The first 200 lines.
MELODIA KOLĘDY "BÓG SIĘ RODZI"
Oh! W porządku?
No, biegnijcie! Szybko! Kto zobaczy gwiazdę - niech krzyknie!
Romek, czapka!
WESOŁY PISK DZIECI
ODGŁOSY STĄPANIA PO DREWNIANEJ PODŁODZE
ŚMIECH
ODGŁOSY GNIECIONEGO ŚNIEGU
Chodźcie! Coś wam pokażę!
Patrzcie! Gwiazdor przyszedł!
Tatuś gwiazdor!
Romek!
- Aaa! - Dla ciebie będzie rózga!
WARKOT SILNIKA SAMOCHODU
Wujek!
- Co? - Chodź, szybko! Tatuś gwiazdor!
No coś ty, Gabryśka! Tatuś gwiazdorem?
- Dzień dobry! Kto da cioci buzi? - Dzień dobry!
Ale słodki! Ale zimny!
Zmarzłyście!
Mariola, dawaj łapkę! Romuś, chodź!
Eee, chwilę postaliśmy z Romkiem, ale mam to najważniejsze.
W przyszłym roku wigilia u nas.
Nie, Leon.
Dlaczego nie?
Dostaliśmy mieszkanie w bloku.
Naprawdę?
Tak! Ciepła woda, centralne, blisko do pracy!
No, brachu! No, taka wiadomość! Trzeba to uczcić!
UDERZENIE O PODŁOGĘ ŚMIECH
Jest!
Powariowaliście!
Przecież to wigilia!
Masz rację, kochanie.
Dzieci, chodźcie do stołu!
MELODIA KOLĘDY "BÓG SIĘ RODZI"
CHŁOPIEC: Wszystkiego najlepszego!
Chodźcie dzieci! Nawzajem.
Wszystkiego dobrego, kochanie! Aby nasze marzenia się spełniły!
Wszystkiego najlepszego!
Żeby się ułożyło, Bruno, na nowym.
Stefa...
MUZYKA INSTRUMENTALNA SZCZEKANIE PSÓW
MUZYKA INSTRUMENTALNA INSTRUMENTY STRUNOWE
TRZASK ZAMKÓW TORBY
Bruno, obiecałeś zanieść mi pranie do suszarni.
WESTCHNIENIE
Zapomniałem.
I znowu wszystko na mojej głowie.
WESTCHNIENIE
ODGŁOS ZAMYKANYCH DRZWI
PISK MEW
- Dzień dobry! - Dzień dobry!
WARKOT SILNIKÓW SAMOCHODOWYCH
Kawałek salcesonu i pół kilo smalcu.
ROZMOWY W TLE
SZELEST
22 złote.
Ile?
Należy się 22.
To aż tyle podrożało?
Czy to ja ustalam podwyżki?
Nie dość, że drogo, to jeszcze nic nie ma!
Jeżeli nasi mężowie nic nie zrobią, to ja mojego do łóżka nie wpuszczę!
Ja swojego też nie! Niech robi co chce!
A pan niech słucha!
Do widzenia!
- Co dla pani? - Kaszanki kawałek i kości.
ODGŁOSY BĘBNA, MUZYKA, OKRZYKI
WARKOT SILNIKA SAMOCHODU
OKRZYKI HUK
DŹWIĘK SYRENY ALARMOWEJ WYSTRZAŁY
DZWONEK DO DRZWI
Dzieci otwórzcie!
- Tatuś! - Chodź.
- Byłyście grzeczne? - Tak.
- A mama krzyczała? - Troszkę.
Strasznie krzyczała!
- Cześć! - Cześć!
Tata!
Widzę, że pan Bolek wrócił z rejsu.
- Tak. Dzień dobry Panie Brunonie. - Dzień dobry.
- Dzieci mi pan rozpuszcza. - Dla pana też coś mam,
- tylko skończę się rozpakowywać. - Aha.
WESOŁY PISK DZIECI
No, Stefa, wolne mam.
Port stanął.
A co się stało?
W Gdańsku stoczniowcy wyszli na ulicę.
Podobno jakieś bijatyki były.
Nic nie słyszałaś?
W radiu nic nie mówili.
I pewnie nie powiedzą.
To przez te podwyżki Gomułki.
Wszystko zdrożało.
Co oni w ogóle wyrabiają? Jakie to będą święta?
Damy radę, Stefa.
Teraz tylko tak: kupimy nowe meble,
spłacimy mieszkanie. Taksówkę kupię.
Tak, pójdę na postój.
Zobaczysz jeszcze, jak będziemy żyli.
