Masters of the Air

Masters of the Air

Download Polish Subtitle

Season 1

Release info

Masters Of The Air S01E04 WEB H264-RBB/TVD
A Commentary by sash35

Tags

web
x264
Web-DL
web-dl
WEB-DL
1080
HD
720p
720
Published on: 2024-02-09
Downloads: 53
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

20 SIERPNIA 1943

Cały czas o tobie myślę. Odkąd się budzę, póki nie zasypiam.

A nawet wtedy jesteś w moich snach. Jesteś i zawsze będziesz moją jedyną.

Mam nadzieję.

Misja Regensburg-Schweinfurt

była jak dotąd naszą największą i najkosztowniejszą walką.

Straciliśmy Biddicka, Claytora, Van Noya i ich załogi.

Nie wiedzieliśmy, kogo zabito, a kogo pojmano.

Jest i dwunastka.

Lepiej późno niż wcale, co?

Lepiej żeby mieli to zimne piwo.

Nie licz na to.

Dobra, zbieramy się.

Tak. Bierzcie swoje rzeczy, chłopaki.

Wracamy do domu.

Już.

Odwaga podczas wojny przybierała różne formy.

Lotnicy, tacy jak sierżant William Quinn, którzy skoczyli ze spadochronem,

mogli uniknąć pojmania tylko dzięki pomocy zagranicznych przyjaciół.

Jeśli kogoś na niej złapano,

trafiał do obozu koncentracyjnego albo na egzekucję.

Ryzyko było ogromne.

Usiądź tu. Zaraz wrócę.

Bailey.

Żyjesz.

Ktoś jeszcze?

Widzę dopiero ciebie.

Kto to jest?

To Bob.

Z której byłeś grupy?

306.

- Jesteś strzelcem? - Tak.

Musieliście ich ostro rozjuszyć.

Zaatakowali nas z niespotykaną furią.

Nam też się dostało.

I co?

Od wczoraj piję z rynny.

A u ciebie?

Co z Baby Face’em? Całą resztą?

Ty. Chodź ze mną.

Nazwisko?

Sierżant William Quinn.

Numer seryjny 6391477.

Zapisz to, proszę.

- Jaką miałeś misję? - Zbombardować fabrykę Messerschmittów.

- Jaką miałeś pozycję? - Radiooperator.

Zapisz to, proszę.

Lubisz baseball?

Tak.

Dla kogo grał Babe Ruth przed Dodgersami?

Babe Ruth nigdy nie grał dla Dodgersów.

Grał dla Yankees.

A przedtem... dla Red Sox.

Jaki pomnik stoi na Trafalgar Square?

Nie wiem, gdzie to jest.

Nie byłeś w Londynie?

Bazę mamy w Anglii Wschodniej.

Potrzebowałbym co najmniej dwóch dni.

Nie miałem takiej przepustki.

Zapisz na górze dzisiejszą datę.

18 SIERPNIA 1943

Jaki macie hymn narodowy?

Gwieździsty Sztandar.

Umiesz go zaśpiewać?

O, powiedz, czy widzisz

W pierwszym świetle świtu

Cośmy tak dumnie sławili W ostatnim blasku zmierzchu?

Na czyje to pasy i błyszczące gwiazdy...

Nikt mnie tak nie maglował od studiów.

Żebyś wiedział. Myślałem, że nie zdam.

Bob, masz ogień?

Tak. Masz jednego dla mnie?

Nie!

Czemu to zrobiłeś?

Był dywersantem.

Nie. Rozmawiałem z nim przez godzinę.

Quinn? Ty też. Był Amerykaninem.

Niemcem. Próbowali zinfiltrować nas na wiele sposobów, ale zawsze ich łapiemy.

Mogliście się pomylić.

Nie mylimy się.

NA PODSTAWIE KSIĄŻKI DONALDA L. MILLERA

WŁADCY PRZESTWORZY

CZĘŚĆ CZWARTA

Dwadzieścia pięć to była magiczna liczba.

Jeśli ktoś przeżył 25 misji, wysyłano go do domu i obwożono po kraju.

Jak zareagują chłopcy, jeśli Dye nie przeżyje?

Urządzą albo cholernie huczną imprezę, albo cholernie huczną stypę.

Jesienią 1943

kapitan Dye i jego załoga pierwsi byli tego bliscy.

16 WRZEŚNIA 1943

- Chłopcy. - Panie majorze.

Tommy, przyszedłeś.

Chłopaki cię pilnują?

Ja pilnuję ich, John.

Na pewno.

Billy, Sammy, pracujecie teraz z tymi łotrami?

