The first 200 lines.
Tu wóz 48. Szary Aston Martin.
Goni go czarna Alfa. Jadą do kamieniołomu.
Strzelają.
SIENA WŁOCHY
Koniec trasy.
Nie wykrwaw się.
- Witaj, Mitchell. - Bond.
Amerykanie nie będą zachwyceni.
Przecież dostali Le Chiffre'a.
Jego zwłoki.
Chcieli duszę? Trzeba było wezwać księdza.
- White coś powiedział? - Nie.
Sprawdzę teren.
Wyglądasz potwornie.
Kiedy ostatnio spałeś?
Chłopak Vesper, Yusef Kabira.
Porwany w Maroku. To jego próbowała ratować.
Morze wyrzuciło ciało na plażę na Ibizie.
To miało wyglądać na robotę ryb.
W kieszeni miał dokumenty.
- Wygodnie. - Prawda?
Porównaliśmy DNA z kosmykiem włosów znalezionym u Vesper.
To nie on.
Kosmyk włosów?
Vesper była sentymentalna?
Nigdy nie znasz nikogo do końca.
Muszę wiedzieć jedno.
Czy mogę ci zaufać.
A nie ufasz?
Tylko zimny drań
nie chciałby pomścić śmierci ukochanej.
Nie martw się.
Nie będę go ścigał. To płotka.
Tak jak i ona.
Teren czysty.
- Dziękuję. - Zaczynamy?
Dla kogo pracujesz?
Zawsze chciałem pana poznać.
Vesper tyle o panu mówiła.
Gdyby się nie zabiła,
mielibyśmy pana w garści.
Dla niej zrobiłby pan wszystko.
To nie Anglia. Zasady nie obowiązują.
W końcu zdradzi nam pan
swoich mocodawców.
Im później, tym bardziej będzie bolało.
Naprawdę nic o nas nie wiecie.
To zdumiewające. Byliśmy przekonani,
że MI6 i CIA patrzą nam na ręce,
podsłuchują rozmowy.
A wy nawet nie wiecie o naszym istnieniu.
Już wiemy, panie White. I szybko się uczymy.
Naprawdę?
To może zacznę od tego,
że nasi ludzie sąwszędzie.
Prawda?
LONDYN
Mamy coś?
Mitchell pracował dla mnie osiem lat.
Co roku był sprawdzany wykrywaczem kłamstw.
Nie zostawił nawet kartki z wyjaśnieniem.
Osiem lat. Z czego pięć jako mój ochroniarz.
Znalazłam to i jeszcze trzy prezenty,
które mu kupiłam.
Chyba nie palił.
A ty go zabiłeś
zamiast przesłuchać.
Kiedy ktoś mówi, że ma ludzi wszędzie, uznaję to za metaforę.
To powszechne stwierdzenie. Mój kwiaciarz też tak mawia.
Co nie znaczy, że ma wtyczkę w moim biurze.
Co to za organizacja, Bond?
Jak mogą być wszędzie, a my nic o nich nie wiemy?
- Wciąż ani śladu White'a? - Nie.
Agent przy drzwiach
już nie żył, kiedy go mijałaś.
Mijałam trupa? Chryste.
Pewnie Mitchell go zabił.
Miałaś szczęście.
Sądzisz, że White żyje?
- Tak. - Co jest?
Wiek 45 lat.
Żadnej rodziny. Łożył na cele charytatywne.
Coś więcej, błagam.
Sprawdziliśmy banknoty z domu i portfela.
- Ile miał? - Mniej niż 100 funtów.
Drugie tyle w euro i dolarach.
Przepraszam.
Poddaliśmy banknoty analizie.
Nie jest w nastroju.
Proszę.
Znaleźliśmy to w portfelu Mitchella.
Skanowanie.
Podrzucaliśmy Le Chiffre'owi znaczone banknoty,
przechwytując jego wypłaty.
Namierzamy te pieniądze w bankach na całym świecie.
