The first 200 lines.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Czterogwiazdkowy generał. Najwyższa ranga w amerykańskim wojsku.
Odpowiadasz tylko przed sekretarzem obrony i prezydentem.
Gratuluję, generale Naird.
Dziękuję.
Dziękuję.
Zawsze chciałem dowodzić siłami zbrojnymi.
Byłem na celowniku, dosłownie i w przenośni,
ale nie poddałem się.
No dobra.
Mój stary dowódca mówił, że największym atutem F-35,
a to samolot wart 100 milionów,
jest jego pilot.
Kiedy byłem… Streszczam się.
Mógłbym mówić dalej.
Żałuję tylko…
że moi rodzice nie mogą tego zobaczyć.
Ale nie zdążyli kupić biletów na samolot.
Maggie, Erin, to zwycięstwo rodziny Nairdów.
- Jestem z ciebie dumna. - Dzięki.
Nie rozumiem.
Tato, gdy dostałeś trzecią gwiazdkę, mieliśmy setkę gości i zespół.
Teraz mamy inny rząd.
Jest nieco chaotyczny.
Dom dowódcy Sił Powietrznych w Arlington jest piękny i ma służbę.
Dziękuję.
Jestem z ciebie taka dumna.
- Dzięki. - Generale.
Posiedzenie sztabu za pięć minut.
Kick.
Spadaj, Naird. To dla czterech gwiazdek.
Takich jak ja.
Nie mówili ci? Czy zapomniałeś?
Tak jak zapomniałeś o przetargu na AT-6B?
O czym? Że nosisz kiecki?
Już to wiedziałem.
Stereotypy płciowe.
Obraźliwe i staromodne. Tak jak ty.
Już nie muszę tego słuchać.
Powodzenia na emeryturze.
Mówię to prześmiewczo,
bo jesteś oszustem, kobieciarzem i nienawidzę cię.
Ale mi ulżyło.
Dziękuję za przybycie. Prezydent ma pomysł.
Za pięć minut napisze o tym tweeta. Oby wam się spodobał.
Powitajmy nowego czterogwiazdkowego generała,
Marka Nairda, dotąd zastępcę dowódcy Sił Powietrznych.
Świetnie się spisywał przez całą swoją karierę.
- Internet… - Przepraszam.
Czemu Kick wciąż tu jest?
Internet, w tym Twitter,
wykorzystuje satelity narażone na ataki.
Prezydent chce pełnej dominacji w kosmosie.
Buty na Księżycu do 2024 roku.
W tym celu tworzy nowy rodzaj sił zbrojnych.
Siły Kosmiczne.
Podległe Markowi.
Słucham?
Ściśle współpracujące z Siłami Powietrznymi Kicka.
Żartujesz sobie.
Nie. To jego słowa.
Buty na Księżycu w 2024 roku.
Właściwie to „fiuty na Księżycu”, ale to chyba literówka.
To bzdura. Kosmos jest częścią powietrza.
Naird pracuje dla mnie.
Chwila. W kosmosie nie ma powietrza.
Ani wody, admirale. Pani zdanie się nie liczy.
Dawniej Siły Powietrzne były częścią armii.
Chętnie wchłonąłbym was obu.
Skoro nie ma powietrza ani wody,
to co tam jest i dlaczego nie słyszą tam twojego krzyku?
Przynajmniej Straż Wybrzeża nie będzie w ogonie.
- Jesteście w ogonie. - O tak.
Jesteście za Armią Zbawienia.
Jak sobie z tym radzisz?
Wiem, że chciałeś Siły Powietrzne, a nie jesteś elastyczny.
Mogę być elastyczny. Na rozkaz.
Przyznam, że trochę się rozczarowałem.
Ale potem zobaczyłem portret
Johna Paula Jonesa.
Zacząłem myśleć.
Założyciel Sił Kosmicznych. To będę ja.
To świetna okazja, żeby zbudować coś od podstaw.
Zbudujemy ogromną bazę.
Ceny nieruchomości są takie,
że raczej nie będzie w okolicy.
Na pewno będzie trochę dalej.
Jakieś 3000 kilometrów.
- Jedziemy do Kolorado. - Słucham?
Jest taka stara baza NORAD, która ma spory potencjał.
A Kolorado?
Rozwija się.
Amazon buduje tam nową siedzibę.
Naprawdę?
Nie. Ale poważnie to rozważali.
