsky.

Mam prawko na wszystko.

No już, czas to pieniądz. Doliczę wam za czekanie.

Serio, pospieszcie się.

Znacie trasę?

Owszem. Dość tych pytań. Zaznaczyliśmy ją na mapie.

Przejedziemy przez Konyę, a w Akşehirze odbijemy od Nevşehiru.

Gdy pojawią się góry, to będziemy w Skopje.

Nevşehir? Akşehir? Mówi pan o Ürgüp!

My chcemy do Skopje, czyli do Macedonii!

- Macedonii? - Tak!

- Czemu mi nie powiedziałeś? - Próbowałem, ale nie słuchasz.

No to jedziemy do Macedonii, żaden problem.

Zbierz dzieciaki i niech wsiadają.

A o tej sytuacji pomówimy sobie po powrocie do Stambułu.

To by było na tyle, mistrzuniu. Raz, raz.

Salihu!

Co jest?

Potrzebuję swój paszport. Był u ciebie.

Po co ci?

Wyjeżdżam, ale co cię to?

Jesteś celnikiem?

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left