The first 200 lines.
Co to jest, do cholery?
Co się dzieje?
Silnik po lewej stronie się pali.
Wracaj na swoje miejsce.
Nie działają kontrolki.
Przygotować się na uderzenie!
O godzinie 01:30, samolot C-47, wraz z 10-osobową załogą,
rozbił się 80 mil na południe od Stuttgartu.
Więc...
Otrzymaliśmy rozkaz, żeby to sprawdzić.
- Bierzcie sprzęt. - Ruszać się.
Dalej, dalej.
Korsky, Hoyte, Gardner, Castle, ruszać się.
Do roboty.
Simms, na tyły!
Hej, znaleźliśmy kilka szwedzkich plakietek...
Niech wszyscy mają otwarte oczy.
Pojazd, na szóstej!
Spokojnie, sierżancie.
Sukin... Major Johnson.
Jaka niespodzianka.
Powiedziano mi, że rezyduje pan
w zamku poza Reims, sir.
Cóż, chyba zmęczłem się już odrobinę
jedzeniem żabich udek i foie gras.
Mam tylko nadzieję, że nie musiał pan jechać na próżno, sir.
Nie przesadzajcie.
Sierżancie, wiesz, że dyrygent musi
od czasu do czasu porozmawiać z orkiestrą.
Od czasu do czasu, bracie.
No tak, ale to nie jest opera, a to nie są skrzypce.
Tak się zdarza, że czasami lubią grać własną muzykę.
Uspokój się i nie przesadzaj.
Chyba już czas, żebym kogoś wam przedstawił.
Walsh to mój stary znajomy, jeszcze z Teksasu.
Poza tym, jest dosłownie jedynym facetem, który nadaje się do tej roboty.
Już teraz mam 12 ludzi,
a wiesz, że 13 nie jest szczęśliwą liczbą.
Samolot, który spadł na terytorium wroga,
przewoził dość specyficzny towar.
Walsh pójdzie z tobą i spróbuje go odzyskać.
Mój zespół nie potrzebuje pomocy z zewnątrz, sir.
Odmowa wykonania rozkazu
to sprawa dla sądu wojskowego.
Tak, ale jeśli będę w więzieniu,
kto wtedy odwali brudną robotę?
Cieszę się, że nic się nie zmieniłeś.
Dobrze cię znów widzieć, sierżancie.
To dla mnie wielka przyjemność.
Tak jak wiesz, czas jest kluczową kwestią.
Uważaj.
Chodź tu.
Nie stój tak, mamy robotę.
Załatwiłeś już jakichś Szkopów?
To zależy co pan ma na myślli mówiąc "załatwiłeś", sir.
Chryste, coraz lepiej...
Dobra, posłuchajcie.
Znajdziemy ten wrak,
pozbieramy co się da,
i pozwolimy temu facetowi zająć się resztą.
Ruszajcie się!
Kiedy byliśmy w Marsylii,
wyciągnąłem Brewera z płonącego APC.
Dwóch jego ludzi nadal było uwięzionych w środku.
Jak te dranie krzyczały...
Zanim udało mi się do nich dostać,
nagle, zupełnie znikąd pojawił się Stuka,
i cóż... co mogę powiedzieć...
został po nich jedynie krater.
Brewer w dalszym ciągu gardzi mną przez to.
Wolałby już raczej tysiąc razy sam zginąć,
niż stracić choć jednego cholernego człowieka.
Właśnie takim jest człowiekiem.
Powinno być więcej takich ludzi.
Dobra, zabezpieczcie swój sprzęt,
znajdujemy się na malowniczej trasie.
Tak, sierżancie.
Zaczekaj.
Dalej, zabrać to.
Powiedz mi, Walsh...
Dlaczego ten towar jest tak wyjątkowy,
że musi iść po niego aż tylu ludzi?
Nie pytam o to, co mam odzyskać.
- A dlaczegóż to? - Idziemy, dalej.
Jeśli by mnie złapano,
wówczas niczego ode mnie nie wyciągną,
nieważne jak bardzo by mnie torturowali.
Dalej, pośpieszcie się.
To przyszło właśnie z dowództwa, sir.
Może napijemy się najpierw kawy?
Tak jest, sir.
Przeszukamy najpierw ten obszar.