Będziecie z Erin zachwycone. Nauczycie się jazdy konnej.
To będzie dobry rok.
A w przyszłym roku o tej porze…
możemy mieć buty na Księżycu.
ROK PÓŹNIEJ
RAKIETOWE CIASTKA
WILD HORSE W KOLORADO
Dziś ważny start, co?
Start?
W nowej bazie.
Jakiej bazie?
No tak. To tajemnica.
Gdybym wiedział, zabiłbyś mnie?
KONIEC DROGI
ZAWRÓĆ
- Hej. - Proszę pana.
W bagażniku ktoś jest. Puścić po starcie.
Tak jest.
Co jest, kurwa?
GENERAŁ MARK R. NAIRD
- Dziś start. - Tak.
I obiad z delegacją Kongresu.
Ma pan przemawiać w miejscowym liceum.
Ale mamy nowego pilota,
więc dotrze pan raz-dwa.
Start o 17.00 będzie transmitowany na żywo.
Ma pan czas zacząć od siłowni.
Według kalendarza dziś ćwiczy pan nogi.
Doktor Mallory.
Doktor na pana czeka.
Owszem.
- Prosił, żebym nie mówił. - Dziękuję.
Musimy odwołać start.
Nie.
Senator Schugler, Pitosi
i ta wściekła kongresmenka tu będą.
Odniesiemy sukces albo obetną nam budżet.
Według mnie to nie sukces,
jeśli wart sześć miliardów dolarów sprzęt
rozpadnie się nad Denver.
To się nie stanie.
Nie lubię wykorzystywać pozycji,
ale rozkazuję ci przełożyć start.
Dobrze?
W powietrzu jest za dużo wilgoci.
Wolimy mniej zjonizowane środowisko.
Jesteś cywilnym doradcą.
Zawsze będzie jakieś ryzyko.
Warunki nigdy nie są idealne.
Jutro mają być idealne.
Jutro delegacji tu nie będzie.
- Zatrudniłem cię… - To ja cię zatrudniłem.
…bo myślałem, że twoją zaletą jest to, że słuchasz dobrych rad.
Jeśli ją straciłeś,
poszukamy kogoś innego.
„My”? O kim ty właściwie mówisz?
- Nie masz uprawnień, żeby to wiedzieć. - W tej bazie mogę wszystko.
Przełóż start, mój drogi.
Nie.
- Ponoć odwołaliśmy start. - Wcale nie.
Muszę powiedzieć biolożce.
- Co? - Ma zebrać zagrożone jaszczurki
w promieniu 600 metrów.
Ale Mallory mówił, że przekładamy start.
Nie! Tylko ja mogę tu coś przełożyć.
Tak jest.
Cześć, Jurij.
Jurij tam jest.
- Wiem. - Kazał nic nie mówić.
Dziękuję, Brad.
Masz może miętówki?
Co tu robisz?
Ponoć przełożono start.
To nieprawda, Jurij.
Mów mi Bobby. To dodaje otuchy.
Mogę zobaczyć dane techniczne pompy paliwowej E-16f?
Po co ci to?
Jako obserwator z kraju partnerskiego MSK chcę je poobserwować.
To dziwne.
Waszemu prezydentowi zależy na dobrych relacjach z Rosją.
Spokojnie. Nie jesteśmy Chinami.
Jeśli prezydent chce, żebym coś ci pokazał, da mi znać.
Dobrze.
- Dostaniesz SMS-a z bezpiecznej komórki. - Skąd o niej wiesz?
Nie wiem o komórce.
- Właśnie o niej wspomniałeś. - Nie.
- Tak. Powiedziałeś. - Nie.
Powiedziałeś.
- Nie. - Tak.
Miętówki.
Tu są.
Nie wiem sam, słyszałem, że…
Nie wiem sam, słyszałem, że…
Bardzo zimno jest w kosmosie
Bardzo zimno jest w kosmosie
POKAŻ BOBBY’EMU, CO CHCE. PREZYDENT.
TEREN ZASTRZEŻONY
Joł.
- Generale. - Może przełożymy Epsilon.
- Czy Szerszeń jest gotowy? - Wątpię.
Na litość. Przekroczyli budżet i harmonogram.
Racja. Powinni coś mieć.
- Właśnie. Idziemy. - Zadzwonię.
- Pan biegnie? - Nie. Nadążaj.
Szerszeń zrobi wrażenie?
No comments yet. Be the first to leave one.