The first 200 lines.
Gdzieś w Ameryce
Dawno, dawno temu była sobie dziewczynka o imieniu Bri
To ja.
Czekajcie, już idę.
Musimy? Nie chcę iść.
-Dokąd jedziemy? -Idź do samochodu.
Pojedziecie do babci.
Jedziesz z nami?
Zaraz przyjdę.
Bądź grzeczna.
Tamtej nocy przejrzałam na oczy.
W tej bajce mój ojciec jest królem.
Podążam za jego marzeniem.
Najlepszy raper w Garden Heights.
Lawless.
Odziedziczyłam po nim talent.
To moja droga na szczyt.
DROGA NA SZCZYT
Cześć, tato.
Legenda powstaje. Co ci mówiłam?
-Że dostanę się na listę. -I się dostałaś.
Moja siostrzenica stoczy bitwę.
Law pewnie skacze z radości po chmurkach.
Ludzie daliby się pokroić za występ tutaj.
Wiem.
Ciotka Pooh to moja menadżerka. Tak jak Suge Knight był 2Paca.
A to jest ring.
Igrzyska śmierci hip-hopu, gdzie mój tata dostał swoją szansę.
To taki rytuał przejścia.
Moc jest w niej wielka.
Nie mogłem uwierzyć, że jesteś na liście.
Przyjdę popatrzeć,
-jak występujesz. -Oby.
Przyjdę.
Słuchaj, może być tak,
że Hype ma w zanadrzu
bełkoczącego rapera z SoundCloud.
Więc skup się i trzymaj rytmu, czaisz?
-Słowa. Tempo. -Ciociu!
Jestem twoją menadżerką.
-Muszę się trochę martwić. -Mówiłam, że dam radę.
Każdego posprzątam.
Posprzątasz ich? Dobra.
Ale musisz pamiętać.
Zanim powiesz „genialna”,
-musisz powiedzieć „Bri”. -...„Bri”.
Właśnie, młoda damo. Umiem rapować, więc wiesz.
Słyszałaś o Infamous Millsie?
-Wiesz, że podpisał kontrakt? -Co?
Od razu siedmiocyfrowy.
Ktoś z Garden dostał kontrakt?
-Tyle pieniędzy, że szok. -Wiem.
Gdybym miała tyle kasy, wyniosłabym się stąd.
Z Garden?
Pewnie! Żartujesz sobie?
Pojechałabym na Południe.
Kupiła dom parterowy.
I sączyła corony jak Snoop Dogg w reklamie.
Jak wygrasz tę bitwę, świat stanie otworem, mała.
Garden Heights.
Zróbcie hałas!
-Gotowa? -Dawaj, Bri.
Dasz radę!
Dasz im popalić!
Wiecie, na co przyszedł czas.
Na Rookie Royale.
Dwóch żółtodziobów po raz pierwszy zmierzy się na ringu.
Właśnie. Padło na dwa imiona.
Pierwszy na scenę wchodzi
młodzieniec o imieniu M-Dot!
Druga na scenę wchodzi
dziewczyna, co zwie się Lil' Law.
Mistrz jest z nami!
Zwycięzca zgarnie pięćset dolarów.
Lil' Law, decydujesz.
-Reszka. -Wypadł orzeł!
M-Dot, zaczynasz. Jedziemy!
Bitwa nieuczciwa, Hype
Zakręcę Lil' Law tak Jak swoje włosy wszak
Widzę twój strach
To sport dla dorosłych A ty jesteś jeszcze zielona
Nie dość doświadczona Żeby się za to brać
I bum Takty się zderzają
Zdejmij ten kaptur, ziom
To pojedynek
Trzeba było się pomalować
Ktoś to zaplanował
Kto wystawił tu tego kotka?
Dorastałem w kryminale
Wiecznie łamiąc prawo
M-Dot robił szał
Zrobi jej się gorąco Jak dostanie menopauzę
Ja tak potrafię Jednym kliknięciem
Że zatkam ludziom gębę
Powiedz mamie, że może do mniej przyjść
Jak poczuje Skutki odstawienia
M-Dot się nie cacka.
