The first 200 lines.
Mike, chodź tu!
Idę do kościoła.
- Co? - Jak to co?
O co chodzi?
Tu jest jezioro.
Bzdura.
Woda ma być w prysznicu.
Przez całe życie moczę podłogę.
Pokaż, jak się kąpiesz.
- Chcę to zobaczyć. - Wchodzę pod prysznic,
włączam wodę.
- Nie zasuwasz zasłonki? - Nie.
Powinieneś.
- Podłoga i tak się zaleje. - Nie. Po to jest zasłonka.
Wiem, bo żyję dłużej od ciebie. Zasłonka chroni przez zalaniem.
- Ja nie... - Niszczysz podłogę.
Wyskakujesz spod prysznica i nie widzisz, że jest mokro?
Czy to szatnia? Spójrz, co za syf.
To brak szacunku. Po co jest zasłonka? Stoisz na widoku?
Zasuwam ją, tylko nie wsuwam.
Powinieneś. Inaczej tak się kończy, geniuszu.
Może powinniśmy zapomnieć o studiach?
Idziemy!
Mike, dasz radę.
Nie spierdziel tego.
Wiesz, co robić.
- Zabieraj się stąd. - Uważaj, co mówisz.
Wynocha!
- Ja nie proszę. - To nie mój problem.
To jakaś magiczna godzina? Zaraz się przekonamy.
Stary, dajesz!
Co robisz? Nie!
Dość. Musicie iść. Wypad.
Tak mówiłem.
Co jest?
Módlmy się.
W życiu często czujemy się sami,
ale Jezus tam jest.
Nigdy nas nie opuszcza.
Kiedy osiągamy cele,
Jezus tam jest.
Kiedy tworzymy związki,
On również tam jest.
Kiedy się rozstajemy,
On tam jest.
Panie, wysłuchaj naszych modlitw.
Módlmy się za wszystkich szukających miłości. Ciebie prosimy.
Wysłuchaj nas, Panie.
Za duchownych, którzy chcą zwiedzić świat. Ciebie prosimy.
- Wysłuchaj nas, Panie. - Przekażcie sobie znak pokoju.
Ciało Chrystusa.
Ciało...
Cześć, Rachel.
Amen.
Widziałeś Rachel?
Tak, jest seksi.
I nic nie zrobisz?
Nie. Muszę się skupić na desce.
Michael, na słówko.
Po pierwsze gratuluję skończenia liceum. To wielkie osiągnięcie.
Dziękuję.
Jak wiesz, ani ty ani twoi koledzy nie możecie już służyć do mszy.
Zasady archidiecezji.
Zawsze jest dorosły ministrant. Myślałem, że jeśli Frank odejdzie...
Frank od dwóch lat jest w seminarium. Chcesz zostać księdzem?
Jesteśmy na 15tym dorocznym Barbecue North Hollywood.
Mamy tu Isiaha Jordana, Nolana Knoxa...
Wyluzuj.
Zamknij się.
Wciąż używasz Shoe Goo?
Ty go nie używasz?
Jeśli dobrze nie wyschnie, bieleje i się łuszczy.
Co sie śmiejesz, bogaczu?
Mam dolara w kieszeni. Pierdol się.
Isiah Jordan i Nolan Knox są kasiaści.
- To trzymaj się ich. - Nie chcę, ale i tak są bogaci.
My też powinniśmy zgarniać kasę, podróżować...
Będziemy.
Jak opublikuję najnowszy filmik. Przebijemy ich.
Przecież idziesz do college'u.
Mogę jeździć i studiować.
Co się tak gapicie?
Już widzę, jak dołączasz do bractwa.
Dobra.
Prawdziwy student.
Zabawne.
Ja będę studiował i jeździł,
a ty i Adolf będziecie pracować na budowie.
- Za chuja nie będę tam pracował. - Co w tym złego?
Mój stary pracuje na budowie całe życie i co?
Będziemy jeździć i korzystać z lata.
Ale w sierpniu zabieram się do pracy.
Pójdę tam.
Po co?
- Nie rób tego. - A co?
Nie zwrócą na ciebie uwagi.
No to patrzcie.
Ty patrz.
Cześć, Mikey!
Dokąd idzie ten zasraniec?