- A macie dla mnie zadanie? - Popracuj z nami.

- Chętnie. - Jasne.

Robotne z nich pszczółki.

Lil, nie martw się o Dye’a. Dwadzieścia pięć misji. Wkrótce wróci.

Dziękuję, John.

Na razie.

Panie majorze.

Wyglądasz jak z plakatu. Przystojniak.

Czuję się jak z plakatu.

- Hej. - Panowie.

To dużo dla mnie znaczy.

- Jak tam, Bucky? - Co słychać?

- Ładna pogoda. - Croz.

- Majorze. - Patrzcie.

- To Dye. - Leci.

25. misja!

Wracasz do domu!

Dwadzieścia pięć!

Wracasz do domu, skubańcu!

Ukradł ci manewr.

A tobie dziewczynę.

SZCZĘŚLIWEJ 25. MISJI

Idziemy do chłopaków?

A oto i on.

Widzę, że klawo się bawisz.

Uwaga na damę.

O nie, ja idę tam.

- No weź, Bucky. Za dużo. - To jest za dużo?

- Jego mama zmarła. - Tutaj jest.

Nasz własny Charlie Robertson.

Charlie? Kto to jest?

1922. Mecz White Sox z Tigers. Bez punktów, bez uderzeń, bez błędów.

Ostatni, który zagrał idealnie.

Do teraz.

Do domu przed Florydą?

Tak. Na trzy dni.

Skoczę na polowanie z tatą, dam się porozpieszczać mamie.

Potem wpadnę do paru baz, żeby udowodnić, że 25 jest w zasięgu.

O mały włos.

Zostaliśmy tylko my, prawda?

Dwanaście załóg z...

Trzydziestu pięciu od czasu Grenlandii.

Zgadza się.

Cieszymy się, Dye.

Tak jest. Cieszymy się twoim szczęściem.

Za kolegów, których tu nie ma, choć powinni być.

- Wypijmy za to. - Tak.

Właśnie.

Panowie, sprawdzę, czy chłopaki

nie świętują za bardzo beze mnie.

- Charlie Robertson. - Co on robi?

Pierwszy szczęściarz.

Nie gap się tak.

- Nie gapię się. - Gapisz.

Naprawdę? Nie.

Nie rusza was to?

Mnie rusza i bierze.

- To Nash. Nash to Nash. - Nie mówię o tym.

Mówię o wielkiej bibie, bo jedna załoga nie wraca w trumnach.

Czemu zawsze musisz mówić coś takiego?

Patrzcie, kto to.

Uwaga, chłopcy, idzie tancmistrz.

Nie ośmielaj go. Wystraszy wszystkie panie.

- Niezłe ruchy. - Panowie, co mnie ominęło?

Ja oglądam kobitki, a Pappy wprowadza morowy nastrój.

- Innymi słowy, nic. - Grobowy.

Nastrój. Grobowy nastrój.

Nie. Powiedziałem tylko, że to niedobry znak.

Jedna załoga przeżyła i od razu takie balety?

Wszyscy piloci to robią.

- Wiesz, że cię widzą? - Liczę na to.

- Chłopaki? - Dziękuję.

Majorze Egan.

Majorze Cleven.

Rosenthal. Nash.

Zgadza się.

Drudzy piloci Spatz i Lewis?

- Speas, sir. - Speas.

Lewis, sir. Ale nazywają mnie Pappy.

- Dobrze. - Byliście pilotami przed wojną?

- Ja prawnikiem. - Tak?

- Wykonywałem... - Gdzie nauczyłeś się latać B-17?

Laredo. 9 miesięcy, 12 godzin dziennie.

Szkolenie artyleryjskie. Por. Nash też.

Macie pieruńsko dobrą reputację.

Trzeba przyznać.

Mówi pan o tym, że latamy w bieliźnie?

Nie nadążam.

Jesteśmy z tego znani.

Wszyscy?

Tak jest.

Tak robi dzisiaj młodzież?

W Teksasie forty tak się nagrzewają,

że można smażyć na tablicy jajka.

Czyżby? O bieliźnie nie słyszeliśmy,

ale słyszeliśmy, że świetnie latacie.

Cieszymy się, że jesteśmy na wojnie.

Zabiegaliśmy o to od miesięcy.

W końcu tu dotarliśmy i czuję, że naprawdę coś zrobimy.

Coś na pewno.

- Miłej zabawy. - Dziękujemy.

- Rany, po co o tym wspominał? - Co sobie myślałem,

gadając o gaciach przy...

- Nie szkodzi. - Módlcie się za mnie. Atakuję.

More Polish subtitles for Masters of the Air

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left