The first 200 lines.
Babe: Swinka W Miescie
Najlepszym psem pasterskim w całym kraju była Świnka.
Mistrzostwo Psów Pasterskich A. H. Hoggett i "ŚWINKA"
Pierwszym niebezpieczeństwem czyhającym na bohatera
jestjego sława.
Pochlebstwa mogą przewrócić w głowie.
Ci, którzy kiedyś traktowali cię jak ohydną świnię,
domagają się teraz twojego towarzystwa.
Proszę pana!
Niech pan spojrzy na niebo!
SZYNKA
MISTRZ
Przepraszam, panie Hoggett.
Panie Hoggett. Pańska świnka...
Może pan potrzymać świnkę do zdjęcia?
W tę stronę!
Pokaż świnkę!
Wyczyn farmera ijego nadzwyczajnej świnki
stał się głośny.
Zewsząd napływały zaproszenia na otwarcia targów,
na pokazy psów pasterskich,
a nawet na spotkanie z królową.
Ale Arthur Hoggett był skromnym człowiekiem.
Największą przyjemność znajdował w pracy na farmie.
Pewnego ranka wyszedł, by naprawić pompę,
a Babe'owi przyszło do głowy, że mógłby pomóc.
Ale szczęście odwróciło się na chwilę
i świnka nauczyła się okrutnego słowa:
"Gdyby".
Gdyby nie był taki nieostrożny.
Gdyby świnka i pompa nie przeważyły ciężaru farmera.
Gdyby farmer nie zderzył się z platformą
albo gdyby uważał na palce.
Gdyby pompa nie spadła na dół
i gdyby biedny farmerpamiętał,
żeby trzymać linę.
Szefie?
Nigdy w swoim krótkim życiu
prosiaczek nie pragnął goręcej, by ludzie rozumielijego słowa:
"Przepraszam, szefie".
Przepraszam, szefie.
Nawet przed wypadkiem Arthura
pani Hoggett ciężko pracowała,
krzątała się, piekła, marynowała,
ale teraz, gdy musiała pielęgnować męża i płacić rachunki,
życie stawiało przed nią zadania,
których nigdy by się nie spodziewała.
Pewnego dnia pojawili się dwaj mężczyźni.
Dwaj mężczyźni w garniturach.
Ludzie o bladych twarzach i bezdusznych oczach.
Tacy ludzie mogli przyjść tylko zjednego miejsca: z banku.
Arthurze!
Gdzie to jest?
Jest.
"Szanowny panie Arthurze Hoggett...
"...prosimy o zaprezentowanie świnki.
"...pokaz umiejętności pasterskich.
"Zapewniamy przelot, noclegi...
"i wysokie wynagrodzenie".
Arthurze! Wysokie wynagrodzenie!
Spójrz! Widzisz?
Świnko!
Chodź mały. Wołają cię.
Tu go nie ma.
Babe!
Babe'a tu nie ma.
Nie możesz przekreślić tego, co się stało, ale możesz to naprawić.
Szefowi grozi utrata farmy.
- Wszystkich nas stąd odeśIą. - Kto wie, gdzie skończymy.
Nie wszyscy ludzie są tacy jak nasi.
- Co ja mogę zrobić? - Nic!
Jesteś pasterską świnką. Mistrzem.
Pewnie chcą, żebyś pilnował stada.
Nie możesz odejść. Przynosisz mi szczęście.
Świnko!
Arthurze! Zawołaj tego łotra.
Do nogi, świnko!
Muszę iść.
Nie będziesz sam, mały. Będziesz z żoną szefa.
Będziesz w towarzystwie seryjnego zabójcy!
Nie bój się.
- Chcesz się najpierw wysiusiać? - Nie, dziękuję.
Szybko, świnko.
Ale ja potrzebuję tego prosiaka.
Przynosi mi szczęście.
Bez niego jestem skończony.
Trup! Nieboszczyk! Pieczona kaczka!
Wsiadaj.
Pojedziesz ze mną, Mucho?
Chętnie, ale to ciebie chcą.
- Proszę. - Przestań. Jesteś odważnym prosiakiem.
Na tym niepewnym świecie
szczęście sprzyja odważnym.
Rano owsianka. Bez cukru. Szczypta soli.
Herbata. Bez mleka, z cytryną.
To już chyba wszystko.
Jadę.
Esme?
Nie martw się. Nie pozwolę, by coś się stało twojemu prosiaczkowi.
Arthurze.
I tak oto
prosiaczek i żona farmera
wyruszyli w wielki świat.
GOSPODARSTWO WYPRZEDAŻ ZA DŁUGI
To, co stało się później, jest opowieścią o ich nieszczęśliwych przygodach
i o tym, jak dobroć i siła uczuć
mogą naprawić ten świat.