Zobacz co dostaliśmy od pana Bolka.
Szynka.
Zrób mi kanapkę!
Nie, szynka będzie na święta. Ale, zobacz co zrobiłam na drugie danie.
A skąd miałaś pieniądze?
Lokator zapłacił za grudzień.
ŚMIECH
Takie rzeczy!
No, piękne!
GŁOŚNY ŚMIECH
Proszę bardzo, to dla pana!
Nie, ale nie mogę.
- Romek mi to wygrzebie. - Daj pan spokój, to tylko długopis.
Nie!
No dobra. Ale przynajmniej po piwku. Wszystkiego najlepszego.
A, dziękuję.
To co, zostaje pan na święta?
Mówi się, że w ogóle mogą wstrzymać wszystkie rejsy.
Tak naprawdę nikt nic nie wie. Nie wiem co będzie.
No tak. Ale, jakby co, to zapraszamy na wigilię.
Bardzo dziękuję.
SZUM WARKOT SILNIKA SAMOCHODU
CICHA MUZYKA INSTRUMENTALNA
OKRZYKI
WARKOT SILNIKA SAMOCHODU
GWIZD OKRZYKI
Chcemy chleba! Chcemy chleba!
Łączcie z Wojewódzką Radą Narodową, z przewodniczącym Bejmem.
GŁOS W SŁUCHAWCE: Bejm.
Ja mam tu parę tysięcy ludzi na ulicy. Stocznia, port. Co robić?
Cokolwiek, byle rozładować sytuację. Tylko niczego nie obiecuj!
PRZERYWANY SYGNAŁ W SŁUCHAWCE
STŁUMIONE OKRZYKI: Chcemy chleba!
Chcemy chleba! Chcemy chleba!
Przedstaw się!
Nazywam się Jan Mariański. Przewodniczę Miejskiej Radzie Narodowej.
Chcemy chleba!
Chcemy chleba! Chcemy chleba!
Pozwólcie powiedzieć!
Zejdź na dół! Chodź tu do nas!
Chodź tu do nas! Chodź tu do nas!
GWIZD
SKRZYPIENIE DRZWI
Chodź tu!
POJEDYNCZE OKRZYKI GWIZD
Moja propozycja!
Wybierzcie delegacje na rozmowy. Ja porozmawiam, ale nie ze wszystkimi.
MĘSKI GŁOS: My już to słyszeliśmy!
Wybierzcie delegacje!
Słodkowski!
- Jestem! - Dawaj!
Walas!
Chodź!
Kozłowski!
Idę!
GŁOSY Z TŁUMU: Jesteśmy z wami!
Sławka Grześkowiaka jeszcze dajcie!
GŁOS Z TŁUMU: Trzymajcie się!
KRAKANIE WRON SZCZEKANIE PSA
Mariola!
Cześć Bruno!
Cześć! Dzień dobry.
Hej!
Hej!
Chodź!
Na spacer?
No, pewnie. Wolne mam. Co będę w domu siedział.
W Gdańsku rozruchy.
Milicja i wojsko na ulicach.
ODGŁOS ZATRZASKIWANYCH DRZWI SAMOCHODU
Dzień dobry, panie Józefie!
Dzień dobry!
Przyjechał kolega z Gdańska.
Ten kolega z żołnierzem rozmawiał a ten mu powiedział,
że hitlerowców tu gonić przyjechali.
Gdynia też się ruszyła.
Skoczę zobaczyć. Wieczorem przyjdę i ci opowiem.
Dobra.
Chodź!
Chciałabyś mieć taki?
Ja nie mam żadnych pełnomocnictw
ani uprawnień
do prowadzenia wiążących rozmów.
My to rozumiemy, ale musimy się dogadać.
Ja mogę być jedynie pośrednikiem w przekazywaniu waszych postulatów.
Ale też pamiętajcie: nie niszczcie miasta.
To jest polskie miasto.
Nazywam się Hulsz Edmund, z Dalmoru.
My musimy mieć gwarancję, że jest to strajk oficjalny i legalny.
Widać gołym okiem, przecież ja to uznaję.
Ale pamiętajcie:
Tam niedaleko może już płynie flota radziecka.
Granica jest niedaleko,
a oni potrafią strzelać.
Więc się zastanówcie, co robicie.
Rozmawiajmy. Jakie są wasze żądania?
Mów.
Jak mieszkaliśmy pod Sierakowicami to ledwie do domu z nocki wrócił,
trzy godziny się przespał i zaraz z powrotem do roboty.
No comments yet. Be the first to leave one.