Don't Worry Darling

Don't Worry Darling

Download Polish Subtitle

Release info

Dont Worry Darling 2022 1080p WEB-DL DD+5 1 H 264-CMRG
A Commentary by sub.Trader
BARTEK FUKIET

Tags

other
Published on: 2022-10-24
Downloads: 42
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

- Świetnie ci idzie, mała. - O to chodzi. Dobrze.

Nalej sobie drina.

- Tak, naleję. - Nalej sobie drineczka.

Naleję sobie drineczka.

Peg, skup się. Spójrz na mnie i skup się.

Tutaj, mała. Co tu się odstawia?

- Próbuję się skupić! - Byle nie za mocno, Peg.

Te dzyndzle ci przeszkadzają.

Musisz się ich pozbyć!

Ściągaj bluzkę!

- Daję radę. - Skup się. Spójrz tutaj.

Przechyl trochę.

To nie fair! Peg ją trąciła!

Nie liczy się.

Wygrana, wygrana, fajka gwarantowana!

To nie moja wina! Chwila.

- To mój drink. - Zrzuciła mi to.

Dokończę.

Mogę wygrać. Szturchnęła mnie. To nie fair.

- Wiem, że możesz. - Na pewno?

Tak.

Tylko mi ich nie podpal!

Deanie, użyjesz popielniczki?

Nie da się potem odczyścić dywanu.

Pete, twoja żona jest pijana. Gada od rzeczy.

I jest w ciąży, i musi się napić, żeby bobo było zdrowe.

Musi myśleć o dzidziusiu!

Przepraszam!

Dostałeś w ramach awansu?

- Tylko spójrzcie. - No wiesz...

Frank prowadził ceremonię. Ma taki sam.

- Jaki wytworny. - No proszę.

Ucałuj sygnet.

Na łóżko nie licz.

O mój Boże. Co za miłość!

- Teraz mnie pocałujesz? - Tak!

Czas na Chlup Siupa!

Chlup Siup!

Dla ciebie, dla ciebie, dla ciebie i dla ciebie.

Dziękuję.

- A te są dla mnie! - Wszystkie dla ciebie.

Wypij wszystkie.

Pijesz jak marynarz i wyglądasz jak z plakatu.

- Oj, skarbie. - Ja cię kręcę.

Przejedziemy się?

Zaraz wypadnę z auta!

O mój Boże.

Musisz poprowadzić. Twoja kolej.

- Łap za kółko! - O Boże! Co?

- Nie jestem gotowa. Boże! - Ja już dość się najeździłem.

- Robisz postępy, Alice. - Fakt. Czuję się coraz pewniej.

Robisz wielkie postępy.

Zawieź mnie do domu, Alice.

A gdybym ci zakrył oczy?

- Nie, nie mogę. - Zrobię to.

Świetnie ci idzie!

- Dobra, wyprostuj. - Możesz mi pomóc?

Dobra robota.

A wtedy Bunny powiedziała, że chce zagrać, a ona...

nigdy wcześniej nie grała w tenisa.

W jednej ręce trzymała koktajl, a w drugiej rakietę, i Jack...

Nie wylała ani kropli.

To była...

chyba najseksowniejsza rzecz, jaką w życiu widziałam.

Chcę zobaczyć ciebie w spódniczce do tenisa.

Myślisz, że to prawda, że Frank ma w domu kort tenisowy?

- Wkrótce się dowiemy. - Tak.

I kochanie, powiedz mi,

ile osób zjawi się na tej imprezie.

Nie wiem, ile zrobić sałatki z tuńczyka.

- Co? - Frank nie lubi tuńczyka.

- Co? - Nie lubi go.

Poważnie?

Czemu nie mówiłeś?

Miał być najważniejszą częścią mojego dania.

Alice, nie najważniejszą.

O nie! Szlag.

Odpuść.

- To odwiert? - Odpuść.

- Jakaś eksplozja? - Odpuść.

To te materiały postępowe?

No powiedz. Jestem dyskretna.

- Umiem dochować sekretu. - Spóźnię się.

Nie możesz wyjść.

Dlaczego?

- Bo źle się czujesz. - Czyżby?

Wybacz, zapomniałam ci o tym powiedzieć.

A wyleczy cię tylko całodzienny pobyt w domu,

a ja będę się tobą opiekować, całować, gotować.

Nie.

- Pa. - Dobra.

O w mo...! Jack, czekaj.

Pa, pa. Przynieś nam dumę.

Projekt Victoria, dzień 987. Poziom bezpieczeństwa, żółty.

Wszyscy zatrudnieni w drodze do Centrali Victorii.

Rezydentki zlokalizowane i bezpieczne.