Uratuj farmę, Babe!
Odwalcie się... To nie jest farma!
Wybaczcie, chłopcy.
Widzieliście to grube, nieopierzone, latające coś?
- Wiecie, dokąd zmierza? - Leć za nami.
Dobrze. Lecieć za nimi.
- Przepraszam, byłem ciekaw... - Jestem zajęty.
- Chyba zgubiłem moją panią. - Pracuję teraz.
Jasne?
Jesteś jakiś dziwaczny, szczeniaku.
Nie jestem szczeniakiem, ale świnką pasterską.
Moja pani znikła, jestem głodny i muszę ratować farmę.
To doprawdy tragiczne, ale czy widzisz tych ludzi?
I ten cały bagaż?
Muszę to wszystko obwąchać, psiakrew.
Jestem trzykrotnie dyplomowanym wywąchiwaczem.
Nochal, kinol, narzędzie węchu.
- Ty też masz niezły nochal. - Dziękuję.
Nie przerywaj. Teraz najciekawsze.
Wywącha się właściwy zapach i co dalej?
Trzeba podskakiwać i zaciekle szczekać.
- Wtedy ludzie się zbiegają. - Dlaczego?
Nie mam pojęcia, ale to ważne. Dostaję nagrodę.
- Nagrodę? - Moją ulubioną. Patrz.
Ochrona na parter!
Mamy jednego.
Mogłaby być moją matką.
Skóra cierpnie.
Esme Cordelia Hoggett?
Dzięki niebiosom.
Nie ma mojej świnki, a został tylko kwadrans do lotu FF-115.
To inna sala odpraw,
ale nie ma mowy, żebym poszła bez kochanej świnki.
- My mamy świnkę. - Więc się pospieszmy.
Jeżeli nie polecimy FF-115, spóźnimy się na lot o 16: 15.
Jeśli tak się stanie, nie zdążymy na targi.
To targi ogólnokrajowe, a dzisiaj jest ostatni dzień.
Jeśli nie zdążymy, nie dostaniemy wynagrodzenia.
Bank nie kupi odpowiedzi: "Spóźniłam się na samolot".
To będzie koniec. Żegnaj, farmo.
Biedny Arthur będzie całkowicie
zrujnowany.
Esmo Cordelio Hoggett, podejrzewamy,
że przewozi pani nielegalne substancje.
Jako oficer celny
mam prawo do przeprowadzania pewnych... zabiegów.
Proszę wejść do kabiny i rozebrać się.
Słucham?
Oczywiście, ustalono ponad wszelką wątpliwość,
że Esme Cordelia Hoggett była niewinna.
Niestety, stracili wszystkie ważne połączenia
i stało się najgorsze:
musieli czekać kilka dni na powrotny lot.
Nie mogli iść naprzód, ale nie mogli też zawrócić.
Byli w tarapatach.
WYKAZ HOTELI I MOTELI
Nie przyjmujecie zwierząt?
Ale to tylko mały prosiaczek.
To trochę więcej niż pies.
Praktycznie jest człowiekiem!
Proszę wyjść.
To nie farma.
Przepraszam.
Hotel Flealands, kilka przecznic na południe.
Będzie tam pani mile widziana.
Esme Hoggett przyjrzała się twarzy obcego...
Dziękuję.
...ciekawa, co też mogło wywołać ów nieoczekiwany, życzliwy gest.
Jak myślisz, co to za miejsce?
Szukam pokoju dla siebie...
i... dla maleńkiego... prosiaczka.
Zwariowała pani? Zwierzęta, tutaj?
Skąd ten pomysł?
Co pani sobie myśli?
Jestem porządną obywatelką.
Czy kiedykolwiek złamałam prawo? Nigdy.
Nie słyszała pani? Wynocha!
- Jak długo chce pani zostać? - Dwa dni.
- Może być pokój na poddaszu? - Myślałam, że...
To było dla sąsiadów. Nędznicy bez serca.
Gdzie to biedaczysko ma się podziać?
- Jest przyzwyczajony do mieszkania? - Tak jak pani i ja.
Zapewniamy posiłki? Nie.
Jest tu gdzieś tani sklep? Tak. Dwie przecznice stąd.
Podstawowa zasada? Nigdy nie otwierać drzwi frontowych.
Dlaczego? To może być inspekcja.
Uwaga na stopień.
A gdy czegoś potrzeba?
Puka się do drzwi po lewej.
Kto tam mieszka? Ja.
Gdzie jest łazienka? Na końcu korytarza.
Mamy ręczniki?
Czy to pies? Jesteś szczeniakiem?
No comments yet. Be the first to leave one.