The first 115 lines.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
DWA LATA TEMU
Często nie dostrzegamy znaczenia danej chwili.
Dopiero później widzimy, jak była ważna.
Jebać pasy.
Co teraz?
Musimy znaleźć coś w okolicy. Coś miłego.
Jasna cholera.
Włamanie to najlepsza opcja?
Chyba on tu mieszka.
Możemy tu odpocząć.
Czasem myślę, że mogłabym pokochać Jamesa.
Przebywając z Alyssą, zacząłem coś czuć.
- Jak tu weszłaś? - Proszę, nie.
Zamierzał cię skrzywdzić.
Jedź, kurwa!
Ja go zabiłem. Ona jest niewinna.
Mów, że to ja. Nic ci nie zrobią.
- Policja! - James!
OBECNIE
Bonnie.
To ty.
Jestem Ray. Chodziliśmy do tej samej klasy.
Nosiłem opaskę na oko.
Rzeczywiście.
I jeszcze to.
Co słychać?
- Masz dzieci? - Nie.
- Wzięłaś ślub? - Nie.
To co porabiałaś?
- Byłam w więzieniu. - Rozumiem.
A za co?
Zabiłam kogoś.
Celowo.
No tak.
Ja pierniczę.
Dałem się nabrać.
Serio.
- Te twoje dziwne żarty. - Tak.
Zaraz znowu kogoś zabiję.
- Reklamówkę? - Nie.
Na razie.
Od dziecka wiedziałam, czym jest kara.
Wymierza się ją z miłości.
- Austria? - Wiedeń.
Chiny?
Pekin.
Demokratyczna Republika Konga?
Kinszasa.
Łotwa?
Łotwa?
Kijów.
Jakbyś dała mi w twarz.
Mama chciała, żebym poszła na studia.
Ona nie mogła przez ciążę.
Przeze mnie.
Byłam najważniejsza.
Znowu dorsz?
Dobrze robi na synapsy.
Tata dużo pracował w ogrodzie.
Gdy miałam 17 lat, zwolnili go.
By to ukryć,
codziennie wychodził i cały dzień jeździł autem.
Gdy mama poznała prawdę, zdenerwowała się.
Potem tata nas zostawił.
Idę...
Idę kupić mleko.
Mówiła, że to dobrze.
Mamo?
Mogła skupić się tylko na mnie.
Skąd to masz?
Znalazłam ją.
Wiesz, kto tego używa?
Dziwki.
Dziwki nie zdają egzaminów.
Zjedz ją.
Co?
Zjedz...
ją.
Całość.
Życie bywa trudne.
Dobrze przeżuj.
Mama mnie przygotowała.
Pojebuska.
Nauczyła, jak radzić sobie z ludźmi.
Muszę cię zawiesić.
Dobrze.
- Mogę go wziąć? - Nie.
Gdy miałam 18 lat, oblałam egzaminy.
Mama nie była zła.
Trzy piątki.
To dobrze.
I tak poszłam na uczelnię.
Dziękuję.
Zatrudnili mnie.
Też tu studiujesz?
Drobna decyzja może mieć poważne konsekwencje.
Tak.
Spoko.
Bardzo poważne.
Mogę?
To podręcznik na ten semestr.
Siedź.
Zaczynajmy.
Foucault to żenada.
W ogóle nie ma klasy.
Wolność to nasza reakcja na to, co nas spotyka.
Sartre.
Bądźcie bohaterami własnych opowieści.
Musi je zainicjować akt intelektualnego sprzeciwu.
Czytajcie Maxa Webera,
Ervinga Goffmana.
A współczesne spojrzenie?
Ten gość jest niezły.
Nie jesteś studentką.
No comments yet. Be the first to leave one.