The first 200 lines.
Podwieźć cię?
Wciąż jeździsz busem z małolatami?
Lubię transport publiczny. Dzięki niemu mam kontakt z młodzieżą.
Kiedy oni zrobią prawko, zostaniesz sama w autobusie.
Rzygam już tą muzą.
Jest świetna.
W jakich kręgach?
We wszystkich. Dlatego to Top 40.
Racja.
Puścić ci coś fajnego?
Tylko nie to.
Co?
- Dziwnie tu bez niego. - Bez kogo?
Bena.
Nie. Dlaczego?
Bo jesteście zrośnięci cipką.
- Chcesz spróbować peklowanej wołowiny? - Nie.
Nie zamykaj się na cuda tego świata. Zacznij żyć.
Nie zjem nic peklowanego.
Nie lubisz moich kanapek.
Nie lubisz mojej muzyki.
Nie na tym polega przyjaźń.
Nic nas nie łączy.
Może powinniśmy to zakończyć.
Przyjaźń?
Tak.
Co ty na to?
Koniec przyjaźni?
Koniec przyjaźni.
Powinniśmy uprawiać seks.
- W ogóle? - Nie, teraz.
Mój mały lemur.
Mój miś panda.
JEDEN ROK
Uwielbiam pandy.
A ja lemury.
EGZAMIN NA PRAWO JAZDY
Do czterech razy sztuka.
REKRUTACJA
- Posłuchaj. - Co?
Kiedy się spotykamy, zawsze siedzisz z nosem w telefonie.
Ty też.
Rozmawiasz z Molly i Sally przez 45 minut.
A ty ciągle grasz w gry z Benem.
- Odwiozę cię do domu. - Słyszałam,
- że ktoś ci obciągał. - O czym ty mówisz?
Przepraszam. Smacznego. Mam to w dupie.
Co jest z tobą nie tak?
Jestem zła. Ustawmy się.
Tak pozujemy?
- To oklepane. - Tak to się robi.
UNIWERSYTET BOSTOŃSKI
Gratulujemy! Została pani przyjęta.
UNIWERSYTET KALIFORNIJSKI W SANTA BARBARA
Gratulujemy! Został pan przyjęty.
Dlaczego wybrałaś Boston?
- April, jedz łososia. - Nie jestem głodna.
Minęły dwa tygodnie. Potrzebujesz omega-3.
- Usprawniają mózg. - A co z nim nie tak?
Po prostu są zdrowe.
- Mamo, pozwól jej mieć depresję. - Dzięki.
Ktoś taki jak Nick nigdy już jej nie pokocha.
Agnes, okaż odrobinę współczucia.
Ssij pałę.
Nie mów tak do siostry.
- Nickowi chętnie. - Nie mów tak.
Nawet jeszcze nie masz okresu.
- Mam. - To pokaż tampon.
Masz już okres i nic mi nie powiedziałaś?
Już zawsze będziecie same.
- Nieprawda. - Nieprawda.
A ja wyjdę za Nicka i kupimy sobie jacht,
jacuzzi i małego wieloryba.
Zamieszkamy w Meksyku w domu w stylu hiszpańskim.
A pięcioro naszych dzieci nazwę na cześć muzyków.
Will.i.am, Cher
i Beatlesi,
Paul McCartney, John Lennon.
89 DNI DO ROZPOCZĘCIA STUDIÓW
Cześć.
Hej.
Poproszę colę i hot doga.
Jedna cola.
- I hot dog. - Cztery dolary za colę.
- Hot dogi się skończyły? - Nie.
To dlaczego...?
Odór świńskiego truchła zepsuje wszystkim seans.
Gdzie jest menadżer?
Lubię cię.
Kolor tej koszulki cudownie podkreśla twoje brązowe oczy.
Coś wspaniałego.
Ale nie mów klientom, co mają zamawiać. Sprzedawaj im hot dogi.
- Dobrze. - Świetnie.
To była miła rozmowa. Bardzo produktywna.
TO KONTO JEST PRYWATNE
LĘK KONTRA ZAWAŁ
Wieczorem wychodzimy.
Nigdzie nie idę.
Humor ci się poprawi.
Idziemy na strzelnicę?
