The first 200 lines.
ROK 1996
Dzisiaj wywiad na wyłączność.
Dziesięć lat temu nikt na Ziemi nie wiedział, że chroni nas
ktoś, kto nazywa się Zieloną Latarnią.
Ujawnił się bez ostrzeżenia,
powstrzymując meteor przed zniszczeniem Wodospadów Wiktorii.
A raczej częściowo się ujawnił.
Dziś po raz pierwszy porozmawiamy z superbohaterem.
Denerwuje się pan?
Nigdy. Taka praca.
Oczywiście.
Cieszę się.
Kim pan jest?
Jestem Hal Jordan.
- Co jest? - Wpakujesz nas w kłopoty.
Pilnuj okna.
Co świat powinien o panu wiedzieć?
Jestem weteranem sił powietrznym.
Byłym pilotem oblatywaczem.
A przede wszystkim...
zwyczajnym człowiekiem, takim jak wy.
Jest pan też pierwszą Zieloną Latarnią na Ziemi.
To też.
Można powiedzieć, że Hal Jordan urodził się do tej roli.
Jego ojciec był odznaczonym pilotem,
który zginął w katastrofie lotniczej, gdy Hal miał osiem lat.
Hal poszedł w jego ślady.
A niech to! Wrócił!
John, wyłącz to!
Jestem tu jedyny, ale Latarnie są jak dzielnicowi.
Każda ma swój kawałek galaktyki.
Jak pana wybrano? Był jakiś test?
Wyłączaj!
Tylko jedno pytanie.
"Boisz się?"
Pan powiedział, że nie?
Zgadza się.
Największym koszmarem dziecka jest strata rodzica.
Gdy to się stanie...
nie ma się już czego bać.
Jak się nazywa?
Hal jakiś tam.
- Hal? - Tak.
Na zewnątrz, już.
Boisz się?
Nie.
Dziś hamburgery.
ROK 2016
Spóźniłem się.
Owszem.
Nic nie powiesz?
- Nie jesteś zły? - Nie.
Ja bym się wkurzył.
Znika na dwa tygodnie bez wyjaśnienia.
Wraca na kacu, spóźniony.
- Na pewno jesteś zły. - Nie, szefie.
Wytrącony z równowagi?
Nie, szefie.
Dlaczego twoje "szefie" brzmi raczej jak "pierdol się"?
Nie wiem, szefie.
Nie zastanawiałeś się, gdzie byłem? Słyszałeś o Pharon 4?
- Nie byliśmy jeszcze w kosmosie. - No tak.
To gówniana planeta, której groziła wojna domowa.
Mam kaca, bo oblewałem zawarcie pokoju.
Jak się to udało?
Dyplomacja i dobry cios, wiesz, jak jest.
Nie wiem. O to chodzi.
Masz mnóstwo czasu.
Z całym szacunkiem, ale robimy to od dwóch miesięcy.
Nawet nie założyłem pierścienia.
Nie skupiaj się na biżuterii. Musi cię wybrać.
Nie wystarcza, że wybrali mnie Strażnicy?
Niebiescy szefowie może się tobą jarają,
ale jesteś nauczycielem na zastępstwie.
Nie staniesz przed klasą bez zgody pierścienia.
- Proszę. Chcesz? - To test?
Trzy mile stąd jest bar z taco.
Będę tam czekał.
LATARNIE
- Halo? - Tato, próbował mnie zabić.
Jechaliśmy na lekcje latania,
a Jordan próbował mnie zabić.
Nie może. Chce cię tylko wkurzyć.
- Nie wkurzył mnie! - Sprawdza cię.
Oni mogą się wściekać, my nie.
Weź głęboki oddech i wyluzu j. Możesz?
Mogę.
Chcesz tego, prawda?
Oczywiście.
Trzymaj kurs, a fucha będzie twoja.
No cóż...
Cholera. Nie żyję?
- Co? - Masz mój pierścień.
To ma być zabawne?
Wkurzyłem cię? Jeśli tak, przepraszam.
Hal Jordan przeprasza?
- Zgadza się. - Chyba mam wstrząs mózgu.