Będziemy posuwać się w górę.
W porządku.
Zacznijcie stamtąd.
Chcę znaleźć to miejsce przed nocą.
Dalej, ruszać się.
O cholera.
Cóż, kiedy taka lura ma przypominać kawę,
od razu się wie, że znów się jest w centrum wydarzeń.
Posłuchaj, ta operacja ma status ściśle tajnej.
Wszystko, co od tej pory usłyszysz albo zobaczysz,
nie może opuścić tego namiotu.
Czy to jasne?
Tak, sir.
Zrozumiano, sir.
Tak się zastanawiałem...
Ma pan do swojej dyspozycji
najlepszych geodetów na świecie.
Dlaczego właśnie ja?
Słyszę, że twój niemiecki akcent jest niewyczuwalny.
Moja praca doktorska dotyczyła różnorodności językowej
starożytnych plemion germańskich.
Może zrobimy mały test, co?
Chcę, żebyś tego posłuchał.
Nasz łamacz kodów analizował
transmisję przechwyconą przez OSS.
Dobrze.
W tym miejscu, co oni mówią?
To tylko zbiór przypadkowych liczb, sir.
Nie, nie.
Głos w tle, ta kobieta.
Puszczę to w zwolnionym tempie.
To brzmi jak...
Brzmi jak Baum des Lebens.
Baum des Lebens, co to znaczy?
Drzewo Życia.
Drzewo Życia.
Sierżancie.
Sierżancie, czy mogę wytrzeć tym tyłek,
kiedy skończy się papier toaletowy?
Nasi to zrobili?
Nie ma mowy.
Może SAS...
Brytole by tego nie zrobili, tak samo jak Francuzi,
A Rosjan nie ma aż tak daleko na zachodzie.
Luger, dziewięć milimetrów.
Szkopy zrobiły to swoim ludziom?
Założę się, że to byli dezertzerzy.
Słyszysz co mówię?
Szkopy zaczynają zabijać Szkopów,
wystraczy usiąść i podziwiać fajerwerki.
Taft.
Zostaw te szczątki w spokoju.
Kryć się!
Nie martw się, każdy kiedyś obszczał się po raz pierwszy!
Korsky!
Thoretti!
Osłona!
Właź tam.
Czysto!
Gardner.
Zapytaj go, ilu ich tam jeszcze jest.
Spokojnie, człowieku.
Mogę spojrzeć?
Mów po angielsku.
Szok spowodowany ciężkim urazem.
Już to widziałem.
Możesz lać go ile wlezie, on i tak niczego nie powie.
Uraz musiał być naprawdę ciężki.
Podnieście go, idzie z nami.
Sierżancie?
Jakiś problem, Walsh?
Zapomniałeś zostać postrzelonym?
Mam nadzieję, że ta trauma
szybko ci minie, sukinsynu.
To na pewno rozsądne zabierać go ze sobą?
Znajdę mu coś do roboty.
Przy pierwszej okazji zdradzi nasze pozycje.
Może pomartwisz się o ten samolot, który mamy znaleźć, co?
Ty i Rucker, sprawdźcie to.
Robi się.
To nic, idziemy.
Chodźmy.
Idziemy!
O cholera!
Kim do diabła są te kobiety?
To cywilki, ukrywają się tutaj przed nami.
Ich mężowie pewnie walczą gdzieś na froncie.
Nigdy wcześniej nie widziałem takich cywilek.
Nawet we Francji.
Chyba od dawna się nie bzykałeś, Ruck.
Może nawet nigdy.
Jaja sobie robisz?
W Szwecji robiłem to przez cały czas.
Tak, na pewno.
- Kobiety? - Totalne bomby.
Ta ruda, stary...
Ma takie cudowne ciało, z tymi doskonale okrągłymi...
Spokojnie, Rucker.
Przykro mi, szefie,
ale te dziewczyny mogą wiedzieć gdzie jest nasz samolot.
On ma rację, sierżancie.
Ja i Simms, możemy użyć swoich umiejętności przesłuchiwania
nabytych w Paryżu.
Moja spluwa jest naładowana i gotowa do strzału.
Mamy rannego.
Nie bedziemy ryzykować naszej pozycji
zadając się z cywilami, jasne?
Jasne.
No comments yet. Be the first to leave one.