Do Mordecaia.
To jakaś świątynia?
Domówka.
Nawet nie próbuj odmawiać.
Musisz nabrać ochoty na seks.
Seks na pocieszenie!
- Taki jest najlepszy. - Drugi w kolejności.
- A jaki jest najlepszy? - Ten z miłości.
Nie gadaj przy April o miłości.
Skąd się wzięła ta Clara?
- Ma prywatne konto. - Cwana suka.
Obserwuję ją z fejkowego konta, @TatianaRealicious.
Przyjęła kogoś takiego?
Idiotka.
Masz fejkowe konto, a ja o tym nie wiem?
- Nie wiesz o mnie wszystkiego. - Kiedy je założyłaś?
Zdjęcie Shaquille’a O’Neala?
- Widziałam go w piekarni.. - A ja Kobe’ego w zoologicznym.
Urocze, że sami kupują rzeczy dla swoich zwierzątek.
Zabierz ode mnie to narzędzie tortur.
Bardzo ładna.
- Sally! - Ma banalną urodę.
Uwielbiam shoty!
Ja też!
Tęsknię za Nickiem!
Za wszechświat, który wystawia nas na próby.
Co?
- Jestem egzystencjalistką. - Super. Też kocham konie.
Dobra.
Twoje cycki.
Strasznie tu śmierdzi.
Dobrze całujesz.
Mów mi tak jeszcze.
Obciągnij mi, to cię zerżnę.
Co?
- April. - Chodź tu.
- Ona tu jest. - Kto?
Wiesz kto.
- Nick też? - Nie widziałyśmy go.
Jeśli chcesz, możemy stąd iść.
Albo zamówimy ci taryfę.
Mam wyrzuty sumienia.
- Mam jej coś powiedzieć? - Na przykład?
„Jestem April. Słyszałam, że mój ukochany się w tobie spuszcza”.
- To chore. - Nawet nie próbuj.
Chcesz tequili?
- Wciągnęłabym trochę koksu. - Ja też.
Musimy pogadać. Spotkajmy się w sypialni.
April?
- Pieprzony Judasz. - Co?
Co z tobą, Benjamin.
Byłem w trzech sypialniach.
Nie napisałaś konkretnie.
Też się z nią bzykasz?
Nie. Przyjaźnimy się.
Kto to? Dlaczego o niej nie słyszałam?
Rodzice Clary są jak moi chrzestni.
W dzieciństwie kąpaliśmy się...
- razem. - Jak słodko. Mów dalej.
Co ci przeszkadza? Wprowadziła się i nie ma znajomych.
I zamiast Teatru Chińskiego
pokazałeś jej fiuta Nicka?
Nie.
Może go jeszcze nie widziała.
Włamię ci się do domu i nakarmię cię ostrymi papryczkami.
- Konkretna groźba. - Będę cię nawiedzać,
kiedy będziesz stary, i odłączę ci tlen.
Opowiem dziwne historie na twoim pogrzebie,
żeby źle cię zapamiętali.
Nie będę grał w twoją gierkę
i nie chcę się mieszać.
Nie mieszasz się. Bierzesz ich stronę.
Nie, bo nie ma żadnych stron.
Coś sobie wymyśliłaś.
- To teren prywatny. - Tak. Sypialnia moich rodziców.
Mordecai?
Tak.
- To Mordecai. - Owszem.
- Ben, znasz ją? - Tak.
- Znasz ją? - Wychodzimy.
Dzięki.
- Wychodzimy. - Ostry jesteś.
I to jak.
Zakaz wstępu do sypialni!
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ DŁAWI TWOIM KRZYWYM FIUTEM,
MASZ PRZEZ TO TRAUMĘ
I JUŻ NIGDY CI NIE STANIE.
To nie ja, Mordecai.
Cześć.
Ty jesteś April.
Clara.
Wiem.
Widziałaś kluczyki do volvo?
Nie.
- To wszystko? - Po prostu...
widziałam, że tu wchodzisz, i uznałam, że coś powiem.
- O kluczykach. - Zapomnij o nich.
Chciałam tak przełamać lody.
Ciągle wieje chłodem.
Może to był zły pomysł.
No comments yet. Be the first to leave one.