Cieszcie się pięknym dniem, drogie panie

i wysłuchajcie Radiowej Godziny z Frankiem.

Peter kazał przyrzec, że nikomu nie powiem.

Zbudują za nami nowy szereg domów,

więc będziemy o wiele bliżej miasta.

Naprawdę?

I jak to niby przybliży cię do miasta?

Nie będziemy już najdalej.

Dzień dobry paniom.

Dzień dobry, Shelley.

Przynoszę ekscytujące nowiny.

Projekt Victoria zatrudnił nowego pracownika, Billa Johnsona

i zaprosiłam jego żonę, by dziś do nas dołączyła.

Powitajcie gorąco Violet Johnson.

Witaj, Violet.

Zaczynamy. Pierwsza pozycja.

Pamiętajcie, panie, piękno tkwi w kontroli.

Wdzięk tkwi w symetrii. Ruszamy się jak jedna osoba.

Wciągamy brzuch.

Broda do góry.

O to chodzi.

Margaret oczywiście opuściła lekcję.

W jej domu znów był dr Collins.

- Nie! - Szok, że Ted jeszcze ma pracę.

- Znowu? - Odwiń to z jej szyi, Fred!

- Tak. - O mój Boże.

Biedny facet.

Poznałam ją. Nową żonę.

Violet. I jaka jest?

Jest jak piękna, przerażona sarenka.

Widocznie mężuś to niezły gamoń.

- Niech Jack szybko kogoś zrekrutuje. - Kotku!

- Dean mówi, że Jacka awansują. - Oby tak było.

Będziecie w hierarchii tuż za nami.

- Co robisz na imprezę? - Jajka faszerowane.

O Boże, Jack zostanie prezesem. Potrzymaj, proszę.

Dość tego. Dzwonię do Świętego Mikołaja.

- Nie mam wyboru. - O nie.

Muszę do niego zadzwonić. Po to dał mi swój numer.

Żebym dzwoniła, jeśli będziecie niegrzeczni.

- Nie mam wyboru. Oddaj to. - Ale już przestaliśmy!

Nie. Oddawaj!

Liczy się tylko to, jak reagujesz w tych chwilach.

Wierzę, że udowodnisz sobie samej i wszystkim, którzy w ciebie wątpili,

że jesteś godna życia, którego pragniesz.

Do jutra.

O w mordę.

...bo postanowiliśmy zostać.

Cześć.

Cześć.

Jak minął dzień?

Teraz stał się lepszy.

Zrobiłam pieczeń.

I co jeszcze?

Tłuczone ziemniaki.

Co jeszcze?

Zieloną fasolkę.

Co jeszcze?

Faszerowane pomidory.

Co jeszcze?

Co jeszcze?

Tak dużo tu... gołej skóry.

Może poszukasz brata, dobrze?

Musisz przestać nucić tę piosenkę. Co to jest?

Liczyłam, że mi powiesz.

Siedzi mi w głowie od paru dni.

Może śpiewają to twoje dzieci?

O nie. Nie mam dzieci.

Nie prowokuj mnie.

Nie chcemy ich. Cieszymy się życiem.

Mieszkam obok. Nie uwierzyłabyś, co słyszę.

Jakby przeżywali wieczny miesiąc miodowy.

Jack i Alice mają czas tylko dla siebie.

Nie chcemy dzieci.

A dzieci Bunny i tak wolą mnie.

To prawda, wkurzające.

Myślę, że trójka jest idealna. Bill chce czwórkę.

Kiedy już masz jedno, to bez różnicy.

Gdy pojawia się drugie...

Ile dzieci powinna mieć Violet?

Przynajmniej siedmioro.

PROJEKT VICTORIA

PRZEJŚCIE ZA TEN PUNKT WYŁĄCZNIE DLA PRACOWNIKÓW

DO CENTRALI VICTORII

Chryste. Gdzieś ty była?

Wyniosłam sztukę unikania rozmów na poziom olimpijski.

- To miejsce jest obłędne! - Nie widziałaś połowy.

Mogłabym spać w ich wannie.

Nie wątpię! Cześć!

Hej!

Może skusimy was koktajlem?

- Tak. Dziękuję. - Czuję się bardzo skuszona.

- Pa, pa. - Pa.

Dziękuję.

- Przerażają mnie. - Są takie dziwne.

Pewnie śpią głowami w dół.

Zawsze noszą identyczne ciuchy?

Mały świr robi najlepszy Manhattan, jaki piłam.

A miesiąc miodowy w Sea Island.

- Co? - My też byliśmy w Sea Island.

- Serio? - Jedliście w Dominick's?

Trochę się denerwowałem.

Potrzeba czasu, by przywyknąć.

Aklimatyzacja zajmuje chwilę. Ale potem robi się łatwiej.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left