Co powiedzieli?
Że będziemy wkrótce jeździć.
Kłamiesz. Widzieliśmy, jak zrobiłeś w tył zwrot.
Podszedłem i powiedziałem: pojeździjmy.
Nie okłamuj kumpli.
Nie kłamię. Nawet nie spojrzałeś.
- Więc jestem ślepy? - Lecę wykąpać córkę.
Która godzina?
Blokowanie.
Musicie wyskakiwać wyżej.
Przepraszam za spóźnienie! Lecę się przebrać.
- Co się stało? - Jeździłem na desce i zagapiłem.
Zdarza się. Zrobisz sto pompek i pójdziesz na trening.
- Nie. Spóźniłem się pięć minut. - Znasz zasady.
Spóźniasz się i dostajesz co najmniej sto.
Nie. To pięć minut.
Odbiło ci? Stój.
Sto dzisiaj, sto jutro, aż do końca tygodnia.
Kazał ci robić pompki. Wkurzyłeś się?
Gorąco mi.
Całkiem miło.
Pieprzony dupek.
- Nie oblewaj mnie więcej. - Brałem piłkę.
Nie oblewaj mnie.
A jeśli chcę?
- Wskoczę i ci przyłożę. - Tak?
Spróbuj!
Przestańcie! Dość!
Pomóc?
Co ci się stało?
Upadłem na desce.
Nie masz treningu piłki wodnej?
Rzuciłem to.
Wariat.
Muszę się skupić na jednym.
Czym?
Będę zawodowym skaterem.
Super. Jesteś dobry?
Chyba.
Idziesz na studia?
Tak. Na Stanford.
Będę twoją szefową, jeśli ci nie wyjdzie.
Dzięki.
- Muszę lecieć. - Czekaj!
Chciałbym cię lepiej poznać.
Później wpadnę do Bob's Big Boy.
Chcesz jeszcze lodu?
Nie, jest dobrze.
Gdzie moje fajki?
- Możemy ściszyć? - Nie lubię wysilać uszu.
- Potrzebujesz więcej lodu. - Ten starczy.
- Przyniosę ci drugi. - Jest okej.
Już nie chłodzi.
Ściszę telewizor.
Dlaczego deska stoi przy ścianie?
O czym ty mówisz?
Koła zostawiają ślad.
Na ścianie nie ma śladów.
- Jak to nie? - To kurz.
- Naprawdę? - Nic nie widzę.
Niech to! Spore to limo.
Następnym razem skopię mu tyłek.
Prawa! Prosty!
Dobrze. Głowa.
W ten sposób. Przesuń ją.
Dawaj. Nie chcesz znów oberwać.
Nie zamykaj oczu.
Wybierz stronę.
Tak jest.
Prawa w górę.
Tak jest! Co, jeśli wielkolud cię trzyma?
Pokaż. Zrób to.
Pokaż, na co cię stać!
Dobra robota.
Wiesz, że cię kocham.
Tak.
- Musisz być twardy. - Wiem.
Kiedy byłem mały, każdy mógł cię uderzyć: zakonnice, sąsiedzi,
trener małej ligi.
- Grałeś w małej lidze? - Jasne.
Bing Crosby wprowadził się do North Hollywood
i przekazał kupę forsy Weddington Park.
On i Bob Hope dawali najwięcej słodyczy w Halloween.
Kim jest Bob Hope?
Co?
Bob Hope od żołnierzy.
Jego imieniem nazwali lotnisko.
Racja.
Babka przewróciłaby się w grobie, gdybyś nie wiedział. Kochała go.
Kiedy byłem mały, codziennie oglądała jego program.
Tak jak Joeya Bishopa. Jego też uwielbiała.
- Kiedyś też wystąpię w telewizji. - Niby jak?
Wymiatam na desce.
Wymiatasz? Odkąd tak mówisz?
- Nie żartuję. - Ja też.
Mów po ludzku. Za często się szwendasz po parku.
Nagrywam tam filmiki. Sponsorzy je oglądają. To moja praca.
Nie.
Masz się uczyć.
Matka kazała mi zostać listonoszem, bo miał stałą pensję i niezłe dodatki.
No comments yet. Be the first to leave one.