The first 171 lines.
Poprzednio w "Chucky"...
- Wystroiłeś się jako jego zmarły tata, mój wujek.
Dostał jakieś 400 polubień.
- Chciałbym móc, jak, chronić cię czy coś.
- Nienawidzisz jej? - Oczywiście, że jej nienawidzę.
Co-co jeśli? Nie jestem zabójcą?
- Każdy jest zabójcą jeśli popchniesz je wystarczająco daleko.
Chciałbym przeprosić.
na pewno chcesz wiedzieć co możesz dla mnie zrobić.
Chcę Chucky'ego!
- Chucky. - Chucky?
Daj jej to, czego chce.
Chucky!
Może go mieć?
Tak.
Nie chcę, żebyś myślał
jesteśmy, jak, przyjaciele czy coś.
Hej. Przepraszam, zajęło to wieczność aby moi rodzice wyjechali.
- Cześć dzieciaku. Zabiję twoją siostrę.
- Chucky, kiedy ty? zostać zabójcą?
- Pozwól, że opowiem ci historię mojego pierwszego razu.
Pomogłem.
- Masz odwagę, dzieciaku. Dam ci to.
- batalion 12, ogień jest po drugiej stronie rezydencji.
Może się zmienić, ale nie jest nawet w pobliżu.
Skopiuj to, batalion 12.
popracuję nad zdobyciem batalion drugorzędny
na swój sposób, wraz z wagonem transportowym.
Karetka jest w drodze także.
- Bardzo mi przykro muszę ci to powiedzieć...
Nie! Nie.
- Ktoś nam powie jak długo musi tu być?
Co? Czy ktoś wie?
chciałbym tylko wiedzieć
jak długo mój syn będzie tutaj.
Duszność? Nie?
- Nie, w porządku. - W porządku.
- Tylko moje gardło trochę szorstki.
[monitory piszczą, syczenie respiratora]
- Jake! -
Jesteś tu.
Chucky to zrobił.
Czy zabił też twojego tatę?
cholera jasna!
Mam na myśli, kurwa.
Tak.
Jak?
Nie wiem.
Kiedy się dowiedziałeś?
Pokaz talentów.
Więc to on mówił?
Do prawdziwej rozmowy?
Tak.
Co za kutas.
Gdzie on jest?
- Cóż, ostatni raz go widziałem, był w moim pokoju,
otoczony ogniem, po tym, jak próbował mnie zabić.
Ale nie widziałeś, jak umierał?
- Nie, ale mam na myśli połowa domu spłonęła...
Nie, to nie ma znaczenia.
Dobra, muszę go znaleźć i upewnij się, że nie żyje,
bo jeśli nie jest,
on będzie przyjdą za tobą ponownie.
Dlaczego?
Jake,
dlaczego twoja lalka? idzie po mnie?
Bo ja mu kazałem.
- Dałeś to coś do mojej siostry.
Wiedziałeś kim on był i ty i tak umieścił go w moim domu.
- Nie miałem na myśli... - Powiedziałeś mu, żeby mnie skrzywdził.
Jake, powiedziałeś mu? zabić mnie?
Och, dziwaku!
- Lexy, ja-- - Jesteś taki martwy.
- Gdzie idziesz? - Zejdź ze mnie.
- Nie możesz nikomu powiedzieć. - Patrz na mnie.
- Spójrz, każdy, kto powiedział prawdę o Chucky
albo został odłożony albo gorzej.
Przeważnie gorzej.
Nikt ci nie uwierzy.
To tylko my.
Wiem, że mnie wkurzyłeś, prawda teraz, ale wciąż żyjesz...
- Oliver nie. - Co?
On jest martwy.
Zginął w pożarze.
Ogień, który nie nawet się zdarzyło
jeśli nie wyślij tę rzecz za mną.
Może wciąż żyję ale to nie znaczy
nie zabiłeś nikogo na tej imprezie.
Trzymaj się ode mnie z daleka. - Lexy.
Przepraszam.
Jak się czujesz? - Jak komin.
Wypij to.
Hej. Nic mi nie jest, mamo.
Ja wiem.
Jesteś bardzo szczęśliwym chłopcem.
- Nie powinienem był iść do Lexy bez mówienia ci.
Nie, nie powinieneś.
Nie chcę cię martwić cały czas.
- Nie ma dużo możesz to zrobić.
Jestem mamą.
będę się martwić reszta mojego życia.
- Brzmi okropnie. - To jest okropne.
Ale ma swoje zalety.
- Czy rozmawiałeś do rodziców Olivera?
- Kto jeszcze był na imprezie? - Zwykłe.
- Jake? - Nie. Nie, nie przyszedł.
A co z lalką Jake'a?
- Chucky? - Tak.
Co z tym?
- Cóż, widziałeś to u Lexy?
- Tak, właściwie. Czemu? - Jak to się tam dostało?
- Myślę, że to dał do siostry Lexy czy coś.
Dlaczego miałby to zrobić?
- Nie wiem. Jest miły?
- Jesteś pewien, że go tam nie było? - Tak, jestem pewny.
Mówisz, że Jake rozpalił ogień?
Ponieważ-- - Tu nie chodzi o ogień.
Więc co?
Miód,
Oliver nie zginął w ogniu.
Ktoś go zabił.
Pójdziemy dalej
i zaznacz jej poziom nasycenia tlenem.
Po prostu potrzebujemy trochę miejsca do pracy.
W porządku.
Jadłeś coś? - Nie.
W porządku. Chodźmy.
Dziękuję Ci. - Nie ma za co.
Czy z Caroline wszystko będzie dobrze?
- Nagle troszczysz się o swoje dobre samopoczucie młodszej siostry?
Zabawne.
Dlaczego to śmieszne?
- Masz jakiś pomysł co zrobiłaś, Aleksandro?
Czy możesz to nawet pojąć? - Mówiłem ci, że...
- Twoja siostra jest na OIOM-ie, chłopiec nie żyje,
i nasz dom... które, nawiasem mówiąc,
jest historycznym punktem orientacyjnym należące do miasta...
jest częściowo zniszczony wszystko dlatego, że
postanowiłeś urządzić imprezę i podpalić to miejsce.
- Nie, nie zrobiłem. Tata-- - Nie, Lexy.
Twoja matka ma rację. - Nie ona nie jest.
Słuchaj, nic z tego nie jest moją winą. Jake--
- Jake? Lexy, Jake'a nawet tam nie było.
Czy nie torturowałeś? ten biedny chłopiec wystarczy?
Mama--
Spójrz, kochanie.
- Hej. - Znalazłem twoją piłkę.
Hej.
Jak się miewa Junior?
Myślę, że z nim wszystko w porządku.
Jak się masz? - Brak trwałych uszkodzeń.
Po prostu utknę z tym seksowny głos palacza przez chwilę.
Mój telefon gorzej niż ja.
Upuściłem to wybiega z domu.
Kamera jest zepsuta.
Przykro mi.
- Hej, w porządku. Nadal mogę z niego korzystać.
Nie, mam na myśli ogień, Oliver.
To musiało być takie przerażające.
Tak, było.
byłem trochę przybity na początku cię tam nie było,
ale cieszę się, że jesteś bezpieczny.
Hej, mogę ci coś powiedzieć?
Tak, oczywiście.
Naprawdę nie powinienem.
Nikt jeszcze nie wie, ale nie mogę nikomu powiedzieć,
i wiem nic nie powiesz.
Oliver został zasztyletowany.
Podczas pożaru lub tuż przed.
Ktoś go zamordował.
- Naprawdę? - Moja mama powiedziała mi.
No comments yet. Be the first to leave one.