The first 200 lines.
"Przeszłość nigdy nie umiera.
Właściwie nawet nie jest przeszłością." William Faulkner
Monolith Films przedstawia
Występują
Muzyka
Zdjęcia
Scenariusz i reżyseria
Jazda.
Zabij mnie. Zabij.
Spokojnie, dziewucho.
Proś, a będzie ci dane.
Nie!
Często zastanawia mnie, jak bardzo jesteś mi oddana.
Udowodnij to.
Jak ci na imię?
Jak masz na imię?
Nie sprawi mi to najmniejszej przyjemności.
Milcz!
Przemówisz dopiero, gdy ci rozkażę.
Jestem twoim nadzorcą i ujarzmię cię, dzikusko.
- Wstawaj. - Nie!
Mów, jak ci na imię.
Słuchaj się!
Nie pozostawiasz mi wyboru.
Proszę cię, wstaniesz?
Nie, nie!
Wiesz, że twoi przyjaciele zginęli przez ciebie?
Jeszcze raz spróbujesz uciec,
a sam cię zawlokę do szopy.
No więc jeszcze raz,
gadaj, jak ci na imię.
E...den.
Eden.
Powiedz z dumą i przekonaniem!
Eden. Mam na imię Eden...
Dobrze, Eden. Świetnie.
Już wszystko w porządku.
Możesz nie płakać.
Może uda mi się jutro wyrwać na kolację.
Zrobiłabyś kurczaka.
6 TYGODNI PÓŹNIEJ
Jesteście jacyś rozkojarzeni.
Koniec z tym marazmem. Musicie skupić się na pracy.
Zaśpiewajcie coś.
Jakiś stary hymn murzynów?
Róbmy swoje. Skurwiel nie odpuści.
Następnym razem już się nie ulituję.
Wracać do roboty!
Niech dźwięki zwycięskich konfederatów dodają wam wigoru.
Mleko, kurczaki.
Spróbujmy jeszcze raz.
- Z klatki! - Wychodź.
Złazić!
Co się gapicie? Ustawić się, już!
Szybko!
Stawać w rzędzie!
Eden, rusz tyłek!
Dalej. Odwrócić się.
Jakie włosy!
Piękna, nie ma co.
Nazwiemy ją jakoś?
Może Julia.
Słyszysz?
Ręce do ciężkiej pracy.
Możesz odejść.
Witamy was w domu.
A teraz wszyscy posłuchajcie!
Jesteście na plantacji refomatora,
zajętej na rzecz 9. pułku piechoty Armii 13 Stanów Skonfederowanych.
I radzę zapomnieć, skąd przybywacie,
i jaką żałosną wolnością cieszyliście się do tej pory.
Możecie mi wierzyć - już nie wróci.
Nie będę tolerować żadnych odzywek od niewolników.
Na tej plantacji
będziecie mówić wtedy, gdy dostaniecie pozwolenie.
Czyli...
ani słowa między sobą,
chyba że któryś biały
udzieli wam pozwolenia.
Jeśli złamiecie ten zakaz,
będziemy o tym wiedzieć.
Tutaj macie swoje chaty.
Nadzorca pouczy was też,
co należy do waszych codziennych obowiązków,
które wykonacie posłusznie
i z uśmiechem.
Tutaj pogwizduje się w trakcie pracy.
Prawda, Eli?
Flaga na maszt, kapralu. Generał będzie na kolacji.
Możecie się oddalić.
Jazda!
- Co to jest? - Cicho!
Wcześnie zacząłeś.
Kiedy?
Ile razy...?
Właź.
Jesteś z Virginii, prawda?
Ja z Północnej Karoliny.
Nie dam rady.
Nie wiem, jak ty to robisz. Ja tak nie umiem.
Posłuchaj.
Nieważne, skąd pochodzisz. Musisz o tym zapomnieć.
To niemożliwe.
Co my tu robimy?
Jaki jest plan?
Myślisz, że sama nie próbowałam?
Musimy mądrze wybrać moment.
Ale zanim nadejdzie,
trzeba schylić głowy
i zagryźć zęby.
Rozumiesz mnie?
Znam cię
i wiem, że tylko ty mnie stąd wyprowadzisz.
Jestem w ciąży.
Posłuchaj mnie.
Trzymaj język za zębami. Ci biali cię zabiją.
Język za zębami da nam siłę?
Coś nam z tego przyszło?
sub.trader
Nie umiesz przewodzić.
Tylko gadać.
Mam rację?
Jesteś tchórzliwą czarnuchą z piętnem zamiast kręgosłupa.
Ziemia i krew, ziemia i krew!
Ziemia i krew, ziemia i krew!
Spocznij.
Po pierwsze
gratuluję pokonania jankesów pod Bend Millikena.
Tak wygląda prawdziwe zwycięstwo!
Teraz niebieskie sukinsyny są w odwrocie,
a my mamy Waszyngton na wyciągnięcie ręki.
Nigdy nie ustąpimy.
Pochodzimy od bogów
i będziemy walczyć z niesłabnącym męstwem
i zaciekłością.
Poświęcimy naszą krew
i użyźnimy nią naszą ojczyznę.
To jedyna szansa,
by utrzymać nasze dziedzictwo, nasze obyczaje.
Ta ziemia zawsze do nas należała.
To nasza prawowita ojcowizna.
I bądźcie pewni,
że naszego narodowego państwa
nie ukradną ci zdrajcy Ameryki.
Wierzę w to, bo wierzę w was.
Jesteście przyszłością.
I to właśnie wy
poprowadzicie nas wszystkich
do końcowego zwycięstwa.
Ale dziś wieczorem zapomnijmy o zgryzotach.
Pijcie i radujcie się. Wszyscy na to zasłużyliście.
A te oto...
niewolnice spełnią wszystkie wasze zachcianki.
Czego tylko...
zapragniecie.
- Wiara! Rodzina! Naród! - Wiara! Rodzina! Naród!
Spocznij.
- Która ci się podoba? - Co?
Którą byś chciał?
Ej, śliczna.
Tak, ty.
Podejdź, nie ugryzę.
No chodź!
Mój druh uważa, że z ciebie nie lada piękność.
Nie, przestań.
A co, nieprawda?
Nie, ja tylko...
Jasne, że tak myślę.
Przecież ona ci nie odmówi.
Porozmawiaj z nią.
Ty tu rządzisz.
Ja...
Do jasnej cholery.
Zaraz po kolacji spotkacie się w twojej chacie.
Teraz możesz odejść.
Idź przysposobić się dla twojego kaprala.
Co chciałaś powiedzieć?
Tak...
...sir.
I to rozumiem.
Idź już.
A ty się dobrze baw.
Idę na tyły, sprawdzić pręgierz.
Mogę...?
Nie słyszałam, jak ci na imię.
Daniel.
Mam na imię Daniel.
Dziękuję ci, Danielu.
Za tamto.
Powiedziałeś, że jestem piękna.
Bo to prawda. Każdy to widzi.
Strasznie dawno nie słyszałam
czegoś miłego od mężczyzny.
Dziękuję za komplement.
Czemu jesteś taki miły?
Nie musisz...
Nie musisz tego robić.
Widzę, że jesteś wyjątkowy.
Inny, niż tamci. To potwory!
Czemu się do mnie odezwałaś?
No comments yet. Be the first to leave one.