The first 200 lines.
DOKTOR CHA
- Niech nam żyje sto lat - Niech nam żyje sto lat
- Niech nam żyje sto lat - Niech nam żyje sto lat
- Niech nam żyje moja droga żona - Niech nam żyje droga Jeong-suk
- Niech nam żyje sto lat - Niech nam żyje sto lat
Czyli…
Doktor Cha Jeong-suk
to żona profesora Seo In-ho i twoja matka?
- No… - Masz to wypisane na twarzy.
- To nie tak, że… - Nieważne.
Muszę to przetrawić. Spadaj.
Kochanie!
Co? Do kogo on mówi „kochanie”?
W sensie, że ukochana?
Kochanie! Chodź tu.
Zaśpiewaj
ze mną!
SEOPGYO-RI TEREN REKREACYJNY
No już.
- Profesorze Seo, co z panem? - Puszczaj.
Jeong-suk, pospiesz się i chodź tu.
„Pospiesz się i chodź tu”?
Cha Jeong-suk!
Chodź tu, ale już!
Profesorze Seo.
Ona mnie nigdy nie słucha.
Odejdź.
Idź sobie, mówię.
- Zostań tam. - Nie zbliżaj się.
- Odejdź. - Stój tam.
Odłóż to.
Nie.
Odłóż tutaj.
Idź.
To prawda?
Ta osoba to moja żona.
Śpiewa…
obłędnie.
Kochanie, zaśpiewaj mi coś.
Widzisz? A nie mówiłam?
Niewiarygodne.
Doktor Cha, czemu pani to ciągnie?
Stało się. Nie poradzę.
Jestem Cha Jeong-suk, której mąż właśnie się ujawnił!
Panie i panowie, wstańcie i zaśpiewajcie ze mną!
Dalej!
Gdy się w sobie zakochaliśmy
Był wspaniałym mężczyzną
Ukoił mnie i obiecał
Księżyc i gwiazdy na nocnym niebie
A to gnojek.
Teraz się zmienił
To prawda?
- Każe mi wszystko za niego robić - Tak.
To pana żona?
Mój ukochany zdziecinniał
Tak bardzo cię nienawidzę
Mężczyźni
Naprawdę są
- Udręką - Doprowadzają je do szału!
- Doprowadzą je do szału… - Kobiet
Mężczyźni
Naprawdę są
Udręką kobiet
- Idź już. - Profesorze Kim.
Kocham pana.
Nieźle to ukrywałeś.
- Co? - Nie dziwi, że tak się o nią troszczyłeś.
Wdałeś się w matkę.
Doktorze Seo.
- Seo Jung-min. Do mnie. - Chodź tu.
Tak?
Musisz mi teraz powiedzieć prawdę.
Czy doktor Cha to twoja matka, a profesor Seo to twój ojciec?
Zapytam jeszcze raz.
Czy doktor Cha cię urodziła,
a profesor Seo miał w tym swój udział?
No…
Brak ci słów, więc to musi być prawda.
Cała twoja rodzina to chirurdzy.
Jak to wypłynęło?
Profesor Seo właśnie to wszystkim ogłosił.
Mój ojciec?
Trzeba było nas uprzedzić! Kompletnie daliśmy się zwieść.
Dlaczego Oddział Chirurgii jest…
Nie ma dziś drugiej rundy.
- To koniec. - Profesorze.
Koniec.
Zabiorę go do środka.
Co za chaos.
Co się wydarzyło?
To była tylko kwestia czasu.
Każda tajemnica zawsze się w końcu wyda.
I co teraz zrobisz?
Zachowam dystans i będę się zachowywać normalnie.
A jak ktoś się czuje niekomfortowo, to trudno.
To samo tyczy się tych, którzy mają z tym problem.
Co z tym zrobię?
Słuchaj, mógłbyś ogarnąć ojca?
Chciałaś, żeby pacjent zmarł?
Może za mało wiesz, żeby to zauważyć,
ale nie wydało ci się dziwne przepisanie ośmiu ampułek?