Jeśli młoda jest podobna do ojca,
podgrzeje atmosferę.
Nie.
Pewnie jest jak mamusia. Sprzedaje się za działkę.
Co powiedziałeś?
-Powtórz! -Spokojnie.
Słyszałaś go. Obsmarowuje Jay!
Zrób coś z tym.
Pamiętaj, co mówiłam.
Dobra.
Słowa. Tempo.
Bądź grzeczna.
Bądź sobą, Bri!
Poniedziałek
Jakbym założyła obrożę
Może tu poleżę I się rozłożę
Jedno słowo, trzy sylaby
„Rozłożę”
I powrócę na nowo Jak w lato zboże
Jay od trzech lat nie bierze
Stara się, ale mnie nie nabierze
Walka pomogła jej w karierze
-Dzień dobry. -Nie ma ciepłej wody.
Wiem, wczoraj odłączyli.
Już i tak jest zimno. Mamy się kąpać w zimnej wodzie?
Brianna.
To na kieszonkowe.
Idziesz dzisiaj na ring?
Nie chcę tam iść.
I dobrze.
Bo na kolację będzie coś pysznego.
-Co? -Coś pysznego.
Wróć do domu na czas.
-Cześć, mamo. -Dzień dobry, słonko.
Co tam, raperko?
Słyszałem, co się stało. Bolesna przegrana.
Przegrałaś?
Nic nie mówiłaś.
A tak się cieszyłaś. Co się stało?
Nic.
Pa, mamo.
Pa, słonko.
Pa, Brianna.
Zatkało kakao.
Bri, daj mi twixa.
Czemu nie odpisujesz?
Przecież wiesz. Widziałeś bitwę.
Nie było tak źle.
Kłamie. Malik.
Bóg nie lubi kłamców.
Widzieliśmy, ale z drugiej strony...
Patrz na to.
-Co robisz? -Jesteś na memach.
Co?
Boże, jestem pośmiewiskiem.
-A wcześniej byłam nikim. -Nie.
W końcu sprawa ucichnie.
Jasne.
Cardi wrzuci coś na TikToka.
I wszyscy o tym zapomną.
-Uwierz. -To fakt.
-Ruszać się. -Nie zatrzymywać się.
-Dalej. Plecak. -Co?
Pokaż plecak.
Nie zatrzymywać się.
-Stary. -Co?
Long i Tate coś szykują.
-Long jest czarnoskóry. -To bez znaczenia.
Nie sprawdzają wszystkich.
Tylko nas, bo jesteśmy „różnorodni”.
Nie patrz na mnie krzywo. Ona to powiedziała.
Dalej, ruchy.
Do przodu.
Masz skittlesy? Zaraz pierwsza lekcja.
-Muszę się obudzić. -Jasna sprawa.
Dzięki.
Co robisz?
Jak to „co”?
Nie wezmę od ciebie pieniędzy.
-Nie. -Znamy się od dziecka.
Jesteś bizneswoman.
Nie jestem jak ci, co tego nie popierają.
Kasuję dwa dolary...
-Serio? Dzięki. -Tak.
Na co idziesz?
-Na chemię. -Chemię?
-Z kim? -Panią Johnson.
-Kurde. -Ano.
-Masz sprawdzian? -Tak.
Rozwalisz system?
Dobra.
Ej, co tam masz?
Nic. Książki.
-Daj mi plecak. -Nie muszę.
-Daj plecak. -Nie muszę.
-Coś tam chowasz? -Nie.
-Dawaj to. -Przestań.
Kontrabanda w szkole.
-Co robisz? -Przestań.
-Oddawaj. -Co robisz?
-Bri! -Przestań.
Nagram to. Co robisz?
Przestań!
No comments yet. Be the first to leave one.