Chwila. Czekaj. Zacznijmy od początku.
Kim jesteś i czemu masz mój pierścień?
Jestem John Stewart, stażysta.
Nie miewamy stażystów z własnych sektorów.
- Teraz tak. - Który jest rok?
- Jest 2016. - O rany.
Co się właściwie dzieje?
Jestem kopią zapasową świadomości Hala.
Mam dla siebie wiadomość.
- Więc jesteś Halem? - Powiedzmy.
To jakbyś trzymał swoją kopię w chmurze.
Co jakiś czas, gdy jest potrzebna...
Latarnie powinny robić backupy co tydzień.
W razie, gdyby coś się stało.
Nie mówiłem ci?
- Myślałem, że cię szkolę. - Też tak myślałem.
Kiedy cię backupowano?
Dziesięć lat temu.
Muszę się znaleźć. Gdzie jestem?
Trzy mile stąd, jesz taco.
Zaniesiesz nas?
Nie nauczyłem cię latać?
Wiesz co? Powiedz, co mam ci powiedzieć.
Ufam ci? Dogadujemy się?
Jak najbardziej.
Gradobicie w Rushville w Nebrasce.
- To wszystko? - Ja zrozumiem.
To Zielona Latarnia.
Nie wierzę!
Mogę zdjęcie?
Dajcie mu żyć.
To nie zoo.
Przyniosę jedzenie do stolika.
Dziękuję. Dzięki.
Czy moja córka mogłaby...
Oczywiście.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Tęskni za strojem.
Nie powiedziałam tak.
Powiedz mamie, że noszę go na specjalne okazje.
Mogłem zginąć.
Chciałeś, żebym cię szkolił.
Jak się uratowałeś?
Co zrobiłeś pierścieniem?
Powłokę ochronną.
Geniusz.
Deser na koszt firmy.
Bardzo dziękuję.
Dlaczego tylko na specjalne okazje?
Gdy jesteś młody, nosisz krawat,
żeby ludzie traktowali cię poważnie.
Ale gdy z wiekiem mądrzejesz...
wiesz, że krawaty to wrzód na tyłku.
- To dobre. - Świetne.
Oddaj pierścień.
Wysłałeś sobie wiadomość.
- Jak to? - Pierścień, zapasowa świadomość.
- Dziesięć lat temu byłeś milszy. - Co powiedziałem?
Gradobicie w Rushville w Nebrasce.
Zapłać rachunek.
Sukinsyn.
Nikogo nie wpuszczamy.
Całe miasto tam jest.
Już wystarczy. Nie sądzisz?
John Stewart, partner Hala Jordana.
Jest tylko jedna Zielona Latarnia.
Właściwie jestem stażystą.
Czyli pomagierem?
Po prostu spytaj.
Szefowo?
Mamy tu kolejnego.
Zgrywasz się?
Tak jest.
I?
Nie wchodź na boisko.
Olałeś mnie.
Sprawdzałem, czy dasz radę dotrzeć tu sam.
Jesteś tu od sześciu godzin.
Wciąż badają miejsce zbrodni?
Służby ratunkowe z różnych hrabstw.
Powoli przesłuchują świadków.
Małomiasteczkowe tempo.
Przyleciałeś tu, żeby siedzieć na ławce?
Idzie do ciebie rozwiązanie zagadki.
Szeryf... Kane.
John Stewart.
- Kerry. - John. Stażysta.
Co za zaszczyt, bo zaszczytem było poznać jego.
- Nie macie tu... - Jurysdykcji?
- Taka prawda. - Będę miał.
Nie chcę się powtarzać.
Ważniak z ciebie.
Ale twoja jurysdykcja obejmuje tylko zjawiska pozaziemskie.
To jest typowo ziemskie.
Ofiary są kosmitami.
- Skąd ten pomysł? - Mam przeczucie.
- Przeczucie. - Silne przeczucie.
Więc droga wolna.
Spokojnie tu jak na masakrę.
Są w szoku.
Albo nikt nie zna ofiar.
Czy ktoś wydaje się zmartwiony?
Stoi obok ciał?
No comments yet. Be the first to leave one.