Cienki dowód.
Pewnie też mam
w portfelu znaczoną dychę.
Jeden banknot nic nie znaczy.
Ale cały plik?
Banknoty z tej samej serii
trafiły właśnie do banku w Port-au-Prince na Haiti,
na konto niejakiego pana Slate'a.
Zaskocz mnie.
Edmund Slate przyleciał dziś na Haiti
z Londynu.
Zatrzymał się w hotelu Dessalines.
Pokój 325.
- Dziękuję. - Proszę bardzo.
Jest coś dla numeru 325?
Nie, proszę pana. Tylko teczka,
która przyszła wcześniej.
- Mamy ją nadal trzymać? - Nie, wezmę.
Dobrze.
- Dziękuję. - Proszę.
Wsiadaj.
- Co? - Wsiadaj.
Dobrze.
Spóźniłeś się.
Nieplanowane spotkanie.
Z kim?
Ze znajomym pana White'a.
Nie znam go.
Zabawne.
Wyglądasz inaczej, niż się spodziewałam.
Czego się spodziewałaś?
Że geolog nie będzie taki...
Jaki?
Twój przyjaciel?
Nie mam przyjaciół.
Z drogi! Jazda!
Nie uzgodniliśmy ceny.
Zaproponuj coś.
Potem to omówimy. Przy drinku.
Dominic robił problemy?
Nie.
Co to ma być?
Chyba ktoś chce cię zabić.
To nie było miłe.
- Miałeś ją zastrzelić. - Spudłowałem.
Dzwoń do Bonda.
- Gdzie on jest? - Jedzie w stronę doków.
- Łączenie. - Tanner.
Mam połączenie.
Zapytaj o Slate'a.
Jak sprawa Slate'a?
W martwym punkcie.
Mówi, że w martwym punkcie.
Łączność przerwana.
Cholera, zabił go.
Wpuść ją.
Tknij mnie, a złamię ci rękę.
- Masz gościa. - Jestem zajęty.
Camille,
miło cię widzieć.
Żywą?
Nie powinniśmy byli ze sobą spać.
Zaczynam cię lubić.
Więc kazałeś mnie zabić?
I było mi smutno, że cię więcej nie zobaczę.
Ale proszę, jesteś.
Do jasnej cholery. Próbowałam ci pomóc.
Odkryć źródło przecieku.
A ty nasłałeś na mnie morderców.
Nie traktuj mnie jak kretyna.
To takie nieestetyczne.
Chodź, coś ci pokażę.
Chodź.
Nic mnie bardziej nie drażni,
niż oczernianie za moimi plecami.
Czuję się
jakbym miał mrówki pod skórą.
Zawsze tak było.
Pamiętam, miałem 15 lat.
Zakochałem się wjednej z uczennic mojej matki.
A potem podsłuchałem, jak mówi o mnie ohydne rzeczy.
Wściekłem się.
Wziąłem żelazko...
To on?
Rozmawiałam z nim tylko przez telefon.
Szkoda. To był jeden z moich najlepszych geologów.
Mówił, że chciałaś kupić od niego informacje.
Zadzwonił, że ma coś do sprzedania.
Gdyby tak nie było, po co bym wracała?
Bo mnie kochasz.
Zrobiłam to dla ciebie.
Bolało mnie, że cię zdradził.
Wiesz, co boli bardziej niż te twoje pierdoły?
Poczucie, że sypiałaś ze mną,
żeby poznać generała Medrano.
To on?
Wiesz, jacy są ci obaleni dyktatorzy.
Mają obsesję na punkcie bezpieczeństwa.
Nie odchodź.
Przedstawię cię.
Możesz dać to dziewczynie, która właśnie tu weszła?
Powiedz jej, żeby do mnie zadzwoniła.
Czego chciał?
Żeby do niego zadzwoniła.
Namierzanie GPS.
No comments yet. Be the first to leave one.