Masz zakaz samodzielnego przepisywania leków bez konsultacji.
Pytaj przed wystawieniem recepty.
- Zrozumiano? - Tak jest.
Doktor Jeon.
Ma pani chłopaka?
Mam, a co?
- Kim on jest? - Nie powiem ci.
Mam gdzieś twoją ciekawość.
Nie muszę odpowiadać na takie pytania.
Czemu dotykałaś cudzych rzeczy bez pytania?
To był błąd, że dotykałam pani rzeczy bez pytania.
Nie rób tego nigdy więcej.
To nieuprzejme.
Ojcze.
- Jest tu lekarz, prawda? - Co się stało?
Wśród obecnych tu lekarzy nie ma ani jednego położnika.
Najlepiej wezwać karetkę i jechać na najbliższą porodówkę.
Ale to potrwa ponad godzinę.
Szybko, idź obudzić innych.
Przyprowadź lekarzy, którzy nie pili, OK?
- Dobrze. - Szybko, idź.
- A pan bierze żonę i idzie za nim. - Dobrze.
Kochanie.
Już prawie jesteśmy.
Trzymaj się.
- Obudź się. - Trzymaj się.
Obudź się!
Ucho mnie boli.
Weź się w garść i przygotuj do porodu.
Szybko!
Porodu?
Proszę się położyć.
A co z lekarzem?
Zaraz ich sprowadzę.
Oddychaj głęboko.
Chwilę. Na jakich jesteście oddziałach?
Ja na rehabilitacji.
Ja z okulistyki.
Ja jestem…
ze stomatologii.
Miałem przyprowadzić tych, którzy nie pili.
Za czasów twojej lekarskiej pracy na Wyspach Chuja
odebrałeś poród na łodzi, prawda?
To było ponad 20 lat temu.
Zupełnie nie pamiętam tego dnia i tego porodu.
Nie sądzisz, że ty wiesz o tym więcej niż ja?
Ty jedyna z tego towarzystwa urodziłaś dzieci.
W obu przypadkach miałam cesarkę.
Powinieneś to wiedzieć.
Naprawdę?
Słuchajcie, to nie najlepsza pora na kłótnie.
Najpierw
trzeba będzie przeciąć pępowinę.
No więc, czy…
Czy zabraliśmy…
Mamy zestaw do szwów?
Tak, mamy.
Co jeszcze przynieść?
Co jeszcze?
Zagotujcie wodę.
A właściwie
to po co mamy gotować wodę przed porodem?
Mam przeczucie, że taka gorąca woda na coś się przyda.
Tak.
Jak długie są przerwy między skurczami?
Nie wiem. To dziecko zaraz się urodzi!
Mówi tak już od jakiegoś czasu.
Spojrzę na to.
Rzucę okiem.
- Widzę główkę! - Bez paniki. Spokojnie.
Jak się pani nazywa?
Baek I-yeon.
Pani Baek, pomogę pani.
Proszę się nie martwić, wziąć głęboki oddech i przeć.
Raz, dwa, trzy.
Przyj.
- Dobrze pani idzie. - Są manewry.
Manewr Ritgensa, manewr McRobertsa…
Cicho, i tak już panuje chaos. Daj mi się skupić.
Przyj.
Dobrze. Głęboki wdech.
- Wdech. - Wdech.
- Raz, dwa, trzy. - Raz, dwa, trzy.
Dobrze pani idzie.
Główka wychodzi.
Kochanie, nie czuję się za dobrze…
Nie idź nigdzie!
Świetnie ci idzie.
Zaraz wracam.
Dobrze, proszę pani.
Jest dobrze. Główka wychodzi.
Jest 2.20 w nocy, siedemnastego.
A my witamy zdrowego i odważnego małego księcia.
Dziękuję.
Dziękuję, pani doktor.
Spisała się pani.
- Świetna robota. - Witaj.
Dobra robota.
No comments yet. Be the first to leave one.